Studio Piranha Bytes ma za sobą daleką drogę, na której niby kamienie milowe odznaczają się serię Gothic, Risen oraz… no właśnie. Zdałem sobie sprawę, że Piranie jak dotąd nie wypuściły żadnego stricte gniota. Wszystkie ich gry przyjęły się wyśmienicie na wschodnioeuropejskim i rosyjskim rynku gier. Do dnia dzisiejszego wielu graczy uważa Gothic 2 Noc Kruka za podstawową pozycję każdego szanującego się weterana gier RPG, do którego regularnie tworzone są mody (np. gigantyczny, polski projekt „Dzieje Khorinis”), czyniąc tę grę wiecznie żywą. Niemieckie studio zdając sobie sprawę, że nie samym Gothiciem i Risenem się żyje, zdecydowało się na stworzenie gry opartej na zupełnie nowym uniwersum, zachowując elementy starego. Tak o to powstaje Elex, mieszanka miecza i magii, strzelanek oraz post-apokaliptycznych przygód komandora Sheparda.

Już na samym początku nasuwają się podobieństwa do Gothica. Mamy katastrofę, w wyniku której nastąpił podział na 3 frakcje – Stary Obóz, Nowy ob… ups, miałem na myśli Bersekerzy, Klerycy i Banici. Tutaj Piranie idą o krok dalej, dodając czwartą, wrogą dla wszystkich frakcję – Albanów, czyli tak jakby gothicowych orków. Katastrofą nie jest nadmierna ekspansja magicznej bariery, lecz przypadkowy upadek wielkiej asteroidy, zmieniającą Ziemię w post-apokaliptyczną krainę oraz przynoszącą ze sobą nowy, nieznaną substancję Elex. Dla wyjaśnienia – Elex jest czymś w rodzaju inteligentnej energii mogącej zasilać mechanizmy jak i nadawać ludziom specjalne zdolności magiczne. Niestety, konsekwencją zażywania Elexu jest przemiana człowieka w groźnego mutanta. Jedynie Albowie są w stanie okiełznać swoją przemianę kosztem „wiedźmińskiego” wyzbycia się z wszelkich uczuć. Tutaj na scenę wkraczamy my jako generał Jack, wysłany z misją zakończenia odwiecznego impasu na Ziemi.

Od chwili zapowiedzi Piranie skąpo darzyły nas wszelkimi informacjami o ich najnowszej produkcji. Pierwsze gameplaye przedstawiające głównie walkę wypadły stosunkowo drewniano i oldschoolowo, co zostało głośno skrytykowane przez graczy. Na najnowszych gameplayach sprzed paru dni widać znaczną poprawę. Niestety, nadal czuć toporną i uproszczoną walkę rodem Risena. Brak tutaj wiedźmińskiej finezji w walce, swobody wyprowadzania ciosów ze The Elder Scrolls V: Skyrim oraz gibkości poruszania się postaci jak w Dying Light. Do tego dochodzi jeszcze strzelanie, które jest zrobione podobnie do tego znanego z Mass Effect: Andromeda, czyli 3-osobowe strzelanie z jet-packiem na plecach. Na wielką pochwałę zasługują wspaniałe krajobrazy oraz wygląd postaci. Świat Elexa jest żywy i wiarygodny, niezwykle zróżnicowany podobnie jak w Gothic 2, ponieważ mamy tu do czynienia z ośnieżonymi szczytami gór, tropikalną dżunglą, gorącymi pustyniami, morskimi wybrzeżami, trawiastymi stepami, typowymi lasami oraz post=apokaliptycznymi miastami.

Moje oczekiwania wobec najnowszego dziecka Piranha Bytes są wprost proporcjonalne do tego, co zachwycało mnie w poprzednich seriach. Oczekuję gry, w której fabuła postawiłaby przede mną wyzwania nieopierające się tylko i wyłącznie na sile miecza, czarów lub lasera. Liczę na grę, której fabuła będzie inaczej opowiadana z perspektywy każdego obozu, w której spotkam wiarygodne i charyzmatyczne postacie rodem Diego, Miltena i Gorna oraz w której wcielę się w różnie charakterystycznego bohatera jakim był Bezimienny. Liczę także na wielowątkowość fabuły oraz zróżnicowane zadania poboczne, opowiadające jakąś pomniejszą historię rodem wielu historii skazańców z Kolonii Górniczej. Najważniejszą rzeczą o jaką Piranie powinny zadbać jest pełna polonizacja gry z udziałem takich elit jak Jacek Mikołajczak (Bezimienny), Andrzej Tomecki (m.in. Kapitan Greg), Adam Bauman (m.in. Diego), Piotr Bąk (m.in. Gorn), Jarosław Boberek (m.in. Milten) czy Tomasz Marzecki (m.in. Xardas).

Premiera gry jest zaplanowana na 27 października 2017 roku.