Po śniadaniu wyruszamy do Persepolis – serca imperium, zbudowanego przez Dariusza Wielkiego i jego potomków, które swojego czasu było uważane za „najbogatsze miasto pod słońcem”. Przed nami droga licząca sobie 450 km z Sziraz do Jazd. Była to druga najdłuższa trasa, którą przebyliśmy podczas naszej wędrówki po Iranie. Droga obfitująca w ciekawe widoki, ciągnące się po horyzont pustynie, cudowne krajobrazy od czasu do czasu przecinane malowniczymi wsiami, z meczetami i wysokimi minaretami położonymi między ubogimi polami i okresowymi rzekami. W oddali majaczyły góry Zagros. Dominowały różne odcienie brązów i wyschłej zieleń. Im dalej, tym pejzaż robił się bardziej surowy i jednobarwny. Obszar Iranu to 1 milion 300 tys., km2 powierzchni. Dużą część kraju zajmują góry i pustynie. Klimat jest różnorodny: w październiku na północy śnieg, a nad Zatoką Perską upały.
Podróż upływała na ciekawych rozmowach i opowiadaniach naszego przewodnika Marcina i irańskiego Amira. Starałam się skrzętnie notować wszystko to, co usłyszałam. Nie było to łatwe mieć taką podzielność uwagi, żeby obserwować widoki za oknem i jednocześnie czynić notatki, z których będę korzystała podczas opisu naszej podróży.

Co jakieś 100-150 km kierowcy zatrzymywali się przy punktach kontrolnych policji, gdzie sprawdzano dokumenty, trasę podróży i czas przejazdu. Zazwyczaj nie trwało to długo. Tylko w jednym punkcie zatrzymani byliśmy dłużej, gdyż jeden z kontrolujących policjantów okazał się służbistą. Jego zainteresowanie wzbudziło to, co robi autokar z rejestracją teherańską w tak odległym od stolicy miejscu. Tłumaczenie, że jesteśmy turystami nie było wystarczające, więc jeden z naszych kierowców musiał zostać na miejscu, aby to wyjaśnić. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. I niech mi ktoś powie, że nie jest to państwo policyjne.

Pierwszy miejscem, w którym zatrzymujemy się był Naksz -e Rostam nekropolia rodu Achemenidów. Ten niezwykły kompleks grobowców perskich władców starożytnego Iranu składa się z 4 grobowców: Dariusza I Wielkiego, Kserksesa I, Artakserksesa I Makrocheira i Dariusza II Notosa. Są one wykute w pionowej skale na wys. 20 m od dna doliny w niewielkim skalnym zboczu. Poniżej fasad grobowców znajduje się 8 wykutych skalnych reliefów upamiętniających triumfy wojenne umarłych królów sasanidzkich (III w. p.n.e.). Grobowce zostały splądrowane przez żołnierzy Aleksandra Wielkiego. Szkoda, że do naszych czasów nie dotrwało ich wyposażenie

Mimo tego, było to fascynujące przeżycie zobaczyć na własne oczy miejsce spoczynku ludzi, którzy odcisnęli piętno na historii świata, o których uczyłam się na lekcjach historii. Oglądać przedstawione na reliefach sceny zwycięskich bitew władców żyjących parę tysięcy lat przed nami. Kilkadziesiąt metrów od grobowców z czasów Achemenidów zachowała się zbudowana z bloków wapienia świątynia ognia.

Spod kompleksu grobowego udaliśmy się do oddalonego 12 km od niego głównego celu nasze podróży – pałacowego miasta Persepolis, zbudowanego 2500 lat temu, którego ruiny są jednym z najważniejszych zabytków Iranu. Miasto założone zostało w 518 r p.n.e. przez Dariusza I a potem rozbudowane przez Kserksesa i kolejnych władców z dynastii Achemenidów. Pełniło funkcję jednej z czterech stolic imperium perskiego i było ceremonialną stolicą państwa. Zostało zniszczone przez wojska Aleksandra Macedońskiego w 330 r. p.n.e.

Jadąc drogą już z oddali widać było wysokie połyskujące w słońcu słupy. Jak się potem okazało pozostałości zbudowanej przez Kserksesa Bramy Wszystkich Ludów.

Po wyjściu z autobusu uderzyło nas to, że wszystkie budowle znajdują się na gigantycznej platformie u stóp wysokiego wzgórza, w którym wykuty jest grobowiec szacha Artakserksesa III. Podczas wykopalisk okryto wiele budowli, których istnienia nawet nie podejrzewano, m.in. pomieszczenia gwardii pałacowej, skarbiec Dariusza i Kserksesa, oraz pomieszczenia dla zwierząt. Teren, na którym zbudowane było miasto przyległe do kompleksu pałacowego zajmuje ogromną przestrzeń. Dotychczas odsłonięta został niewielka jej część, bo badania archeologiczne wiążą się z wielkimi nakładami finansowymi.

By wejść na platformę, musieliśmy skorzystać z monumentalnych 111 schodów znajdujących się na dwóch rampach. Prawą stroną wchodzili dostojnicy, lewą pozostali, w tym goście. Same schody były ciekawe, bowiem wydzielona była z nich niewielka część symbolizująca tyle samo stacji rozstawnych w drodze do Suzy, gdzie zmieniano konie.

Uderzyło mnie to, że jak na zabytek tej klasy było bardzo mało zwiedzających. Dla nas to bardzo dobra sytuacja, bo nie trzeba było przeciskać się przez tłumy, bez przeszkód można było oglądać zabytki i nikt nie wchodził w kadr podczas robienia zdjęć.

W otaczającym kompleks pałacowy murze, (które nie dotrwały do naszych czasów) za rządów Kserksesa wybudowano bramę zwaną Bramą Wszystkich Ludów. Strzegły jej rzeźby skrzydlatych byków. Zachowała się inskrypcja pisana pismem klinowym w języku babilońskim, staroperskim i elamickim, informująca, że brama wejściowa jest dziełem Kserksesa I, i jego następcy Dariusza. Niesamowite wrażenie robiło przejście drogą pomiędzy monumentalnymi bykami, mając świadomość, że przed tysiącami lat szli nią szachowie (królowie królów) i Aleksander Wielki.

Skrzydlatych byków nie można dotknąć, bo od zwiedzających oddzielone są wysokimi na ok. 2 m szklanymi płytami. Ma to zapobiegać ich uszkodzeniu, ponieważ na różnej wysokości widziałam wiele wyrytych podpisów, w tym kilka ponad stuletnich.

Za Bramą Narodów mieściła się poczekalnia a następnie pomieszczenia reprezentacyjne i Sala Audiencyjna. Z sali tronowej Kserksesa, nazywanej Salą Stu Kolumn do naszych czasów przetrwały wejścia do niej.

Oglądaliśmy pozostałości tych uderzających przepychem sal i pałaców, doskonale zachowanych do naszych czasów nielicznych płaskorzeźb. Niektórzy z naszej grupy poszli do górującego nad miastem grobowca Artakserksesa III, najbardziej bezwzględnego władcy i despoty, mającego opinię najbardziej krwiożerczego ze wszystkich achemenidzkich władców. Roztaczał się stamtąd wspaniały widok na ruiny Persepolis.

Wszystko na obszarze miasta miało swoją symbolikę, swoje znaczenie. Schody i freski, wyrzeźbione sylwetki ludzi i zwierząt przedstawiają konkretne narody, osoby i zdarzenia.

Najcenniejszą zachowaną ozdobą pałacu są reliefy biegnące wzdłuż ścian i schodów. Przedstawiają procesje biorące udział w uroczystościach religijnych i świeckich, a także liczne sceny z udziałem króla.

Nawiązują one do procesji biorących udział w uroczystościach religijnych i świeckich. Idący składają dary królowi, oczekując na posłuchanie. Wśród przedstawionych postaci znajdują się przedstawiciele wszystkich ludów z imperium Achemenidów i armii „nieśmiertelnych”, która zawsze liczyła 10 tysięcy żołnierzy gdyż po każdej bitwie stan każdorazowo był uzupełniany. Stąd nazwa „nieśmiertelni”. Miało to mieć efekt psychologiczny – przeciwnikowi miało wydawać się, że żaden wojownik nie zginął. Widzieliśmy ich polichromowe sylwetki w muzeum w Suzie.

W mieście szczególnie uroczyście obchodzono święto Noruz czyli święto nowego roku, przypadającego w dniu równonocy wiosennej. Zjeżdżał się wtedy cały ówczesny establiszment. Władca raz w roku przyjmował dary od narodów żyjących w jego imperium.

Wszystkich nas zaskoczył idealny stan płaskorzeźb i precyzja ich wykonania. Gdy się na nie patrzy, to odnosi się wrażenie, iż ich twórca przed chwilą zakończył pracę. Zawdzięczają go temu, iż przez ponad tysiąc lat były zasypane ok. 2 metrowym naniesionym piaskiem z pustyni i pyłem wulkanicznym. Do jakiej wysokości sięgał widać to doskonale na jednej ze ścian.
Niektóre postacie z reliefów od dotykania przez tysiące turystów mają tak wypolerowane różne części ciała i ubioru, że z daleka widać jak się błyszczą. Aby temu zapobiec odgrodzono reliefy od zwiedzających liną i pilnuje tego jeden ze strażników. Nie przykłada się do swej pracy sumiennie i gdy nie widzi są turyści, którzy je dotykają. Pokusa dotknięcia wyrzeźbionego arcydzieła i poczucia, chociaż przez chwilę historii w czystej postaci jest przemożna. Mój mąż również nie oparł się tej pokusie.

Imperium perskie było pierwszą na świecie federacją państw, pierwszą unią narodów. Obejmowało 23 narody, obowiązywało 20 języków państwowych w tym staroperski, hebrajski, babiloński i achemenidzki. Istniał zunifikowany system prawny i monetarny, wymiana handlowa. Rozwinięte drogi gwarantowały sprawny system pocztowy.

Kres imperium perskiemu położył Aleksander Macedoński. Imperium słabło, było zbyt rozległe i osłabione wewnętrznymi waśniami. Aleksander znakomicie to wykorzystał.

Przy pomocy zdyscyplinowanej piechoty – falangi i ciężkiej macedońskiej jazdy – ketajrach złamał potęgę imperium perskiego w wyniku serii zwycięstw (najsłynniejsze odniósł pod Issos i Caugamelą) i do 327 r p.n.e. opanował całe państwo.

W 330 r p.n.e. Persepolis zostało przez niego zdobyte, złupione (z miasta zostało wywiezione 200 ton złota) i zniszczone. Został spalony pałac Dariusza i Kserksesa gdzie zostały znalezione najwyraźniejsze ślady ognia. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach spłonęło. Są różne wersje powstania tego pożaru. Jedna z legend głosi, że miasto spalili pijani żołnierze, a wódz żałował później zagłady miasta. Inna, że Aleksander został skuszony przez perską kurtyzanę i dla niej zniszczył Persepolis.

Mimo, że imperium perskie nie trwało długo, bo tylko 200 lat, to trwale odcisnęło swój ślad na całej historii powszechnej. Ich zasady funkcjonowania państwa na przestrzeni wieków były potem wykorzystywane w różnych częściach świata.

Gdy stałam się wśród tych ruin czułam dawną potęgę i wspaniałość tego miejsca, a doskonałość posągów i płaskorzeźb, które przetrwały próbę czasu budzi niezwykły szacunek, dla starożytnych perskich rzeźbiarzy. Jest to niezwykłe miejsce, które każdy będący w Iranie powinien zobaczyć.

Na terenie Persepolis znajduje się sklep z pamiątkami. Nasze największe zainteresowanie wzbudziła „ magiczna” książka, w której na obrazy współcześnie wyglądających ruin można było nakładać folie z odtworzonym komputerowo dawnym wyglądem tych budowli. Cena 68 dolarów była nieprawdopodobnie zawyżona i mimo długich negocjacji sprzedawca nie chciał jej opuścić. Zrezygnowaliśmy, więc z jej kupna. Pozwolił nam tylko sfotografować stronę przedstawiającą mapę imperium. Widać na niej jak było ono rozległe.


Podczas zwiedzania miałam ciekawe spotkanie z kilkoma nauczycielkami z miasta Sziraz, które też zwiedzały Persepolis. Pytały mnie skąd jestem, co robię, jak się nazywam. To była bardzo miła rozmowa. Zachwycały się moją białą cerą i okazywały to w dość niezwykły sposób, dotykając i głaszcząc moje policzki.

Czas było już opuszczać te cudowne miejsce, czekała nas bowiem jeszcze długa droga do miasta Jazd. Wracając w planie była wizyta w miasteczku Abarkuh, gdzie w jego sąsiedztwie mieliśmy zobaczyć jedno z najstarszych drzew świata, liczący sobie 3000 lat cyprys.

Nasz przewodnik Marcin zaproponował nam jednak zmianę planu i udanie się do grobowca Cyrusa oraz pozostałości jego prywatnej rezydencji. Wszyscy przystaliśmy na to z ochotą, bo drzew jak drzewo, a grobowiec sławnego Cyrusa wart jest zobaczenia i zmiany planów. Cyrus II Wielki, (zwany także Starszym, ok. 590-529 p.n.e.) – król Persji z dynastii Achemenidów, w ciągu niespełna dwudziestu pięciu lat panowania podbił większość krajów Bliskiego Wschodu z wyjątkiem Egiptu i plemion Wyżyny Irańskiej. Znany był nie tylko z wielkich osiągnięć wojennych, lecz także z tolerancji i sprawiedliwości.

Grobowiec Cyrusa II Wielkiego znajduje się w Pasargadach. Jest to domniemany grobowiec, bowiem nie ma na nim żadnej inskrypcji, a po szczątkach królewskich nie został żaden ślad. Informacja przechodziła z pokolenia na pokolenie.

Widać go z daleka, bo znajduje się na otwartej przestrzeni. Kształtem zbliżony jest do piramid. Kiedyś w niedalekim sąsiedztwie znajdował się jego prywatna rezydencja składająca się z trzech, oddalonych od siebie budowli: propylejów, reprezentacyjnej sali audiencyjnej (apadany) oraz pałacu właściwego. Do naszych czasów przetrwały tylko ich nieliczne ruiny.

Mimo upływu lat wygląda dobrze. Zawdzięcza to swojemu późniejszemu przeznaczeniu, bowiem czczony był jako grobowiec matki króla Salomona. Według przekazów był nim Aleksander Wielki. To na jego polecenie został on odbudowany, a jego wnętrze ozdobiono kobiercami. Komora grobowa o wymiarach 3,16×2,18 metra znajduje się na szczycie schodkowej piramidy. Posiada płaski strop, zakryty dwuspadowym nakryciem, co nadało budowli wygląd helleński. Wejście do niej odbywało się przez podwójne drzwi i pozwalały wejść jednej tylko osobie. Gdy wchodzący nie zamknął za sobą pierwszych drzwi, nie mógł otworzyć następnych. Niestety, obiekt jest zamknięty dla zwiedzających i można go oglądać tylko z zewnątrz.

Zwiedzamy również pozostałości prywatnej rezydencji Cyrusa – pałacu, który był piętrowy. Widzieliśmy pozostałości akweduktu, którym doprowadzana była woda do pałacu i do ogrodów. To cudo ówczesnej techniki inżynierskiej wpisane zostało na listę UNESCO. Po okazałym pałacu pierwszych królów perskich zachowało się niewiele, jedynie kilkanaście zburzonych kolumn.

Słońce chyliło się ku zachodowi, gdy opuszczaliśmy to niezwykłe miejsce udając się do miasta Jazd, gdzie czekał nas nocleg w hotelu mieszczącym się w 150-letnim domu. Wyglądał jak karawanseraj i tak go nazwałam. Spędzimy tu dwie kolejne noce.

Następnego dnia czeka nas wiele ciekawych miejsc do zwiedzania. Mniej jazdy – tylko 30 km a więcej chodzenia. Śmierć Haszemi Rafsandżaniego byłego prezydenta Iranu o mało nie pokrzyżowała naszych planów. Ale o tym już w następnej części mojego opowiadania.
Foto: Liliana Borodziuk,Zdzisław Borodziuk.