Próba zapobieżenia przekształcenia „najstarszej córy Kościoła” a potem ateistycznej ikony rewolucji w pierwszy kalifat europejski może okazać się daremna.

Przedwyborcze sondaże wyraźnie wskazują na drugą turę.

Kandydaci mają bowiem prawie równe poparcie:

Emmanuel Macron – 23%

Marine Le Pen – 22,5%

Francois Fillon – 19,5%

Jean-Luc Melenchon – 19%.

Ok. 27 % wyborców jest jeszcze nie zdecydowana.

Powyższy sondaż opublikował Le Monde  22 kwietnia 2017 r.

Stopień zainfekowania przeciętnego Francuza ideologią multi-kulti oraz wszczepienie obawy przed „faszyzmem” uosabianym przez tych, którzy pozostali wierni tradycyjnym europejskim wartościom jest najwyższy w całej UE.

Zwycięstwo Le Pen w pierwszej turze oznacza jedynie, że frekwencja w drugiej wzrośnie do poziomu nieznanego w dziejach V Republiki.

Mobilizacja lewicującej części społeczeństwa będzie oznaczała wygraną opcji dotychczasowej, czyli dalsze ograniczanie Kościoła na rzecz islamistów.

Le Pen i środowiska narodowe nie mogą bowiem zwyciężyć.

Pamiętamy w Polsce hasło z sierpnia 1939 roku: nie będziemy umierać za Gdańsk.

To ciągle jest obecne w podświadomości Francuzów.

Dzisiaj nie będą umierali za „faszyzm”, czyli tradycyjny model rodziny i religię chrześcijańską.

 

A to oznacza przekształcenie Francji w islamską republikę w ciągu jednego pokolenia (25 lat).

 

22.04 2017