Świat widziany przez paranoika składa się tylko z faktów, które potwierdzają jego ideę, oraz z kłamstwa.

Sądy to oczko w głowie dzisiejszej oPOzycji. Zupełnie bez zastanowienia bierze pod obronę ludzi, którzy, co prawda nieśmiało, byli czasem wyjątkowo ostro krytykowani za rządów POPSL.

Zupełnie tak, jakby niedawne gąsienice, podgryzające liście Drzewa Sprawiedliwości, za sprawą PiS w jednej chwili przepoczwarzyły się i zamieniły w piękne motyle.

.

26 lutego 2019 roku czerska specjalistka prawna Ewa Ivanowa pisze:

Sędzia Piotr Gąciarek złożył pozew przeciwko internetowej hejterce piszącej na Twitterze pod pseudonimem @MalaEmiEmi. Pozwanie kobiety rozważają też inni sędziowie, których kobieta obrażała na Twitterze.

Sędzia Gąciarek to wiceprezes warszawskiego oddziału Iustitii, znany z obrony niezależności sądów. W środowisku bywa nazywany „sędzią kamikadze” – ponieważ zgłosił się do konkursu do zreformowanego przez PiS Sądu Najwyższego tylko po to, by zaskarżyć jego legalność. W ubiegły piątek złożył w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew przeciwko kobiecie, która od dawna hejtuje go na Twitterze. Żąda od niej przeprosin, 5 tys. zł na WOŚP i zaniechania zamieszczania obraźliwych treści.

(…)

Pisała także publicznie, że sędzia Gąciarek jest „gwiazdorem kasty” i że trzeba „wypier… z tym zgniłym jajem”. Nazywała sędziego „debilem” albo pisała, że „żaden z niego facet ani sędzia a jedynie ch… wyjeb…”.

Wszystkie te wpisy naruszają – zdaniem Gąciarka – jego dobra osobiste i godność oraz prowadzą do utraty autorytetu i zaufania potrzebnego do sparowania funkcji sędziego. Tym bardziej że konto twitterowe pozwanej obserwuje ponad 10 tys. osób, w tym wielu polityków, dziennikarzy i osoby związane z wymiarem sprawiedliwości.

Będzie więcej pozwów

Hejterka pisze na Twitterze pod pseudonimem, ale obrażani przez nią sędziowie (Gąciarek nie jest jedynym) ustalili jej personalia. Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że inni sędziowie poniżani przez kobietę także zamierzają złożyć przeciwko niej pozwy.

http://wyborcza.pl/7,75398,24495368,znany-sedzia-pozywa-internetowa-hejterke.html

Faktycznie, szmata, a nawet ścierka do podłogi.

Jak można do tego stopnia nienawidzić najlepszych z najlepszych, po prostu naj-lepszą kastę?

Ale nie minął nawet miesiąc, a Emi już jest cacy.

18 marca ta sama Gazeta Wyborcza podaje śląskiego newsa:

Powołany przez Zbigniewa Ziobrę nowy prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach nieoczekiwanie podał się do dymisji. Kilka dni wcześniej internetowa hejterka popierająca „dobrą zmianę w wymiarze sprawiedliwości” opublikowała zdjęcie nagiego mężczyzny z podpisem: „Sędzia GLIWICE Arkadiusz Cichocki”. Sprawę wyjaśnia prokuratura.

Sędzia Arkadiusz Cichocki należy do grupy tak zwanych faksowych prezesów. 10 listopada 2017 r. Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, faksem odwołał bowiem kierownictwo 11 śląskich sądów i tą samą drogą powołał nowych prezesów. W tej grupie znalazł się sędzia Cichocki, który został prezesem Sądu Okręgowego w Gliwicach. – To był naturalny kandydat dobrej zmiany, bo nigdy nie ukrywał swoich poglądów. Zdarzało mu się chodzić do pracy w koszulach z napisem „Red is bad” i podkreślał swój żarliwy katolicyzm – mówili wtedy gliwiccy sędziowie.

Sędzia Cichocki wystąpił z Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Sędzia Cichocki został też członkiem ministerialnej specgrupy, która miała robić rekomendacje dotyczące postępowań dyscyplinarnych sędziów i asesorów, ale szybko zrezygnował z udziału w jej pracach. Został to rzecznikiem dyscyplinarnym i jednocześnie wystąpił ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. [składnia oryginalna!]

(…)

Kilkanaście dni temu znana internetowa hejterka o pseudonimie @MalaEmiE, która popiera „dobrą zmianę w wymiarze sprawiedliwości”, wrzuciła na Twittera zdjęcie leżącego na łóżku nagiego mężczyzny z widocznym członkiem oraz podpisem „Sędzia GLIWICE Arkadiusz Cichocki”.

To było klasyczne selfie, tylko bez twarzy. Zdjęcie w sieci wisiało zaledwie kilkadziesiąt minut, po czym zostało skasowane. „Wyborcza” ma jednak screen tego tweeta.

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,24560948,prezes-od-zbigniewa-ziobry-podal-sie-do-dymisji-przez-nagie.html

Który to już raz GazWyb powołuje się na materiał, który rzekomo jest w wyłącznym jej posiadaniu?

Skoro jednak na koncie https://twitter.com/malaemie nie ma takiego wpisu, to skąd, u licha, mamy wierzyć, że kiedykolwiek tam zaistniał?

Prześledziłem wpisy, jakie Emi zamieściła na Twitterze począwszy od 15 lutego (czyli kilkadziesiąt dni temu i brak jest wzmianki o fiucie należącym rzekomo do sędziego z Gliwic.

Na dodatek artykuł autorstwa niejakiego Marcina Pietraszewskiego nie zawiera słów potępienia pod adresem twitterki.

Wręcz przeciwnie:

Obecnie @MalaEmiE prowadzi w internecie publiczną zbiórkę pieniędzy na „walkę z kastą sędziowską”. Chce uzbierać 50 tys. zł, bo została pozwana przez wiceprezesa warszawskiego oddziału Iustiti.

„Jeden z kasty sędziowskiej złożył przeciwko mnie pozew o naruszenie dóbr osobistych. moja działalność na tt opiera się przede wszystkim na demaskowaniu nieprawidłowego i nieuczciwego postępowania sędziów. Za to zostałam znienawidzona przez nich i atakowana przez ich zwolenników. To pierwszy, lecz najprawdopodobniej nie jedyny pozew który mnie czeka za pisanie prawdy nie ubierając jej w ładne i delikatne słowa. Kocham Polskę i całym sercem popieram reformę sądownictwa jaka powinna zajść, by nasza Ojczyzna była uczciwa i piękna” – napisała w uzasadnieniu zbiórki.

(op. cit.)

.

Najwyraźniej GazWyb chce pokazać, jakimi ludźmi są ustanowieni przez Dobrą Zmianę sędziowie.

Nie dość ze katolik, to jeszcze patriota, a więc ekshibicjonista.

Tymczasem w cytowanym wyżej artykule sędzia Cichocki wskazuje na coś zupełnie innego, niż prymitywny hejt:

Od dłuższego czasu jestem ofiarą działań, które określam jako przestępcze.

(…)

Mogę powiedzieć, że 8 marca przedstawiłem jako rzecznik dyscyplinarny ministra sprawiedliwości pewnemu sędziemu zarzut, który stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. Nie wiem, czy jest to w jakiś sposób powiązane, nie jestem w stanie tego wykluczyć, nie jestem w stanie tego potwierdzić.

(op. cit.)

Katalog zbrodni przeciw ludzkości zawiera art. 7 statutu Międzynarodowego Trybunału w Hadze:

(a) zabójstwo;

(b) eksterminacja;

(c) niewolnictwo;

(d) deportacja lub przymusowe przemieszczanie ludności;

(e) uwięzienie lub inne dotkliwe pozbawienie wolności fizycznej z naruszeniem podstawowych reguł prawa międzynarodowego;

(f) tortury;

(g) zgwałcenie, niewolnictwo seksualne, przymusowa prostytucja, wymuszona ciąża, przymusowa sterylizacja oraz jakiekolwiek inne formy przemocy seksualnej porównywalnej wagi;

(h) prześladowanie jakiejkowiek możliwej do zidentyfikowania grupy lub zbiorowości z powodów politycznych, rasowych, narodowych, etnicznych, kulturowych, religijnych, płci (gender) w rozumieniu ustępu 3 lub z innych powodów powszechnie uznanych za niedopuszczalne na podstawie prawa międzynarodowego, w związku z jakimkolwiek czynem, do którego odnosi się niniejszy ustęp, lub z jakąkolwiek zbrodnią objętą jurysdykcją Trybunału;

(i) wymuszone zaginięcia osób;

(j) zbrodnia apartheidu;

(k) inne nieludzkie czyny o podobnym charakterze celowo powodujące ogromne cierpienie lub poważne uszkodzenie ciała albo zdrowia psychicznego lub fizycznego.

.

Art. 7 u. 2 cytowanego Statutu wyraźnie precyzuje, że „atak skierowany przeciwko ludności cywilnej” oznacza sposób działania, polegający na wielokrotnym dopuszczaniu się czynów opisanych w ustępie 1 skierowanych przeciwko ludności cywilnej, podjęty stosownie do lub dla wsparcia polityki państwowej lub organizacyjnej zakładającej dokonanie takiego ataku.

.

Czy sędzia Cichocki znalazł się w konflikcie z sędzią zasłużonym w okresie PRL, szczególnie w czasie stanu wojennego?

A może chodzi o zorganizowany handel „żywym towarem”?

.

Przecież masowe adopcje zagraniczne naszych dzieci nie byłyby możliwe bez aktywnego udziału sędziów rodzinnych, wydających na to zgodę.

I to nasze sądy zacierały za adoptowanymi wszelkie ślady, uniemożliwiając rodzinie biologicznej poznanie dalszych losów malucha.

Idąc tropem tej spiskowej teorii docieramy do oświadczeń majątkowych sędziów, a tam spotykamy jedną z najbogatszych przedstawicieli „lepszej kasty”, na co dzień będącą przewodniczącą wydziału rodzinnego w dość sporym mieście.

Zastanawiamy się wtedy, czy przypadkiem spiskowa teoria nie stała się spiskową praktyką?

Na pewno próba unieszkodliwienia sędziego Cichockiego wskazuje, że faktycznie zalazł mocno komuś za skórę.

Przypominam, że filmik z udziałem kompletnie gołej pani prokurator, która kładła się na stole bilardowym i kazała celować bilą w pewne miejsce nie wzbudził niczyjego zainteresowania, a media, wówczas prorządowe, zgodnie odmawiały nawet wzmianki o tym incydencie.

Pani prokurator również z tego tytułu nikt nawet nie pogroził palcem.

Jak widać dopiero po 2015 r. filmik miałby szansę na upublicznienie, ale tylko w przypadku, gdyby dało się rzeczoną prokurator powiązać choćby na siłę ze Zbigniewem Ziobro.

.

20 marca doczekaliśmy się odpowiedzi, o jaki czyn chodzi.

Polskojęzyczny Onet:

Gdański sędzia Andrzej G.-W., który w 1982 r. skazał pięciu opozycjonistów za udział w strajku w Stoczni Gdańskiej, usłyszał zarzut przewinienia dyscyplinarnego, które ma znamiona zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości – przekazał wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Jak dodał Łukasz Piebiak, związkowcy zostali bezprawnie skazani za udział w strajku w Stoczni Gdańskiej, który odbywał się w dniach 13-16 grudnia 1981 r., czyli przed opublikowaniem dekretu o stanie wojennym zakazującego strajków. Opozycjoniści zostali uniewinnieni dopiero po upadku komunizmu wyrokiem Sądu Najwyższego.

– 8 marca 2019 r. Rzecznik Dyscyplinarny Ministra Sprawiedliwości wydał postanowienie o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziemu w stanie spoczynku Andrzejowi G.-W. z jednego z pomorskich sądów rejonowych. Rzecznik postawił sędziemu zarzut popełnienia czynu, który wyczerpuje znamiona zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości. Grozi mu za to usunięcie ze służby sędziowskiej, a w konsekwencji pozbawienie wysokiego uposażenia sędziego w stanie spoczynku – powiedział wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Wiceminister przekazał, że zarzuty dyscyplinarne dotyczą wyroku, który w maju 1982 r. sędzia Andrzej G.-W. – jako członek trzyosobowego składu orzekającego – wydał wobec pięciu działaczy NSZZ „Solidarność”. Zostali oni wówczas skazani na kary do czterech lat więzienia. Jednego z nich umieszczono w zakładzie psychiatrycznym.

https://trojmiasto.onet.pl/gdansk-sedzia-odpowie-dyscyplinarnie-za-wyrok-wobec-dzialaczy-solidarnosci/3ewps5j

Wygląda na to, że uporczywa obrona sędziów Jaruzelskiego, jaką „najlepsza kasta” toczyła po 1989 r. przynajmniej w tym przypadku została osłabiona.

Pamiętamy przecież, że po „odzyskaniu wolności” zrobiono wszystko, aby nikt z tych, którzy łamali nawet standardy niezawisłości sędziowskiej obowiązujące w PRL nie poniósł kary.

Szumnie zapowiadana ustawa o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej (3 grudnia 1998 r.) okazała się niczego nie wartym ozdobnikiem.

Na podstawie tej ustawy w stosunku do sędziego, który w latach 1944-1989, orzekając w procesach stanowiących formę represji za działalność niepodległościową, polityczną, obronę praw człowieka lub korzystanie z podstawowych praw człowieka, sprzeniewierzył się niezawisłości sędziowskiej, wyłączono stosowanie przepisów o przedawnieniu w postępowaniu dyscyplinarnym dotyczącym sędziów. Zamiast dotychczasowego wprowadzono nowy termin, czteroletni.

Zatem sędziowie jaruzelscy mogli spać spokojnie dopiero po 31 grudnia 2002 r.

Niestety.

Uprawniona do występowania z wnioskiem o ściganie Krajowa Rada Sądownictwa nie zrobiła nic, by choćby napiętnować jakiegoś nadgorliwca w todze z okresu stanu wojennego.

Z kolei wnioski wystosowane przez Rzecznika Dyscyplinarnego (który nader często dodawał, że wniosek składa… na polecenie ministra!) oraz samodzielne Ministra Sprawiedliwości zwyczajnie poległy.

Okazuje się, że sędziowie stanu wojennego byli kryształowo czyści poza dwoma czy trzema przypadkami.

Czy tak samo stanie się w przypadku sędziego Andrzeja G.-W.?

Wielki napór na likwidację Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zdaje się wskazywać, że przynajmniej w tym przypadku mamy szansę, by osoba, która powinna trafić do podręczników studentów prawa jako antywzór sędziego, pożegnała się z przywilejami, jaki daje stan spoczynku (czyli tzw. emerytura sędziowska).

Ale Komisja Europejska realizuje od dłuższego czasu stalinowską taktykę salami i powolutku zawłaszcza obszary nieobjęte jej kompetencjami.

Za chwilę może się okazać, że Izba Dyscyplinarna okaże się be, a wtedy sędzia Andrzej G.-W. pozostanie nieskazitelny aż do us… śmierci.

Miejmy jednak nadzieję, że w wyborach do Europarlamentu zwycięży zdrowy rozsądek.

I kolejny lewacki eksperyment (tym razem wg Gramsciego) podzieli losy wcześniejszych opartych na ortodoksyjnie pojmowanym Marksie ( z 1917 i z 1933).

19-20 03. 2019

.

ilustracja: „Temida”, Franciszek Kulon