Matka Kurka trąbi o zwycięstwie. Bo co z tego, że Gersdorf wraca do SN, skoro są dwie nowe izby?

Kubeł zimnej wody na tych, którzy rozumowali podobnie, właśnie wylali sędziowie NSA. Koledzy i koleżanki pani mgr Ireny Kamińskiej, bez wątpienia samo sedno „nadzwyczajnej kasty”.

Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował, że zada Unijnemu Trybunałowi Sprawiedliwości pięć pytań prejudycjalnych, dotyczących konkursów do nowych izb Sądu Najwyższego – Dyscyplinarnej i Kontroli Nadzwyczajnej. Konkretnie, sąd chce wiedzieć, czy konkursy do tych izb były zgodne z prawem unijnym i wnosi o zastosowanie w tej sprawie trybu przyspieszonego. Pyta też o sposób wyboru nowej KRS oraz czy jej powołanie zgodne było z unijnymi traktatami. Zdaniem prawników, obie izby SN oraz Krajowa Rada powinny do czasu rozstrzygnięcia sprawy zawiesić działanie. – Jeśli tego nie zrobią, konsekwencje mogą być niewyobrażalne – mówi nam mec. Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy „Wolne Sądy” i Komitetu Obrony Sprawiedliwości.

(…)

Jak mówi mec. Wawrykiewicz, ponieważ pytania NSA dotyczą tak KRS, jak nowych izb w SN – Dyscyplinarnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – obie te izby powinny zawiesić działanie do czasu rozstrzygnięcia TSUE. – Nie mam żadnych wątpliwości, że osoby w tych izbach powinny się wstrzymać z jakąkolwiek działalnością orzeczniczą, dla dobra wymiaru sprawiedliwości i ze względu na ochronę interesów stron – podkreśla.

– Bo jeśli Trybunał w Luksemburgu stwierdzi, że obsadzenie tych izb było niezgodne z prawem unijnym, to – zgodnie z zasadą pierwszeństwa – przepisy, na mocy których te izby powołano należy uznać za nieistniejące. Czyli, de facto, powołanie owych izb powinno zostać uznane za niebyłe – podkreśla mec. Wawrykiewicz.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/nsa-pyta-tsue-o-krs-i-nowe-izby-sn-prawnicy-powinni-natychmiast-zawiesic-dzialanie/g1yrsdt

Już widać, co naprawdę oznacza dla reformy sprawiedliwości kolejne pytanie „nadzwyczajnej kasty”.

Paraliż dwóch nowych izb, z działalnością których społeczeństwo wiązało nadzieję na przynajmniej częściową niwelację krzywd, jakie „nadzwyczajna kasta” wyrządzała przez ostatnie dekady.

Co więcej, łatwo sobie wyobrazić, ze nawet w przypadku braku kolejnego „zabezpieczenia”, działalność obu izb będzie sparaliżowana przez prezes Gersdorf.

Wszak to od jej podległych osób będzie zależał przydział sal, przydział personelu obsługującego itp.

Przykład, że jeden uparty sędzia, rzecz jasna na odpowiednim stanowisku, może sparaliżować działalność innych, dał już Rzepliński.

Jako prezes Trybunału Konstytucyjnego po prostu nie uznawał części sędziów za godnych tego miana.

Gersdorf będzie postępować podobnie.

TSUE zacznie procedurę, i będzie ją przewlekać aż do wyborów 2019 roku.

W tym czasie obie nowe izby SN nie zrobią nic, bo nawet korespondencja do nich skierowana będzie czekać, aż dojdzie do rozstrzygnięcia.

Nadchodząc wybory mogą być powtórzeniem farsy z 2014 roku, kiedy to w niektórych regionach okazało się, że aż 40% wyborców nie umie głosować.

SN jednak zaklepie prędziutko ten „wybór”.

Pamiętamy przecież, że nawet zaginięcie 130 tysięcy głosów na Śląsku nie robiło na „nadzwyczajnej kaście” wrażenia.

A wtedy nowy-stary Sejm, z większością PO, .nowoczesnej i „teraz” raz-dwa uchwali kolejną nowelizację ustawy o SN. Oczywiście bez instytucji, które choć trochę mogły wpłynąć dyscyplinująco na „nadzwyczajnych”.

Prócz wizji Gersdorfowej blokującej działania Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej trzeba  dodać kolejną.

Oto zdaniem mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z Inicjatywy „Wolne Sądy” i z KOS grożą nam tak wielkie odszkodowania, że państwo pójdzie z torbami. W cytowanym już onetowym straszaku widnieje jej wypowiedź:

– Wyobraźmy sobie, że Izba Dyscyplinarna SN uznaje, że któryś z sędziów zawinił tak bardzo, że należy usunąć go z zawodu. I później unijny Trybunał stwierdza, że cała Izba Dyscyplinarna działa wadliwie, że w ogóle nie ma prawa jej być w polskim systemie sądownictwa, bo sędziów powołano do niej niezgodnie z prawem unijnym.

I co? I ów sędzia, wcześniej wydalony z zawodu pozywa państwo polskie o gigantyczne odszkodowanie. To odszkodowanie zapłacimy my wszyscy, bo przecież skarb państwa pieniądze ma z naszych, obywateli podatków.

A co będzie, jeśli w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych zapadnie decyzja w sprawie karnej i ktoś pójdzie do więzienia? Wtedy odszkodowania mogą iść w niewyobrażalne kwoty.

Zapomniała dodać, że o wysokości tych „gigantycznych odszkodowań” i „niewyobrażalnych kwot” decydować będą… koledzy i koleżanki z „nadzwyczajnej kasty”.

Tymczasem zwykły Kowalski musiał zadowolić się dwoma, czasem trzema tysiącami za miesiąc bezprawnego pozbawienia wolności w stalinowskim więzieniu.

Pomniejszonymi o koszt utrzymania, bo przecież w więzieniu jadł za „państwowe”.

Wszystkie zwierzęta są bowiem równe, ale świnie równiejsze, jak pisał ongiś niezrównany Orwell.

22.11 2018