Poseł PO niejaki Krzysztof Brejza nie miał wątpliwości. Upadający windykator GetBack to pisowka afera, większa od przypisywanej PO afery AmberGold.

Polskojęzyczny portal na:Temat:

Na jaw wychodzą kolejne skrywane dotąd tajemnice powiązań na styku biznesu, polityki i mediów. Kontekst finansowy i polityczny afery GetBack może być bardzo groźny dla PiS. Nic dziwnego, że partia rządząca robi wszystko, by umniejszyć wagę afery i zminimalizować straty.

GetBack to spółka ludzi PiS z parasolem ochronnym służb specjalnych – mówił niedawno w Sejmie Krzysztof Brejza (PO), uzasadniając wniosek o powołanie komisji śledczej. Pod bokiem partii rządzącej błyskawicznie urosła i równie spektakularnie upada spółka windykacyjna , która stratą 2,5 mld zł co najmniej trzykrotnie przebija gdańską aferę Amber Gold (15 tys. oszukanych, 800 mln zł strat).

http://natemat.pl/240923,o-co-chodzi-w-aferze-getback-o-wielkie-pieniadze-i-uklad-powiazan-z-wladza

Tymczasem okazuje się, że GetBack była pod szczególną opieką… rządu PO/PSL.

Teresa Piotrowska, psiapsiółka Ewy Kopacz ( z d. Lis), jako ministra Spraw Wewnętrznych zezwoliła, by ta windykacyjna spółka miała dostęp do bazy PESEL!

Szefowa MSW w 2015 r. wyraziła zgodę, by spółka GetBack miała wgląd w adresy Polaków z chronionej bazy. To precedens – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

.

Jak informuje gazeta, w czerwcu 2015 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych w rządzie PO–PSL wydała zgodę prywatnej spółce GetBack zajmującej się odzyskiwaniem wierzytelności na dostęp do bazy adresowej z rejestru PESEL.

Gazeta podkreśla, że jest to precedens. „O wyjątkowości tej decyzji świadczy fakt, że spółka Kruk SA o 20-letnim doświadczeniu w branży windykacyjnej takiej zgody od ministra nie dostała, choć o nią wnioskowała” – czytamy.

(…)

„Rzeczpospolita” przypomina, że PESEL to rejestr ściśle chroniony – zawiera wrażliwe dane Polaków dotyczące nie tylko adresu zamieszkania, ale także daty urodzenia, dzieci, ślubów, rozwodów, dane małżonków i wiele innych.

„Dostęp do nich mają m.in. ABW, CBA i policja, prokuratura, sądy, skarbówka oraz inne wskazane w przepisach instytucje publiczne. Podmioty zewnętrzne (np. firmy ubezpieczeniowe czy banki) – tylko jeżeli wykażą interes prawny. Co najważniejsze – pod warunkiem uzyskania pisemnej zgody osoby, której dane te dotyczą” – czytamy.

Co spółce dała zgoda MSW? – Mogła urzędowo zweryfikować poprawność danych posiadanych we własnej bazie osób zadłużonych, skąd wynikała oczywista i poważna przewaga konkurencyjna – komentuje adwokat prof. Tomasz Siemiątkowski.

https://businessinsider.com.pl/finanse/getback-zagladal-nam-w-pesel/c08d2z8

A zatem, składając Brejzę do kupy z „Rzepą”, wychodzi na to, że ludzi PiS chroniły i pomagały służby specjalne jeszcze za rządów PO.

Oczywiście nie brakuje zwolenników teorii spiskowych, wg których PiS i PO to dwie strony tego samego układu.

Jednak odrzucając tę teorię widać wyraźnie namolne przypisywanie swoich własnych grzechów drugiej stronie sceny politycznej.

.

.

Czy Brejza nie miał pojęcia o akcji ministry Piotrowskiej, od 2001 roku członkini PO, psiapsiółki premierzycy Ewy Kopacz (z d. Lis)?

Oczywiście pytanie to jest retoryczne.

Od 2015 roku mamy bowiem do czynienia z atakiem na PiS i mnożeniem mniej lub bardziej absurdalnych zarzutów.

Co prawda z czasem okazują się chybione, ba, nawet obciążające zamiast PiS Platformę, to przecież logika działania totalitarnej oPOzycji wywodzi się z porzekadła znanego jeszcze w PRL:

Czy on ukradł, czy jego okradli nieważne. Istotne jest, że był zamieszany w kradzież.

Ale udostępnienie zbioru PESEL windykacyjnym hienom to już nie jest afera w rodzaju Amber Gold, czy wciąż czekającej na rzetelne śledztwo afery (afer!) Józefa Gąsiora z Gliwic, możliwych tylko i wyłącznie dzięki dziwnej spolegliwości miejscowych sądów i prokuratur.

Afera GetBack pokazuje, że stali za nią najważniejsi urzędnicy w Państwie rządzonym przez Platformę. Upadek windykatora wiąże się więc z „utratą koryta” przez ekipę Kopacz i Budki

 Nie dajmy więc jej zagadać, przesłonić przez może bardziej medialne, ale nie świadczące o upadku państwa PO-PSL aż tak dobitnie.

 Część lewicowych publicystów zauważyła już niebezpieczeństwo i usiłuje sprawę bagatelizować. Ich zdaniem  Teresa Piotrowska była po prostu tylko głupia i dała sobą manipulować.

Inni z kolei pytają:

Czy za aferą kryje się Mossad?

Tymczasem odpowiedź jest banalnie prosta.

GetBack była tylko jednym z wielu tworów Rzeczpospolitej Windykacyjno-Bankowej, w jaką pod rządami Tuska zamieniła się III RP.

Najważniejsza ministra rządu Kopacz oddała dane wszystkich Polaków w łapy bezwzględnych windykatorów!

W normalnym państwie za coś takiego powinna trafić do więzienia na min. 25 lat z prawem starania się o wcześniejsze zwolnienie po 20 latach.

Ale w III RP Teresa Piotrowska nadal jest posłanką. Na dodatek…  wiceprzewodniczącą Komisji do Spraw Kontroli Państwowej.

O tempora! O mores!

.

.

28.07 2018