Ci, do których dotrą historie o fascynujących losach Słowikowskiego, Skarbkowej, Iwana-Szajnowicza, Muszkieterów, deszyfrantów od Enigmy i innych wspaniałych Polaków, Ci nam Polski pozazdroszczą – dla portalu Pressmania.pl mówi Paweł Śmiałek, autor tekstów. W świecie, w którym moda na książki osłabła, trzeba szukać innych mediów. Jeśli trafimy odpowiednią formę, młodzi bardzo żywiołowo na nią reagują. Zresztą rozumiem ich doskonale, bo sam bardziej koduję rzeczywistość obrazem – dodaje Marcin Wierzchowski art direktor i rysownik, w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską. Sylwia Gajownik – koordynator projektu wyjaśnia: Z ekipą realizującą Grę szeptów pracuję już od kilku lat. Ujmują mnie wielką pomysłowością i łatwością, jak trudne tematy łączą z nowoczesnymi technologiami.

 

Przebijemy się przez mur milczenia z polską historią pełną fascynujących przygód jednostek?

Paweł Śmiałek: Przeszłość Polaków dostarcza nieprawdopodobnych historii. Nic nie trzeba zmyślać ani wyolbrzymiać. Wyznaję nawet teorię spisku, że intensywnością naszych dziejów górujemy nad innymi narodami. Ostatnie 100 lat było tak burzliwe, że nie było kiedy rozpamiętywać. Jedną niewolę zastępowała następna. Wierzę, że teraz w końcu jest chwila oddechu. Można się pochylić, opowiedzieć o ludziach ponadprzeciętnych, przekraczających własne granice, granice przeciętności i prostych instynktów. A że najnowsza historia zawsze styka się z teraźniejszą polityką, to zawsze będą jacyś bohaterowie niewygodni dla jakichś partykularnych narracji rzeczywistości. Formalnej cenzury – odpukać – już dawno nie ma. Są te nieformalne, rynkowe, marketingowe, ciągle trochę polityczne i z lewa i z prawa, i zza Odry, i zza Buga, a w przypadku historii Polaków w SIS, to nawet zza samego kanału La Manche i Atlantyku.

Nie masz dość promowania polskiej historii w komiksach? Powstanie styczniowe, walka o niepodległość, teraz przygody szpiegów w czasie II wojny. Sięgną po to młodzi? Przecież oni nawet nie czują potrzeby nauki historii przy 1. godzinie tygodniowo. Rysowanie to jakieś rodzinne hobby?

Marcin Wierzchowski: – Właśnie może dlatego warto robić takie projekty. Młodzież nie ma pojęcia o historii, bo starsze pokolenia nie potrafią znaleźć dla niej ani czasu, ani energii, ani odpowiednio atrakcyjnego języka. W świecie, w którym moda na książki osłabła, trzeba szukać innych mediów. Jeśli trafimy odpowiednią formę, młodzi bardzo żywiołowo na nią reagują. Zresztą rozumiem ich doskonale, bo sam bardziej koduję rzeczywistość obrazem. Już w dzieciństwie opowieści o dawnych władcach Polski pobudzały wyobraźnie na równi z bajkami i legendami. Dzisiaj w historii szukam odpowiedzi na teraźniejszość. Widzę w niej jeden z fundamentów tożsamości. Rodzinne hobby na pewno. Nie pamiętam imprezy rodzinnej bez dyskusji o przeszłości a rodzina ze strony Mamy może pochwalić się wybitnymi historykami i historykami sztuki. Moje siostry skończyły ASP.

Jak to się stało, że znalazłaś się w wirze pracy pasjonatów historii? Czym cię ujęli?

Sylwia Gajownik: Sama jestem wielką pasjonatką historii. Bardzo mi zależy na tym, by nasza historia docierała także do międzynarodowego odbiorcy. Z ekipą realizującą ten projekt pracuję już od kilku lat. Ujmują mnie wielką pomysłowością i łatwością, jak trudne tematy łączą z nowoczesnymi technologiami.

Historia jest dobrym towarem handlowym?

Marcin Wierzchowski: – Biorąc pod uwagę, że najlepiej sprzedającą się na Świecie książką jest Biblia, a co roku Hollywood wypuszcza jakiś wielki hit kostiumowy, to można odnieść wrażenie, że historia sprzedaje się całkiem dobrze. Innym światem są oczywiście małe inicjatywy lokalne, ale i tak zainteresowanie historią jest całkiem spore. Wystarczy spojrzeć na rynek prasowy. Każdy większy magazyn ma rubrykę „historia” a kilka gazet ma osobne magazyny poświęcone historii tj. Newsweek Historia, Focus Historia, Uważam rze Historia itd. Jak w wypadku każdego towaru kluczem do sukcesu sprzedażowego jest oprawa wizualna i marketing.

Jaka była twoja rola w tym przedsięwzięciu?

Kuba Błądek: – Beze mnie nie byłoby Gry Szeptów. W projekcie jako CTO odpowiadałem za architekturę programistyczną i jej implementację (Android, iOS, www).

Jesteś literatem. Jak to jest pracować nad słowem w komiksie? Wymaga zupełnie innej precyzji.

Paweł Śmiałek: Cały czas mam w głowie, że przekaz w komiksie to jest to, co pomiędzy kadrami, pomiędzy dymkami. Tam jest właściwa przestrzeń wypowiedzi w sztuce komiksowej, w wyobraźni czytelnika. Na drodze od przyczyny z kadru A do skutku w kadrze B odbywa się wszystko co niewypowiedziane – zupełnie inaczej niż w książce, niż w filmie, gdzie odbiorca o wiele więcej dostaje „podane na tacy”. To bardzo trudne, ale kiedy się uda – wdzięczne.

Ile czasu spędziliście na omawianiu projektu, zanim przystąpiliście do pracy?

Kuba Błądek: – Eony… (śmiech)

Naprawdę można mówić o współczesnym zainteresowaniu komiksem?

Marcin Wierzchowski: -Tak. Chociaż to drogie hobby. Minęły czasy kupowania komiksów w cenie gazet codziennych. Natomiast o wiele więcej ludzi tworzy komiksy, powstało sporo klubów i stowarzyszeń komiksowych. Co roku odbywa się w Polsce kilka poważnych festiwali komiksowych i kilkadziesiąt pomniejszych eventów. Nawet już bardzo młodzi twórcy mają swoich fanów. To wszystko kształtuje się na tzw. środowisko komiksowe. Ja akurat nie czuje się jego częścią, ale znam paru oszołomów komiksowych.

Jak chcesz trafić do najmniej zainteresowanych, obojętnych, nawet zblazowanych?

Marcin Wierzchowski: – Nie mam poczucia misji nawracania wyjątkowo opornych. Jeśli ktoś ma zamknięty umysł, to szkoda na niego czasu.

Każdy projekt robi się po to, by osiągnąć sukces. Co dla was będzie sukcesem?

Sylwia Gajownik: Sukcesem jest stworzenie innowacyjnego narzędzia pozwalającego w sposób niesztampowy opowiadać naszą historię. Cieszę się bardzo, że udało nam się wydobyć wątki zapomniane, a przecież tak istotne, udowadniające, że mimo tragicznej sytuacji w jakiej znaleźliśmy się w roku 1939 naród polski nie poddał się i walczył wszelkimi dostępnymi sposobami. Historie dotyczące pracy wywiadu zawsze są owiane tajemnicą, rzadko kiedy trafiają do szerokiego odbiorcy. Dla mnie sukcesem będzie to, kiedy młodzi ludzie, przyzwyczajeni do Internetu, nie będą mogli się oderwać od naszych komiksów, przy okazji zabawy, ucząc się – wierzę, że tak będzie.

Paweł Śmiałek: Ciężko samą dobrą wolą, świetną kreską i ciętym słowem przyciągnąć więcej uwagi niż kolejną superprodukcją o mitycznym Jamesie Bondzie za miliony dolarów. Ale o Bondzie młodzi zapomną kwadrans po wyjściu z kina. A wierzę, że Ci, do których dotrą historie o fascynujących losach Słowikowskiego, Skarbkowej, Iwana-Szajnowicza, Muszkieterów, deszyfrantów od Enigmy i innych wspaniałych Polaków, Ci nam Polski pozazdroszczą.

Co czujesz w momencie, kiedy wiesz, że projekt zaczyna żyć swoim życiem?

Kuba Błądek: – Ogień!

Cyfrowy patriotyzm się rozwinie?

Marcin Wierzchowski: – Na pewno będziemy przez najbliższy rok rozwijać i promować obecny projekt. Potem przyjdą następne. Warunki mamy ku temu sprzyjające, głównie ze względu na wyśmienicie dograny zespół fachowców, choćby takich jak Kuba Błądek (NowaHutaGames), który potrafi ożywić w przestrzeni wirtualnej najśmielsze koncepcje i wciąż eksperymentuje z najnowszymi technologiami. Bardzo się nawzajem inspirujemy.

Dziękuję Wam za rozmowę.