W normalnym, zdrowym państwie granica oznacza terytorialną nienaruszalność i polityczną suwerenność. W państwie rządzonym przez Donalda Tuska – staje się narzędziem kłamstwa, przemytu i dezinformacji. To, co przez ostatnie miesiące działo się (i wciąż dzieje) na zachodniej granicy Polski, nie jest tylko kryzysem migracyjnym. To kryzys państwowości, prawa i zaufania obywateli do instytucji własnego kraju. To operacja prowadzona ręka w rękę z Berlinem, przeciwko własnemu narodowi.

🔴Kłamstwo pierwsze: „To zgodne z prawem”

Nie, nie jest. Niemiecki sąd wydał w tej sprawie jednoznaczny wyrok – proceder polegający na zawożeniu migrantów przez niemiecką policję na polską stronę jest nielegalny. Innymi słowy: obecne władze Polski współuczestniczą w łamaniu prawa – i to nie tylko krajowego, ale również niemieckiego i międzynarodowego. Gdzie w tej sytuacji są rzekomi „obrońcy praworządności”? Gdzie są ci, którzy jeszcze wczoraj krzyczeli o demokracji i państwie prawa? Odpowiedź jest prosta – chowają się za medialną zasłoną dymną.

🔴Kłamstwo drugie: „To zobowiązania międzynarodowe”

Fałsz. Nawet gdyby przyjąć (co jest nieprawdziwe), że Polska zobowiązana jest do przyjmowania migrantów, to jak wytłumaczyć fakt, że niemieckie służby w środku nocy, bez dokumentów, bez ustaleń, podrzucają ludzi na naszą stronę granicy? Zostało to nagrane i udokumentowane – nie przez służby państwowe, ale przez obywateli. To nie „współpraca międzynarodowa”, to skrytobójczy import problemu, którego źródło leży w Berlinie.

Dodatkowo – tzw. konwencja dublińska nie obejmuje sytuacji masowej migracji, wywołanej celową decyzją Angeli Merkel o otwarciu granic UE. Kto ten chaos wywołał, niech ten go posprząta. Polska nie może być workiem treningowym dla niemieckich eksperymentów społecznych.

🔴Kłamstwo trzecie: „Nie ma kryzysu, to wymysł prawicy”

Nie ma? To po co kontrole graniczne? Po co codzienne komunikaty ministra Siemoniaka? Po co kampania medialna, mająca wybielić skandal z przerzutami? Oto logika obecnej władzy: jeśli coś wykryje opozycja, to znaczy, że nie istnieje. Jeśli obywatele coś udokumentują – to znaczy, że to histeria.

Tymczasem fakty są nieubłagane: polska granica jest dziurawiona, suwerenność naruszana, a informacje o tym są systemowo ukrywane. To nie „wymysł”, to stan faktyczny, który potwierdzają kamery, mieszkańcy przygranicznych miejscowości i niezależne inicjatywy społeczne.

🔴Kłamstwo czwarte: „Nie ma danych, więc nie ma problemu”

Czy naprawdę ktoś jeszcze daje się nabrać na ten prymitywny trik propagandowy? Dane nie istnieją, bo rząd ich nie zbiera lub je ukrywa. Brak danych to nie dowód niewinności – to dowód winy. To świadome tuszowanie procederu, który staje się symbolem upadku instytucji państwa.

A skoro proceder istnieje – skoro podrzucani są ludzie – skoro wiemy, że skala jest nieznana, ale rzeczywista – to każda liczba, nawet dziesięciu migrantów, przetransportowanych bezprawnie z Niemiec, to już naruszenie naszej suwerenności. Nie chodzi tu o ilość. Chodzi o fakt, że państwo polskie nie reaguje, a wręcz współpracuje z aparatem obcego państwa.

🔴Kłamstwo piąte: „Ale więcej zawracamy Ukraińców”

To klasyczny przykład logiki Kalego. Zawracanie obywateli państwa w czasie wojny jest przedmiotem osobnej debaty. Ale fakt, że niemieckie służby wyrzucają nam na granicę nielegalnych migrantów, nie ma żadnego związku z polityką wobec Ukrainy. To próba rozmycia odpowiedzialności i wprowadzenia chaosu. Tyle że Polacy już się na to nie nabierają.

🔴Kłamstwo szóste: „Kryzysem byłaby tylko masowa skala”

Nie. Kryzysem jest już sam fakt tuszowania, zatajania, współuczestnictwa w przestępstwie państwowym. Kryzysem jest to, że o procederze nie dowiedzieliśmy się z Sejmu, z MSWiA, z komunikatów rządowych, ale od ludzi, którzy mieszkają w pasie przygranicznym.

To właśnie świadczy o rozmiarze patologii. Państwo polskie nie tylko nie chroni obywatela – ono działa przeciwko niemu, a jego władze realizują interes nie Warszawy, ale Berlina i Brukseli.

🔴Kłamstwo siódme: „Największym zagrożeniem jest Ruch Obrony Granic”

To już nawet nie kłamstwo – to bezczelna obelga. Gdyby nie Ruch Obrony Granic, gdyby nie niezależne media, aktywiści, zwykli Polacy z kamerami w rękach – nigdy nie poznalibyśmy prawdy. A rząd spokojnie realizowałby politykę przerzutu migrantów zza Odry, milcząco wyrażając zgodę na niemiecką presję.

Prawdziwym problemem nie są oddolne inicjatywy społeczne. Prawdziwym problemem jest skorumpowana, spolegliwa władza, która porzuciła naród, porzuciła prawdę i porzuciła Polskę.

————————————————————————

Zakończenie: Polska granica to nie miejsce na układy

Dziś już wiemy, że mieliśmy do czynienia nie tylko z przestępstwem politycznym. To była operacja dezinformacyjna, cicha wojna z własnym narodem, cyniczna gra milczenia i zaprzeczania. I to nie jest przesada.

Dlatego musimy mówić. Musimy ujawniać. Musimy – tak, to słowo dziś brzmi bardzo aktualnie – bronić granicy. Ale nie tylko fizycznie. Również granicy między prawdą a kłamstwem. Między obywatelskim obowiązkiem a rządową zdradą.

Bo jeśli dziś nie zatrzymamy tego procederu, jutro obudzimy się w kraju bez granic – i bez państwa.

Rafał Szrama 🇵🇱