Praktycznie każdy tekst Gazety Wyborczej mówiący o prawie należy wywalić do kosza.

I to jeszcze przed przeczytaniem.

Niejaki Michał Danielewski, kolejne odkrycie jaczejki z Czerskiej, postanowił wszem wobec przedstawić „szereg nieprawidłowości” w działaniach prezesa PiS. Wyliczył je po kolei w tekście „Taśmy Kaczyńskiego – siedem grzechów prezesa” – opublikowanym zarówno w e-wydaniu, jak i tradycyjnym papierowym „gazety wyborczej”. Niestety, nawet pobieżna lektura upewnia, że nie są to „grzechy Kaczyńskiego”, ale dowód niekompetencji autora.

Po kolei poddajmy je analizie.

1.

Grzech pierwszy. Z nagranych rozmów z Austriakiem Geraldem Birgfellnerem wynika, że Jarosław Kaczyński występował w nich de facto w roli pełnomocnika spółki Srebrna, jednak nie wpisał tego do oświadczenia majątkowego. Zgodnie z art. 35 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora parlamentarzyści są zobowiązani do tego, by składać oświadczenie o stanie majątkowym, które zawiera także informację o stanowiskach i rolach pełnionych przez nich w spółkach handlowych.

Odpowiedź: Załóżmy, ze jest tak, jak powiada czerski żurnalista, i Kaczyński był de facto pełnomocnikiem „Srebrnej”. Z tego jednak wcale nie wynika, aby zajmował jakiekolwiek stanowisko w spółce.

Art. 35 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi wyraźnie o stanowiskach zajmowanych w spółkach prawa handlowego (art. 35 u.1 pkt 1 ww. ustawy). Nie ma mowy o „pełnionych rolach”. Takie pojęcie występuje jedynie w teatrze lub filmie, a nie w prawie. Żurnalistę z Czerskiej ponosi więc fantazja, gdy pisze o takowych.

Natomiast pełnomocnik nie jest stanowiskiem wewnętrznym spółki. Ponadto, zgodnie z art. 98 Kodeksu cywilnego, pełnomocnictwo upoważnię jedynie do czynności zwykłego zarządu.

Rozmowa o niezapłaconych usługach z cała pewnością przekracza zwykły zarząd szczegółlnie dlatego, że zapłaty próbuje dochodzić się bez wystawienia faktury czy rachunku.

2.

Grzech drugi. W nagranych rozmowach utożsamia spółkę Srebrna, jej działalność oraz interesy z interesami i działaniami Prawa i Sprawiedliwości. Mówi: „Jeżeli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie”. Prowadzenia działalności biznesowej przez partie zakazuje ustawa o partiach politycznych.

Prawidłowo. Jarosław Kaczyński wchodzi w skład fundacji będącej właścicielem spółki Srebrna jednocześnie zaś jest szefem najpotężniejszej polskiej partii. Czy zdaniem żurnalisty Danielewskiego powinien powiedzieć tak: Jeżeli my1 nie wygramy wyborów, to my2 nie wybudujemy wieżowca w Warszawie? Ciekawa koncepcja.

3.

Grzech trzeci. 2 lutego 2018 r. był przewodniczącym Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników spółki Srebrna. Jako poseł powinien zgłosić to do rejestru korzyści. Nie zrobił tego. Wg przepisów (art. 35a ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora) należy zgłaszać informacje o udziale w organach fundacji, spółek prawa handlowego lub spółdzielni nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych. Zgodnie z kodeksem handlowym Zgromadzenie Wspólników jest organem spółki.

Klęknąłem. Najwyraźniej GW nisko sobie ceni intelekt swoich czytelników.  Po pierwsze Jarosław Kaczyński na Zgromadzeniu Wspólników reprezentował większościowego wspólnika. Pech czerskich polega na tym, że jest to podmiot zbiorowy, a zatem jego prawa musi reprezentować określona osoba. Drugi zaś pech polega na tym, że przewodniczącym Zgromadzenia Wspólników może być każdy. Jeśli nie będzie to wspólnik to nie przysługuje mu prawo głosu. Natomiast będzie prowadził obrady i nic więcej.

4.

Grzech czwarty. Działał w imieniu spółki Srebrna, choć jako poseł nie może tego robić. Zakazuje tego ustawa.

Doprawdy trudno o większą bzdurę. Otóż nie istnieje ustawa, która by generalnie zakazywała prowadzenia działalności gospodarczej czy też pracy na rzecz innych podmiotów w trakcie sprawowania mandatu posła/senatora. Jedyny zakaz wywodzi się z art. 34 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Oznacza to, że posłowi nie wolno:

– prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia państwowego lub komunalnego, a także zarządzać taką działalnością lub być przedstawicielem czy pełnomocnikiem w prowadzeniu takiej działalności.

– być członkami władz zarządzających lub kontrolnych i rewizyjnych ani pełnomocnikami handlowymi przedsiębiorców z udziałem państwowych lub komunalnych osób prawnych lub przedsiębiorców, w których uczestniczą takie osoby. Wybór lub powołanie posła lub senatora do tych władz jest z mocy prawa nieważny.

Taka sytuacja nie miałaby miejsca nawet wtedy, gdyby Jarosław Kaczyński został prezesem spółki Srebrna.

5.

Grzech piąty. Działał w imieniu spółki Srebrna, choć nie ma do tego formalnego mandatu – nie ma udziałów w spółce i nie zasiada w jej władzach. Jest tylko członkiem rady fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego, większościowego właściciela Srebrnej.

Trudno pojąć, o co kaman.. Przecież rzekome nagranie przedstawia jedynie luźną rozmowę, w czasie której Kaczyński tłumaczy Austriakowi jak krowie przy rowie, że aby wypłacić w Polsce pieniądze innej firmie potrzebna jest faktura albo przynajmniej rachunek. Inaczej nici z tego. Takiej porady mógłby udzielić każdy choć trochę tylko obeznany z polskim prawem. A Kaczyński jest doktorem nauk prawnych. Przypominam, że pragnący uchodzić za prawniczy autorytet Borys Budka jest tylko magistrem prawa (doktorat uzyskał w dziedzinie nauk ekonomicznych).

6.

Grzech szósty. Odmówił Geraldowi Birgfellnerowi zapłaty za usługi świadczone przez austriackiego przedsiębiorcę na rzecz reprezentowanej przez Kaczyńskiego spółki Srebrna.

Wygląda na to, ze zamiast GW kupiłem fałszywkę. W moim egzemplarzu jak byk widnieją słowa Jarosława, że zapłacą, ale druga strona musi przestawić choćby rachunek. A skoro nie mogą wystawić, niech skierują sprawę do sądu. Wypłata nastąpi na podstawie zawartej przed sądem ugody. Tymczasem żurnalista Danielewski pisze, że Kaczyński odmówił.

Zatem GEWAŁT! Antysemici „wyborczą” fałszują!

7.

Grzech siódmy. Używał swojej pozycji politycznej, by ułatwić spółce Srebrna uzyskanie kredytu w Banku Pekso SA – jego właścicielem jest skarb państwa.

http://wyborcza.pl/7,75968,24415519,tasmy-kaczynskiego-siedem-grzechow-prezesa-pis.html

Pomijając już to, że Skarb Państwa piszemy z dużej litery, bo takie są reguły polskiej ortografii, to trzeba zauważyć, że czerski żurnalista zwyczajnie pieprzy od rzeczy.

Otóż struktura własnościowa tego banku wygląda tak:

  • PZU SA – 20,00%,
  • Polski Fundusz Rozwoju SA – 12,80%,
  • UniCredit S.p.A. – 6,26%,
  • pozostali akcjonariusze – 60,94%.

Gdzie jest Skarb Państwa?

Ukrył się w słoiku, niczym pieniądze Owsiaka??

.

Gazeta Wyborcza po raz kolejny przyłapana jest na kłamstwie. I nic, doprawdy nic z tego nie wynika.

Czerska szczujnia od ponad trzech lat publikuje fakenewsy i mimo to egzystuje.

Zarzuca innym to, co sama robi na potęgę.

Michnik dumnie potrząsa grzywą i pieprzy o wolności słowa oraz demokracji.

Na dodatek usiłuje robić z siebie męczennika.

Niestety, taki obraz idzie w świat.

Michnik umęczony przez siepaczy z PiS.

Tymczasem za sprawą starego pijaka nienawiść rozlewa się po Polsce.

Ilu z nas potraciło znajomych tylko dlatego, że nieśmiało w prywatnej rozmowie uznało, że Owsiak powinien przedłożyć rachunki?

Ilu z nas musi kryć się z poglądami, bo przecież PiS to antydemokracja, szowinizm, katotaliban, goebbelsowska propaganda itp.

Powiedzmy wreszcie dosyć.

GW zabrnęła już tak daleko, że już tylko publikowane w niej nekrologi można uważać za prawdziwe, czy raczej za mocno prawdopodobne.

Tak samo, jak ongiś „Trybuna Ludu”.

Prymitywizm kłamstwa obnaża również to, co powinno być najbardziej strzeżoną tajemnicą redakcji.

GW jest w tej chwili kierowana do odbiorcy nie umiejącego samodzielnie dokonać weryfikacji nawet najprostszych pojęć.

Jest to najlepszy dowód na upadek” imperium” Michnika.

Gazeta wyborcza wystartowała jako wiodące pismo nowej inteligencji III RP. Po 25 latach stała się natomiast coraz bardziej niszowym wydawnictwem dla ludzi osłabionych umysłowo.

Trafić za życia z cokołu do szamba to rzadka sztuka w Państwie Demokratycznym.

 Michnikowi się jednak udała.

.

.

1.02 2019