Kolejna gwiazda (nomen omen) rozbłysła na firmamencie partyjnym. Robert Gwiazdowski i nowo powstałe ugrupowanie Polska Fair Play wiedzą, co trzeba naprawić.

Bo też wiedza Roberta Gwiazdowskiego dotycząca funkcjonowania Państwa i jego organów nie jest tylko teoretyczna. Gwiazdowski przecież od 28 lutego 2006 r. do września 2007 r. jako przedstawiciel Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej był Prezesem Rady Nadzorczej ZUS.

To pamiętny okres w historii rozwoju polskiego mikro i małego biznesu.

W połowie lat 2000 ZUS informował społeczeństwo o możliwości ubezpieczenia niezależnie od wysokości składki.

Centrala ZUS w Warszawie, ul. Czerniakowska 16 (pismo znak EUu 400-10/06 z dnia 10 lutego 2006 r.) informowała zainteresowanych, że brak jest określenia minimalnej podstawy wymiaru składek dla osób wykonujących pracę nakładczą.

Członek Zarządu ZUS Ireneusz Fąfara (pismo FUu 400-85/06) stwierdzał to samo.
ZUS Oddział w Rybniku, Inspektorat w Raciborzu 3 października 2006 roku – też.
ZUS Oddział Wojewódzki w Warszawie (był taki na Senatorskiej) w 2007 roku informował, że można otrzymać wynagrodzenie w wysokości …0,- zł.

I mimo to być dalej ubezpieczonym.

Tak samo informowały inne oddziały ZUS na terenie kraju (np. Sosnowiec, Chorzów itp.)
Wreszcie kwietniowe wydanie gazetki największego polskiego przymusowego ubezpieczyciela „ZUS DLA CIEBIE” na trzeciej stronie podaje informację, że zmieniły się zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Teraz, aby zadeklarować ubezpieczenie na podstawie pracy nakładczej trzeba osiągać przychód tej samej wysokości, co wirtualna podstawa działalności gospodarczej – 60% prognozowanej średniej.

Bo, wg organu ZUS, dotychczas można było wykonywać pracę nakładczą nawet za 1 zł miesięcznie.
I mimo to być ubezpieczonym.

 

Taki wybór pozwalał na obniżenie kosztów działalności.

 

Wyobraźcie sobie osobę, która jest przedsiębiorcą i prowadzi kiosk. Kiedyś zwany „RUCH-em” po prostu.

Jeśli nie jest położony w dobrym miejscu, to cały miesięczny zysk oscyluje wokół 2-3 tysięcy złotych. Przy czym by go otrzymać pracuje się ok. 300 godzin miesięcznie, czyli na dwóch etatach.
Tymczasem z zarobionych 2-3 tys. zł trzeba oddać na ubezpieczenie społeczne ok. 1300 zł.
Czyli praca na własnym to wynagrodzenie na poziomie połowy minimalnej płacy.

Czy związki zawodowe godziły by się na płacę rzędu 750 zł za pełny etat?

(podane wyżej liczby wg dzisiejszych danych)

Oczywiście my, konsumenci, możemy się na to po prostu wypiąć.

Ale to oznacza, że nagle kupno gazety codziennej stanie się problemem.

Ba, tak samo kupno biletu na tramwaj czy autobus!

Zatrudnienie na tzw. umowę o pracę nakładczą redukowało koszty ZUS o połowę.

Tym samym przedsiębiorca mógł zbliżyć się do wynagrodzenia minimalnego.

Oczywiście w przeliczeniu na godzinę pracy.

Tymczasem w Turcji czy Wielkiej Brytanii rząd rozumie, że istnieją także drobni przedsiębiorcy i są oni niezbędni dla funkcjonowania społeczeństwa.

Ale w Polsce musiało być inaczej.

Gdzieś tak od 2006 roku zaczęła się cicha akcja wydawania decyzji odmawiających ubezpieczenia społecznego na podstawie pracy nakładczej.

9 stycznia 2008 roku Sąd Najwyższy wydał kilka wyroków, które od tej pory stały się najbardziej cytowanymi wyrokami w Polsce.

Po kolei: wyrok o sygnaturze III UK 76/07 – Sąd Najwyższy uznał, że do pracy nakładczej mają zastosowanie przepisy art. 58 i 83 kc. Oba artykuły pozwalają na uznanie nieważności czynności prawnej. Tego samego dnia Sąd Najwyższy w sprawie o sygnaturze III UK 73/07 stwierdził, że umowy o pracę nakładcza, w których to wykonawca nie uzyskał rzekomo konstrukcyjnego warunku, czyli wynagrodzenia w wysokości równej 50% najniższego wynagrodzenia, dotknięte są pozornością (art. 83 kc), a więc nie rodzą skutków prawnych.
Oraz trzeci wyrok, to pewnie po to, by urozmaicić zusowskie decyzje, o sgn III UK 74/07. Dla odmiany jako podstawę stwierdzenia nieważności umowy o pracę nakładczą SN uznał sprzeczność z zasadami współżycia społecznego.

Tak oto dzień 9 stycznia 2008 roku stał się przełomem dla ZUS.

 

Po opublikowaniu w/w wyroków cała Polska została dosłownie zalana prawie że jednobrzmiącymi decyzjami ZUS, skierowanymi dodrobnych przedsiębiorców, którzy na całym świecie są maksymalnie zwolnieni z opłacania składek

.Nawet na Słowacji.

Bo normalnemu państwu bardziej opłaca się, gdy jakiś Smith, Juroszek czy inny Kugel zamiast na garnuszku opieki społecznej odciąża budżet gminy i zarabia przynajmniej na siebie.

Ba, ludzie, utwierdzani przez lata przez ZUS, że postępują zgodnie z prawem, nagle stali się wrogami Polski!

Oto Sąd Apelacyjny w Katowicach w składzie – przewodnicząca Alicja Kolonko, Witold Nowakowski – sprawozdawca i Wojciech Bzibziak uznał, że mamy do czynienia z działaniem obywateli przeciwko funduszowi ubezpieczeń społecznych ( a więc w istocie przeciwko państwu) (wyrok z dnia 2 lutego 2012 roku III AUa 1026/11).

Powstaje jednak pytanie: gdzie byli urzędnicy ZUS, którzy obserwowali prawdziwą „ucieczkę” drobnych przedsiębiorców spod obowiązkowego ubezpieczenia?

Dlaczego ZUS milczał przez ponad cztery lata?

W tym czasie powstawały firmy, które oferowały zatrudnienie na tzw. pracę nakładczą, czerpiąc z tego tytułu pokaźne zyski!

Wg szacunkowych danych ZUS chodzi o ok. 50.000 osób. Szacunkowy uszczerbek dla Skarbu Państwa to:

1.440.000.000,- zł.

Połowa z tego trafiła do firm, oferujących pracę nakładczą, która zwalniała z płacenia ZUS z tytułu wykonywanej działalności gospodarczej.

28 lutego 2009 roku zmieniono ustawę tak, że praca nakładcza przestała być kuszącą alternatywą.

Wróćmy na chwilę do cytowanych wyżej wyroków. Ot, III UK 74/07.

 

Wyrok SN (kasacyjny) poprzedzony był decyzją ZUS wydaną dnia 21 kwietnia 2006 r., oddalającym odwołanie wyrokiem Sądu Okręgowego z dnia 4 grudnia 2006 r. i wreszcie wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 18 kwietnia 2007 r.

Wszystkie wydane na korzyść ZUS.

SN uznał, że pozorna umowa o pracę nakładczą, na podstawie której jej strony nie miały zamiaru i nie realizowały konstrukcyjnych cech (elementów) tego zobowiązania dotyczących rozmiaru wykonywanej pracy w ilości gwarantującej wynagrodzenie w wysokości co najmniej połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę nie stanowi uprawnionego tytułu podlegania obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym osób wykonujących pracę nakładczą

Tak więc SN zaklepał wyroki, które zapadały od grudnia 2006 r. do 18 kwietnia 2007 r.

Wynagrodzenie niższe od połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę nie stanowi uprawnionego tytułu podlegania obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym.

Czyli od 380,- zł.

W tym samym czasie ZUS informuje, że można zarobić nawet…0,- zł! I mimo to być ubezpieczonym.

Robert Gwiazdowski stoi na czele Rady Nadzorczej ZUS.

Co to za Organ?

Ustawa z 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (ustawa systemowa), regulująca wspólne zagadnienia dla całego powszechnego systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce, ustanawia Radę Nadzorczą ZUS jako jeden z trzech, obok Prezesa i Zarządu, organów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ustawa systemowa reguluje również zasady ustalania składu Rady oraz wylicza jej zadania. Całość tej regulacji wskazuje, że Rada Nadzorcza ZUS odgrywa w powszechnym systemie ubezpieczeń społecznych rolę organu przedstawicielskiego, o jakim mówią standardy Międzynarodowej Organizacji Pracy. Standardy te przewidują angażowanie przedstawicieli stron najżywotniej zainteresowanych funkcjonowaniem systemów i instytucji zabezpieczenia społecznego w procesy ich kształtowania, zarządzania nimi, czy ich kontrolowania.

…. Rada na bieżąco monitoruje stan Zakładu i prowadzonych przez niego działań. Ustawa systemowa stwierdza, że Rada może się domagać od Zarządu wszelkich informacji o pracy Zakładu. Daje to Radzie możliwość uzyskiwania informacji, na podstawie których Rada przeprowadza systematyczny przegląd poszczególnych dziedzin funkcjonowania Zakładu.

 https://www.zus.pl/o-zus/o-nas/organy-zus/rada-nadzorcza-zakladu

Po 12 latach „wujek-dobra-rada” Gwiazdowski już wie, co trzeba zrobić.

Dzisiejszy system emerytalny to fikcja. Wróćmy do rzeczywistości, wprowadźmy emeryturę obywatelską obudowaną rynkowymi mechanizmami wsparcia społecznego.”

Ale za dobrym wujkiem ciągnie się historia.

Schizofreniczne działania ZUS miała miejsce podczas kadencji Gwiazdowskiego. Z jednej strony zapewniano sobie oręż do walki z przedsiębiorcami (już później wymienione wyżej trzy wyroki SN jako tzw. zusowska triada będą powielane przez sądy jak Polska długa i szeroka) z drugiej zaś upewniano, że to, co robią, jest w porządku.

W ten sposób pozwolono na wyłudzenia kwot na skalę większą, niż… tzw. afera paliwowa.

Oszuści podpierali się wydawnictwami własnymi ZUS po to, by wzbudzić u ofiar zaufanie.

Odium tego w jakiejś mierze spada na Roberta Gwiazdowskiego.

Miał bowiem wszelkie narzędzia, by procedurę ukrócić.

Nie zrobił nic.

I dzięki temu NIC w Polsce wyrosło kilka fortun za cenę iluś tysięcy rozbitych rodzin, dziesiątek samobójstw, ucieczek na Zachód, a nawet do Kanady.

Za cenę żalu i utraty zaufania do Państwa.

10.03 2019