Nie oskarżam (na tym etapie) nikogo konkretnego o handel żywym towarem, to bardzo poważny zarzut który potwierdzić lub obalić mogą wyłącznie czynności o charakterze operacyjno-rozpoznawczym zastrzeżone w polskim porządku prawnym dla służb policyjnych i specjalnych (detektyw też nie jest uprawniony do ich realizacji) czyli podsłuchy, inwigilacja, infiltracja, zakup kontrolowany, osobowe źródła informacyjne itp. Ale co do samego modelu ekonomicznego takiej zorganizowanej działalności przestępczej mogę się wypowiedzieć.

Otóż, szeroko prowadzona działalność gospodarcza odnotowująca w księgach rachunkowych stosunkowo wysokie przychodu bardzo często (w zasadzie zawsze przy działalności profesjonalnej) stanowi przykrywkę handlu ludźmi – inaczej beneficjenci procederu nie byliby w stanie wyjaśnić przed organami podatkowymi skąd pochodzi ich bogactwo. Zbrojne bandy z lat 90-tych niekiedy nie dbały zbytnio o pranie brudnych pieniędzy, co sprowadzało na nie poważne kłopoty. Krakowiak twierdził, że był tylko skromnym taksówkarzem, Pershing – że miliardy wygrywał w kasynie, świadek koronny Masa został tylko raz prawomocnie skazany i to za posługiwanie się w toku kontroli podatkowej sfałszowanymi dokumentami poświadczającymi legalność źródła pieniędzy. Cóż – to oczywiście nie były wiarygodne wyjaśnienia. Dlatego współczesna przestępczość zorganizowana nie szczędzi środków na działania osłonowe, wiarygodnie pozorujące prężną działalność biznesową, czyli praworządne funkcjonowania w społeczeństwie.

Natomiast w przypadku dobrze prosperującego biznesu, np. handlowego, budowlanego czy transportowego, faktycznie drobna, nieprowadzona na szeroką „hurtową” skalę, działalność przestępcza oparta o handel ludźmi traci sens – jest zbyt ryzykowna i obarczona zbyt surową karą oraz zbyt niską rentownością w stosunku do legalnie uzyskiwanych dochodów, ale pamiętajmy że są sprawcy motywowani nie tylko ekonomicznie, np. mogą działać wiedzeni nienawiścią, ukierunkowaną personalnie zemstą, skłonnością do ryzyka i nadmiernej brawury, przyzwyczajeniem do kryminalizowanych zachowań itp., wtedy pieniądz schodzi na dalszy plan. Raczej wykluczałbym jednak łączenie (poza dużymi „mafiami” z całymi działami wyspecjalizowanymi w popełnianiu konkretnych przestępstw, np. Camorrą, Cosa Nostrą lub rosyjskimi syndykatami zbrodni) przestępczości ekonomicznej przynoszącej setki milionów zł i zarazem stosunkowo bezpiecznej (niska realna wykrywalność i łagodne kary) z dorabianiem na handlu ludźmi, zagrożonym surowymi karami przy stosunkowo niskiej rentowności i wysokim ryzyku konfrontacji ze zbrojną konkurencją. Pamiętajmy, że „bajeczne” fortuny z handlu żywym towarem to w dużej mierze mit, podobnie jak w każdym biznesie duże pieniądze spływają do wierchuszki, a etap wykonawczy wcale nie zarabia na tym kroci. Dlaczego?

Przede wszystkim branża ta zazwyczaj wymaga zaangażowania wielu wykonawców, co wymusza odpowiedni podział zysków. Poza naganiaczami ofiar, pośrednikami organizującymi zbyt, kurierami odpowiadającymi za transport i całym zapleczem technicznym (niekiedy kosmetyczki przygotowujące „towar” do ładnej prezentacji, fałszerze dokumentów, zaprzyjaźnieni właściciele hoteli lub innych dyskretnych punktów na trasie tranzytu etc.) często niezbędne stają się wydatki na zbrojną ochronę przed konkurencją i organami ścigania a także na korupcję urzędników państwowych. To bardzo „rozdrabnia” kwotę inkasowaną za pojedynczą dziewczynę czy dziecko. Wielu nisko postawionych żołnierzy zarabia niewiele – może 2-3 średnie krajowe, dlatego dzisiaj wielu polskich gangsterów z lat 90-tych możemy zobaczyć na ryneczkach „mafijnych” podwarszawskich miasteczek. Przesiadują tam na ławeczkach i w biedzie wspominają ich złotą epokę… W taki interes nie warto więc wchodzić, jeśli sprawca myśli racjonalnie, nie ma pozaekonomicznych motywatorów i osiąga z alternatywnych źródeł odpowiednio wysokie dochody. Zbyt mało do zyskania – zbyt wiele do stracenia.

ALE… odróżnić należy handel żywym towarem od „normalnego” stręczycielstwa, czyli czerpania korzyści z cudzej prostytucji (tzw. agencje towarzyskie – w tym „wyjazdowe” świadczenie usług). To inna kategoria przestępczości, „łagodniejsza” i to o wiele od uprowadzeń i „dożywotnią” sprzedażą ofiary w niewolę. Niekiedy jednak w tłumie „hostess” zdarzają się prawdziwe hostessy, które z nierządem nie chcą mieć nic wspólnego i zostały wprowadzone w błąd, nie zrozumiały niuansów oferty. Wtedy pojawia się problem, co zrobić z takim bardzo niewygodnym świadkiem…? Ale to już temat na inną dyskusję…

Autor: Kazimierz Turaliński
Specjalizuję się w materii bezpieczeństwa i wywiadu gospodarczego oraz w sprawach karnych – kryminalnych, gospodarczych i skarbowych. Swoją drogę z wykonywanym zawodem rozpocząłem studiując prawo, nauki polityczne oraz ekonomię w specjalizacji podatkowej. Przeszedłem szkolenia prowadzone przez specjalistów służb cywilnych i wojskowych: polskich, amerykańskich, izraelskich i rosyjskich. Posiadam należne „z urzędu” uprawnienia do licencji II stopnia ochrony osób i mienia. W międzyczasie pracuję nad rozprawą doktorską z zakresu prawa konstytucyjnego i karnego.

Z komercyjnym sektorem bezpieczeństwa gospodarczego jestem związany od 2000 roku. Od tego czasu zrealizowałem ponad 900 zleceń, w tym rozwiązywałem problemy osób z listy najbogatszych Polaków, spółek giełdowych oraz działaczy politycznych, a także nagłaśniałem sprawy bulwersujących zbrodni i afer gospodarczych. Nie zliczę, ile razy konfrontowałem się z zawodowymi oszustami, brutalnymi kryminalistami, czy działającymi na ich rzecz prawnikami oraz skorumpowanymi funkcjonariuszami. Organizowałem obsługę prawno-detektywistyczną oraz ochronę fizyczną w państwach takich jak Rosja, Ukraina, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pełniąc funkcje dyrektorskie zbudowałem w minionej dekadzie dwa duże piony realizacyjne w sieciach polskich kancelarii prawno-finansowych, a jako ekspert ds. karno-gospodarczych pełniłem funkcję partnera kancelarii JanSzed. Świadczyłem również usługi doradcze w sprawach przestępczości gospodarczej na rzecz komisji sejmowej w ramach działalności Biura Analiz Sejmowych. Następnie, wraz z moim zespołem zrzeszającym profesjonalistów z zakresu prawa karnego i cywilnego oraz detektywistyki, w większości składającym się z byłych oficerów służb państwowych, świadczyłem usługi na rzecz indywidualnych klientów, podmiotów gospodarczych, agencji detektywistycznych i kancelarii prawnych.

Jestem autorem ponad stu reportaży publikowanych w prasie polskiej, brytyjskiej i niemieckiej, autorskich programów szkoleniowych, szeregu publikacji książkowych z zakresu przestępczości zorganizowanej oraz aspektów prawno-ekonomicznych międzynarodowej przestępczości gospodarczej i bezpieczeństwa, a także podręczników branżowych. Część z nich zyskała uznanie uczelni wyższych i trafiła na listy literatury podstawowej studiów z zakresu detektywistyki, wywiadu gospodarczego oraz typologii przestępców m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, czy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Miałem też zaszczyt poprowadzić prelekcje podczas polskich sympozjów globalnej organizacji Strategic and Competitive Intelligence Professionals – SCIP zrzeszającej międzynarodowych ekspertów ds. wywiadu konkurencyjnego. Od 2014 roku prowadzę wykłady na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na kierunku studiów Strategiczny wywiad biznesowy. Wprowadzam studentów w tematykę „przestępstw gospodarczych” oraz „granic prawnych wywiadu biznesowego„, czyli prawa karnego i cywilnego. Od 2016 roku wykładam na tej samej uczelni zagadnienia „kontrwywiadu biznesowego” na kierunku Bezpieczeństwo biznesu, obejmujące metodykę ukrywania tajemnic przedsiębiorstwa i przeciwdziałania szpiegostwu przemysłowemu. We wcześniejszych latach miałem przyjemność również poprowadzić wykłady otwarte m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Obrony Narodowej oraz w Szkole Głównej Handlowej. Zapraszam także na zamknięte szkolenia z zakresu bezpieczeństwa biznesu, organizowane przez ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o..

Aktualnie ograniczam świadczenie opisanych wyżej usług i koncentruję się na aktywności publicystycznej i dydaktycznej.

14 czerwca 2017 r.