tylko w Rosji?

Wspólna deklaracja premierów Polski i Izraela z czerwca 2018 roku teoretycznie otworzyła pole do popisu historykom. Wreszcie nie na klęczkach, ale rzetelnie:

Uważamy, że istnieje wspólna odpowiedzialność za wolność prowadzenia badań, krzewienie zrozumienia i zachowanie pamięci o historii Holokaustu..

Tyle tylko, że „wolność badań” w istocie jest mocno ograniczona.

26 stycznia 2007 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło specjalną rezolucję A/RES/61/255 „Zaprzeczanie Holokaustu”, która stwierdza:

Organizacja Narodów Zjednoczonych potępia bez zastrzeżeń jakiekolwiek zaprzeczanie Holokaustu i wzywa wszystkie państwa członkowskie do bezwarunkowego odrzucenia wszelkich negacji Holocaustu, czy to pełnego czy częściowego, jako wydarzenia historycznego i wszelkich działań w tym celu.”

 

I? wypadałoby zapytać jak ekspedientka w La La Poland.

Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ?????????

 

O tym, jak niebezpieczne jest podważanie liczby ofiar, ustalonej raz na zawsze przekonał się już ś. p. Dariusz Ratajczyk.

W Polsce na straży ustalonego raz na zawsze obrazu nazistowskiej (naród???) zbrodni stoi art. 55 ustawy o IPN:

zaprzeczanie publicznie i wbrew faktom zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1 powyższej ustawy, jest przestępstwem ściganym z urzędu zagrożonym grzywną lub karą pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok podawany jest do publicznej wiadomości.

Jednak praca historyka ma to do siebie, że co chwilę odkrywa nowe dokumenty, które mogą przeczyć ustalonym, nawet od lat, faktom.

Ogólnikowość zakazu może więc powodować zahamowanie prac badawczych.

Tymczasem w rosyjskiej satrapii, rządzonej przez krwiożerczy reżim, doszło do istotnej zmiany.

W Rosji od teraz każdy może swobodnie wyrażać swoje wątpliwości dotyczące Holocaustu 6 milionów Żydów, bez obaw, że zostanie za to uwięziony. Wcześniej istniało takie zagrożenie. Ten, kto publicznie wyrażał swoje wątpliwości, mógł zostać oskarżony tak jak za rehabilitację nazizmu na podstawie Artykułu 354.1 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej! Teraz, w związku z ustanowionym precedensem sądowym, takie zagrożenie już nie istnieje! Precedens jest taki, że raz na zawsze udowodniono, że „brak wiary w Holokaust 6 milionów Żydów wcale nie oznacza zaprzeczania faktom ustalonym przez wyrok Międzynarodowego Trybunału, a tym bardziej, że nie oznacza to rehabilitacji nazizmu …”

Rosyjskie źródła podają:

w kwietniu 1945 roku w obozie Oranienburg (niedaleko Berlina) Armia Czerwona zdobyła dokumenty całego systemu niemieckich obozów koncentracyjnych w czasie wojny! Do czasów „jawności” i „pieriestrojki” (do 1985 roku) dostęp do tych dokumentów mieli tylko żydowscy badacze, ale nie byli oni zainteresowani w ujawnieniu kłamstwa zachodnimi mediom odnośnie Holocaustu. Jak się okazało, całkowita liczba więźniów, którzy zginęli w niemieckich obozach w całym systemie od jego powstania w 1935 roku, aż do jego katastrofy pod koniec 1944 i początku 1945 roku wyniosła 403.713 osób. Znana jest dokładna liczba Żydów zmarłych i zabitych w największym nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz (Oświęcim) – 38.031 osób! A przecież syjonistyczna propaganda nazywała Auschwitz najstraszniejszym ze strasznych „obozów śmierci” i wskazywała na śmierć w obozie 4 milionów Żydów…

Źródło: https://www.kommersant.ru/doc/3814489

Pamiętam doskonale te czasy, gdy jako pewnik liczbę ofiar obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu (taka wtedy obowiązywała nazwa) podawano 6 milionów.

Dopiero później, w czasach tzw. I Solidarności (albo Karnawału, jak kto woli) okazało się, że był to szacunek. Oficerowie NKWD po obejrzeniu obozu stwierdzili autorytatywnie (a mieli doświadczenie o wiele większe niż SS i Gestapo razem wzięte), że oni w czasie funkcjonowania obozu wyprawili by na tamten świat 6 milionów.

Do historii dostała się tylko opinia jednego z wyzwolicieli Oświęcimia: – to samo, co u nas, ale klimat bardziej łagodny.

Tak dochodzimy powoli do wstrząsającej konkluzji.

6 milionów żydowskich ofiar stanowi o powstaniu Izraela.

.

Pisałem o tym tu: http://pressmania.pl/6-000-000-ofiar-calopalnych-mit-zalozycielski-izraela/

.

Proroctwa żydowskie w Torze stawiają wymóg, że musi „zniknąć” 6 mln Żydów zanim będzie możliwe ustanowienie państwa Izrael. „Powrócicie minus 6 mln”. To dlatego izraelski historyk, Tom Segev, oświadczył, że „6 mln” stanowi próbę przekształcenia historii o holokauście w państwową religię. Te 6 mln, jak mówi proroctwo, musiało zniknąć w „palących się piecach”, co legalizuje teraz sądowa wersja holokaustu. I rzeczywiście, Robert B Goldmann pisze: . . . bez holokaustu nie byłoby żydowskiego państwa”. Prosta konsekwencja: Jeśli się uwzględni 6 mln Żydów zagazowanych w Auschwitz, którzy skończyli w „palących się piecach” (grecki holokaust = spalone ofiary), to proroctwa zostały „spełnione” i Izrael może stać się „legalnym państwem”. (…)

(źródła własne)

.

Co światlejsi w Izraelu widzą, że ofiar niemieckich jednak zaczyna brakować. Stąd bierze się kolejny mit – wg „profesora” Jana Grabowskiego Polacy odpowiadają za śmierć ok. 200 tys. Żydów.

Ujawnione w Rosji materiały mogą jednak powyższe szacunki zmienić.

.

Liczba 6 milionów jako kabalistyczna musi pozostać.

.

Mamy więc szansę na wysunięcie się w rankingu największych „żydobójców” świata na… pierwsze miejsce.

Istnienie Izraela opiera się bowiem o „proroctwo”.

Skoro nie Niemcy, to Polacy.

Bo liczba musi być zachowana.

.

Jesteśmy więc ofiarami błędu drukarskiego.

Nikt jednak nie wydał erraty do Tory.

24.02 2019