KOD, za sprawą niejakiego Kijowskiego odchodzi w niebyt. Jednak ludzie, tworzący jego „kadry” pozostali i nadal na forach pokrzykują, jak bardzo są wykształceni. Nie to, co pisowski „motłoch”.

Przyjrzyjmy się więc bliżej tej zaKODowanej inteligencji.

Osoba pierwsza

Mariusz Cegielski, detektyw z Warszawy. Milicjant, potem policjant, po odzyskaniu władzy przez postkomunę w UOP jako stara sprawdzona kadra. Major.

Jest dumny ze stanu wojennego, który wg niego był … przebudzeniem narodu!

Nie wierzycie? No to popatrzcie sami:

Faktycznie, zasługuje na to, by iść w pierwszym rzędzie młodzieżowców KOD pod rękę z

Osoba druga

Czerwony harcmistrz, ponoć odsunięty od pracy z młodzieżą, kiedy pokazał swoje prawdziwe oblicze, to pułkownik rezerwy Adam Mazguła alias nazgul jaruzelski. Nie będę wracać do jego wcześniejszych wypowiedzi, ale skupię się na jednej z ostatnich.

Nazgul grzmi w obronie miejsca spoczynku komunistycznych bandytów:

Nowy Bóg sortuje ludzi.

W sprawie PiSowskich makabrycznych fantazji na Episkopat nie liczę. Jednak wyraźnie widać, że Bóg się narodził, zstąpił z niebios i własnie będzie sądził żywych i umarłych.
Tylko dlaczego przedstawia się jako dr Jarosław Szarek i reprezentuje IPN?
PiS nawet Boga potrafi zastąpić. Bogobojna dobra zmiana.

Kim jesteś narodowa zakało Jarosławie Szarek, że uzurpujesz sobie prawo do oceny i sortowania pochowanych na cmentarzach ludzi.

Tej hienie cmentarnej najwyraźniej spodobały się ekshumacje. Nie ważne kogo i czyje rodziny chce upodlić, ważne, że w ogóle ma takie durnoty w głowie. Pewnie w swej głupocie myśli, że naprawi historię i zasłuży się… no właśnie komu?

Mam nadzieję, że i tego doktorka, ktoś niebawem zlustruje, zanim zbezcześci ludzkie zwłoki i miejsca pochówków.

https://www.facebook.com/profile.php?id=100001472662628&fref=ts

Przyczyną kolejnego bluzgu peerelowskiego zupaka jest informacja dotycząca mauzoleum Bieruta na Powązkach! Bo to faktycznie potwarz dla pokoleń, że truchło bandyty leży tam nadal!

Nawet sowieci potrafili usunąć Stalina z Mauzoleum, tylko my nadal hołdujemy sowieckiemu oprawcy. Zaprawdę, pranie mózgu w polskojęzycznej sowieckiej armii było nader dogłębne. Tylko czemu taka swołocz może nosić nadal mundur?

Polski mundur z Orłem w koronie!

Osoba trzecia

Przemysław Kroczyński jest kolegą nazgula jaruzelskiego Adama Mazguły. Jest w zarządzie stowarzyszenia TARCZA. To twórca (a przynajmniej za takiego się podaje) Kodeksu politetycznego.

Co prawda jego zdaniem cytować kodeks można wyłącznie po to, by go promować, co wyklucza jakąkolwiek krytykę.

Żadna część strony internetowej nie może być wykorzystywana i rozpowszechniana lub kopiowana w jakikolwiek sposób (elektroniczny, mechaniczny lub inny) w innym celu niż upowszechnienie Projektu w celu jego poparcia.

http://www.kodekspolitetyczny.pl/

Na szczęście jako prawnik wiem, ile warte są takie zastrzeżenia. 😉 Popatrzmy wiec krytycznie na dzieło pana romanisty.

Taki § 5 projektu wydaje się do przyjęcia, przynajmniej na pierwszy rzut oka.

§ 5

1. Polityk zobowiązany jest do prowadzenia działalności politycznej w sposób etyczny, w szczególności nie powinien podejmować czynności określanych jako nepotyzm polityczny, mobbing polityczny lub stalking polityczny.

2. Działalność polityczna partii politycznych, w szczególności po zwycięskich wyborach parlamentarnych lub samorządowych, polegająca na obsadzaniu publicznych stanowisk swoimi działaczami i jednocześnie stosowanie mobbingu lub stalkingu, o którym mowa w ust. 1, w stosunku do osoby dotychczas zajmującej określone stanowisko bez uwzględnienia merytorycznego przygotowania i kwalifikacji do pracy, jest niedopuszczalna.

I tu zaczyna się problem. Otóż po 1989 roku każda partia (lub sojusz) rządząca obsadzała „swoimi” określone stanowiska. Ilość dobrze zarabiających miernot, i to dobrze w rozumieniu europejskim, a nie polskim, była przeogromna. Propozycja kumpla nazguli zakłada zatem petryfikację miernot. Bo przecież kiedy ten kodeks wszedłby w życie miernoty obsadzone przez układ X byłyby już nie do ruszenia. To z kolei naruszałoby sens wyborów, gdyż wybierając Sejm liczymy na zmiany również na dole.

Poza tym użycie pojęć niedookreślonych całkowicie rozmydla znaczenie zakazu.

Bo przecież jedyna definicja legalna mobbing zawiera się w art. 94.§ 2  Kodeksu pracy:

Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Mobbing polityczny wymaga zatem zdefiniowania, inaczej jest to typowy przykład na tzw. sranie w banie, by użyć kolokwializmu.

To samo dotyczy pojęcia stalking polityczny.

Bo o ile literatura zakres penalizacji dokonany przez art. 190a Kodeksu karnego określa mianem starkingu to dodanie określenia „polityczny” powoduje całkowite zamazanie pojęć. Sam bowiem stalking w warunkach polskich oznacz nic innego jak uporczywe nękanie. Pomijam inne formy przewidziane w § 2, gdyż zastosowania w polityce mieć raczej nie będą.

Przemuś Kroczyński nie zauważa, że taki zapis mógłby mieć wyjątkowo dotkliwe konsekwencje dla opozycji. Wystarczy bowiem, że na interpelację poselską dany minister nie odpowie. Zatem ponowienie pytania może być uznane za nękanie, a już kolejne za uporczywość.

Wsadzić należałoby zatem opozycyjnego posła.

A ten zapis ubawił mnie prawie do łez.

§ 7

1. Polityk zobowiązany jest do prowadzenia działalności politycznej bez stosowania przemocy oraz bez posługiwania się dla osiągnięcia celów politycznych kłamstwem, insynuacją, oszczerstwem, podstępem lub jawną manipulacją.

2. Polityk nie może posługiwać się w celu uzyskania poparcia społecznego obietnicami lub zapowiedziami, których nie będzie mógł spełnić, a w przypadku niedotrzymania składanych publicznie obietnic i zapowiedzi polityk ma obowiązek wyjaśnić i uzasadnić ten fakt również w sposób publiczny przed upływem kadencji, w której sprawuje mandat lub funkcję.

3. Polityk jest zobowiązany do prowadzenia działalności politycznej bez używania wobec swoich przeciwników politycznych języka pogardy i nienawiści.

4. Prowadzenie działalności politycznej może się opierać na konstruktywnej krytyce zakładającej kontestowanie aktualnej rzeczywistości i prognozowanie jej zmian z zachowaniem jedności państwa i jego obywateli oraz poszanowania konstytucyjnego porządku prawnego.

Po kolei.

Zakaz posługiwania się jawną manipulacja oznacza dopuszczenie manipulacji ukrytej, co politycy czynią nieprzerwanie od wieków.

Z kolei ustęp drugi jest zupełnie odjechany. No bo z jednej strony polityk nie może się posługiwać obietnicami lub zapowiedziami, których nie będzie mógł spełnić, ale jeśli tak się stanie, to się musi wytłumaczyć.

A poza tym tak jest obecnie. Jak są wybory opozycja wyciąga partii (partiom) rządzącym obietnice przedwyborcze, a ci się tłumaczą. 😉

Fakt, język pogardy i nienawiści powinien być wykorzeniony. Szkoda, że nikt na to nie wpadł w 2007 r., kiedy ruszył „przemysł pogardy”.

Kiedy słyszę o „konstruktywnej krytyce” tarzam się ze śmiechu. Przypomina mi się ś.p. Michał Smolorz, który dał poglądowy wykład na ten temat między pierwszym a piątym piwem (a było to w marcu 1980 roku, jeszcze za Gierka).

Otóż krytykanctwo jest wtedy, gdy piszemy, że zakłady S. produkują dziurawe prezerwatywy.

Natomiast krytyka konstruktywna oznacza poinformowania, że zakłady S. produkują asortyment gumowy w dużej ilości, świetnej jakości itd., dlatego dziwi, że czasem trafia się dziurawa prezerwatywa.

I znowu się uśmiałem.

§ 8

1. Politycy mają równe uprawnienia opiniotwórcze i taką samą wiarygodność, w szczególności bez względu na światopogląd, pochodzenie, wykształcenie, wiek, płeć, polityczny staż, pełnioną funkcję lub zajmowane stanowisko, posiadany majątek, wyznanie czy orientację seksualną.

2. Polityk jest zobowiązany do prowadzenia działalności politycznej z należytym szacunkiem dla indywidualnych cech innych polityków.

Po co w takim razie są jakiekolwiek wybory? Skoro każdy polityk ma taką samą wiarygodność to niby po co mam wybierać? Wszak wybór Kowalskiego z partii X oznacza brak wiarygodności Petrowskiego z partii Z.

A to oznacza, że łamię Kodeks.

Oto czym są zaKODowani intelektualiści.

Homo sovieticus połączone z prawotwórstwem na poziomie piaskownicy.

Aż strach pomyśleć, że coś takiego rządziło nami tyle lat.

I dlatego mamy, co mamy.

nazgul jaruzelski nadal nosi mundur…

 

8.04 2017