Dane mi było razem z grupą mieszkańców Malborka 28.08.2016 roku brać udział we wzniosłej, a zarazem smutnej uroczystości pogrzebowej śp. Danuty Siedzikówny – ps. Inka, i śp. Feliksa Selmanowicza, – ps. Zagończyk w Gdańsku. By wyrazić im szacunek mój mąż, który od czasu przejścia do rezerwy tj. dwunastu lat nie zakładał munduru, włożył go, ponieważ jak stwierdził: „tym, którzy złożyli najwyższą z ofiar, jaką jest własne życie w walce o to, byśmy żyli w wolnej Polsce, należy złożyć najwyższe honory, a i tak zawsze będziemy ich dłużnikami”20160828_123012P1300054P1110253.

Po przyjeździe do Gdańska, trafiliśmy na tłum ludzi stojących wokół katedry, w której odbywały się główne uroczystości pogrzebowe. Podobnie jak my przyjechali z całego kraju, by złożyć im hołd i podziękować za walkę o wolną i niepodległą Polskę. Jakoś udało nam się dostać do środka. Było w niej bardzo dużo ludzi. Duże wrażenie robiła zwłaszcza młodzież, która w skupieniu słuchała wspaniałej homilii abp Sławoja Głodzia, w której mówił: „Rzekł Pan: Synu człowieczy, czy kości te powrócą do życia”. Powróciły, bo wypełniły się Jezusowe słowa: „nie ma, bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw”. Straceni zostaliście za wierność Bogu i Polsce, i złożeni bez szacunku w grobowej jamie. Długo czekałaś Inko i Zagończyku. Długo czekaliście. Długo czekałaś Polsko. Stanowczo za długo”. Dziękował tym, dzięki którym odnalezione zostały ich szczątki. W swojej homilii podziękował za odznaczenia i awanse.
P1110256P1300148

Następnie wysłuchaliśmy fantastycznego przemówienia naszego prezydenta Andrzeja Dudy. Nawiązując do pogrzebu stwierdził: „To ważny dzień, czy smutny, bo przecież jest pogrzeb? Nie to nie jest smutny dzień. Jeżeli smucić się, to z powodu, że aż 70 lat czekać trzeba było na ten pogrzeb i aż 27 lat po 89 roku”.
Zadał pytanie „Jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać na to by Polska mogła pochować swoich bohaterów?”, oraz dodał: „Bo największa kara, to niepamięć, wymazanie, zadeptanie. Pochowanie kogoś pod chodnikiem, tak żeby nikt się nie domyślił. To jest największa kara dla jego pamięci i to jest największe podeptanie dla rodziny”.
P1300015
Odnosząc się do byłych oprawców żołnierzy wyklętych powiedział: „Dziś za wszelką cenę walczą żeby nie były wymieniane nazwiska tych, którzy zamordowali żołnierzy niezłomnych i żeby nikt nie pytał gdzie są pochowani”. Podczas przemówienia podziękował profesorowi Szwagrzykowi który z ekipą szuka Żołnierzy Niezłomnych i wszystkim tym, którzy z nim pracowali i wspierali przez lata. Po uroczystej mszy udaliśmy się do głównego wyjścia, by razem z innymi towarzyszyć konduktowi pogrzebowemu na cmentarz, do ostatniego miejsca pochówku Inki i Zagończyka. Ilość zgromadzonych ludzi przed katedrą powodowała, iż trwało to kilka minut. P1110268P1300018P1300038P1300048

Powoli, w palących promieniach słońca poruszaliśmy się razem z tłumem za leżącymi na lawetach trumnami. Po około godzinie dotarliśmy na cmentarz, a tam czekało tysiące ludzi i kompania honorowa wystawiona przez Marynarkę Wojenną. Głos zabrali między innymi premier B. Szydło i minister A. Macierewicz oraz przedstawiciele rodzin zamordowanych. Przed złożeniem trumien do grobów kompania honorowa oddała trzy salwy. Znakomitą oprawę stworzyli narodowcy odpalając czerwone race, które podkreśliły doniosłość chwili. Z powodu nieprzebranych tłumów sporo czasu zajęło nam dotarcie do grobów Inki i Zagończyka i zmówienie za nich krótkiej modlitwy.P1300066P1300089P1300086

Jako sztafeta wojskowych pokoleń, to właśnie tam, wśród grobów zrobiłam cudowne zdjęcie mężowi podpułkownikowi lotnictwa z 90-letnim pułkownikiem ułanem, który mimo wieku przybył, by wraz z ludźmi kochających Polskę i utożsamiających się z wartościami niezłomnych, złożyć hołd tej dwójce bohaterów. P1110283P1110299P1300122P1300093

Po ponad 7 godzinnych uroczystościach wracaliśmy do domu. Powiem krótko – mimo zmęczenia, pragnienia i spiekoty – było warto.P111030020160828_121248

Przy okazji chciałam podziękować głównemu organizatorowi wyjazdu radnemu PiS-u panu Jarosławowi Kondysowi, który wraz z innymi młodymi mieszkańcami Malborka brał udział w pracach ekshumacyjnych pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka.

Liliana Borodziuk