Przykład pierwszy: W roku 1996/7 robiłem sprawę wspólnie z Brytyjczykami. Tu w Warszawie. Łączniczką „tamtych” była rodowita Angielka o dość charakterystycznym, arystokratycznym nazwisku. Niestety, wyszła za mąż za syna polskich emigrantów, urodzonego, wychowanego, wykształconego na Wyspach, który w dodatku słabo mówił po Polsku i nawet nie miał naszego obywatelstwa (chyba wystąpił o nie później). Nasi sojusznicy i przyjaciele z NATO, na wieść o planowanym ślubie kazali jej się zwolnić natychmiast z wywiadu. Odpuścili na okres trwania wszczętej już sprawy, po czym pozbyli się jej z firmy szybko i dokumentnie. W tym samym czasie w naszych służbach pracowała żona pewnego obywatela jednego z krajów Ameryki Południowej, która nota bene za PO została dyrektorem ważnej, nawet bardzo ważnej komórki oraz pewna osoba oficer, której matka była Białorusinką.

Przykład drugi: w końcu roku 2010 byłem w delegacji w Pullach, czyli w BND. Moim „opiekunem” z ramienia sojuszniczego wywiadu był człowiek urodzony w RFN, ale w rodzinie tzw. „wypędzonych”. Matka była Niemką z Gliwic i około 1946 roku wyemigrowała na tereny byłej III Rzeszy. W Polsce nie miała, a i on też żadnych krewnych, bo jego ojciec był rdzennym Niemcem, chyba z Bawarii. Przy piwie, powiedział mi, że „jako dziecko przesiedlonych z terenów zajętych przez Sowietów i później będących częścią ich wpływów” nie miał szans na pracę w służbach, MSW, MSZ oraz Urzędzie Kanclerskim, chyba, że kontrwywiad na to pozwolił, a pozwolenia takie dostawali ludzie związani z określonymi instytucjami i przez nie sprawdzeni. „Oczywiście nie zawodowo związani” – dodał i mrugnął do mnie. Sytuacja zmieniła się dopiero za Schroedera, ale też ma ograniczony dostęp do niektórych pionów. Nie mówił już więcej, a ja nie drążyłem. Przecież nie szpieguje się sojuszników. Nie sprawdzałem też jego słów, choć wcześniej słyszałem podobne, choć nie tak szczegółowe opisy sytuacji „przesiedleńców”, szczególnie ze Wschodu. Dam już sobie spokój z przykładami USA, bo niech roztaczają ten dyskretny urok demokracji i poprawności politycznej.

Komentarz: hahahahahahhahahahahahaha. 🙂 🙂 🙂