Jeszcze jeden głos po meczu Portugalia – Francja. Rozpoczynając coś – zazwyczaj niezbyt wyraźnie widzimy zakończenie, dobrze jeśli znamy cel. Czasami to, co osiągnąć możemy na koniec uzyskuje formę i sens w miarę jak ku temu idziemy, i wówczas staje się dla nas jasne, dlaczego kiedyś chcieliśmy tak a nie inaczej. Któż jednak umie dokładnie przewidzieć rozwój wypadków?

Pewnego razu młody adept szkoły rabinackiej spotkał swego dawnego kolegę, teraz już młodego kleryka. Po radosnym powitaniu przekornie go wypytuje:

– Powiedz mi, jaką widzisz przed sobą przyszłość, skoro podjąłeś takie studia?

– Któż zna przyszłość, jeśli nie znamy dnia ani godziny – żachnął się nieco zaskoczony tym kleryk.

– No, ale skoro zacząłeś już studiować w seminarium, to jak myślisz, co będzie dalej?

– Hm… najpierw, jeśli ukończę te studia, zostanę księdzem.

– Noo… a jak już tym księdzem będziesz, to co wtedy? – nie ustępuje młody rabinata.

– Być może zostanę wtedy gdzieś przydzielony jako wikary – odparł z pewnością głosie kleryk.

– No dobrze, a skoro już wikarym zostaniesz, to… co dalej? – ciągnie spokojnie rabinata.

– Aaa, to może zostanę i proboszczem, a może nawet prałatem, kto wie – rozmarzył się kleryk.

– A skoro już tym proboszczem lub prałatem będziesz to co dalej – kontynuuje spokojnie rabinata. Kleryk uśmiechnął się, ale bez wahania odpowiedział:

– Wówczas mogę otrzymać i zadanie dziekana… – A rabinata niewzruszenie pyta go dalej:

– A co może przyjść, kiedy będziesz już dziekanem?

– Noo, zawsze jeden z nas ma szansę by zostać potem wyświęconym na biskupa, nigdy nie wiadomo – z pewnym już zawahaniem odpowiedział kleryk.

– A to pięknie, pięknie, ale gdybyś tym biskupem dajmy na to został, to co może być dalej? Kleryk nieco się zastanowił, czy tak dalece może zajść? Więc odpowiedział:

– W zasadzie każdy z biskupów może zostać następnie arcybiskupem…

– A skoro już tym arcybiskupem dajmy na to też zostaniesz, to co będziesz mógł dalej osiągnąć – nieustępliwie dopytywał się jego kolega. Kleryk miał już trochę wątpliwości czy tak daleko może sobie prorokować. W ogóle miał już dość tej sytuacji.

– No wiesz – mówił już odrobinę skrępowany – jeśli miałbym aż tyle szczęścia, to jako arcybiskup mogę zostać również i kardynałem….

Żyd sprawiał wrażenie kompletnie niewzruszonego. I spokojnie kontynuował swoje dociekania:

– A jeśliś, załóżmy tylko, już tym kardynałem został, to co wtedy może jeszcze być?

Klerykowi zrobiło się już nieswojo, nigdy zresztą aż tak dalece nie patrzył w przyszłość. Lecz po namyśle odrzekł:

– Niczego, nawet najmniej prawdopodobnego nie przesądzając wiadomo, że każdy kardynał może zostać przecież wybranym na Papieża! Ale – myślał już niespokojnie, czegóż on ode mnie chce? Rabinata ciągnął jednak uparcie:

– A skoro już by Cię Papieżem ogłosili, to co dalej?

Tu już klerykowi było aż nadto tych spekulacji, przerwał więc mu nerwowo:

– No dajże już spokój, przecież Panem Bogiem nie zostanę!

– No popatrz – odpowiedział na to wcale niewzruszony rabinata – a jednemu z naszych i to się udało!

 

Myślenie w przyszłość i bycie na wszystko gotowym ma sens. Nigdy nie wiadomo, co Pan Bóg nam ześle i poprzez kogo. Jeszcze w szkole opowiadaliśmy sobie taki durny żart, z rodzaju tych bezsensownych: – Czym się różni wróbelek? – Ano tym się różni, że ma jedną nóżkę bardziej…

Głupie, prawda? A wiecie Państwo, czym się różni Portugalia? Ano, tym samym – ma właśnie jedną nóżkę bardziej, a czasami nawet mniej! I dlatego doszła na mistrzostwach Europy do finału, i wygrała! Oni patrzyli w przyszłość ze zdecydowaniem. Być może niejeden z nich patrzył po prostu z wiarą i nadzieją? Kto to wie?

 

Tomasz Trzciński, pianista, dyrygent i kompozytor http://tomasz-trzcinski.info