Wiem, że bycie tak na pierwszej linii, budzi emocje. Te pozytywne, ale i bardzo negatywne. Jestem, jaki jestem i robię, co robię od lat. Ja tylko robię swoją małą działkę w swojej branży – mówi Konrad Przesławski w rozmowie z portalem Pressmania.pl. – Polska: to MY przecież. I teraz My jesteśmy Strażnikami! Co to znaczy? Heh! Niech każdy sobie sam odpowie – podkreśla WoJOWnik Kukiza z Poznania.

Redakcja: -Kim jest Konrad Przesławski? Czym się zajmujesz. Jakie masz wykształcenie?

Konrad Przesławski: – To Lis. I tyle. Skończyłem filozofię na UAM-ie, potem podyplomowe Marketing i PR na WSB. Lat 45 (jeszcze), żona, córka (Lisiątko). Zajmowałem się w życiu wieloma rzeczami, ale w pewnej chwili wpadłem w Internet. Od samego początku wprowadzania w Polsce. Jeszcze na tak słabych łączach, że dziś wstyd pomyśleć. W sieci zdarza się wiele i nie chcę zanudzać. W każdym bądź razie zdarzało się…

– Nie lubisz Kościoła Katolickiego?

– Teza, że nie lubię KK jest nadinterpretacją. Przecież zdawałem magisterkę, jako pierwszy na UAM-ie u prof. księdza Węcławskiego (który zresztą wymaglował mnie dość poważnie. Później sam dokonał apostazji. Tytuł mej pracy – „Poszukiwanie Boga wraz z twórczością Heideggera”. Oddzielmy więc dwie kwestie: wiara i kościół. Uważam KK za korporację, bodajże największą istniejącą od wieków. Od zawsze związaną z polityką i niekoniecznie postępującą według tego, co mówi Pismo. Teraz, całe szczęście, widać zmiany. Papież Franciszek moim zdaniem jest odnowicielem idei pierwotnych, które oczywiście wraz ze zmianami musiały być weryfikowane wraz ze zmianami cywilizacyjnymi. Wiem, że KK w Polsce ma swoje ogromne zasługi. Utrzymywał polskość, pomagał w zmianach, był jedyną opcją antykomunistyczną tolerowaną. Pamiętam, w końcu czasy PRL-u nie są dla mnie jedynie mglistą historią. Później jednak nastąpiła zmiana. Niestety.

– Jesteś ateistą?

– Pytasz, czy jestem ateistą? Wiesz, ciężko mi odpowiedzieć szczerze na to pytanie. Na pewno uważam, że powinno nastąpić rozdzielenie kościoła od państwa, że religia w szkołach i przedszkolach to zło. Lisiątko chodząc do przedszkola na religię (tak chodziło i w szkole też, bo co ma robić, gdy cała klasa chodzi) jest indoktrynowane. A prowadzący zajęcia są poniżej krytyki. Później w domu gadamy o tym. Jak dorośnie, sama wybierze. Ja też Jej do niczego zmuszał nie będę.

Przeginanie w żadną stronę nie jest dobre. Każdy ma swój rozum (dar dla człowieka) i wolę i wybór.

Czy jestem ateistą? W pewnym aspekcie tak, a w pewnym na pewno nie!  Za dużo nakładziono do mojej dziurawej głowy różnorakich idei i koncepcji by móc Ci Przyjacielu jasno odpowiedzieć. Najbliżej mi w tym do opcji buddyzmu.

– Twoja droga polityczna jest dosyć kręta. Najpierw był Palikot i wielka miłość do niego, a w efekcie usunięto cię z jego struktur. Co było tego powodem? Organizowałeś z Anonymous protesty ws ACTA oraz Wkurwieni. Teraz Paweł Kukiz?

– Mówisz, droga polityczna…. hmmmm. Ja bym raczej nazwał ją drogą idei. Oczywiście byłem w Stowarzyszeniu Poparcia Janusza Palikota. Jeszcze przed założeniem partii. I wcale się z tym nie kryję przecież. Gdy rzucił legitymacją PO i zaczął robić swoje antysystemowe rzeczy. Widziałem, jakie rzeczy dzieją się wśród ludzi w sieci. Sam prowadziłem stronę www poznańską. Jeszcze przed powstaniem ogólnopolskiej. I cała polska tu zaglądała, by wiedzieć, o co kaman. Miłością jednak nazywanie tego, to chyba przesada. Tym bardziej, że na spotkaniu w Poznaniu, chcąc zabłysnąć JP rzucał rzeczy niby z Kiekegarrda, a ja poprawiałem, że to późny Heidegger.

Ale chyba nikt, prócz niego, tego nie zauważył. Takie małe wspomnienie. Stowarzyszenie Poparcia JP to była fajna sprawa, naprawdę, ideowa. Jak teraz. Przepraszam Tych, którzy poczują się urażeni tym porównaniem. A wywalili mnie, bo jestem Lis i mówiłem i pisałem to, co myślę, co nie szło po myśli zarządców i  Palikota. Pamiętam, jak sam JP wraz ze swoją kompanią przyjechali tutaj do Poznania i wyczyścili niepokornych (w tym mnie). Widać jakoś za skórę im tam zaleźliśmy. On potrzebował szabel, wyznawców, przyjmujących wszystko bez zdania. I na tym stracił. Ja jestem Lis i na takie rzeczy nigdy się nie zgodzę. U Kukiza tak samo.

ACTA – łomatko, to strasznie poważna sprawa. Ona też dojrzewała. Wraz z rozpoznaniem i z rozszerzaniem horyzontów wiedzy, perspektywy, kontaktów. Poszło jak kule śniegowe. Pierwszy taki duży protest organizował KOLIBER (tak ten sam). Przyszło od groma ludzi i poszli w manifestacji. Szkoda tylko, że wtedy prócz samego meritum akcji starano się wrzucać polityczne wtrędy. Ale Poznań był tak nabuzowany, że jakoś przeszło to bez echa.

Jesteśmy Wkurwieni banerKolejne akcje ACTA już robiłem, bądź współorganizowałem osobiście wespół z wiarą, rzecz jasna. Były fajne, skierowane w wiadomym kierunku i bez indoktrynacji politycznej. Jak pamiętam było ich bodajże trzy. I w czasie chyba drugiej, gdy staliśmy pod budynkiem zajmowanym przez PO (coś tam spłonęło), jakoś ciśnienie zaczęło spadać – wiecie jak jest w czasie trwania manifestacji…Coś mnie tknęło. Pojawiło się. Tak – O!. Zacząłem sam jeden: Jesteśmy Wkurwieni! Jesteś Wkurwieni!. I nagle ten mój mały głosik, zanikający wśród ludzi, rozgorzał No i zaczęło się na nowo. Suki stały, a myśmy krzyczeli…Tak powstali Wkurwieni.  Ten mający 7 metrów banner (w Poznaniu dość rozpoznawalny) pewnie też pojawi się w Lubinie. To historia. Na zupełnie inną rozmowę. Powiem tylko jeden wtręt dla rozluźnienia opowieści. Gdy wracaliśmy z Opola banner był mokry i został w Lisiej Norze. A Psy w Poznaniu czaiły się na samochód i czyściły go dokładnie, zdziwione, gdzie jest. A on wtedy leżał sobie i schnął. I małe Lisiątko po nim rano chodziło. Dobrze, że nie umiało jeszcze wtedy czytać.

Anon – mówiłem, że na ten temat za wiele nie powiem. Pomagałem w robieniu Marszów Miliona Masek w Poznaniu przez dwa lata. Prowadzę Anonymous Poznan na fejsie i udzielam się w Anonymous Polska. Teraz maskę schowałem do szafy. Bo inne rzeczy są ważniejsze. Oczywiście sympatyzuję i w większości popieram. Szczegółów nie podam. Sorry.

Paweł Kukiz. Wierzę mu. Nie zgadzam się ze wszystkim, co mówi. Nie jestem fanatykiem przecież. Ale Mu wierzę. Znam Go przecież od czasów młodzieńczych, jarocińskich, muzycznych. Czerwoną AYę na wyrywki, to była epokowa płyta. Byłem z Nim parę razy blisko (ale selfie nie mam). Rozmawiałem kilkanaście razy, ale co to znaczy… Nie ściemniam, że jestem znajomym albo innym przedstawicielem. Jestem Lisem tylko. Ale podoba mi się ze wykorzystał moje słowa: „My wszyscy jesteśmy sztabem”. Odpisał mi. DOKŁDANIE!!!!! Potem użył tego wiele razy ze sceny. Taka mała prywata.

Uważasz, że z taką przeszłością polityczną pomożesz Ruchowi Obywatelskiemu Kukiza, czy raczej zaszkodzisz? Skąd się bierze takie Twoje przekonanie?

– Nie mam zielonego pojęcia. Skąd mam to wiedzieć. Nawet w to nie wnikam. Bo po co, powiedz. Ja nie aspiruję donikąd, zajmuję się tym, co potrafię (czyli informacją w sieci). Robiłem to od zawsze i dalej to robię. Wiek XXI jest czasem informacji (I inwigilacji zarazem), a kampania prezydencka PK była pierwszą w dziejach Polski wykorzystującą możliwości Internetu. Nie chwaląc się, sam się tego przyłożyłem. Po długiej rozmowach z Danielem Wolkiem powstał pierwszy event…

Jestem tylko małym ogniwem w maszynie. Zawsze mówię, że Team znaczy więcej. Moich wypowiedzi nie trzeba czytać, można je negować albo uważać za leminga, skoro wstawiam też informacje z wyborczej Jednak uważam, że znać trzeba je także. Bo jeśli zostaniesz uwięziony we własnej niszy informacyjnej, gdzie wszystko jest super i w ogóle naj… szybko obudzisz się z ręką w nocniku. Nawet ważniejsze jest to, co dopływa do ludzi w mainstreamie. Wtedy można zareagować.

Pomogę czy zaszkodzę?  Bez komentarza

Ludzie, którzy cię znają, mówią: Konrad jak się w coś angażuje, to na całego. Czasem wychodzi przed orkiestrę, nie słucha nikogo. To prawda? Jesteś takim fajterem?

– Te słowa …. są miłe. Wiem, że bycie tak na pierwszej linii, budzi emocje. Te pozytywne, ale i bardzo negatywne. Jestem, jaki jestem i robię, co robię od lat. Ja tylko robię swoją małą działkę w swojej branży.

Orkiestra…. czy ja przed nią wychodzę? Jak coś nie teges, to mówię to wprost i tyle. Bez ściemniania.

– Co skłoniło Cię do tego by aktywnie zaangażować się w ruch Kukiza?

– Ze Zmielonymi w Poznaniu byłem od zawsze. Wkurwieni zawsze im sympatyzowali. JOW-y to opcja podstawowa do dokonania zmiany. Daniel jako jedyny prócz mnie zawsze miał admina na wkurwionych. Znamy się od lat. Pomagałem w wyborach do senatu pod hasłem „Senat dla Obywateli” w oparciu o JOWY. Paweł Kukiz – wiara człowiekowi, że się nie skurwi. Wiara w to, że będzie Zmiana. Wiem, że wielu chce programu, wytycznych, struktur, bóg wie, czego jeszcze. Ich prawo. Poszedłem dlatego, że mam dość już standardów XIX wieku partyjnych, podziału na jakąś pseudolewicę, pseudoprawicę i te same gęby u żłobu. Nastał moment, gdy należy to zmienić. A wiara w PK (i tylko w Niego, żaden sztab czy inne pokrewne) pozwala mieć nadzieję, że do tego dojdzie.

– Podpisujesz się Lis, to pseudonim czy opis charakteru?

– Lis to Lis i niech tak zostanie. Ci, co wiedzą, to wiedzą.

W Ruchu Kukiza trwają tarcia wewnętrzne. Czy to nie rozwali od środka nowego bytu politycznego, który jeszcze nie powstał?

Konrad Przesławski– Wiadomym jest przecież, że różnego rodzaju służby czy inne opcje polityczne, do- żłobowe (którym nie wyszło w jakichś wyborach, obojętnie na jakim poziomie) starają się załapać. Wierząc w to, że ta formacja, jako niedoświadczona, będzie bardzo łatwa do zajęcia. Ale tu napotykają na opór. Wciąż będę twierdził to, że informacja, Internet, mimo wszelkich mankamentów, ma swoje wielkie zalety. Np. moje zdjęcie z Falmirowic z autem Rybaka widocznym, zasłanianym w chwili wjazdu PK bannerami Kukiz’2015… I Jego słowa o byciu prawą ręką, a potem sam wiesz, co się dzieje. Pisałem Pawłowi, że My jesteśmy sztabem i, że propozycję (doskonała Lodowskiego) Potrafisz Polsko, u siebie zmieniam na PotrafiMY. Bo Polska: to MY przecież. I teraz My jesteśmy Strażnikami! Co to znaczy? Heh! Niech każdy sobie sam odpowie.

A tarcia, frakcje, kto jest bardziej, bliżej, kto może, a kto jest namaszczony? Dopóki PK się w tej kwestii wyraźnie nie wypowie, należy włożyć między bajki. Pytają, czy to nie wodzowskie postępowanie? Tak jest. Przeciw temu się opowiem, zawsze. Ale teraz chowam język między zębami, bo inaczej chaosu tego opanować się nie da.

– Masz jakiś pomysł, co zrobić, aby zakończyć wojny wewnętrzne i iść razem ponad podziałami do wyborów parlamentarnych, tak jak podczas wyborów prezydenckich?

– Nie sądzę, by trzeba nazywać to od razu wojnami. Na razie, skoro nie ma informacji pełnej, każdy dłubie swoje, mając nadzieję, że coś dla siebie wydłubie. Skoro to WoJOWnicy to są sprawdzani w boju. Czy wierzę w jakiś metaplan działania PK? Czasem tak, a czasem nie. Niektóre rzeczy uważam za genialne i przemyślane, co do szczegółu, inne zaś puszczone na działanie i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wtedy zareagujemy. Jedno wiem, na pewno: PK reaguje, wie, czyta i to, że Ludzie Sieci (moim skromnym zdaniem- taka prv) są Jego największym zapleczem. Dba o nich! Jako jedyny z polityków! Pytałeś mnie czemu PK? To też dla mnie jest cholernie ważna sprawa. To nie jest pustosłowie o obywatelskości, bo jest na fali i wypada…To jest prawdziwe słuchanie, co ludzie mówią.

Wojny, wojenki podchody, podchodeczki albo inne niech będą, to normalna rzecz. Rybaków u nas pod dostatkiem.

– Jak oceniasz zachowanie i akcje Piotra Rybaka? Ten człowiek ostro zaatakował Kukiza, a media głównego nurtu podchwyciły to ochoczo.

– Na temat PR wypowiedziałem się na swoim wallu. Tu powtórzę, przepraszam gościnną trawę falmirowicką, że wywaliłem na nią jego wizytówkę.

– Czy nie wydaje ci się, że pomysł na powstanie komitetów referendalnych był podłożeniem „bomby z opóźnionym zapłonem” pod tworzący się Ruch Obywatelski Kukiza? Wystarczy komunikat, który wydał wasz lider, że komitety referendalne to nie listy wyborcze. Czy w terenie nie wywołało to zamieszania?

– Absolutnie. Pomysł sam w sobie jest genialny! Zbierający wszystkich w dążeniu do referendum! I to jest priorytet! Ale jeszcze ważniejszą kwestią jest wreszcie upublicznienie i wprowadzenie do ogólnej debaty kwestii JOW-ów. Bo o to tu chodzi. Osobiście uważam, za największe do tej pory dokonanie PK to, że wreszcie ta opcja (niszowa do tej pory) JOW-owska wyszła z politologicznych rozważań do ludzi. Pokazanie, że może być inaczej, że mogą wreszcie wiedzieć na kogo głosują i kogo z tego rozliczać. Zmiana wizerunku partii to dalsza kwestia, bo oni nie będą patrzyli na przynależność (daj boże) tylko na działanie….

I dobrze, że komietety powstają i dobrze, że ludzie będący w nich myślą o czymś więcej niż o JOW-ach. Niech myślą, jeśli będą wprowadzali i propagowali idee to rzecz najważniejsza.

Zamieszanie mówisz, ono jest cały czas. Myślisz, że partie główne mają inaczej? Tam cały czas trwają ustawki, by zająć jak najlepsze, biorące miejsce. Dla żłobu. A tu tylko jest jakaś nadzieja (płonna) a przy okazji jest bardzo ważna rzecz do przekazania – REFERENDUM  I  JOWY.

– Powstała inicjatywa oddolna pt. „Kuźnia Liderów Pawła Kukiza”. Ten projekt to dyskusja i konsultacje społeczne w sprawie programu oraz kandydatów na posłów. To dobry pomysł?

– To oddolny pomysł jako kontrpropozycja dla dywagacji medialnych, każdy może swoje wypowiedzieć i swoją kandydaturę wstawić. Czekając na to, jak zareagują odbiorcy. Taki projekt…

– Zaangażowałeś się powołanie do życia nowego miesięcznika opinii ludzi Kukiza. Kiedy oficjalny start i kto stoi za tym projektem? Jak będzie cena tej gazety i gdzie ją będzie można nabyć?

– Mówisz o POW! Polska Obywatelska Nam Wybuchła!  Chyba wszyscy znają te słowa wymyślone przez Tomka Wybranowskiego! One stały się pewnym symbolem i stały się również gazetą miesięcznikiem. Numer 0 będzie dostępny w Lubinie (rarytas), a kolejne jeszcze nie wiem. Ale zaraz, jak będę miał informacje, przekażę na pewno, Na razie jestem jedynie sekretarką sieciową Toma.

– Jaki jest Twój pomysł na kampanie parlamentarną?

– Robić swoje. Bez znaczenia, czy będę gdzieś tam zaznaczony, czy nie. To, co robię, ma o wiele większe znaczenie niż jakaś tam kampania. Ludzie czekają na informacje i czasem na komentarze. Nie myślę na razie o niczym innym. Jak pisałem, nawet selfie z PK nie mam. Widziałem, jaki był zmordowany po setkach innych. Mnie nie zależy.

– O czym marzy Konrad Przesławski?

– By być świadkiem kontaktu z Obcą Inteligencją w co wierzę!

– Czego mogę Ci życzyć?

– Zmiany!

– Dziękuję za rozmowę.