Czas, abym i ja odpowiedział na pytanie o kontrwywiad obywatelski. Tak, jak się spodziewałem większość z Państwa myli świadomość zagrożeń z działaniem. Osobiście, jestem przeciwny inicjatywom typu „ORMO czuwa”, albo „szukaj kułaka”, bo to nie pomoże zawodowemu kontrwywiadowi. I tu jest problem.

Wczoraj powiedziałem o tym, że nasze służby, szczególe cywilne gdyż wojskowe pomijam w tym poście, ze względu na ich specyfikę, wciąż nie mogą pozbyć się sowieckiego sposobu postrzegania świata (oj, ale się na mnie obrażą różni spece od roboty operacyjnej, które nauczyli się z filmów fabularnych i serialu o Klosie). Polega to m.in na założeniu” „Mu, kurwa, jesteśmy, elyta elyt, mamy, kurwa legitymacje i my wiemy wszystko, a wy, chujki, ruki pa szwam i wypierdalać, nie gadać nam tu gupot, bo my was, kutafony, bronimy. A w ogóle, to po co kurwa przychodzicie? Kto was nasłał? No, trzeba was będzie przemaglować, prowokatorzy. Przeszli my rekrutację,to mamy rację”. I nikt się nie orientuje, że rekrutujący psycholog, sam potrzebuje psychologa i nigdy nie pracował operacyjnie. W Mossadzie psycholog to oficer operacyjny i zna wszystkie stresy tej pracy. Skutkuje to odesłaniem ruskiego oferenta do FSB, zanim się go sprawdziło, ale to tylko czasami i raz, bo już następnego nie było. „Elyta elyt”. Ściema 25 lat. Ostatnio, ponownie karierę robi duży „oficer”,. którego największą umiejętnością jest picie i bekanie, oraz bicie po twarzy starszych oficerów (autentyczne), a na żadnej placówce się nie sprawdził (sprawa na mnie pewnie zostanie wznowiona).

Moim „konikiem” jest kontrwywiad, lecz obywatel musi być traktowany, jak partner. W tą pracę wpisane są prowokacje i dezinformacja, ale to nie zwalnia kontrwywiadu od generalizacji oraz sprawdzania każdego sygnału. Po to on jest. Przedwojenny kontrwywiad wydał podręcznik dla leśników, których włączył w kontrwywiadowczą ochronę kraju. Czy my się doczekamy, że służba zrozumie, iż tylko przez edukację społeczeństwa, wykorzystanie rożnych grup w zależności od ich uplasowania, pozwoli jej na wykonanie ustawowych obowiązków w rzeczywistości, a nie na piśmie?

Jestem za kontrwywiadem obywatelskim, ale rozumianym jedynie jako świadomość znaczenia i roli każdego z nas w systemie bezpieczeństwa kraju – w Kontrwywiadowczej Charakterystyce Terenu. Istnieją prywatne armie wywiadowcze sterowane przez potężne instytucje wywiadowcze na świecie (zobaczcie z kim powiązane są znane nazwiska z naszych służb, co nie jest oskarżeniem o szpiegostwo, ale tylko pokazaniem, jak to się robi w prawdziwym wywiadzie). Kontrwywiad? On ciągle szuka szpiega według wzoru z lat pięćdziesiątych, sypiącego piach w tryby maszyny.

Najciekawsze jest to, że taką wizję „kontrwywiadu obywatelskiego” usłyszałem od Anglików. Całkiem niedawno. U nas? Wiecie jak zostanie odebrany ten post, jeśli przeczyta go ktoś ze służb? Proste! Zostanę nazwany esbekiem, agentem Putina, prowokatorem i sfrustrowanym wariatem, po czym kontynuowana będzie na mnie jakaś sprawa operacyjna, bo zdradziłem jakieś tajne informacje. Nie wiem tylko jakie. Czekam na proces wtedy się dowiem.