Dziś tj. 28.12.2017 r. przeglądając portal wPolityce.pl znalazłam cytaty z  wywiadu dla „Rzeczpospolitej”, jakiego marszałek senior Kornel Morawiecki, lider koła poselskiego Wolni i Solidarni udzielił temu dziennikowi.

Gdy zobaczyłam jego wypowiedź na temat przyjęcia imigrantów: „Te 7 tysięcy na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Tylko powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które „ich” przerobią na „nas”, (…) i „Rząd Morawieckiego powinien uruchomić korytarze humanitarne. Nie ma powodów do zwlekania”, to przeczytałam ją ponownie. Nie chciało mi się wierzyć, by tak doświadczony człowiek jak K. Morawiecki mógł coś takiego powiedzieć nie zdając sobie sprawy ze skutków realizacji przedstawionych propozycji.

Zacznę od tego, że nigdy nie odpowiadała mi uległość zahaczająca o serwilizm pana Kornela Morawieckiego w stosunku do Rosji. (z tego też względu nigdy nie popierałam jego partii Wolni i Solidarni). Gdy usłyszałam w jednym z telewizyjnych wywiadów, że powinniśmy wykonać gest w stronę Rosi i zaprosić jej przedstawicieli na obchody 100 rocznicy uzyskania niepodległości to myślałam, że się przesłyszałam.

Widzę, że panu K. Morawieckiemu nie przeszkadza rosyjskie embargo na polską żywność, nieoddanie wraku prezydenckiego samolotu TU-154, położenie Nord Stream-1 na dnie Bałtyku, omijającego Europę Środkową, i dające możliwość szantażu gazowego oraz rozpoczęcie budowy North Stream-2, militaryzacja Obwodu Królewieckiego, obejmująca rozmieszczanie nowych dywizji i rodzajów uzbrojenia, między innymi rakiet Iskander-M zdolnych do przenoszenia ładunków nuklearnych. To nie ma dla pana Morawieckiego znaczenia. On na to nie patrzy, jest ponad to. Odnoszę wrażenie, że wychodzi Pan z założenia, że lekarstwem na poprawę stosunków z Rosją, to nie samodzielna polityka, a pogodzenie się z jej imperialną ekspansją i ponowny powrót w jej sferę wpływów.

Mówienie o tym, żeby przyjąć 7 tyś muzułmanów traktuję, jako całkowity odlot od rzeczywistości. Wiara w to, że gdy „postawimy wymagania przybyszom”, zaproponujemy przybyszom „naszą kulturę” to dzięki temu uczynimy z „nich” „nas” świadczy o tym, iż nie do końca przemyślał Pan konsekwencje takich działań. Gdy czytałam te propozycje, to odniosłam wrażenie, jakby K. Morawiecki niczego nie oglądał, nie czytał i nie wyciągał wniosków, które każdemu trzeźwo myślącemu nasuwają się same:

Po pierwsze, muzułmanie nigdzie i nigdy nie asymilowali się w żadnym europejskim kraju, w którym przyszło im żyć. Nigdzie nie udało się przerobić  „ich” na „nas”,

Po drugie, gardzą europejską kulturą i jej osiągnięciami,

Po trzecie, za tymi 7 tys. przyjadą kolejne tysiące i to nie tylko w ramach łączenia rodzin. Jako polityk pan K. Morawiecki powinien zdawać sobie sprawę, że na przyjęciu jednej grupy się nie skończy. Gdy tylko zrobimy wyłom w dotychczasowej polityce imigracyjnej dotyczącej muzułmanów (obojętnie czy będzie ona dokonana przy pomocy oficjalnej zgody na relokację, czy pod pozorem korytarza humanitarnego), już Unia się postara, by na tej jednej grupie się nie skończyło. Co wówczas będzie mówił K. Morawiecki, że przeprasza, bo nie tak miało być, że Go okłamano?,

Po czwarte, co zrobimy, gdy nie będą realizowali „postawionych wymagań”. Trzeba mieć świadomość, że raz wpuszczeni nigdy już od nas nie wyjadą,

Po piąte, jeżeli chcemy mieć problemy jak ma to miejsce na Zachodzie to posłuchajmy „dobrych rad” K. Morawieckiego i ich wpuśćmy. Będziemy mieli arabskie dzielnice w Polsce, wzrost przestępczości i ciągłe niepokoje. Za kilkanaście lat, gdy na skutek relokacji kolejnych grup i szybkiego wzrostu demograficznego wzrosną w siłę będą próby narzucenia Polakom ich religii i prawa jak to ma miejsce w krajach zachodnich,

Po szóste, jak pokazują doświadczenia krajów europejskich forsowany na siłę przez Zachód projekt ideologiczny multikulti okazał się całkowitą klęską. Dziesięciolecia pokazały, że przyjmowanie obco kulturowo ludzi tworzy podwalinę napięć, które prędzej czy później skutkują niekończącymi się konfliktami. Widząc, przez co przechodzi Zachód nasze granice powinny być dla nich zamknięte, dzięki czemu oszczędzimy sobie chaosu i niekończących się problemów.

W swoim środowisku znam osobiście ludzi, którzy głosowali na PiS tylko i wyłącznie z powodu tego, że partia ta zdecydowanie sprzeciwiała się przyjmowaniu muzułmanów pod jakąkolwiek postacią. Jeżeli uważa Pan, że powinniśmy przyjąć, 7 tys. muzułmanów, a „Rząd Morawieckiego powinien uruchomić korytarze humanitarne”, niech to zrobi, a zobaczy Pan jak szybko straci poparcie nie tylko rząd, ale i PiS.

Obowiązkiem każdego polityka jest dbanie o bezpieczeństwo obywateli zarówno obecnego jak i przyszłych pokoleń. Podejmując jakąkolwiek decyzję musi mieć na uwadze jakie skutki ona spowoduje w dalszej perspektywie. Ponieważ propozycje pana K. Morawieckiego godzą w nasze bezpieczeństwo, a w przyszłości skutkować będą piekłem dla Polaków straciłam do Niego zaufanie jako do polityka.

Foto: Biblioteka mediów