Aktualna władza stara się naprawić zaniedbania w myśl hasła „Polska w ruinie”, znanej wszystkim narracji. Tworzy się nowa polityka, społeczna i ekonomiczna, gdy zastanawiam się jak opisać działania Rządu i Parlamentu nieodparcie przychodzi mi na myśl ta definicja.

„Prawo musi dostarczać wszystkiego, co potrzebne dla duchowego i fizycznego rozwoju jednostki.  Prawa powinny dotyczyć: umów o charakterze prywatnym i handlowym, małżeństwa i rozwodu, prawa rodzinnego, dziedziczenia, polityki i ekonomii, praw indywidualnych jednostek, obowiązków religijnych i aktów czci, skromnego zachowania i moralności, a wolność religijna jest sprzeczna z interesem Państwa”.

Jeśli się dobrze zastanowić obecna większość sejmowa podejmuje działania zgodnie z tą definicją, tworzy system kontroli działalności gospodarczej, promuje ortodoksyjny system małżeński i chce ograniczyć prawa kobiet w tym aborcyjne, tworzy nową „zamkniętą” politykę zagraniczną i centralnie sterowaną ekonomię. Odwołuje się do religijności, krytykuje niemoralne zachowania, jak choćby sztukę, oraz wszystkich którzy „podnoszą rękę” na polski Kościół. Czyli powyższa definicja jest adekwatna, ale dziwi mnie krytyka Islamu, ponieważ jest to podstawowa definicja szariatu – Państwa Islamskiego, którą można znaleźć w każdej encyklopedii.

Jedyna różnica w „drodze do wodopoju” (tł. z arab.) jest taka, że nasi Imamowie noszą sutanny.
Tak więc wielkimi krokami zmierzamy do Państwa Wyznaniowego, a przykładów jest mnogość na to, że bariera została przekroczona.

Choćby to, że właśnie został mianowany Kapelan spółki „Lotos” – państwowej spółki notowanej na giełdzie, a niedawno inną spółkę „Energę” zawierzonej Matce Boskiej. Czymś naturalnym od wieków jest kapelan wojskowy, gdy w każdej chwili żołnierz może iść na śmierć. Ale teraz będziemy mieć też kapelanów w firmowych, pewnie dbających o moralność prezesów, niosących dobre słowo księgowym, wspierających duchowo ciężko pracujących robotników czy niosących pociechę w razie wypadków przy pracy, może jedynie za skromną pensję.

Spryt Kościoła w przejmowaniu różnych dziedzin życia najlepiej widać na przykładzie szkoły.
Najpierw wprowadzenie religii do szkoły jako dodatkowych zajęć i nauka w ramach wolontariatu za darmo, potem jednak zatrudnienie księży na etacie i wprowadzenie oficjalnego przedmiotu nauczania. Następnie skoro ksiądz uczy należało przyznać „kartę nauczyciela”, a ostatnio słyszy się o zdawaniu religii na maturze.

Obiektywnie mogę nawet podziwiać jakość polityki kleru w uwłaszczaniu się na różnych dziedzinach życia, zarówno finansowych jak i społecznych tu i teraz, jednak myślę, że to krótkowzroczność, która doprowadzi do upadku polskiego kościoła w ciągu 20 lat.

Jak mówił ks. prof. Tischner „upadek polskiego kościoła nie nastąpi przez jakiś tam ateistów, a tych katolików, którzy go swoimi czynami będą ośmieszać ”. Czyż nie jest tym zakończenie wystąpienia Pana Morawieckiego o planie ekonomicznym słowami „i niech Matka Boska ma nas w swojej opiece”, czy słynny filmik gdzie cała „wierchuszka” partii trzymając się za ręce śpiewa „Abba ojcze”. Modlitwa wszak to spotkanie człowieka z Bogiem, a nie mediami. Młode pokolenie widzi żądze władzy i pieniędzy, sprzeczność między nauką, a postępowaniem. Prowadzi to nieuchronnie do zaniku autorytetu tej instytucji.

Słowo „ksiądz” przestaje być synonimem mądrości, wiedzy, a staje się pojęciem „dobrego zawodu”.
Ja miałem szczęście, pofilozofować, uczyć się z ks. Grygą czy ks. Tischnerem, mogłem porozmawiać z kard. Macharskim, nawet dziś mam mądrego znajomego ks. Jarka. Niestety teraz Kościół nie uczy, a nakazuje. Czym, że są zaliczenia czy oceny wpisywane do dziennika, sprawdzanie obecności, lub sformułowanie „program nauczania religii”. Bo jedyny sens jaki widzę to chyba chęć zaprogramowania człowieka przez kler.

W ten trend wpisuje się całkowicie rządząca partia, łącząc Państwo i Kościół w praktycznie jedną instytucję, negując różnorodność wiary, jak i trójpodział władzy, cofając nas do czasów inkwizycji. Chcą stworzyć nową Polskę i to prawda, bo takiej nigdy nie było. Nasze średniowiecze to szczyt tolerancji religijnej, byliśmy państwem wielu narodów, i wyznań przez setki lat, że zacytuję konstytucję:

„Że zaś taż sama wiara święta przykazuje nam kochać bliźnich naszych, przeto wszystkim ludziom jakiegokolwiek bądź wyznania, pokój w wierze i opiekę rządową winniśmy i dlatego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach polskich, podług ustaw krajowych warujemy”. (tak to Konstytucja 3-maja).

Władza publiczna na wszystkich szczeblach podporządkowuje się klerowi, któremu wydaje się, że rośnie w siłę, ale nasuwa mi się słynny cytat „pycha kroczy przed upadkiem” i widzę, że jest jak najbardziej prawdziwy w stosunku do działań polskiego Kościoła.

Że krytyki takich jak ja, o tym iż mamona i buta, kupczenie władzą i wpływami jest złe, słuchać kler nie zechce, to jasne – kimże ja jestem. Ale upadek Kościoła jest nieunikniony bo nie słuchają też kogoś kto kiedyś: „(15) przyszedł do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, (16) i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. (17) Potem uczył ich mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów, lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców»” (ewangelia Mateusza -11)

Autor: Piotr Hajda