Ciężka praca, rzetelność, uczciwość, dobre zasady, etyka i duża ostrożność. To wszystko  co jest i będzie naszą bronią w Ruchu Kukiza – mówi Miłosz Lodowski, rzecznik prasowy ruchu społecznego. W wywiadzie udzielonym portalowi Pressmania.pl przypomina, że: „ w polityce trzeba być przygotowanym na wszystko”. Pytany o to, jak przeprowadzić skuteczną kampanię, nie kryje obaw. – Nasza kampania wyborcza na pewno nie będzie szablonowa, bo nie może być. Ograniczeń finansowych tak łatwo się nie przeskakuje. Z drugiej strony takie wyzwania wzmacniają determinację i odwagę w działaniu, a także wywołują konieczność uporządkowania zaplecza. Otwarcia umysłów na nowe idee i technologie – podkreśla w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską człowiek Kukiza, odpowiadający za kontakt z mediami.

Małgorzata Kupiszewska: Prezydent Węgier Wiktor Orban powiedział, że „Polska powinna być liderem Europy Środkowej”. Czy Paweł Kukiz może tego dokonać?

Miłosz Lodowski, rzecznik prasowy Ruchu Kukiza: Odpowiem przewrotnie – nie sądzę. Uwierzyliśmy, że z naszej ciężkiej sytuacji jest w stanie nas wyprowadzić jakiś cudotwórca, nowy Mojżesz. Tymczasem sytuacja na Węgrzech nie polegała na tym tylko, że pojawił się znakomity przywódca Wiktor Orban, ale na tym, że społeczeństwo węgierskie zapragnęło zmiany i stanęło na wysokości zadania, oddając swoją przyszłość w ręce odpowiedzialnego przywódcy. Wracając do pytania – Paweł Kukiz nie, ale społeczeństwo już tak. Żaden przywódca nie może działać w oderwaniu od swojej społeczności.

Komu zależy na tym, by Polska się nie rozwijała, by była „terenem zapomnianym przez Boga”?

– Jestem zwolennikiem tezy, że większość naszych problemów jest generowana przez nas samych. Nikt nie byłby w stanie z Polską zrobić czegokolwiek złego, gdybyśmy sami tego nie chcieli albo na to nie pozwalali. Innymi słowy, podstawową przyczyną tego, że staliśmy się „miejscem zapomnianym przez Boga i historię”, jest nasza własna słabość, kompleksy i nieumiejętność współdziałania oraz coś, co może być gorszego od wszystkiego innego – bierność i akceptacja dla patologii i niegodziwości. To, że czynniki zewnętrzne wykorzystują nasze słabości, to nic dziwnego, bo mogą i my na to im pozwalamy. Ale droga do pokonania słabości, a także wszelkie do tego narzędzia, leżą w nas samych. Jeśli będziemy chcieli, to nikt nie będzie miał nawet cienia szans na jakiekolwiek działania sprzeczne z polskim interesem.

Na czym polega determinacja Pawła Kukiza w walce o polskość i interesy Polski?

– To musiało być wyssane z mlekiem matki. A mówiąc całkiem serio, takich rzeczy nabywa się w domu. Nie byłoby Pawła Kukiza i jego patriotyzmu bez wychowania, bez tragicznych rodzinnych losów, czyli bez tego wszystkiego, co konstytuuje nas wszystkich, a o czym niestety wielu z nas zapomniało. Historia i wiedza o tożsamości nie jest jedną z nudnych nauk, które trzeba przyswoić na jakimś etapie edukacji, a głównym elementem, który kształtuje siłę i moc i pozwala wyciągać właściwe wnioski z przeszłości, omijać pułapki losu i rzeczywistości.

Na spotkaniu w Borzęcinie widziałam WoJOWników. Są przekonani o zwycięstwie. Czy nie zabraknie im jednak „polotu” wytrawnych polityków, ich cynizmu, nabytego makiawelizmu?

– Czasem jest tak, że istotnie – gorące serca nie wystarczą. Liczy się profesjonalizacja działań, determinacja, czyli mówiąc wprost – sprawność. W przypadku struktury, która jest tak młoda i nie ma zewnętrznego finansowania, jedyna szansa na sprawdzenie tego, o co Pani pyta, to sprawdzenie bojem i wzajemne zaufanie. Bez tego… wolę nawet nie myśleć…

Od wielu lat przecież mamy nowy zawód: poseł. Czy obecni posłowie łatwo oddadzą ciepłe stołki komuś, kto nie ma doświadczenia?

– Nikt nie mówił, że ma być łatwo. Nikt też tego nie obiecywał, a wszyscy, którzy myśleli, że jakakolwiek zmiana w Polsce może nastąpić bez udziału nas samych – i to aktywnego udziału – byli albo naiwni albo pozostają w błędzie. Zrozumiałym jest, że cały aparat biurokratyczny w Polsce podlega autoreplikacji i będzie się przeciwstawiał z całych sił wszelkim korektom – czy to dla zasady czy to ze względu na warunki jego selekcji i weryfikacji. Parlament jest elementem pewnego ładu biurokratycznego. Dlaczegóż więc patologie, które są obserwowane na innych szczeblach administracji, nie miałyby występować w tym ciele?Będzie trudno i czas abyśmy w końcu zdali sobie z tego sprawę. Albo zaczniemy zachowywać się profesjonalnie, dbać  o etykę i jakość osób, które mają nas reprezentować, albo istotnie – problemy z jakimikolwiek działaniami na rzecz sanacji obecnego systemu są zdane na klęskę.

KWW Kukiz’15 jest w stanie zarejestrować listy wyborcze we wszystkich 41 okręgach wyborczych? Czy macie już kandydatów na te listy, skoro ogłosiliście tzw. „werbunek” w sieci? Jak zabezpieczycie się przed wejściem ludzi niepewnych, którzy mogą odejść od was już po wyborach?

– Pracujemy nad tym i liczymy na duże w tej materii wsparcie od ludzi, którym dobro Rzeczypospolitej leży na sercu. Innego zabezpieczenia niż jasne i ostre kryteria weryfikacji mieć nie będziemy, zwłaszcza że mamy tak małe zasoby i tak mało czasu. Reasumując – ciężka praca, rzetelność, uczciwość, dobre zasady, etyka i duża ostrożność. To wszystko  co jest i będzie naszą bronią.

Czym zaskoczycie Polaków? Kampania wyborcza Ruchu Kukiza bez kasy z budżetu państwa jest wykonalna? Możecie wygrać te wybory?

– Jeśli mamy czymś zaskakiwać Polaków, to musi to pozostać naszą najgłębiej skrywaną tajemnicą. Kampania na pewno nie będzie szablonowa, bo nie może być. Ograniczeń finansowych tak łatwo się nie przeskakuje. Z drugiej strony takie wyzwania wzmacniają determinację i odwagę w działaniu, a także wywołują konieczność uporządkowania zaplecza. Otwarcia umysłów na nowe idee i technologie.

Paweł Kukiz mówi, że walczy z partiokracją, a jednak zawarł porozumienie z Ruchem Narodowym, a to partia polityczna. Mieli z wami iść także działacze KNP, którzy zarejestrowali swój komitet wyborczy. Jak to Pan wytłumaczy? To pierwsza zdrada, nie ostatnia w koalicji Ruchu Kukiza?

– Jest różnica pomiędzy partiami ideowymi, a partiami władzy. Te pierwsze antysystemowość mają wpisane w strategię działania i wpływa to także istotnie na jakość ludzi angażujących się w te przedsięwzięcia. Skoro przyjęliśmy za naczelną zasadę formułowania strategii naszego ruchu bezwzględne podporządkowanie polskiej racji stanu, etykę i ideowość oraz patriotyzm, to obecność pewnych środowisk nie tylko  nie jest dziwna, ale jest jak najbardziej wskazana, gdyż ich tłumienie w debacie publicznej było jednym z elementów utrwalania pookrągłostołowego status quo. Niecierpliwość w ruchu wolnościowym jest pewnego rodzaju sygnałem wywoławczym, stąd pewnie takie a nie inne działanie działaczy KNP. Ale nie nazwałbym tego zdradą, to zbyt mocne słowa. Być może to chęć zabezpieczenia czy wzmocnienia swojej pozycji przetargowej w ramach naszego ruchu. W polityce trzeba być przygotowanym na wszystko.

Rada Społeczna Waszego Ruchu to w większości ludzie po 50. Gdzie zatem podziało się hasło Pawła Kukiza, że stawia na ludzi w wieku 25-45 lat? Poszło do lamusa?

– Wbrew pozorom jest różnica pomiędzy twarzą a głową. Dynamiczna i zdeterminowana młodość wymaga wsparcia w postaci doświadczenia. Myślę, że tylko taki konglomerat jest w stanie opanować emocje wewnętrzne i napięcia, które rodzić się muszą w każdej strukturze, szczególnie tak świeżej i „nieopierzonej”, i ukierunkować energię tkwiącą w Ruchu we właściwą stronę. Tę konstruktywną i skuteczną.

„Dobro kraju” jest wyświechtanym frazesem. Jak przekonać młodych do oddania serca ojczyźnie? Jak skłonić do pozostania w kraju? Pójścia na referendum?

– Nie łączyłbym tych wszystkich rzeczy razem. Z przykrością muszę to stwierdzić, ale tak jest. Wyjazd jest często koniecznością wynikającą z potrzeb socjalno-bytowych, a taka decyzja nie jest podejmowana w sferze tak szczytnych idei jak oddanie serca Ojczyźnie. To jest tragedia czasów nam współczesnych – to że najcenniejsze młode jednostki są zmuszone podejmować decyzje życiowe przez wąskie postrzeganie patriotyzmu jako interesu wyłącznie własnego lub własnej rodziny, z całkowitym pominięciem aspektów wspólnotowości. Na tym też polega problem pokoleniowy, który mamy w naszym kraju, gdzie żadna z warstw społecznych nie chce rezygnować ze swoich przywilejów na rzecz ludzi młodych i ich przyszłości. Młodzi nie mają po prostu wyjścia i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze. Cała ich energia i determinacja, miast służyć krajowi naszej społeczności, dotuje bogate społeczeństwa Zachodu. Albo Polacy zrozumieją te proste prawidła albo wkrótce obudzą się bez swoich córek i synów, wnuków, prawnucząt. Doszliśmy do sytuacji, w której młode pokolenie nie ma wyjścia. Zmiana albo nastąpi, albo dla nich po prostu nie będzie tutaj miejsca, a obciążenia fiskalne i parafiskalne odbiorą im szansę na jakąkolwiek normalną egzystencję. 26 lat życia na kredycie, mylnie nazywanych „26 latami wolności” przy całkowitej nieroztropności rządzących, braku inwestycji w rodzime marki, trawiony na demolowaniu polskiej gospodarki, zachłystywaniu się pustą konsumpcją i wydawaniem wszelkich dostępnych zasobów, to musiało się tak skończyć. Młodzi mają świadomość, że o jakichkolwiek zabezpieczeniach socjalnych i pewności pracy czy emeryturach mogą zapomnieć. Ten system musi się rozlecieć. Po prostu. Na progu swojego dorosłego życia stawiane są przed nimi wyzwania, którym nie są w stanie podołać osoby posiadające duże doświadczenie życiowe, a co dopiero jednostki, które wchodzą w życie. Więc nie wytrzymują i ratując siebie i bliskich wybierają banicję. Czują się wrogami własnego państwa. Bo tak są traktowani. Stąd też – tak powszechna emigracja.

W świetle prawa międzynarodowego „banicja” to nakazanie opuszczenia terytorium państwowego własnemu obywatelowi.

A w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka a art.9 czytamy:  Nikogo nie wolno samowolnie aresztować, zatrzymać lub wygnać z kraju.

Zatrzymajcie exodus Polaków. Dziękuję za rozmowę.

Miłosz LodowskiMiłosz Andrzej Lodowski, rocznik 1977, designer, projektant, architekt, Krakowianin, szef kampanii prezydenckiej Pawła Kukiza i Rzecznik Prasowy Kampanii, obecnie kieruje kampanią Ruchu Kukiz’15 i jest jej rzecznikiem prasowym.