Beata Szydło nie jest już premierem. Ta wiadomość obudziła istny potok krokodylich łez wylewanych przez totalitarystów oraz chór zatroskanych zwolenników dobrej zmiany.

Odpowiedź wydaje się prosta. Otóż każdy człowiek ustawiony na takim stanowisku dochodzi do kresu swojej wytrzymałości.

PBS to nie był premier Tusk, który z uśmiechem przyklejonym do ust dużo obiecywał robiąc w sumie niewiele.

Przebudowa Państwa, rozprawa z postkomunistycznymi zaszłościami jakim był np. strażnik Rzepliński uniemożliwiający jakąkolwiek realną reformę (pamiętamy przecież, że za niekonstytucyjną uznał nawet Komisję sejmową mającą wyjaśnić aferę prywatyzacyjną z początków lat 1990-tych!) wymagała sporo sił.

Bezustanna nagonka, pomówienia, ataki medialne, usiłowanie za wszelką cenę znalezienie choćby najmniejszej łatki by rozdąć ją do rozmiarów sporego namiotu.

Dwa lata w tych warunkach to więcej, niż siedem Tuska.

PBS odchodzi w sytuacji, gdy totalitaryści są skompromitowani.

Jednocześnie moment, w którym to czyni, kradnie show ubywatelom, którzy zaplanowali sobie próbę wtargnięcia do Sejmu i przeszkodzenie w uchwaleniu ustaw mogących wreszcie ruszyć zaskorupiałą Polskę powiatową, w której zdarzają się samorządowcy zajmujący swoje stanowiska „od zawsze”.

PBS odchodzi, ale nie znika.

Morawiecki jako premier oznacza, że wkraczamy w decydujący moment, jeśli chodzi o reformę Państwa.

Okrojenie wszechwładzy Trybunału Konstytucyjnego, który pod wodzą Rzeplińskiego bezkarnie łamał prawo rzekomo w trosce o Konstytucję, a naprawdę był hamulcowym mającym pilnować, aby przypadkiem  Polska nie opuściła swojego miejsca w szeregu, było niezbędnym warunkiem do przerwania przekształcania się Polski w sędziokrację. Być może w ciągu najbliższych lat znajdziemy się wreszcie w demokratycznym państwie prawnym. Realnym, a nie tylko deklarowanym w Konstytucji.

A krzywda wyrządzona przez „niezawisłych”  najlepszego sortu będzie w jakimś stopniu wynagrodzona.

Poza tym może być także magnesem przyciągającym do ugrupowania jego ojca kolejnych posłów KUKIZ’15.

Należy także spodziewać się ruchów rozłamowych w .nowoczesnej.

Nie tylko wywołanych osobą nowej przewodniczącej, ale bardziej perspektywą zbliżających się wyborów. Pustka w kasie .nowoczesnej drastycznie ogranicza reelekcję.

Kaczyński prze w kierunku uzyskania większości sejmowej pozwalającej na zmianę Konstytucji jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Tak więc za jednym zamachem:

  1. PBS zamiast zawału na stanowisku może złapać oddech,

  2. za chwilę PiS wraz z sojusznikami będzie dysponował większością sejmową wystarczającą do zmiany Konstytucji

  3. a na dodatek show obywateli.pl nikogo nie zainteresował.

Spokojnie przygotujmy się zatem do Świąt.

Bo przecież…

.

7.12 2017