Pamięć jest mimowolna. Nie można zapomnieć o czymś jedynie dlatego, że się tego chce.*

Rafał Trzaskowski, polityk PO, następca HGW na stołecznym tronie, nie ukrywa swojej niechęci do PiS. Miłująca prawdę ponad wszystko inne w świecie „gazeta wyborcza” przytacza jego słowa:

„Mamy partię PiS, która się uwłaszczyła na majątku państwa (…).”

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24410347,trzaskowski-o-tasmach-kaczynskiego-pis-uwlaszczyl-sie-na-majatku.html

Przypomnijmy więc panu Trzaskowskiemu, jak z tym uwłaszczaniem było.

Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość. *

Musimy cofnąć się do 1945 roku. Świeżo „wyzwolona” spod okupacji Niemiec Polska jawiła się jeszcze jako państwo w miarę demokratyczne. Konkretnie świadczył o tym rynek prasowy (prócz prasy i radia innych mediów wtedy nie było). Swoje tytuły miał i PSL (mikołajczykowski) i PPS. W ich cieniu rósł potentat wydawniczy Spółdzielnia prasowo-wydawnicza „Czytelnik”, stworzona od podstaw przez Jerzego Borejszę.

W 1947 roku główna siła polityczna ówczesnej Polski (z nadania Moskwy, niestety) – PPR, powołała do życia Robotniczą Spółdzielnię Wydawniczą „Prasa”. Spółdzielnię tworzyły osoby prawne, jednak najwięcej udziałów przypadło PPR.

Po tzw. kongresie zjednoczeniowym, czyli połączeniu PPS i PPR w jedną monopartię (PZPR) dokonano także połączenia głównych dzienników obu partii. Tak narodziła się „Trybuna Ludu”.

Pod koniec 1951 roku rozparcelowano trochę „Czytelnika” przekazując cały pion prasowy do partyjnej spółdzielni.

Z uwagi na to, że przekazywane do kasy PZPR środki wypracowane przez RSW Prasa nigdy nie były zbyt wysokie w 1973 roku dokonano kolejnej fuzji – do spółdzielni dołączono Przedsiębiorstwo Upowszechniania Prasy i Książki „Ruch”.

W ten oto sposób powstał megakoncern prasowy o nazwie Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch”.

Praktycznie twór ten przetrwał do końca PRL-u.

Wszystko rozmywało się we mgle. Przeszłość wymazywano, o fakcie wymazania zapominano, i kłamstwo stawało się prawdą. *

22 marca 1990 roku ówczesny Sejm uchwalił ustawę o likwidacji RSW „Prasa-Książka-Ruch”.  Została powołana specjalna Komisja Likwidacyjna, sprawująca kontrolę nie tylko nad wspomnianą spółdzielnią, ale i wyłonionymi z niej po 31 sierpnia 1989 r. spółkami i spółdzielniami.

Na czele pierwszej Komisji (6 kwietnia 1990 r.) stanął Jerzy Drągalski, zaś w skład weszli: Kazimierz Strzyczkowski, Andrzej Grajewski, Jan Bijak, Alfred Klein, Krzysztof Koziełł-Poklewski, Maciej Szumowski i Donald Tusk.

Jak to wówczas wyglądało przypomniał na Salon24 Tomasz Szymborski (8 lipca 2015 r.):

Partyjny koncern był molochem, największym koncernem prasowym w Europie Środkowo-Wschodniej. Do RSW należało w 1990 roku 178 tytułów, w tym 45dzienników oraz 90 proc. nakładów prasy codziennej i 70 proc. nakładów tytułów i czasopism, a także: drukarnie, fabryki papieru, kolportaż, księgarnie, nieruchomości (np. budynki, w których były redakcje). W Katowicach własnością RSW były np. organ PZPR „Trybuna Robotnicza”, „Dziennik Zachodni”, „Sport” czy tygodnik „Panorama”, drukarnie i budynki.

Za sprzedaż tytułów prasowych oraz to, co się z nimi później stało, zdaniem polityków i publicystów, odpowiedzialni są likwidatorzy RSW. (…)

Komisja Likwidacyjna ze 178 tytułów prasowych należących do RSW 70 oddała nieodpłatnie spółdzielniom dziennikarskim – w tym „Politykę”, 89 sprzedała, 4 przekazała do Skarbu Państwa, a na pozostałe nie znalazła chętnych. Najtaniej sprzedano pismo „Kultura Fizyczna” – według dzisiejszych cen nabywca, Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie, zapłacił zaledwie 30 zł. „Express Wieczorny” oszacowano na 1 mln 600 tys. zł, „Trybunę Śląską” sprzedano Górnośląskiemu Towarzystwu Prasowemu za 2 mln 310 tys. zł. Najdrożej wyceniono „Dziennik Zachodni” i „Życie Warszawy” – po 4 mln zł.

Tyle samo wpłynęło na konto Komisji po ugodzie sądowej z właścicielem tygodnika „Wprost” (początkowo tygodnik przekazano nieodpłatnie spółdzielni dziennikarskiej). Komisja sprzedała też 14 drukarń za prawie 41 mln zł (z czego na konto Komisji wpłynęło niecałe 25 mln, reszta spłacana jest w ratach, a z niektórymi nabywcami toczą się sprawy sądowe o spłatę długu). Na rzecz Skarbu Państwa Komisja przekazała nieruchomości i majątek nietrwały należące do 95 jednostek wchodzących w skład RSW o ogólnej wartości ponad 73 mln zł. Była to największa prywatyzacja prasy w Europie Środkowowschodniej.

https://www.salon24.pl/u/tosz/658117,kolonizatorzy,2

Jednym z nabywców części majątku byłego molocha była Fundacja Prasowa „Solidarność”. Za przeszło 4.200.000;- zł wykupiła prawa do „Expresu Wieczornego”, zakłady graficzne w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej i ul. Srebrnej oraz siedzibę Ekspresu Wieczornego w centrum Warszawy.

W żadnym wypadku nie było to więc mienie państwowe. Przypomnieć należy tylko, że prywatyzacja RSW „Prasa-Książka-Ruch” oznaczała podział majątku, do którego rościli sobie prawo postkomuniści, pomiędzy wszystkie działające wówczas partie. Np. matecznik Tuska, czyli Kongres Liberalno-Demokratyczny otrzymał „Życie Warszawy”, który był najbardziej dochodowym tytułem prywatyzowanej partyjnej spółdzielni, a KPN – „Sztandar Młodych” i słynny ze zdjęć umieszczanych na ostatniej stronie okładki tygodnik „Razem”.

Tak więc Tusk „uwłaszczał się” tak samo, jak Kaczyński, na tym samym majątku, który nawet w minimalnym zakresie nie należał do Państwa.

W 1990 r. właścicielami byli:

.

1. SdRP – 51%

2. ZSMP – 9%

3. ZMW – 9%

4. ZSP – 9%

5. Liga Kobiet Polskich – 12%

6. Fundacja Wschód-Zachód – 10%.

.

Trzaskowski plecie od rzeczy, co jednak wynika z przyjętej strategii wyborczej. Jak bowiem mówił ongiś pewien znany socjalista, i to ze stopniem naukowym dr:

Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą.

.

Bądźmy czujni.

.

31.01 2019

.

Ps. Jako ciekawostkę obrazującą dokładnie, jak wówczas żyli niektórzy ludzie, choć Naród musiał zaciskać pasa po komunistycznym „rozpasaniu” i zwyczajnie klepał biedę, przypominam fragment bloga (z 2009 r.):

W nie rozpowszechnianym raporcie NIK odnotowano, że tylko dwóch członków komisji: Jan Bijak i Krzysztof Poklewski -Koziełł pracowało społecznie. Natomiast od kwietnia 1990 roku do stycznia 1992 wynagrodzenie członków Komisji pochłonęły 262,9 mln st. złotych, z tego Drygalskiego i jego następcy Strzyczkowskiego wzięli 163,7 mln zł. To były apanaże znacznie wyższe, niż ministerialne. Przewodniczących otaczał liczny zespół etatowych doradców. Za Drygalskiego było ich czternastu.

Byli też pełnomocnicy, którzy niezależnie od wynagrodzenia miesięcznego – średnio 3,6 mln st. złotych, brali comiesięczne pensje tej samej wielkości za konsultacje w wydawnictwach, które w Komisji reprezentowali.

Drygalski otworzył drogę do biznesu swemu przyjacielowi, Jackowi Dębskiemu, dziennikarzowi w łódzkim Ekspresie Ilustrowanym, którego zrobił prezesem centrali przedsiębiorstwa kolportażowego „Ruch”.

Dębski zachowywał się jak prominent wysokiego szczebla. Na weekendy do Łodzi i Torunia latał państwowym helikopterem.

https://www.salon24.pl/u/1maud/91010,rozbior-rsw-perelki-prl-u-cz-iv,3

___________________________________

* Rok 1984, George Orwell