Pomny doświadczeń z Geraldem Birgffelnerem red. Tomasz Lis nie zapowiadał już kolejnej bomby, mającej zniszczyć PiS, Kaczyńskiego oraz Kościół. I jeszcze tego łysego z naprzeciwka na dodatek. 😉

Gazeta Wyborcza w piątkowym wydaniu (12.07) grzmi na całą Polskę:

Czarnecki pozwie Polskę o miliard euro.

Zdaniem wzmiankowanych wyżej żurnalistów tak olbrzymia strata jest pokłosiem „afery korupcyjnej KNF”.

Zdaniem mającego najgorszą reputację z działających w Polsce bankowców Leszka Czarneckiego na szkodę należących do niego banków działał potężny sPiSek zawiązany przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) i Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG).

Z niezrozumiałych (nie tylko dla mnie) powodów duet Czuchnowski-Kublik nie wymienił Jarosława Kaczyńskiego jako kryjącego się w cieniu herszta. Delikatnie (jak na Wyborczą) sugerują tylko powiązanie z Preesem.

Zanim wiosną 2018 r. Czarnecki dostał od ówczesnego szefa KNF Marka Chrzanowskiego słynną propozycję łapówki w zamian za „spokój” (biznesmen spotkanie nagrał, żądaną łapówkę wycenił na 40 mln zł), musiał na wniosek BFG dokapitalizowywać swoje banki i podnosić poziom ich rezerw. Groziło mu, że państwo przejmie banki za symboliczną złotówkę, bo takie prawo było procedowane w parlamencie.

Dziś bankowy biznes czarneckiego jest w kryzysie.Biznesmen, kiedyś w czołówce najbogatszych Polaków, stracił ponad 2 mld zł z osobistego majątku. Całość strat ma wyceniać na 1 mld euro (4,3 mld zł).

Pytany o pozew Czarnecki odmawia komentarza, ale nie zaprzecza. Jak się dowiadujemy, czarę goryczy właściciela grupy Getin (Getin Bank i Idea Bank) przelało postępowanie prokuratury, która od listopada 2018 r. prowadzi śledztwo z jego zawiadomienia ws. korupcyjnej propozycji Chrzanowskiego. Zawiadomienie w tej sprawie złożył bankier.

Niedawno śledczy odmówili Czarneckiemu statusu pokrzywdzonego, nie zgodzili się też na ujawnienie mu wyników badań na wykrywaczu kłamstw (takie samo przeszedł Chrzanowski). Eksperyment został przeprowadzony na wniosek bankiera.

Prokuratura: Nie jest pokrzywdzony

Brak statusu pokrzywdzonego powoduje, że Czarnecki nie ma dostępu do akt sprawy, a jego wpływ na śledztwo jest mocno ograniczony. Na dodatek Prokuratura Krajowa uważa, że „propozycja złożona Leszkowi Czarneckiemu [przez Chrzanowskiego] nie powodowała dla niego żadnej szkody, jak również nie doszło do naruszenia żadnego dobra prawnego Leszka Czarneckiego”.

Działania prokuratury wobec mojego klienta są sprzeczne z jakimikolwiek standardami państwa prawa. Nie jest objęty ochroną, jaka przysługuje pokrzywdzonemu, nie może korzystać z pełni swoich praw – mówi „Wyborczej” Roman Giertych, prawnik Czarneckiego.

Chrzanowski, który dwa tygodnie po ujawnieniu nagrania z korupcyjną propozycją został aresztowany, od 26 stycznia jest na wolności. Od tego czasu śledztwo się ślimaczy. Chrzanowski to protegowany szefa Narodowego Banku Centralnego Adama Glapińskiego, który jest z kolei bliskim współpracownikiem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego od lat 90.

http://wyborcza.pl/7,75398,24986091,czarnecki-pozwie-polske-o-miliard-euro-to-poklosie-afery-korupcyjnej.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.foto

Duet żurnalistów wyjaśnia również, w jaki sposób Czarnecki zamierza pozwać Polskę przed Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy.

Jako że ani Getin, ani Idea zrobić tego nie mogą ze względu na to, że są podmiotami polskimi, pozew złożyć ma jakaś należąca do Czarneckiego holenderska spółka, będąca jednym z akcjonariuszy Getin Banku.

Gazeta klaszcze z uciechy, ma temat na pierwszą stronę, a wybory parlamentarne ante portas.

I Czarnecki, i czerscy przemilczają jednak, że upadek imperium finansowego Leszka Czarneckiego zaczął się jeszcze za POprzedniej władzy.

Gazeta klaszcze z uciechy, ma temat na pierwszą stronę, a wybory parlamentarne ante portas.

I Czarnecki, i czerscy przemilczają jednak, że upadek imperium finansowego Leszka Czarneckiego zaczął się jeszcze za POprzedniej władzy.

Pierwszy, wyraźny sygnał przyszedł w kwietniu 2014 roku. Wtedy to świat „białych kołnierzyków” obiegła informacja o transakcji dokonanej przez Getin Noble Bank ze spółką-córką windykatora KRUK.

Przedmiotem sprzedaży były należności 710 mln, wszystkie zabezpieczone hipoteką.

Nabywca zapłacił niespełna 33% ich wartości (230 mln zł).

Przy czym zakup został dokonany za kredyt, uzyskany w tym samym banku (260 mln złotych, okres kredytowania 10 lat).

Prokura Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny FIZ (tak się nazywa ta spółka-córka) przejmując ww. wierzytelności poprawiła sytuację finansową banku.

To nie wszystko. :

Od czasu połączenia Getin Banku z Noble Bankiem w sierpniu 2010 Getin Noble Bank był trzykrotnie karany przez UOKiK za stosowanie niedozwolonych praktyk wobec klientów oraz wprowadzanie ich w błąd. Ostatnie postępowanie UOKiK wszczęte w czerwcu 2011 dotyczyło sposobu udzielania kredytów samochodowych. Według UOKiK w zawieranych umowach Getin Noble Bank stosował nieprecyzyjne zapisy mogące umożliwić bankowi wypowiedzenie umowy z obowiązkiem natychmiastowej spłaty kredytu oraz wbrew obowiązującym aktom prawnym nie informował kredytobiorcy o całkowitym koszcie wszystkich opłat i prowizji. Wysokość nałożonej przez UOKiK kary wyniosła prawie 6 mln złotych.

We wrześniu 2012 kancelaria prawna Wierzbowski Eversheds opublikowała informację dla klientów Getin Noble Banku SA, którzy zawarli umowy o kredyt hipoteczny z produktem Aneks „mini%” o możliwości przystąpienia do grupy planującej podjąć działania prawne wobec Getin Noble Bank S.A. Na gruncie przepisów ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym.

Część klientów, która uważa, że zawarła niekorzystne umowy z podmiotami należącymi do grupy Getin Holding uczestniczy w forum internetowym, którego celem jest wzajemna pomoc w dochodzeniu roszczeń oraz ostrzeżenie innych przed skutkami zawierania niekorzystnych umów.

W styczniu 2014 r. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożyła na Getin Noble Bank łącznie 6,7 mln zł kary za wprowadzanie w błąd swoich klientów, zawierających umowy na długoletnie produkty inwestycyjno-oszczędnościowe.

https://anuluj-dlug.pl/post/a-jesli-upadnie-getin?fbclid=IwAR2d0hSCEwOhBBIw70WzjxbkpvcWFg-aow5dITMwrTrn3YJwAHXvE9_zOpQ

14 grudnia 2016 roku pisał „bloger ekonomiczny” Maciej Samcik:

Po trzech kwartałach tego roku Getin Bank, który jeszcze w 2012-2013 r. potrafił pokazywać 300-400 mln zł rocznego zysku, jest ponad 40 mln zł pod wodą. Jest też pod lupą Komisji Nadzoru Finansowego ze względu na duże zaangażowanie w kredyty frankowe. Kiedyś udzielał ich bardzo lekką ręką: kto nie dostał finansowania w innych bankach, szedł do Getinu i tu dostawał kredyt. Potwornie drogi i z pułapkami, ale dostawał. To się musiało zemścić. Dziś z wartego 32 mld zł portfela kredytów hipotecznych aż 4,7 mld zł stanowią kredyty z utratą wartości. Cały portfel kredytowy Getin Banku jest wart 47 mld zł, ale w ciągu roku spadł o 2,5 mld zł, co świadczy o dużym tempie „zwijania się” banku.

https://subiektywnieofinansach.pl/getin-bank-jest-juz-na-dnie-a-co-na-to-leszek-c-nowy-trener-bedzie-uczyl-konia-latac/

11 września 2017 r. pytał już dramatycznie:

Czy Getin Bank to już zombie?

(…)

Getin Bank to tonący statek. Kurs akcji Getin Banku, który w najlepszych czasach wzbijał się w okolice 11 zł za akcję, dziś wynosi 1,19 zł i jest bardzo blisko historycznego minimum osiągniętego w grudniu zeszłego roku – 1,12 zł. Jeśli inwestorzy będą mieli wątpliwości czy kapitan Klimczak da radę zawinąć do portu – flagowiec Leszka Czarneckiego może stać się spółką „groszową”.

(…)

Patrząc na jakość udzielonych przez Getin przed 2010 r. kredytów można się przerazić. Z portfela 30 mld zł kredytów hipotecznych 4,8 mld zł to kredyty zagrożone. Aż 16% wszystkich! W branży bankowej średni odsetek zagrożonych kredytów hipotecznych to 2-3%. W Getinie – wielokrotnie więcej. Z tego kredytów frankowych jest 11,5 mld zł, z czego 13% to „uszkodzone”.

Jeśli chodzi o kredyty detaliczne, to w Getinie zabawa była jeszcze bardziej huczna. Z 5 mld zł kredytów detalicznych, w większości niezabezpieczonych kredytów gotówkowych, jako kredyty z utratą wartości zakwalifikowano 1,5 mld zł – czyli co trzeci. To szkodowość charakterystyczna dla SKOK-ów i firm pożyczkowych, a nie banków komercyjnych, które powinny być znane z uważnego zarządzania ryzykiem.

https://subiektywnieofinansach.pl/getin-bank-trzy-wyzwania-nie-splacane-kredyty-brak-lojalnych-klientow/

Proszę raz jeszcze przeczytać powyższe z uwagą.

Bank należący do Leszka Czarneckiego oferował kredyty frankowe na warunkach o wiele gorszych, niż pozostałe. Za to obniżył wymagania tak, że praktycznie każdy starający się je dostawał.

Czy Getin umie zarabiać bez naciągania?

Getin Bank nie zawsze miał kłopot z przychodami pozaodsetkowymi. Były czasy, w których na prowizjach zarabiał krocie. Ale to były złe czasy, gdy każdemu klientowi wciskało się do kredytu ubezpieczenie, gdy pod przykrywką „lokat” sprzedawało się polisolokaty, będące w większości pułapkami na klientów. Wtedy Getin Bank przeżywał swoje wielkie dni.

Zerknąłem na jego rachunek wyników z 2012 r. Gdy dziś wynik prowizyjny Getinu (gdyby go rozciągnąć na cały rok) można podliczać na 80 mln zł, to pięć lat temu wynosił… 770 mln zł. Co go wtedy napędzało? Prowizje z tytułu produktów inwestycyjnych i depozytowych (w tym zapewne produkty strukturyzowane i polisy inwestycyjne) – 379 mln zł. Ubezpieczenia (w tym do kredytów, z odpowiednio przyciętymi świadczeniami, żeby klient nigdy nie dostał żadnego odszkodowania) – 381 mln zł. Dla porównania – z obsługi rachunków – 40 mln zł.

Dziś, gdy polisy inwestycyjne zostały skompromitowane, nie wolno już dodawać do kredytów ukrytych ubezpieczeń, pieniądze na prowizjach zarabia się trudniej. Wygląda na to, że Getin Bank obudził się z ręką w nocniku w czasach, gdy nie można już klienta kroić nieetycznymi produktami finansowymi, pełnymi nielegalnych zapisów. Czy bank zdoła przyzwyczaić się do czasów (względnie) uczciwej bankowości?

(op. cit.)

Myślę, że to wystarczy. Kredyty frankowe, polisolokaty, wreszcie oferowanie tzw. Obligacji Korporacyjnych Plus III jeszcze w 2017 roku by nie wspomnieć o „pewnych i dochodowych” akcjach GetBack budują obraz instytucji banksterskiej, nastawionej wyłącznie na maksymalny drenaż społeczeństwa. I bez oglądania się na przyszłość.

Na co liczy Leszek Czarnecki?

Wątpię, i to mocno, by jakikolwiek pozew holenderskiej czy jakiejkolwiek innej spółki należącej do Leszka Czarneckiego przeciw Polsce kiedykolwiek wpłynął do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego.

W świetle przytoczonych wyżej faktów upadek banków należących po części do niego jest wynikiem ich własnych zachowań.

Wyłącznie.

Tymczasem największy polski bankster rżnie głupa i trąbi wszem wobec, że krach finansowy to wina instytucji kontrolujących system bankowy. I że został oszukany przez swoich byłych już pracowników.

W cytowanym na wstępie tekscie z GazWyb Czuchnowski-Kublik bezrefleksyjnie pochylają się nad kolejną niesprawiedliwością, jaka dotknęła Czarneckiego.

Za to w środę rano CBA weszło do siedzib banków Czarneckiego, zabierając komputery i zabezpieczając korespondencję mailową. Oficjalnie chodzi o sprawę nadużyć byłego zarządu Idea Bank przy sprzedaży obligacji firmy GetBack. Tu też zawiadomienie przeciwko swoim dawnym pracownikom złożył Czarnecki. I też nie ma statusu pokrzywdzonego.

A niby dlaczego miałby mieć?

Jeśli już mówić o pokrzywdzonych – są to tysiące (raczej dziesiątki tysięcy) osób, których pracownicy Getin Banku itp. nabrali na nic, albo prawie nic niewarte produkty.

Można jeszcze mówić ewentualnie o pokrzywdzonym banku.

Zgodnie z art. 49 § 1 kpk pokrzywdzonym może być osoba prawna.

Trudno jednak mówić o pokrzywdzeniu poszczególnych akcjonariuszy. Przynajmniej na tym etapie.

Zarzucane Markowi Chrzanowskiemu przestępstwo z art. 231 § 2 kk skierowane jest przeciw prawidłowemu funkcjonowaniu instytucji, których przedstawicielem jest dany funkcjonariusz publiczny. Prócz niej pokrzywdzoną może więc być tylko osoba, której indywidualny interes został naruszony.

Takie właśnie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 23 września 2008 r. (I KZP16/08).

Konia z rzędem temu, kto wykaże, że Leszek Czarnecki jest pokrzywdzony rzekomą korupcyjną propozycją Marka Chrzanowskiego.

Pomiędzy nią a stanem finansów banków brak jakiegokolwiek związku.

Co więcej, gwałtowne obniżenie wartości Getin Banku zostało wywołane przez… Leszka Czarneckiego.

Ujawnienie „taśm Czarneckiego” odbiło się wyraźnie na finansach spółek należących do bankstera.

13 listopada 2018 roku GazWyb podała, że za przychylność KNF w Getin Banku miałby być zatrudniony częstochowski prawnik, znajomy Marka Chrzanowskiego, odpowiednio wysoko wynagrodzony. Wg Czarneckiego miała to być kwota 40 mln zł.. Brak jest jednak innych dowodów poza jego pomówieniem..

W  tym samym „czerskim” artykule pojawia się informacja dotycząca zamożności bankstera.

Leszek Czarnecki, właściciel Getin Noble Banku i Idea Banku, z majątkiem ponad 2,19 mld zł należy do najbogatszych Polaków. Ale od 2016 r. wartość jego banków spada. Mają poważne kłopoty, ich los w dużej mierze zależy od regulacji rządowych i wymagań KNF sprawującej państwowy nadzór m.in. nad rynkiem finansowym.

http://wyborcza.pl/7,75398,24161195,spokoj-za-40-milionow-bankier-leszek-czarnecki-oskarza-komisje.html

Tymczasem kilka dni później:

Było wiadomo, że go to zaboli. Ale że aż tak? Po aferze z KNF z Leszka Czarneckiego zostało już tylko… pół miliardera

Leszek Czarnecki wiedział, że ujawnienie afery KNF spowoduje wyprzedaż akcji jego spółek. Ale pewnie nie spodziewał się, że w kilka dni od wybuchu „taśmowego” granatu, jego giełdowy majątek spadnie poniżej 500 mln zł. (…)

Czarnecki stracił w ub. r. połowę swojego majątku praca szacuje grubość jego portfela na odpowiednio 1,5 mld zł i 2 mld zł (w zależności od daty wycen spółek). My mamy najbardziej aktualny ranking – według stanu na czwartkowy poranek jego giełdowy majątek szacujemy na skromne 500 mln zł (i to niecałe). Nie ma w tym takich składników jak nieruchomości i ruchomości, inwestycji prywatnych, biżuterii, złota, sprzętu do nurkowania, itp.

https://subiektywnieofinansach.pl/bylo-wiadomo-ze-to-zaboli-ale-ze-az-tak-po-aferze-z-knf-gieldowy-majatek-leszka-czarneckiego-stopnial-do-nedznych-500-mln-zl/

Obiektywnie patrząc ujawnienie kolejnej „afery taśmowej” było więc zupełnie bez sensu. Oczywiście gospodarczo.

Żyjemy jednak w kraju, gdzie pieniądze, naprawdę duże pieniądze zarabia się dzięki odpowiednim koneksjom politycznym.

Powiążmy zatem wybuch „afery taśmowej” Czarneckiego z rozpoczynającą się kampanią wyborczą do Europarlamentu.

Solidna podstawa, by aż do maja bić w korupcję i traktowanie przez PiS Polski tak samo, jak wcześniej czyniło to PO wraz z satelitą.

Proszę zwrócić uwagę, że za Czarneckim i wtedy, i teraz stał Roman Giertych. Ten sam, który w końcu stycznia ujawnił „aferę taśmową” Birgfellnera.

Roman Giertych reprezentuje również Getin Bank w procesie, jaki wytoczyli nabici w butelkę ‘frankowicze”.

Dzięki umiejętnemu kuglowaniu przepisami postępowania proces formalnie zapoczątkowany jeszcze w 2014 roku jeszcze się naprawdę nie rozpoczął.

Czy akcja ujawnienia nagrań, mających świadczyć o złożeniu propozycji korupcyjnej przez dr Marka Chrzanowskiego to element gry wyborczej?

Istniejące bowiem analizy finansowe są dla Getinu nieubłagane.

Prędzej czy później twór ten musi upaść.

Nawet dofinansowanie kwotą 500 mln zł odwlokło jedynie w czasie postępujący upadek.

Czarnecki niewiele poświęca. Jedynie chylący się ku upadkowi bank zapewne licząc na to, że w niedalekiej przyszłości nowa władza wynagrodzi sowicie jego pomoc.

W tych samych kategoriach należy postrzegać wszelkie deklaracje składane przez Romana Giertycha na łamach GazWyb i pokrewnych.

Nic nie dało wymyślanie afery Birgfellnera, nie na wiele zdało się publikowanie „taśm” Czarneckiego.

Jest pewne, że to samo czeka  czerską aferę „miliarda euro”.

Poza ożywieniem botów wklejających memy na forach społecznościowych i kilku tekstów w GazWyb nic się nie stanie.

Hipotetyczny plan, być może autorstwa najdłuższego polskiego adwokata, zakładał stopniowanie napięcia.

Od afery KNF poprzez Birgfellnera aż do miliarda euro.

Przeciętny wyborca miał być początkowo zniesmaczony (łapówkarze tacy sami, jak POprzednicy), potem miało nastąpić obalenie mitu uczciwej partii i siermiężnego Prezesa (Birgfellner) aż w końcu cios ostateczny miał zadać Czarnecki i miliard euro.

Co wyszło?

Ano to, że Birgfellner okazał się kapiszonem, na dodatek zamokniętym.

Leszek Czarnecki również nie nadaje się do roli ofiary reżimu kaczystowskiego. Jest bowiem człowiekiem, który stał się symbolem bezwzględnego bansktera, zdolnego popełnić każdą podłość, o ile przyniesie ona stosowne wynagrodzenie, podważając wiarygodność całej branży finansowej.

I nie odmieni tego wizerunku finansowanie rzekomo najbardziej polskiego i prawicowego tygodnika.

W tle bowiem widzimy aroganckiego i cynicznego Giertycha, o którym nie tak dawno Piotr Nisztor pisał, ze chce założyć „spółdzielnię” mającą pobierać od najbogatszych Polaków tantiemy za milczenie.

https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/463877,gowin-i-afera-tasmowa-giertych-ze-spoldzielnia-zbierajaca-haki-na-biznesmenow.html

Swoją drogą ciekawe, co PO zaoferowało Czarneckiemu za pomoc w kampanii wyborczej.

Bo że zaproponowało nie wątpię.

12.07 2019