Po raz kolejny zostaliśmy zdemaskowani. Prócz seksizmu, antysemityzmu, katolicyzmu, homofobii i prześladowania kobiet, które to wg mediów skupionych wokół „giewu” i „tefałenu” są immanentnymi cechami wyróżniającymi Polaków spośród innych nacji  KKP odnalazła kolejną przypadłość narodową. Kretynizm.

„Filip Chajzer ma szczęście. Co jakiś czas udowadnia, jakimi kretynami jesteśmy. Ma hitowy materiał, ale jednocześnie pokazuje nasze dno…. Najpierw udał się na Fashion Week i udowodnił, że większość szafiarek i „jutjuberów” to głupole, bo nikt nie zorientował się, że „Schleswig – Holstein” to raczej nie jest marka ubraniowa z Niemiec a nazwa pewnego pancernika z czasów wojny. Jak mniemam ci młodzi ludzie historię w szkole mieli, może nawet mieli z niej szóstki i pochwały.” http://wiadomosci.onet.pl/polacy-narodem-idiotow/p26m2m

Nie wiem natomiast, jaką ocenę z geografii KKP miała w szkole. Tak się bowiem składa, że  nazwy większości predrednotów* cesarskiej marynarki wojennej wywodziły się od krain geograficznych Niemiec. By nie być gołosłownym – to pochodzące z końca XIX w. (1893-1894) pancerniki  Brandenburg (Brandenburgia, kraj związkowy w dzisiejszych Niemczech) i Wörth (miejscowość w Bawarii), następnie wodowanego w latach 1904-1906 typu „Braunschweig” (po polsku Brunszwik) i zmodyfikowany obejmujący w sumie aż 10 jednostek ( Braunschweig, Elsass, Hessen, Lothringen Preussen. Typ zmodyfikowany stanowiły okręty bliźniacze do Schleswiga: Deutschland, Hannover, Pommern, Schliesien,  Schleswig- Holstein).

Tym, którzy nie znajdują w dzisiejszych Niemczech prowincji Elsass przypominam, że chodzi o znajdującą się po władzą niemieckiego cesarza od 1871 roku Alzację, Lothringen to z kolei również zdobyta na Francji Lotaryngia (Lorraine), Preussen to Prusy, Pommern – Pomorze – a Schliesen – Śląsk.

Tak więc Schleswig-Holstein to nie jest wyłącznie nazwa zabytkowej pływającej baterii (bo tym był w istocie we wrześniu 1939), ale nazwa kraju związkowego, a w latach 1964-1994 również nazwa niemieckiego niszczyciela klasy „Hamburg”. Od 1994 r. nazwę taką nosi fregata typu „Brandenburg”. Ba, jest także całkowicie cywilny statek typu ro-ro noszący tą samą nazwę.

Jest w czym wybierać, prawda?

Ciężko więc upierać się tylko przy tym jednym znaczeniu.

Doprawdy trudno zrozumieć kolejny akapit:

Teraz Filip udał się na ulice Warszawy i w okolicy Uniwersytetu Warszawskiego zapytał młodych ludzi, co oznacza symbol, który niegdysiejszy pisarz, Michał Witkowski a obecnie upadły celebryta, miał niedawno na czapce. Dla przypomnienia był to symbol SS. Zbrodniczej formacji wojskowej, która min. likwidowała Warszawskie Getto. Furażerka Witkowskiego wywołała skandal i oburzenie, ale Chajzer postanowił sprawdzić, jak to się ma, owo oburzenie, do wiedzy tak zwanego „szarego obywatela”.

I nagle szok. Bo jedna czwarta, w tym kilku cudzoziemców, z Brazylii i z Rumunii, miało na ten temat wiedzę. Reszta zaś, młodych, podobno wykształconych i światowych Polaków, mówiła, że to symbol skrzynki z prądem, Harry Potter, albo jakieś błyskawice, ewentualnie zespół Metallica….Cudnie. Polacy, którzy z taką wyższością patrzą na „zidiociałych Amerykanów”, bo ci nie wiedzą, gdzie leży Polska i kojarzą, że co najwyżej były tu „obozy śmierci”, a wtedy się okropnie obrażamy za takie historyczne chamstwo, sami wyszli na kretynów. Ludzi, którzy nie mają podstawowej wiedzy historycznej.

(op.cit.)

Jakie pytanie, taka odpowiedź, pani Karolino. Skoro zapytał, co oznacza ten konkretny symbol, to idę o zakład,  że Pani również nie umiałaby prawidłowo odpowiedzieć.

A poza tym ten symbol, to nie litery SS (od Die Schutzstaffel der NSDAP), ale runy! Podwójne runy zwycięstwa oznaczające triumf tak w świecie materialnym i jak i duchowym. Takie właśnie jest znaczenie tego symbolu, znajdującego się na patkach mundurów SS-mańskich, pierścieniach, sztyletach i hełmach.

Na marginesie trzeba pamiętać, że twórca SS, Heinrich Himmler, pozostawał na pograniczu opętania okultyzmem, podobnie zresztą jak wielu pierwszych bolszewików w Rosji sowieckiej.

Okultyści i naziści wierzyli, że runy stanowią prawdziwy symbol dawnej aryjskiej kultury. Mistyczne znaczenie run skłoniło Heinricha Himmlera do użycia niektórych z nich jako talizmanów, chroniących i inspirujących jego podwładnych. Głębokie zainteresowanie Himmlera magią run sprawiło, że SS-manni uczestniczyli w zajęciach z mądrości runicznej. Owe symbole widniały na hełmach, sztandarach, uzbrojeniu i pojazdach pancernych niemieckiej armii. (Internet)

Stąd takie rozpowszechnienie run, czasem nawet stanowiących godła dywizyjne czy elementy pagonów. Wszak to nie tylko „runy zwycięstwa”, ale, widoczne na mundurach adiutantów Hitlera , runy „eif” oznaczające wierność i poddanie. Z kolei „wilczy pazur” (runa wolfsangel) była godłem dywizji Waffen – SS „Das Reich”.

Natomiast ubiór (a raczej ubiory) Michała Witkowskiego mogą jedynie śmieszyć. Nic dziwnego, że ubrany w różowe szmatki „były celebryta” może budzić jedynie politowanie.

I zdecydowanie nie kojarzy się z kimś takim:

Zadawanie pytania, co oznaczają podwójne runy sig tak naprawdę wystawia złe świadectwo dziennikarzowi, a nie jego interlokutorom.  Bo na tak sformułowane pytanie trudno poprawnie odpowiedzieć. Owszem, gdyby zapytał, z czym kojarzy się ten symbol, odpowiedzi o SS byłoby zdecydowanie więcej.

Natomiast znaczenie zostało oddane w miarę poprawnie – błyskawica, mogąca wszak oznaczać elektryczność.

Przecież podobieństwo do znaków ostrzegających przed nią jest bardzo wyraźne.

I nie tylko w Polsce.

Ba, nie tak dawno jeszcze w ludowym Wojsku Polskim noszona była „błyskawica”, będąca w istocie lustrzanym odbiciem runy sieg. Autor miał przyjemność nosić takową.

Oczywiście w tym przypadku jest to podobieństwo przypadkowe, tym niemniej mogące zawrócić w głowie.

Powróćmy jednak do KKP.

Najważniejsze na samym końcu:

Wiecie, dlaczego w poważnych gazetach nie ma już rubryk, które są w innych krajach, m.in. we Francji czy w Niemczech, pokazujących, co gwiazdy, sportowcy, znane osoby, muzycy czytają albo co oglądają w kinie lub w domowym zaciszu? Bo nie było jak tego robić. Może jest tak, że lansowane w polskich mediach pustaki w swojej masie raczej nie czytają niczego poza Pudelkiem. Nie mają często żadnej wiedzy poza tą, gdzie zrobić sobie botoks z rabatem albo kupić tańsze kiecki. Taka jest prawda. A ci, którzy mogą coś powiedzieć mądrzejszego, zwyczajnie kolorowych, mainstreamowych mediów nie interesują. I tak koło się zamyka- lansuje się puste idiotki ze sztucznymi ustami i cyckami, a ten, który ma coś pod czaszką więcej niż dyżurne dwa neurony, chce czy nie, wchodzi do niszy…Bycie debilem, zadowolonym z siebie głupolem, oficjalnie w Polsce jest przepustką do sławy, na kanapy do ważnych programów, do wywiadów w kolorowej i masowej prasie. Oglądamy w mediach jakieś puste lale, które nic sobą nie przedstawiają, skaczą do wody, machają kończynami i prowokują do wniosku, że jednak w życiu najbardziej opłaca się być bezmyślnym kretynem, chorobliwym idiotą, bo taki to ma lepiej. Łatwiej. On się przebije.

I ktoś się dziwi, że wiedza Polaków, którzy te media konsumują, jest tak tragiczna?

Kto ma ją im przekazywać? Pani od sześciopaku czy botoksu?

(op. cit.)

Zastanawiam się, dlaczego KKP tak ubolewa?

Przecież to jest właśnie efekt pracy wielu lat m.in. jej kolegów i koleżanek z redakcji. To oni właśnie usiłowali wmówić społeczeństwu, że tak naprawdę jedynym problemem jest ciepła woda w kranie.

I tylko tym należy się interesować.

Tefałen należy do mainstreamu i to on przede wszystkim dyktował przekaz medialny. Skąd zatem wzięło się to potępienie?

Czy dlatego, że spada oglądalność prorządowych mediów?

Bo giewu stała się natomiast synonimem obciachu, taką „trybuną ludu” z XXI wieku?

Trzeba więc zacząć udawać, że spadek spowodowany jest ogólnym zgłupieniem społeczeństwa, które nie dorasta do poziomu „yntelektualistom” z Czerskiej czy też innego tefałenu?

Prawda jest jednak inna, niż lansowana przez Piotrowską.

Niestety, lansując matolstwo doprowadziliście się do podobnego stanu.

Koleżanka KKP z tej samej stacji nie potrafi zadać nawet najprostszego pytania.

To świadczy tylko o jednym. Lansowanie debili, zadowolonych z siebie głupoli spowodowało, że tzw. dziennikarze upodobnili się do nich. Amicus stultorum similis efficietur. KKP przez lata uczestniczyła w tym procederze. Czy wobec tego stała się zadowoloną z siebie debilką?

________________________________

* okręty wojenne o budowie przypominającej „Schelswiga- Holsteina”. Przestarzałe już w pierwszej wojnie światowej. Gdyby nie traktat pokojowy w Wersalu trafiłby na żyletki do końca 1919 roku.