Było to któregoś lata, gdy turyści zjechali się w Bieszczady jak pszczoły do miodu. Góry – piękne, dzikie, pełne legend – kusiły połoninami, lasami i widokami zapierającymi dech w piersiach. Ale wiadomo: po kilku godzinach dreptania nawet najbardziej zakochany w przyrodzie człowiek zaczyna marzyć o czymś ciepłym, sycącym i prawdziwym. I wtedy pojawiła się Kasia.

Nie miała food trucka. Miała za to serce do gotowania, garnki większe niż namioty w Bereżkach i dar kulinarny odziedziczony po babci – tej samej, do której batiary z Sambora przyjeżdżali „na coś swojskiego”.

Wieść niosła się z wiatrem:
„W okolicach Lutowisk karmią tak, że w człowieka wracają siły i radość życia”.

Bo u Kasi nie ma przypadkowego jedzenia. Jest za to catering z duszą, gdzie każdy kęs to smak wspomnień i zapach dzieciństwa.

Są to fuczki z gulaszem i surówką, tak chrupiące i aromatyczne, że nawet zmęczeni turyści stają na baczność. Są gołąbki kresowe – z ziemniakami i boczkiem, duszone w aksamitnym sosie grzybowym, które przypominają smaki dzieciństwa. Knysze z ziemniakami i serem, podane z wiejskim twarożkiem, rozpływają się w ustach, a pierogi bojkowskie z mięsem, kapustą, grzybami i kaszą to danie, po którym nikt już nie pyta o deser.

A na początek? Koniecznie zupa grzybowa z domowymi kluskami – pachnąca lasem, cicha jak mgła nad doliną.

A wszystko to podane na orzechowych misach – takich, co podkreślają smak i sprawiają, że nawet prosty knysz wygląda jak danie z królewskiego stołu.

A raz… raz to nawet niedźwiedź zawitał pod wiatę. Powąchał zupę grzybową, chrząknął z aprobatą i zostawił w zamian jagodę. Symbolicznie.

Bo Kasia nie tylko gotuje. Kasia czaruje łyżką. Kto raz spróbuje – wraca. I przywozi znajomych.

A jeśli nie masz jak dojechać – nie martw się. Kasia pomoże i z transportem. A po drodze? Opowie Ci takie historie o Bieszczadach, że każda podróż zamieni się w opowieść.

Zadzwoń, zanim uprzedzą Cię niedźwiedzie.
668 359 594 – Domowe smaki w sercu Bieszczad.


Zapisz. Zapamiętaj. Przekaż dalej.

Autor: Jędruś Ciupaga