Dziś tj. 07.04.2015 r w TVP – 3 w programie Info., jak grom z jasnego nieba przekazywana jest informacja o tym, że śledczym badającym zapisy rozmów w kokpicie Tu-154 M, który uległ katastrofie w Smoleńsku udało się odczytać o 1/3 więcej słów niż dotychczas publikowanych. Dziennikarze telewizyjni powołując się na radio RMF FM podają, że wg nowej opinii dowódca SP był obecny w kabinie do samego końca. Eksperci przypisują mu z dużym prawdopodobieństwem słowa „Faktem jest, że my musimy to robić do skutku”, „zmieścisz się śmiało”. Sugestie o konieczności lądowania padają również z ust dyrektora protokołu Mariusza Kazany. Ujawniono rozmowę (raczej nie pilotów), w której toczy się rozmowa o piciu piwa jeszcze pół godziny przed lądowaniem. Mało tego wg biegłych konieczne było uspakajanie osób trzecich przeszkadzających załodze w lądowaniu.

Tak, więc po 5 latach od katastrofy na taśmach wcześniej odsłuchanych nastąpiło ekspertyza przeprowadzona w Moskwie spowodowała cudowne odnalezienie około 30 % nieistniejących rozmów. Mamy, więc: obecność d-cy SP gen A. Błasika, który razem z M. Kazaną naciskali na lądowanie, bałagan i harmider w kabinie, niedwuznaczne sugestie o pijanych pilotach. W kabinie brakuje tylko obecności prezydenta L. Kaczyńskiego.

Jakoś dziwnym trafem oryginalny nośnik z nagraniem z magnetofonu pokładowego Jaka-40, na którym zarejestrowane były rozmowy pilotów z Tu-154M z rosyjskimi kontrolerami lotów podważające wiarygodność zarówno raportu MAK-u jak i komisji Millera uległy zniszczeniu i w żaden cudowny sposób nie ma możliwości by odczytać zapisanych na nim treści.

Prowokacja Smoleńskie

Ujawnione obecnie informacje są tak samo wiarygodne jak poprzednie o kłótni gen. A. Błasika z pilotem mjr. Protasiukiem, czterokrotnym podejściem Tu-154 do lądowania, słowach mjr. Protasiukiem „Jak nie wyląduję to mnie zabije”, czy pijanym gen. A. Błasiku.

Żeby było ciekawiej tych rewelacji nie ujawnia prokuratura czy Instytut Ekspertyz Sądowych tylko radio RMF FM, tak, że w razie, czego gdy prowokacja nie wypali, wszystko będzie można zrzucić na dziennikarzy radiowych.

Celem tej manipulacji jest przekierowanie emocji społeczeństwa z nieudolnie prowadzonej kampanii wyborczej B. Komorowskiego, na katastrofę smoleńską i sprowokowanie J. Kaczyńskiego i PiS-u do gwałtownych reakcji, by można było w kampanii prezydenckiej rozgrywać Smoleńsk. Mam nadzieję, że ta ordynarna prowokacja się nie uda.