Niedawno dosyć słynny aktor Andrzej Chyra wyrzekł się polskości. Aktor nie chce być nazywany Polakiem. Uważa się jedynie za tak zwanego „Europejczyka” – nie będąc świadomym, że coś takiego jak europejska narodowość nie istnieje – i jest raczej zdania, że polskość to nienormalność.

My Polacy jesteśmy niezwykle silnym narodem. Polskość przetrwała mimo bycia Kurdystanem Europy przez 123 lata – mowa o czasach zaborów – niemieckiej okupacji w czasie II Wojny Światowej, pół wieku komunizmu – w tym okresie Polska nie była niepodległym państwem, lecz satelitą radzieckim – oraz licznym atakom zewnętrznym oraz wewnętrznym uderzające w nasze dobre imię. Ludzie świadomi swojej prawdziwej wartości nie wyrzekają się swojej osobowości, gdy są atakowani przez innych. Robią to tylko i wyłącznie ludzie zakompleksieni. Niestety długie lata złego traktowania Polaków sprawiły, że część z nich poczuła się gorsza od swoich oprawców i nie zrozumiała, że tak zwane „polskie dziadostwo” nie jest naszą narodową cechą, lecz na przykład dziedzictwem okresu komunizmu. Pewne „zacofanie” naszego kraju zawdzięczamy przede wszystkim naszym wrogom i okupantom. Prawdziwi Polacy świadomi swojej wartości potrafią zresztą docenić Polskę. Patrząc na nasze miasta, miasteczka i nawet wsie, nie mamy się czego wstydzić przed Zachodem. Nasza Ojczyzna jest pięknym, dosyć zadbanym i całkiem bezpiecznym krajem.

Czy emigranci powinni się zajmować polskimi sprawami, skoro sami wyjechali za granicę?

Jak część z Państwa doskonale wie, moi rodzice wyemigrowali z Polski, gdy byłem małym dzieckiem, lecz zachowałem bardzo silne więzi z krajem i mimo emigracji spędziłem w moim życiu całkiem dużo czasu w Ojczyźnie. Nie jest prawdą, że nic nie wiem o Polsce jak mi zarzucają niektórzy internauci. Szczytem głupoty jest z kolei atakowanie mnie dlatego, że mieszkam w Belgii. Siłą Izraela jest diaspora żydowska. Izrael może sobie pozwolić na łamanie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i dorobił się bomby atomowej. Polonia jest z kolei niewykorzystanym potencjałem dla Polski. Żydów jest na świecie jedynie 13 i pół miliona. Nas 58 i pół. Teorie spiskowe głoszące, że Żydzi rządzą światem są mitem – podobnie zresztą jak te o reptylianach, czyli o pozaziemskich jaszczurkach zdolnych do upodobnienia się wyglądem do ludzi. Według tych teorii, Królowa Anglii jest między innymi reptylianką co jest absurdem. Polityka międzynarodowa jest znacznie bardziej skomplikowana niż ona się niektórym wydaje. Spore wpływy mają różne grupy ludzi i interesów, lecz żadna z nich nie rządzi światem samodzielnie. Polska powinna wykorzystać Polaków mieszkających za granicą, aby wzmocnić swoją pozycję na świecie. Gdy byłem w Izraelu i Palestynie w 2014 roku, miałem okazję porozmawiać między innymi z Żydówką mieszkającą za granicą, która wspominała, że napisała list protestacyjny do gazety piszącej antysemickie oszczerstwa, mimo że nie była żadną ważną osobistością. Inni Żydzi także zaczęli wywierać presję na kłamliwą gazetę i skończyło się tym, że musiała ona ich przeprosić i już nigdy więcej sobie nie pozwoliła na bezpodstawne atakowanie Żydów. Podobną postawę przyjąłem na początku maja tego roku, gdy Emmanuel Macron – marionetka międzynarodowej finansjery oraz francuskich korporacji – zaczął obrażać nasz kraj w celu podbicia sobie kilka punktów w sondażach przedwyborczych. Jego prezydenturę również uważam za hańbę – podobnie jak coraz większa liczba Francuzów mająca go serdecznie dość. Zacząłem pisać teksty na Facebooku broniące naszą Ojczyznę oraz je sponsorować z własnych pieniędzy, aby dochodziły do jak najszerszej grupy odbiorców. Zapisałem się także do Mouvement Réformateur, czyli Ruchu Reformatorskiego – francuskojęzycznej partii belgijskiej o ideologii liberalnej, z której wywodzi się sam Premier. Pozostaję nadal w Stowarzyszeniu Republikanie oraz identyfikuję się z szeroko pojętą polską prawicą. Jedno nie jest sprzeczne z drugim. Bardzo gorąco zachęcam Polaków z całego świata do angażowania się w lokalną politykę oraz w przeróżne inicjatywy. Stwórzmy razem silną siatkę powiązań i zacznijmy solidarnie pracować dla dobra naszej Ojczyzny. Podobnie jak Izrael, Polska również potrzebuje swoją diasporę do budowy silnej pozycji na arenie międzynarodowej. Zamiast oskarżać Żydów o zło całego świata – jak robią to niektórzy nieodpowiedzialni, zmanipulowani lub niedouczeni ludzie – zacznijmy brać z nich przykład.

Co do różnych absurdalnych oskarżeń, pragnę zaznaczyć, że moja inicjatywa jest całkowicie niezależna. Jak na razie jeszcze nikt mi nic nie sfinansował w związku z moją propolską działalnością. Odnoszę czasami wrażenie, że ludzie mi zazdroszczą. Uwierzcie mi, że nie zawsze jest czego. Pod zdjęciem wykonanym przez profesjonalnego fotografa i ładnych ubraniach kryje się człowiek, który również ma czasami swoje problemy oraz zloty i upadki. Państwo też zresztą mogą zacząć pisać. Wystarczy jedynie chcieć. Zazwyczaj najwięcej krytykują innych ci co nic nie robią. Napisanie jednego artykuły zajmuje mi zazwyczaj kilka godzin. Odpowiedź w komentarzu pełnym nienawiści z licznymi literówkami raczej nie wymaga głębszych przemyśleń, tym bardziej że nie wszyscy komentujący czytają moje teksty od początku do końca. O wypominaniu mi mojego miejsca zamieszkania napisałem już powyżej. Tak nawiasem mówiąc, ogromna ilość czasu, którą spędziłem w Ojczyźnie sprawiła, że zostawiłem w niej całkiem niemałą ilość pieniędzy. Ubieram się na przykład przeważnie w Polsce. Emigranci mający silne więzi z krajem i do niego wracający płacą podatek VAT oraz dają zarobić polskim przedsiębiorcom. Nic tylko promować polskość na całym świecie, aby jak najwięcej naszych rodaków pamiętało o naszym kraju.

Czym jest właściwie prawdziwa polska narodowość?

Jakieś dobre dziesięć lat temu spotkałem w Belgii czarnoskórego chłopaka w autobusie. Czytałem Piłkę Nożną. On do mnie: „Jesteś Polakiem?” Ja na to, że tak. „Ja też.” – odpowiedział czarnoskóry chłopak. Okazało się, że został adoptowany przez polonijną rodzinę. Jego nowi rodzice nauczyli go mówić po polsku i bardzo chętnie przyjeżdżał do naszego kraju.

Istnieją z kolei rodziny „czystych” Polaków od kilku pokoleń, które na emigracji mówią w domu w języku lokalnym w imię integracji. Jest to ogromną głupotą, bo w przypadku imigrantów – nie ważne czy polskich, tureckich, ukraińskich czy arabskich – powinna obowiązywać złota reguła: język ojczysty w domu. Szkoła i ulica i tak nauczą lokalnego. Jestem bardzo wdzięczny moim rodzicom, że zaoferowali mi „dwukulturowość” i możliwość noszenia Polski w sercu.

Do czego zmierzam? Dla mnie ten czarnoskóry chłopak jest prawdziwym Polakiem. Jeżeli jeszcze nie ma polskiego paszportu, należy mu się on za darmo, w trybie natychmiastowym oraz za pomocą uproszczonego druczku. Polacy, którzy się wyparli polskości nie są z kolei prawdziwymi Polakami i to nawet jeżeli mają przodka kombatanta. Spotkałem się z przypadkami ludzi nie potrafiącymi poprawnie wymówić własnego nazwiska. Narodowość to nie kwestia krwi tylko serca. Polska to nie tylko obszar terytorialny czy Polacy z polskimi papierami, ale przede wszystkim „Polska Wspólnota”. To ona sprawiła, że Polska nigdy nie zginęła – i to pomimo zaborów, okupacji niemieckiej w czasie II Wojny Światowej, pół wieku komunizmu pod sowieckim butem oraz licznymi atakami zewnętrznymi oraz wewnętrznymi w ramach wojny informacyjnej.

Bardzo chciałbym odnaleźć tego czarnoskórego chłopaka, bo bardzo mi się spodobało jego podejście do polskości. Jeżeli ktoś ma do niego kontakt, będę bardzo wdzięczny. Pan Andrzej Chyra jest z kolei zdecydowanie antyprzykładem. Zamiast opluwać własne gniazdo, mógł skorzystać z prawa do milczenia.

Nie tylko naszego czarnoskórego rodaka cenię. Wspomniałem o Polakach, w których płynie „polska krew” od kilku pokoleń i nie znają własnego języka podkreślając, że nie są oni prawdziwymi Polakami. Prosiłbym jednak nie mylić ich z Polakami, którzy żyją od kilku pokoleń na emigracji i kaleczą nasz język. Uważam ich mimo wszystko za prawdziwych rodaków, bo starają się jak mogą. Oni w przeciwieństwie do tych, którzy się wyrzekają polskości nadal noszą naszą Ojczyznę w swoich sercach. Podobnie można powiedzieć między innymi o Argentyńczykach z rodzin mieszanych, którzy niedawno byli w Polsce na Światowych Letnich Igrzyskach Polonijnych. Niektórzy z nich nie znają polskiego, lecz identyfikują się z naszymi polskimi wartościami. Wspomniane igrzyska bywają jedynym kontaktem, który oni mają z naszą Ojczyzną. Warto, abyśmy nadal walczyli o to, aby nas nie zapomnieli.

Na szczególną uwagę zasługują potomkowie Polaków wywiezionych do Kazachstanu i na Syberię. Wielu z nich pielęgnuje nadal polskie tradycje, mimo że ich przodkowie opuścili Polskę ponad sto lat temu. Trudno mi znaleźć słowa, które podkreślają jak bardzo ich za to podziwiam. Bardzo się dziwię, że polski rząd do dzisiaj nie znalazł pieniędzy dla tych, którzy by chcieli wrócić do naszej Ojczyzny. Nasz kraj stać na ich zaproszenie, lecz niestety chyba nie do końca jest to priorytetem naszych władz.

W jaki sposób Polacy z całego świata powinni się organizować?

Wracając do tematu angażowania się w lokalną politykę i inicjatywy polskich emigrantów, ważne jest, abyśmy potrafili nie tylko pamiętać o naszej Ojczyźnie, lecz także o krajach, które nas przyjęły. Z oczywistych powodów skupianie się jedynie na polskich interesach nie pozwoli nam zaistnieć w krajach naszego zamieszkania – chyba, że znajdują się w nich duże skupiska Polaków skłonni nas popierać. W mieście, gdzie mieszkam Polaków jest zbyt mało, aby byli w stanie wpłynąć na cokolwiek, lecz nie jest to jedyny powód, dla którego chcę rzeczywiście coś zrobić dla „lokalnych” mieszkańców. W ramach mojej działalności politycznej chciałbym pomóc Walonii wyjść z głębokiego kryzysu gospodarczego. Na ulicach Liège czy Charleroi widać bardzo dużo biedy – znacznie więcej niż w polskich miastach. Idealny „nieoficjalny ambasador” musi coś wnosić do życia „lokalnych” jednocześnie nie zapominając o naszej Ojczyźnie i na przykład bronić ją w razie konieczności. Szczera i skuteczna działalność dla „lokalnych” mieszkańców sprawia, że w razie problemów są oni również czasami skłonni zabrać głos w obronie Polski i Polaków, jeżeli ich o to poprosimy. Najlepszy z możliwych układów wygląda najczęściej następująco: coś za coś nie zapominając o szczerych przyjaźniach. One w polityce czasami istnieją tylko trzeba umieć sobie dobrać odpowiednich ludzi. Samemu coś zdziałać jest wyjątkowo ciężko. Trzeba pracować drużynowo.

Polska jest niestety krajem dosyć podzielonym. Naszą siłą jest umiejętność jednoczenia się podczas ogromnych trudności. Jeżeli byśmy potrafili tak samo dobrze razem współpracować w okresach nam przyjaznych, jestem przekonany, że Polska znajdowałaby się na liście 10 czy 15 największych potęg światowych. Nie do końca skreślam więc Polaków „stojących po drugiej stronie barykady”. Mogą oni jeszcze się zmienić. Część z nich jest zmanipulowana. Co do przywódców antypolskich ugrupowań, nie można do nich podchodzić w podobny sposób, bo oni są świadomi zła, które robią naszej Ojczyźnie. Ich można uznać za autentycznych zdrajców.

Naszym celem powinna być więc próba zjednoczenia wszystkich Polaków. Niestety sam sobie zdaję sprawę, że jest to trudne zadanie, bo jak na przykład będąc proliferem mogę się zgodzić z ludźmi, dla których życie nienarodzonego dziecka nie jest w ogóle istotne? Wyciągam mimo wszystko rękę i do środowisk lewicowych, bo w pewnych sprawach i z nimi widzę możliwość współpracy – na przykład, jeżeli chodzi o walkę o godne życie wszystkich Polaków. Niedawno temu napisałem między innymi i do byłej Pani Poseł Anny Grodzkiej w celu podjęcia wspólnych działań w ramach walki z bezdomnością oraz z wykluczeniem społecznym. Jak na razie nie otrzymałem jeszcze żadnej odpowiedzi.

Na sam koniec pragnę podkreślić, że kieruję się autentycznie moim sercem i moimi poglądami. Największe pieniądze można w tej chwili zarobić plując na własne gniazdo oraz promując takie inicjatywy jak projekt ustawy „Ratujmy Kobiety 2017”, który otwarcie nawołuje do zalegalizowania mordowania nienarodzonych dzieci na życzenie. Aborcja to bardzo dochodowy biznes. Koncerny aborcyjne nie żałują więc pieniędzy na przeróżnych lobbystów. Na moim niezależnym i niepokornym działaniu nic nie zarabiam. Gdybym postanowił sprzedać się aborcjonistom oraz wrogim siłom atakujące Polskę w ramach wojny informacyjnej, być może rzeczywiście robiłbym super karierę, o którą niektórzy moi krytycy mnie podejrzewają. Otwarcie wypowiadając moje poglądy proliferskie mogę zostać w moim miejscu zamieszkania personą non grata. Działalność w Komitecie Obrony Demokracji czy w Obywatelach RP także byłaby znacznie bardziej racjonalna, jeżeli by wziąć pod uwagę tylko i wyłącznie moje partykularne interesy, lecz nigdy nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę na sprzedaż. Zamierzam nadal bronić moich przekonań, nawet jeżeli będę musiał któregoś dnia zapłacić za nie wysoką cenę. A co do promowania mojej własnej osoby, nie zależy mi na sławie, lecz na wpływach lub bycia dla niektórych autorytetem w celu walki i obrony postulatów, które uważam za słuszne. Lubię pieniądze i tego nie ukrywam. Kto ich nie lubi? Właściwie to nie same pieniądze lubię, lecz możliwości, które one oferuję. Są one między innymi potrzebne na moją działalność. Nie są one jednak moim priorytetem samym w sobie. Wierzę, że można zarabiać wystarczająco na godne życie kierując się swoimi ideałami. Dowodem na to jest jeden z moich poznańskich przyjaciół – Pan Marian Szydłowski. Prowadzi on cztery noclegownie dla bezdomnych. Nie mieszka on w pałacu, lecz jest z siebie zadowolony – i słusznie, bo robi wiele dobrego – i żyje w sposób „normalny”. W tym duchu zamierzam więc nadal działać i liczę na to, że znajdę ludzi na całym świecie, którzy będą mnie naśladować. Jak już wcześniej wspomniałem, polska diaspora ma również swoją rolę do odegrania w budowie silnej, bogatej i niezależnej Polski. Grając razem dla „biało-czerwonej drużyny” jesteśmy w stanie zdziałać znacznie więcej niż dzieląc się na różne „plemiona”.

Źródło zdjęcia: http://weszlo.com/
Opis: Alain Ngamayama – wychowanek i wieloletni gracz piłkarskiej drużyny Warty Poznań.
Link do wszystkich moich publikacji na serwisie Pressmania: http://pressmania.pl/author/pawel-helinski/
Link do mojego fan page’u na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do korespondencji bezpośredniej: kontakt@helinski.info