Gdy przybyliśmy do położonych w Górach Parnasu Górnych Delf, był wieczór. Ponieważ autokar ze względu na wąskie uliczki nie mógł podjechać pod sam hotel, wzięliśmy bagaże i ostatnie ok. 250 m. przeszliśmy pieszo. Idąc zwróciłam uwagę na panującą czystość i niesamowity spokój. Gdy spojrzałam przez okno zobaczyłam w oddali piękną dolinę. Po zakwaterowaniu wyszliśmy na mały spacer.

To górskie miasteczko położone około 165 km od Aten jest niezwykle urokliwe. Charakteryzuje go brak zgiełku typowego dla metropolii. Idąc przyglądałam się zabudowie i małym sklepikom wypełnionymi typowym towarem przeznaczonym dla turystów: breloczkami, tandetną biżuterią i wyrobami z ceramiki, drewna i skóry. Po krótkim spacerze udaliśmy się z mężem na kolację.

Ponieważ znajdują się one na wysokości 540 m. n.p.m. poranek następnego dnia był rześki i pogodny. Po śniadaniu udaliśmy się do położonego na stoku gór Parnas w południowej Grecji, Sanktuarium Apollina w antycznych Delfach.

Sanktuarium zajmuje dość rozległy teren, na którym znajdują się wspaniałe zabytki m.in., Skarbiec Ateńczyków, jeden z najważniejszych obiektów archeologicznych Europy i świata Świątynia Apollina, słynąca z wyroczni w której przepowiadała kapłanka Pytia, (pisał o niej Homer), rzymski teatr oraz najwyżej położony w starożytności stadion (654 m. n.p.m.) na którym odbywały się Igrzyska Pytyjskie. Największy jest Święty Krąg, z najważniejszą budowlą – Świątynią Apollina. Według mitologii bóg Apollo przybył z Krety pod postacią delfina (stąd nazwa Delfy).

Ruiny mają piękną oprawę i wyjątkową atmosferę, bo znajdują się na zboczu największej góry królującej nad ogromną doliną. Obszar do zwiedzania jest stosunkowo niewielki.

Sanktuarium boga Apollina miało kształt trapezu otoczonego murem w którym było kilka bram wejściowych. Do otoczonej murem Świątyni Apollina (369-329 p.n.e.) wiodła zygzakiem brukowana Święta Droga.

Wzdłuż niej po obu stronach rozmieszczonych było tysiące darów wotywnych, stały rzeźby posągów ze złota, brązu i marmuru, skarbce, sanktuaria Gai, Dionizosa i Posejdona oraz dawne miejsca kultu (skała Sybilli i źródło Kassotis). Dzięki nim miasto stało się zabójczo bogate. O wspaniałości tego miejsca świadczą zapiski w zachowanych dokumentach które informują, że w czasach świetności rzeźb było 500. Gdy Rzymianie opanowali Grecję, początkowo chcieli przywrócić Delfom pierwotne znaczenie. Ponieważ zabrakło w kasie pieniędzy na finansowanie wojen po 100 latach złupili skarbce. Ostateczny cios zadał jej cesarz Neron w 66 r n.e. kazał wywieźć do Rzymu znaczną część dzieł sztuki. Dziś pozostały po nich jedynie fundamenty cokołów.

Do naszych czasów zachował się tylko jeden posąg woźnicy z brązu zachwycającej urody. Ocalał tylko dlatego, że zawalił się strop pomieszczenia w którym stał i w prawie nienaruszonym stanie dotrwał do naszych czasów. Podziwiałam go w tutejszym muzeum archeologicznym.

Aby dotrzeć do Świątyni Apollina trzeba pokonać sporą ilość schodów. Nie było to jednak uciążliwe, ponieważ co chwilę zatrzymywaliśmy się by obejrzeć kolejne artefakty, a dodatkowo jesienna wrześniowa pogoda zapewnia komfort wejścia i zwiedzania.

Zanim doszliśmy do miejsca gdzie Pytia wygłaszała swoje wyroki przeszliśmy przez starożytną Agorę.

Idąc i oglądając zachowane fragmenty byłej świetności, dotarliśmy do kamiennej ławy na której przed wiekami stały posągi. Do dziś na niektórych kamieniach cokołach widać niewyraźne nazwy rzeźb które na nich stały.

Po jej minięciu ukazał się omfalos, czyli kamień, wyznaczający środek ziemi. Wg mitologii greckiej to tu spotkały się dwa orły, wypuszczone w przeciwne strony świata przez Zeusa. Jedna z kopii tego kamienia znajduje się w muzeum w Delfach.

Omfalos znajduje się nieopodal pochodzącego z V lub VI w. p.n.e. niewielkiego budynku zwanego Skarbcem Ateńczyków (było ich około 20). To w nim przechowywano składane bogu przez Ateńczyków dary wotywne (dziękczynne lub związane ze ślubowaniem fundatora): posągi bóstw, figurki zwierząt, kolumny, sfinksy itp. – najczęściej z drogocennych kruszców. Zgodnie z informacją przekazaną przez greckiego geografa Pauzaniasza budowla została wzniesiona jako wyraz dziękczynienia po zwycięstwie nad Persami w bitwie pod Maratonem.

Przypomina swoim kształtem małą grecką świątynię. Został on zrekonstruowany w latach 1904-1906. Przed przyjazdem do Delf bardzo chciałam go zobaczyć bowiem czytałam, że poszczególne bloki skalne dopasowano kierując się pokrywającymi je inskrypcjami. Są to honorowe dekrety ku czci Ateny, wykazy ateńskich ambasadorów przy igrzyskach pytyjskich oraz hymn do Apollina, z podanym nad tekstem zapisem melodii (za pomocą alfabetu greckiego). Kilka lat temu skarbiec ponownie zrekonstruowano, rozbierając i składając go od nowa. Równocześnie zastąpiono korodujące stalowe klamry łączące bloki tytanowymi. Patrząc na niego muszę przyznać, że rekonstrukcja udała się rewelacyjnie. Trudno mi było uwierzyć, że bloki tworzące całość mają ok. 2,5 tys. lat.

Zostawiając skarbiec poszliśmy kilkadziesiąt metrów schodami w górę do Świątyni Apollina, gdzie była wyrocznia. Jej powolny upadek rozpoczął się w II w p.n.e. Powodem były błędne przepowiednie jak i toczące się w tym rejonie wojny. W IV w. ostatecznie wyrocznia przestała funkcjonować. Gdy dotarliśmy do niej to zobaczyliśmy jak niewiele z niej pozostało. Tak jak w całej Grecji pozostałości po dawnych miejscach kulty miejscowa ludność traktowała jako bezpłatne źródło zaopatrzenia. Marmury rozkradano i wykorzystywano do budowy średniowiecznych domów.

Świątynia Apollina w Delfach była ostatnią z tak wielkich (66 m x 26 m) wybudowanych ku jego czci. W sali głównej znajdował się monumentalny złoty posąg boga Apollina oraz położony ok. 1,2 m poniżej posadzki tzw. adyton, czyli święte miejsce dostępne jedynie kapłanom lub osobom wybranym, w którym mieściła się wyrocznia.

Jego podłogę stanowiła pokryta ziemią kamienna płyta z otworami przykrywająca szczelinę w skale. W otworach tych ulokowany był trójnóg, na którym siadywała kapłanka Pytia. Płyta znajduje się obecnie przed świątynią. Dotykając tego niemego świadka historii zrobiliśmy sobie z mężem pamiątkową fotkę.

Od VIII w. p.n.e wyrocznia miała ogromny wpływ na losy całych narodów ówczesnego świata. Przepowiedni wygłaszanych przez kapłanki Pytie słuchali wszyscy wierząc, że przemawia przez nie bóg Apollo. Porad i wskazówek zasięgali u niej nie tylko rządzący greckimi miastami-państwami, ale także królowie Egiptu czy Lidii. Poza trzema miesiącami zimowymi wyrocznia działała każdego siódmego dnia miesiąca.

Nikt, kto po przepowiednie przychodził, nie mógł ich wysłuchać bezpośrednio. Na wieszczki wybierano początkowo młode dziewczyny,