Jak się patrzy na te feministyczne manifestacje to może przyjść do głowy taka refleksja (w każdym razie mnie przyszła):

Kobiety, które awanturują się na ulicach głosząc swoją wolę wygodniejszego i ciekawszego życia bez konieczności ponoszenia konsekwencji swoich działań (bo ostatecznie do tego się to wszystko sprowadza) pochodzą wszystkie z jednej w zasadzie – szeroko oczywiście pojmowanej, ale stosunkowo spójnej – warstwy społecznej. Są to mieszkanki miast, a właściwie dawno już WYEMANCYPOWANE mieszkanki miast, które pracują zawodowo i uważają, że tradycyjnie przypisywana im rola w społeczeństwie utrudnia, czy wręcz uniemożliwia im korzystanie z atrakcji nowoczesnego świata. Bardzo ważnym elementem ich życia jest właśnie praca zawodowa, która otwiera przed nimi możliwości zabawy i maksymalnego przedłużania czasu beztroski w życiu. Dziś ich walka ma na celu likwidację różnic w zarobkach tak, by kobiety mogły mieć taki sam jak mężczyźni (również finansowo) dostęp do rozrywki.

Mało kto zwraca uwagę na fakt, że istnieje o wiele liczniejsza (o rzędy wielkości liczniejsza) grupa kobiet, które mają DOKŁADNIE odwrotne aspiracje: ich marzeniem jest właśnie uniknięcie konieczności pracy zawodowej i możliwość zajęcia się tylko domem i dziećmi, czyli wypełnianie roli, którą uważają za całkiem naturalną.

No i tutaj, czy nam się podoba, czy nie, zmartwychwstaje dziadek Marks.

Mamy do czynienia z pewnym konfliktem klas. Z jednej strony mamy kobiety, które chcą dzięki zrzuceniu z siebie tradycyjnych obowiązków zajmowania się domem, zajmować się pracą zarobkową i lepiej finansować sobie rozrywkę, a z drugiej strony, mamy kobiety, które są przez te pierwsze zatrudniane, by zajęły się ich dziećmi i domami. I zazwyczaj te, które muszą się tymi dziećmi zajmować w czasie gdy matki siedzą w pracy same wolałyby nie musieć pracować, by móc zająć się swoimi własnymi dziećmi i domem…

Tych drugich próżno będziecie szukać na różnych „manifach” i innych „strajkach kobiet”.

fot. ZB/pch24.pl

Autor: Adam Pietrasiewicz
Dziennikarz, wydawca, tłumacz, programista i analityk, półliterat, audytor dostępności – www.akceslab.pl Prowadzi bloga autorskiego tutaj (adres: pietrasiewicz.net/blog/). Współautor, razem z Wojciech Bogaczyk powieści Powroty, alternatywnej historii opublikowanej w 2014 roku przez Narodowe Centrum Kultury w serii Zwrotnice czasu. Samodzielnie opublikował Ponadczasowy przewał.