W Miasteczku Wilanów zbiorowy orgazm, bo niejaki Piotr Szumlewicz (przedstawiający się jako polityk, choć w wyborach do Sejmu przegrał, a naprawdę jest dziennikarzem GW, Trybuny i Krytyki Politycznej) popełnił na Fb historyjkę, jak to w pociągu w Niemczech Jordańczyk rozmawiał z nim z uśmiechem a na końcu podał zapomnianą ładowarkę. Historia godna Wysokich Obcasów. Ciekawe czy autor był kiedyś w Jordanii i Syrii? Bo te dwa państwa, choć sąsiadujące ze sobą, nawet przed arabską wiosną były jak dwie różne planety.

Jordania jest bardzo nowoczesnym i nawet jak na nasze standardy demokratycznym krajem. W zasadzie bez analfabetyzmu, z opieką zdrowotną na naprawdę wysokim poziomie. System prawny opiera się głównie na prawie świeckim, szariat ograniczony jest tylko do niektórych spraw rodzinnych i stosowany tylko wobec muzułmanów. W przeciwieństwie do Syrii nikt nie bulwersował się na widok turysty w krótkim rękawie, a w restauracjach można kupić alkohol.

Jordania jako jeden z dwóch krajów arabskich ma traktat pokojowy z Izraelem. Kiedy Jan Paweł II był w tym kraju, Król przyjął Go z takim szacunkiem i honorami, jakich nie było nawet w niektórych krajach chrześcijańskich (opisał to Andreas English, niemiecki korespondent w Watykanie). Ponad połowa Jordańczyków uważa, że religia powinna być oddzielona od spraw politycznych.

Słynąca z urody Królowa Rania jest mądrą kobietą o otwartym umyśle, miała duży wpływ na respektowanie praw kobiet. Równanie przez autora tej historyjki Jordańczyków z Arabami z innych państw to po prostu ignorancja.

Autor: dr Monika Strus-Wołos
Adwokat, w latach 2007-2013 członek Naczelnej Rady Aadwokackiej.