Nie wątpię, że obie strony chcą zmiany wymiaru sprawiedliwości, zapewnienia trójpodziału władzy i stworzenia w końcu państwa bez komunistycznych naleciałości. Tylko co z tego wynika, jeśli nikt nie odważy się zbudować nowego systemu, nawet za cenę konfliktu z częścią społeczeństwa.

Rozumiem motywy Prezydenta, częściowo się z nimi zgadzam, ale nadal uważam, że powinien zawetować wszystkie ustawy, albo podpisać je. Powinno się zaryzykować, bo inaczej żadnych zmian nie będzie, tylko kolejne malowanie ruin.

Od miesiąca słowo „suweren” odmieniane jest przez wszystkie przypadki i powtarzane tak często, że stało się dla mnie głupim, wyświechtanym frazesem. Politycy nie wierzą w to, co mówią i dobrze wiedzą, że nie są w Polsce możliwe szerokie konsultacje społeczne. Nigdzie na świecie także, bo po to stworzyliśmy system obieralny, by dać mandat do decydowania o nas jednej z grup. Przykro mi, ale tak to wygląda. Przypominam też, że w myśl epatowania słowem „suweren”, taki suwerenem jest również Jan Nowak, ul. Cicha 5 m 25, 07-945 Pipidówa, lat 40, wykształcenie niepełne podstawowe, zainteresowania: tanie wina i zapewnianie okolicznym suwerenkom 500+. On też ma decydować o wymiarze sprawiedliwości w Polsce? To nie brak szacunku dla ludzi, ale ilustracja głupoty i ściemy, zawartej w nadinterpretacji politycznej i umiłowaniu polityków do sloganów.

Nie weta, ale to co jest teraz i co stanie się w najbliższej przyszłości, będzie sprawdzianem dla Prezydenta. Ma tylko kilka miesięcy, by reformy sądownictwa przygotować. Jeśli chce konsultacji społecznych, jeśli wszystkie partie tego chcą, to niech wspólnie zmienią konstytucję, by umożliwiała referendum bez warunków progowych i wiążące. Niech wprowadzą do konstytucji ograniczenie immunitetów, obieralność sędziów, możliwość odwołania posła, ławę przysięgłych i wiele innych spraw, które uczynią z nas kraj bez złogów komunizmu. Dopiero wtedy, takie weta będą miały sens. Dopiero wtedy zobaczymy komu rzeczywiście chodzi o Polskę, a nie wyłącznie o swój własny interes. I dopiero wtedy zdziwimy się, jak wielu „antysystemowców” będzie przeciwnych tym zmianom.

Dajmy już spokój Panu Prezydentowi. Pewno miał rzeczywiste powody i chociaż uważam jego decyzję za nie do końca słuszną, to staram się ją zrozumieć. Poczekajmy te dwa miesiące. Nota bene jest bardzo prosty sprawdzian intencji opozycji i wszystkich polityków w ogóle oraz czy rzeczywiście znają znaczenie słowa „suweren”.

PiS – chce zmieniać, ale konstytucja nie pozwala, choć suweren żąda,
Prezydent – chce zmieniać, ale konstytucja nie pozwala i społeczeństwo obywatelskie musi zostać wysłuchane,
PO – chciałoby zmieniać, ale konstytucja i społeczeństwo wymaga innej drogi,
Nowoczesna – chciałaby zmienić, ale dzięki społeczeństwu obywatelskiemu obroniono konstytucje, która nie pozwala,
PSL – chciałby, ale konstytucja i społeczeństwo, zresztą poczekamy,
Kukiz’15 – chciałby, ale konstytucja, w dodatku PiSPO samo zło i tylko partia Kukiz’ ma rację.

Jak widzimy z powyższego „chciejstwo” jest hamowane przez konstytucję i suwerena lub społeczeństwo obywatelskie, które żąda i broni jednocześnie. Paranoja? Tak! Jest jednak jedno rozwiązanie bardzo proste.

Sejm uchwala i rządzi. Jeśli więc, każdej ze stron zależy na zmianach, a tak twierdzi oraz liczy się z głosem „suwerena”, co mówi ciągle, na Polsce, co też krzyczą wszyscy, niech podejmie konstytucyjną większością kilka uchwał:

1. Niech zmieni konstytucję tak, by możliwe było referendum wiążące w większości spraw państwowych.
2. Niech wprowadzi obieralność sędziów w wyborach lokalnych i powszechnych (warunki to już szczegóły).
3. Niech ograniczy wszelkie immunitety do niezbędnego minimum (tak, jak na Zachodzie).
4. Niech wprowadzi ordynację wyborczą opartą na kandydatach, a nie na listach partyjnych (coś w rodzaju USA).

Proste! Wszyscy chcą tego samego bez względu na podziały polityczne, więc mogą to uchwalić nawet przez aklamację. Taki mam suwerencki postulat, a właściwie pustolat, bo zdziwilibyście się, iż praktycznie wszyscy posłowie nazwaliby go idiotyzmem i przez aklamację odrzucili. Szczególnie ci z Kukiz’15, bo oni walczą z systemem i potrzebują systemu do walczenia z nim.

To, co proponuję jest rzeczywistą zmianą systemu, a nie malowaniem ruin po komunizmie.

Nota bene, gdyby PiS zaproponował to opozycji, ciekawa byłaby ich reakcja. Tych „obrońców ludu”.