Mówiłem Państwu, że dowiem się o sobie , a Państwo wraz ze mną? Wczoraj usunąłem post i bardzo tego żałuję. Na szczęście dostałem „screena” i go publikuję.

Znałem kiedyś autora i pracowałem z nim w Wydziale XI Dep I SB MSW PRL, tylko nie pamiętam od którego roku, bo on przyszedł jakieś dwa lata po mnie (nie pamiętam). Potem nasze drogi rozeszły się i zeszły na sekundę w roku 2011. Ja o nim nic nie napiszę i nic sobie nie „przypomnę” choć pamięć mam dobrą i pamiętam czyją był „prawą ręką”.

scren

Czy pisze prawdę? Cóż? Szczerze powiem, że nie wiem i nie bądźcie Państwo zdziwieni, bo skąd mam wiedzieć? Jego słowa, pod którymi podpisze się pewnie reszta „koleżeństwa”, które permanentnie blokuję i wywalam, gdyż nie znać ich nie chcę i moje słowo. Kto ma rację? Oczywiście oni, bo jest ich więcej, a ja jestem sam. Państwo musicie to rozsądzić i w ogóle osądzić. Może zresztą on ma rację? Może rzeczywiście w mundurze sowieckiego oficera, z kałachem w ręku postanowiłem „wystrzelać” w 1989 roku całą opozycję i koledzy Wallenrodowie zatrzymali mnie pod Magdalenką w ostatniej chwili, podczas montowania armaty i celowania w generałów i część opozycji? Zatrzymali mnie i nie wiedzieli coś zrobić, więc zawieźli mnie do Izby Wytrzeźwień, gdzie mnie znowu zaszyli i nie powiedzieli, w którym miejscu wszyli, bo zawsze sobie wydłubywałem.

Osądźcie Państwo sami. Ciekawy jest też moment, w którym to się pojawia. Dziennikarze, „koledzy” z byłej pracy w „Jedenastce”, co jeszcze? Oj, będzie, będzie. Komuś strasznie przeszkadzam, a w dodatku nie mam „kałacha”.

Tych ludzi usuwam i będę usuwał od siebie, tak, jak zerwałem z nimi wszelkie kontakty dość dawno. Nie dlatego, że się obawiam, ale dlatego, że nie ma sensu dyskusja z nimi. Jestem sam i nie mam szans, a moi znajomi „z drugiej strony” znają dokładnie cały przebieg mojej służby.