Tylko jedno jest pewne na 100% – bez względu na przyczynę śmierć Kulczyka jest na rękę   obecnej władzy.

Zmarł Jan Kulczyk. Reakcja „establiszmętu” na to, skądinąd naturalne, wydarzenie ociera się o groteskę. A raczej tragifarsę. Tylko czekać, kiedy zostanie ogłoszona żałoba narodowa.

– To był człowiek niezastąpiony. Nie wiem, czy ktoś sobie poradzi z przejęciem jego zadań. Bardzo szkoda. Widocznie po „tamtej stronie” są potrzebni tacy ludzie – tymi słowami na antenie TVN24 zmarłego dziś Jana Kulczyka żegnał Lech Wałęsa.

Jan Kulczyk. Kubły pomyj wylano. Gdzie indziej na rękach by noszono. Kupował, naprawiał, konfigurował, szukał skutecznie rynku, mądrze sprzedawał, na ogół z zyskiem, który inwestował często pozostawiając sobie kapitał wejściowy. Wiele Jego idei nie zostało zrealizowanych, ze szkodą dla Polski, ale z polskiej nienawiści do człowieka sukcesu – Andrzej Celiński, obecnie polityczny hejter. (powyższe cytaty za Onet.pl)

– Szkoda człowieka, szkoda postaci, która budziła oczywiście kontrowersje, bo każdy wybitny Polak budzi kontrowersje. Ja Janka pamiętam jako człowieka uprzejmego, delikatnego w obejściu, który umiał godzić różne interesy. Jako przedsiębiorca miał przede wszystkim rozmach i determinację w dążeniu do celu. Posiadał wszystkie cechy, które Polacy chcą mieć. Ale czasami ich nie mamy. I zazdroszcząc, trochę krytykujemy – Marek Goliszewski, prezes BCC.

– Większość osób wyobraża sobie, że ludzie tego typu są oderwani od rzeczywistości. A to był człowiek bezpośredni, sypiący żartami, bardzo kulturalny, zwracający się do swoich pracowników po imieniu. Normalny człowiek – Adrian Furgalski, ekspert wg Gazety Wyborczej.

– To smutna wiadomość dla całego polskiego biznesu i Polski. Jan Kulczyk był wielkim Polakiem wolnej Polski i odcisnął swoje piętno zarówno na naszej wolności, jak i tym sukcesie, jaki przez 25 lat osiągnęliśmy. On miał niesamowicie wysublimowany smak życia. Kochał je, lubił i przekładał to na swoje sukcesy. Prawie wszystko, czego się dotknął, zamieniał w złoto – Kazimierz Marcinkiewicz, ongiś nauczyciel fizyki.

– Postać nietuzinkowa. To był lider przemian. Człowiek, który zbudował imperium, a niewielu Polaków tego dokonało. Inwestował w Polsce, kiedy wygnano go z Polski działał w Afryce, otwierając nowe rynki. Z zainteresowaniem patrzyłem na jego działalność, nie tylko gospodarczą, ale i charytatywną, społeczną. Ponosimy dużą stratę jako gospodarka i społeczeństwo – Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska. (za TOK FM)

Przyznam, że największy odlot rozumu poza Marcinkiewiczem wykazał szef Deutsche Banku: Kulczyk wygnany z Polski! Tylko jakoś dziwnie nikt „wygnańcowi” majątku nie znacjonalizował.

Ten „chór płaczek” przypomina mi starą żydowską anegdotkę.

Po ulicy żydowskiej dzielnicy Nowego Jorku idzie starsza kobieta i głośno płacze.

Zatrzymuje się, załamuje ręce i coraz głośniej szlocha.

Podbiegają do niej znajomi i pytają:

– Sara, co się stało?

– ROTSZYLD UMARŁ!!!!

– Sara, wyrazy współczucia… Nie wiedzieliśmy, że to twój krewny…

– NIE! I właśnie dlatego płaczę!

Niewątpliwie śmierć Kulczyka stanowi pewną stratę dla łańcucha krewnych-i-znajomych-królika, jaki oplótł aparat państwowy i wielki biznes po 1989 roku. Nie bądźmy jednak naiwni myśląc, że cokolwiek zmieni ona w istniejącym układzie. Przecież minęło już całe pokolenie, a to wystarczy, by w ślady ojców poszły dzieci.

Tymczasem w necie roi się od spekulacji, usiłujących z polskiego oligarchy uczynić kolejną ofiarę „seryjnego samobójcy”. Tym razem po to, by w jakiś sposób uniemożliwić, lub znacznie utrudnić, publikację kolejnych „taśm prawdy” z udziałem nieboszczyka oraz Pawła Grasia czy Krzysztofa Kwiatkowskiego. Bo przecież teraz można by było sądownie zakazać publikacji jako naruszającej dobra osobiste nieboszczyka. A poza tym przyszła narracja mainstreamu mówiłaby o grobach, które to prawica bezcześci w imię zdobycia władzy i wprowadzenia ciemnogrodu.

Czy taki scenariusz może być realny?

Pamiętamy przecież, że „taśmy wprost” od samego początku oficjalnie były bagatelizowane, a mecenas z twarzą konia co chwilę obwieszczał swoim grobowym głosem o nielegalnych podsłuchach i rządowych ofiarach przestępców. A jednak Bronisław Komorowski nie został wybrany na drugą kadencję.

Nie dysponujemy wynikami badań społecznych, które pozwoliłyby powiązać wynik wyborczy Komorowskiego z „taśmami”. Jeśli jednak jest on wyraźnie zauważalny (o czym wiedzą służby), wtedy ten „chór płaczek” jest zrozumiały. Jakakolwiek bowiem próba publikacji taśm, na których przedstawiciele rządu premiera Tuska omawiają dile z nieboszczykiem będą dyskredytowane już przed publikacją jako godzące w pamięć o zmarłym itd. Zamiast dyskusji merytorycznej będzie wrzask, że prawica pastwi się nad pogrążoną w „bulu” rodziną i przyjaciółmi, jak np. Kaźmirz Marcinkiewicz czy inny Michnik, o Tusku i Wałęsie już nawet nie wspominając.

Śmierć Kulczyka może mieć realny wymiar wyborczy, pozwalając PO-zostać w Sejmie na kolejną kadencję części posłów. Wystarczy, że tuż przed wyborami jakiś Lis czy inne „lisiątko” zacznie porównywać zmarłego do Barbary Blidy. Ona, niewinna, ateistyczna święta prawie, padła ofiarą siepaczy pisowskiego CBA, a tutaj serce nie wytrzymało nagonki faszystów skupionych wokół kruchty, a raczej Radia Maryja. Patrząc na coraz większe dołowanie ongiś uznawanego za opiniotwórczy Newsweeka  można spodziewać się, że za jakiś czas ukaże się „wstępniak” utrzymany w podobnym tonie. 

Kolejna hipoteza, i jej niewielka mutacja. Otóż wedle wersji podstawowej Kulczyk nie umarł, ale zniknął. Dlatego została wybrana klinika w Wiedniu, bo w Polsce ktoś przecież mógłby rozpoznać wyjeżdżającego miliardera. Dalej żyje, ale ze zmienioną osobowością, jednak z dostępem do kont szwajcarskich, jakie założył jeszcze w poprzednim wcieleniu. To jego nagroda za ponad 25-letnie firmowanie grabieży polskiego majątku na rzecz podstawionych przez WSI firm zachodnich, kontrolowanych przez kapitał służb byłego bloku wschodniego.

Z kolei wg hipotezy zmutowanej Kulczyk nigdy nie istniał. To tylko medialna postać, w którą wcielał się aktor (agent WSI?). Tu widać reminiscencje „Stawki większej niż życie” – taki gruppenführer Wolf. Kiedy trzeba było zakończyć grę, trwającą ponad jedno pokolenie, aktor po prostu udał się na zasłużoną emeryturę. Obie hipotezy zakładają, że jesienią wygra PiS, a wtedy zostaną wyjaśnione wszystkie afery.

Jeszcze inni wiążą śmierć Kulczyka z polityką. Zarówno imperialną – został ukarany za to, że chciał wejść na Ukrainę i sprowadzać tani prąd z elektrowni Chmielnicki do Europy, jak i tą naszą. Miał bowiem odmówić finansowania kampanii wyborczej PO, jako że partia ta nie ma poparcia społecznego. Brygada śmierci im. Ewy Kopacz załatwiła go, przy okazji zastraszając innych, mniejszych, którzy również chcieliby odmówić haraczu na rządzącą koalicję.

Tak wygląda krótki przegląd najważniejszych hipotez, jakie całkiem na poważnie rozpatrywane są na portalach społecznościowych.

Koniec operacji „Kulczyk”, zemsta Putina, czy nieszczęśliwy przypadek w wiedeńskim szpitalu? A może po prostu zwykły magiel, tyle, że w internecie?  Tylko jedno jest pewne na 100% – bez względu na przyczynę śmierć Kulczyka jest na rękę   obecnej władzy.