Chcę Wam dziś zadać odważne pytanie: czy w XXI wieku, w dowolnej dziedzinie życia możemy akceptować to, że dwóch dużych zabija jednego małego dla własnego komfortu? Porozmawiajmy o tym! Nie chcę dziś pisać o tysiącach przedsiębiorców z Krakowa, którzy we wrześniu 2017 roku ZBANKRTUTUJĄ jeżeli ZIKiT przepchnie STREFY B – bo ich klienci i dostawcy nie wjadą pod sklep.

Popatrzcie na twarze ludzi występujących w filmie.

Pana Kazimierza, starszego człowieka, który będąc w sędziwym wieku, dostał od ZIKiT-u klin „na dobicie”. Może emocjonuje się, poplącze mu się język, ale całe życie ciężko pracował, płacił podatki, dokładał od siebie cegiełkę dla dzisiejszego Krakowa i uważam że nie zasługuje z tego powodu na wyśmianie.

Pana Jacka, który stracił miejsce parkingowe przed lokalem, a wraz z nim najemcę, który przeniósł się kilkadziesiąt metrów dalej, do lokalu pod którym miejsce jeszcze jest. Może zgrzeszył że nie jest fanem ziKITu i nie śledził na fejsie co poranek, czy zamkną mu interes. Ale nie zasługuje przez to by nazywać go „Januszem z lombardu”.

Pana Pawła, który prowadząc sklep w pobliżu tramwaju, boryka się z trudnościami w dostawach i działalności. Nie zasługuje by ktoś twierdził, że nie oberwał na zmianach. Ciężko pracuje i finansuje w podatkach także komunikację zbiorową, której przecież nie jest przeciwny.

Tak, ja nie straciłem finansowo nic. Nie prowadzę tu biznesu. Ale szlag mnie trafił, kiedy widzę ile stracili oni – i kilkudziesięciu innych.

Jestem zdumiony, jaką tytaniczną pracę wykonała część miejskich aktywistów, by udowodnić, że ludzie których oglądacie w pierwszych 2 minutach filmu nie istnieją.

Zawsze wierzyłem, że z faktami nie można dyskutować. Kiedy poznałem fanatycznych aktywistów, moja wiara legła w gruzach. Więc proszę, zobaczcie ich żywe twarze, a nie tylko numery martwych, pustych lokali.

Jeżeli macie odwagę, powiedzcie im prosto w oczy, że Wasz komfort jest ważniejszy niż ich środki do życia. Okay, domyślam się co odpowiecie „won z Kalwaryjskiej, nam się spieszy”, szanuję to, każdy ma do tego prawo. Tylko że myślę że powinniśmy dojrzeć do tego, aby dostrzec że żadna ze stron nie ma pełnej racji, a należy żyć w zgodzie i po prostu wzajemnie się szanować.

Sprawa numerów lokali przy Kalwaryjskiej była dość komiczna.

Od długiego czasu miejski aktyw negował istnieje ludzi których oglądacie i naciskano mnie bym udowodnił to publikując adresy ich lokali (!) oraz szczegółowe dane dotyczące spadku obrotu ich firm (!!!) żeby jedyna obiektywna strona aktywu mogła rozebrać tych ludzi publicznie na czynniki pierwsze i zweryfikować na forum publicznym każdy przecinek w ich zeznaniu PIT. Podkreślam – danych prywatnych osób. Trochę to bezczelne.

Jestem w niekomfortowej sytuacji, ponieważ nie mogę ujawniać wszystkich szczegółów. Toczy się postępowanie sądowe przeciw ZIKiT, a ujawnianie dowodów będzie miało miejsce w sądzie. Studenci urbanistyki nie są sądem.

Któregoś dnia wreszcie przesłałem komuś „na odczep się” listę numerów kamienic z pustymi witrynami. Fanatyczny aktyw miejski zaczął działać. Przecież to co mówią „ci źli Janusze z Kalwaryjskiej”, nie może być prawdą!

Rozpętała się prawdziwa burza.

Kilka dni później, w trakcie konsultacji społecznych na których bezskutecznie wciskano ludziom zi-KIT, przed dwoma setkami ludzi zaatakował mnie jakiś bliżej nieznany mi aktywista w szarym sweterku. Stwierdził że kłamię. Sprawdził trzy lokale i coś w nich jednak było. Ludzie go wygwizdali.

Nie spodziewałem się że tysiąc osób które nas popierają, będzie miało taką moc sprawczą. Okazało się bowiem, że moje słowa ruszyły z biurka w teren niedoszłego Prezydenta Miasta Krakowa.

Zaraz za nim rozpędziła się kolejna grupa wściekłych aktywistów. Przygotowywali mowy których sam Sokrates by się nie powstydził i klakę w pierwszych rzędach, byle by tylko nas spacyfikować. Z dość mizernym skutkiem.

Zaprzęgnięto najlepszych grafików. Zaczęły powstawać poważne obrazki, memy i schematy. Zaangażowano domorosłych blogerów, na których blogach pojawiły się obszerne artykuły. Szum i poruszenie. I wszędzie, tylko słowo: Protest, Podgórze, Separatory.

Wreszcie aktyw zwyciężył!

Opracował szeroki (błędny) raport i znalazł w mojej liście kilka numerów lokali, które są już zajęte. To wystarczyło by okrzyknąć nas kłamcami i manipulatorami.

Tylko aktyw nie wiedział, że lista którą mają jest z września, a teraz jest luty i rotacja to sprawa naturalna.

… I nie wiedzieli, że dzięki swojej akcji szukania dziury w całym uzbierali nam kolejną setkę podpisów poparcia. Dziękujemy!

Oczywiście, jestem człowiekiem i istnieje duże prawdopodobieństwo że z 12-tu (na 30.09.2016) czy 19-tu (15.02.2017) pustych witryn przy Kalwaryjskiej, jedna bądź kilka to naturalna rotacja. Oczywiście, dysponuję aktualną i niestety znacznie dłuższą listą lokali. Z chęcią bym ją nawet opublikował. Tylko po co?

Wystarczająco zaślepiony człowiek nie spocznie póki nie znajdzie wyjątku potwierdzającego regułę. Nie mam więc serca, by ponownie wysyłać aktywistów na spacer po Kalwaryjskiej. Zimno jest. Napijcie się herbaty. 🙂

DWA WILKI I OWCA GŁOSOWAŁY, KOGO BĘDĄ JEŚĆ.

Zastanawiam się, czy doszliśmy już w XXI wieku do takiego poziomu zezwierzęcenia, aby w imię ślepej wiary we własną rację za wszelką cenę ciągnąć w swoją stronę. Nie zważając na to, czy podepczemy innych.

Czy naprawdę nie potrafimy zdobyć się na to, by żyć w zgodzie? Czy to takie trudne? Czy musimy widzieć ciągle pieszych, rowerzystów, pasażerów, kierowców, przedsiębiorców? Czy naprawdę nie da się widzieć po prostu LUDZI, KRAKOWIAN?

Dwóch silnych może jednak nie powinno bić trzeciego słabszego, tylko dlatego że jest słabszy.

Problem upadłości przedsiębiorców, W SPOSÓB OCZYWISTY SPOWODOWANY PRZEZ ziKIT, nigdy by nie powstał, gdyby:
1) ziKIT poinformował przedsiębiorców pisemnie z wyprzedzeniem o zmianach, bo ci nie wchodzą codziennie na fejsa, aby sprawdzić który z tysięcy urzędników tym razem chce zniszczyć im interes
2) ziKIT poinformował jasno o intencjach i czasie zmian, zamiast podstępem twierdzić że to na ŚDM, by nikt z autorytetem Papieża Franciszka nie dyskutował
3) ziKIT zaproponował od razu alternatywne i bliskie miejsca dostaw poza godzinami szczytu; część tych rozwiazań wywalczyliśmy dopiero po kilku miesiącach negocjacji, protestem i blokadą ulicy

Tak przeprowadzona reforma, odbyłaby się bez sprzeciwu. Wszyscy w Podgórzu rozumieją że tramwajem jeździ wiele osób i każdy by zrozumiał niedogodność oraz priorytety nas wszystkich – Krakusów.

Tylko nie musiało się to odbywać po trupach ludzi, którzy mają wątpliwą przyjemność bycia bohaterami tego filmu.

Sklepikarze poszli do sądu, wygrają, zapłaci podatnik, czyli i zły przedsiębiorca i dobry pasażer. Tylko że pasażerowie zapłacą za to o tyle więcej, o ile więcej jest ich niż przedsiębiorców. Tym samym status quo zostanie zachowany.

W Podgórzu i mieszkańcy i przedsiębiorcy mówią od początku jednym głosem. Gdy ziKIT zniszczy już wszystkie miejsca pracy, komunikacja zbiorowa nie będzie już potrzebna tym wszystkim, którzy codziennie dojeżdżają nią do pracy.

To nie koniec walki…

Zgłaszają się do nas dziesiątki zaniepokojonych przedsiębiorców z obszaru Starego Miasta, Śródmieścia, Kazimierza i innych dzielnic. Praktycznie nikt z nich już nie wierzy w dobre intencje urzędników. Pokazujemy im drogę skutecznej walki z ziKIT. Możesz już teraz dołączyć do 1000 osób przeciwnych ZIKiT i podpisać protest-petycję na stronie: www.ratujmykrakow.pl

Autor: Michał Łenczyński