Przede wszystkim jestem przerażony. Okazuje się, że można w Polsce powoływać się na służby specjalne, na znajomości z ludźmi znanymi, na „układy” w „tajnym świecie”. Można mieć jednocześnie dwa dowody osobiste na dwa różne nazwiska, wkręcać byłych „Gromowców” w przestępstwa, wykorzystując ich naiwność i „dobre serce”, bo przecież to są dość wrażliwi, których miałem kiedyś okazję poznać przy okazji omawiania kilku spraw związanych z legalizacją „wywiadowczą”, chociaż nigdy nie byłem w tym środowisku.

Nota bene moją prośbę olano, ponieważ „dobro państwowe” może być naruszone. Uśmiałem się. To są wspaniali i jedyni w swoim rodzaju fachowcy, ale na pracy operacyjnej prawdziwego kontrwywiadu oraz wywiadu nie znają się zupełnie. Podobnie jak na prowadzeniu źródeł. W Polsce można też powoływać się na osoby zmarłe, ponieważ rzadko kto zdecyduje się pytać rodziny i rozdrapywać ich rany, szczególnie, gdy śmierć tych osób budzi wiele podejrzeń i wątpliwości.

Jestem przerażony, że polskie służby pozwalają na funkcjonowanie takim aktorom, uważając, że nie ma większej szkody. Otóż jest, ponieważ takie działanie uderza bezpośrednio w image tych służb, a więc w bezpieczeństwo państwa. Stanowi też wspaniałe przykrycie dla działań całkiem normalnych, myślących na zimno przedstawicieli naszych przeciwników.

Pewnie domyślacie się o czym pisze, ale proszę by nie wspominać w komentarzach żadnych nazwisk lub pseudonimów, Ta osoba w ciągu prawie tygodnia dostarczyła mi tyle materiałów, że gdybym był jeszcze czynnym pracownikiem jakiejkolwiek służby, to pewnie trwało by sekundę, by ją skutecznie ukarać – zneutralizować w sensie prawnym i operacyjnym. Dowiedziałem się, m.in. że ta osoba nigdy nie pracowała w żadnej „tajnej instytucji”, ale miała być „zwerbowana przez jedną z nich”. Nie wiem przez jaką, bo u mnie jest sugestia „ABW”, a u innych „SWW”. Może więc wszyscy? Mam też słowa, które wskazują, że prokurator miał tej osobie powiedzieć, że „służby się na nią uwzięły i ze służbami nie wygra”. Miał to powiedzieć przy adwokacie, wg wiadomości od tej osoby. Zaiste! To jakiś prokurator-samobójca. Nie wspomnę o powoływaniu się na znajomości. W jednym przypadku miał to być VVS, z którym „ta osoba była na kawie”. VVS jest po drugiej stronie i uznał mnie za wroga, ale nigdy nie twierdziłem, że był złym pracownikiem. Zaprzeczył, by kiedykolwiek znał ta osobę i kiedykolwiek z nią się widział. Mam to również na piśmie. Najciekawsza bzdura, w którą uwierzono to „podwójna tożsamość” (mam nagranie rozmowy telefonicznej z naiwnym strasznie człowiekiem) oraz sugerowanie, że jest się w „specjalnej grupie likwidatorów ABW”. Powiadomiono mnie o tym. Jest też znany dziennikarz, bardzo dobry dziennikarz, którego też usiłowano niedawno wkręcić. Znamy się i dziennikarz zareagował świetnie. Tyle starczy na razie.

Na podstawie moich messengerowych rozmów mogę przewidzieć linię obrony: polskie służby specjalne zwerbowały tą osobę, po co nie można powiedzieć, bo to tajne, ludzi też wskazać nie można, bo grożą zabójstwem co najmniej, więc te wstrętne służby uwzięły się na tą bardzo chorą (trzy choroby śmiertelne, tylko raka brakuje) osobę i chcą ją zniszczyć, a ona niewinna i wyjątkowo uczciwa jest, co pokazują zdjęcia z jakiejś szkoły wyższej, z panem Tuskiem, z panią Gronkiewicz-Waltz i jeszcze z paroma osobami, o których mówi się po imieniu, sugerując znajomość (np. „Iza” – prosiłem znajomego o kontakt z panią Barbarą Nowacką, która pewnie potwierdzi tą zażyłą znajomość swojej tragicznie zmarłej mamy; przepraszam za ból, który sprawię pani Nowackiej, ale proceder, uprawiany przez osobę, o której pisze, jest po stokroć bardziej naganny). W dodatku taki były esbek, jak ja uparł się na tą osobę na zlecenie służb. Właśnie dlatego, by uniemożliwić taki sposób obrony nie zrobię z tą osobą audycji. Zresztą, jak mnie zawiadomiła, prokurator zabronił jej kontaktów z mediami, a ja nie mogę przecież namawiać do złamania zakazu prokuratorskiego. Boję się też, że stanę się przyczyną cierpień dla tak chorej osoby.

Ja nie jestem rozhisteryzowanym porucznikiem WP, ani młodą kobietą z dzieckiem, którą można łatwo zastraszyć. Nie jestem też fachowcem od taktyki walki i nie trzeba mnie podziwiać za celne strzały do tarczy. Ja jestem tylko byłym oficerem operacyjnym wywiadu i kontrwywiadu, a także byłym urzędnikiem instytucji państwowej i wiem na czym polega działanie państwa. Może dlatego ciężko mi wierzyć w fantazje i filmy typu „Pitbull”, „Psy” i „Służby Specjalne”, które stworzyły SWT dla działania takich ludzi, jak ta osoba, o której piszę. Nie zablokowałem jej jeszcze . Uczynię to za kwadrans i pozwolę jej przeczytać ten post. Mam w tym swój cel.

Raz jeszcze proszę o niepodawanie w komentarzach żadnych pseudonimów i nazwisk. Ten post jest o nikim i może być scenariuszem mojej nowej powieści.

Dziękuję za kontakt panu Jarosław Pieczonka, wstępnie umówiliśmy się na odcinek „Szpiegów”. Osobom z „Gromu” też dziękuję. Nie muszą się już obawiać kontaktu ze mną, gdyż ustaliłem, co chciałem.

Ps. Powinienem zacząć sprzedawać szkolenia jak rozpoznać i nie dać się zmanipulować takim osobom.