Ostatnie referendum ogólnopolskie miało miejsce 7-8 czerwca 2003 roku i dotyczyło akcesji Polski do Unii Europejskiej. Po 12 latach Polacy ponownie zadecydują w taki sposób i 6 września odpowiedzą na pytania o wprowadzeniu Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i likwidacji finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Podczas kampanii prezydenckiej politycy obawiali się krytyki tego tematu, ale są tacy którzy zmian boją się panicznie.

Wprowadzenie JOW i likwidacja finansowania partii to duży problem dla centrali partyjnych, które są dysponentami ogromnych pieniędzy. W okresie 2002 – 2014 były to następujące kwoty subwencji:

subwencje

 

Dzięki subwencjom centrale nie musiały się liczyć ze strukturami, gdyż to prezesi niezależni finansowo od składek członkowskich mogli nominować do startu w wyborach swoich „pupili”. Pozostali co najwyżej mogli liczyć na dalsze miejsca na listach, co uniemożliwiało im otrzymanie mandatu. Zmiany przepisów spowodowałyby, że trzeba byłoby się liczyć ze strukturami, choć niosłoby to też za sobą ryzyko pozyskania sponsora – biznesmena „kupującego” polityka. To jednak ma miejsce i w obecnym systemie wyborczym i o tym mogliśmy się okazję przekonać odsłuchując ostatnie taśmy prawdy, na których Elżbieta Bieńkowska wyznaje szefowi CBA,  że koledzy bez pieniędzy na swoją kampanię szukają pieniędzy w biznesie:

„To jest k… fikcja! […] Oni dają limit wydatków na papierze, ile możesz wydać. Gówno prawda. Masz na przykład limit 40-50 tys. zł. A baba z siódmego miejsca w Mysłowicach miała taki baner na cały wieżowiec. To jest wszystko fikcja. Ten im kupuje to, ten to. I oni się dlatego z tymi gnojami przyjaźnią”.

Zniesienie finansowania partii mocno odczułyby tzw. think tanki, które  stały się często mechanizmem dawania partyjnej kasy albo dla partyjnych działaczy, albo wręcz „kupowania” naukowców i dziennikarzy. Doskonałym przykładem jest tu założony przez PO Instytut Obywatelski. Na czele Instytutu do lutego stała osoba niezwiązana politycznie, ale w lutym zastąpił ją Bartłomiej Sienkiewicz, ten sam który 3 lata wcześniej wyśmiewał idee powoływania przez partie instytucji eksperckich nazywając je częścią aparatu partyjnego lub innej koterii. Powszechnie wiadomo jest, że część „niezależnych” ekspertów w ramach tego typu instytucji finansowana jest przez partie a ich badania i analizy są tak konstruowane by utrzymać się w danym nurcie.

Wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych daje szansę do kandydowania tym obywatelom, którzy bez zaplecza partyjnego chcę pracować dla dobra kraju. Dzisiejsza ordynacja uniemożliwia start kandydatom niezależnym, choćby mieli poparcie w swojej lokalnej społeczności i cieszyli się w niej pełnym zaufaniem.

Zalety JOW:

jow

 

Szansą na zmianę sytuacji w Polsce, na silny i niezależny kraj, w którym uczciwość, szacunek i ciężka praca to wartości nadrzędne jest wprowadzenie odważnych zmian. Musimy doprowadzić do gruntownej przebudowy sceny politycznej i jest to możliwe, ale musimy zacząć od zmiany ordynacji wyborczej. Dlatego jest strach przed referendum, boją się ci którzy przez ostatnie lata grabili, poukładali swoje interesy a teraz czują się bezkarnie. Ten ich czas się kończy – 6 września liczę, że Polacy wybiorą właściwą drogę.