Dla ludzi mojego pokolenia postać Jana Nowaka-Jeziorańskiego, znana jest nie tylko jako wieloletniego dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa ale również, jako kuriera i emisariusza Komendy AK i Rządu RP w Londynie. Ponieważ interesowałam się jego dziejami i znałam jego biografię byłam ciekawa filmu o Nim.

Jego barwne życie było pełne niebezpieczeństw. Po ucieczce z niemieckiej niewoli wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a następnie do Armii Krajowej. Zajmował się działaniami dezinformacyjnymi okupanta, polegającymi na rozprowadzaniu wśród Niemców antynazistowskich materiałów propagandowych w niemieckim języku.

Od 1943 r., jako kurier Komendanta Głównego AK i jego łącznik z londyńskim rządem RP, odbył pięć wypraw na trasie Warszawa-Londyn. W 1944 r. walczył w Powstaniu Warszawskim. Po kapitulacji Powstania przedostał się do Londynu, a następnie będąc w Monachium w 1952 założył rozgłośnię radiową Wolna Europa, którą kierował przez 25 lat. W 2002 roku, po 58 latach na emigracji wrócił do Polski, i zamieszkał w stolicy.

Długo trzeba było czekać na film o tak nietuzinkowej postaci. 15 marca odbyła się premiera filmu Władysława Pasikowskiego, „Kurier” opowiadającego o małym fragmencie życiorysu Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Gdy dowiedziałam się, że jest wyświetlany w Tczewie trzy dni po premierze specjalnie pojechaliśmy z mężem do kina Helios by go obejrzeć.

Zaczyna się mocną sceną ulicznej łapanki i rozstrzelania części złapanych warszawiaków. (Żałuję, że dotąd nie powstał film pokazujący terror panujący w Warszawie i bestialstwo Niemców). Film znakomicie pokazuje stosunek premiera Winstona Churchilla do sprawy polskiej, oraz iskrzenie między polskim premierem a polską generalicją.

Podobała mi się gra prawie wszystkich aktorów. Philippa Tłokińskiego jako Jan Nowak-Jeziorański, Patrycji Volny grającej Marysię i Julie Engelbrecht jako  Doris. Znakomicie zagrał epizodyczną rolę Lokatora Cezary Pazura. Widać w niej było znakomity kunszt aktorski. Natomiast według mnie blado wypadł Sławomir Orzechowski grający premiera rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, Stanisława Mikołajczyka.

Mimo, że ogólnie film „Kurier”jest niezły, to uważam, iż nie zrobi kariery w Europie i na świecie. Niby wszystko w nim jest, wartka, pełna dynamicznych zwrotów sensacyjna akcja, dobra gra aktorów, ciekawa scenografia i dobrze się ogląda, to niestety daleko mu do takich obrazów jak „9 kompania”, „Byliśmy żołnierzami”, „Wróg u bram” czy „Ocalony” Nie wciąga i nie trzyma widza w emocjonalnym napięciu.

Uważam, iż wpływ na to ma kilka czynników. Przede wszystkim poza rolą Lokatora zagraną przez Cezarego Pazurę brak powiązania fabuły z psychiką głównych postaci. Razi również kilka scen m.in. ta gdy Kurier będący na przyjęciu, by móc rozmawiać z gen. Sikorskim na głos ujawnia misję jaką ma do spełnienia w Polsce. Kolejna, to działania niemieckiej agentki Doris, której wystarczył kilkudniowy pobyt w Warszawie by wyśledzić miejsce spotkań dowództwa AK, czego nie mogło dokonać bezradne gestapo przez kilka lat.

Słabo również wypadła scena jej zdemaskowania jako agentki gestapo oraz sytuacja gdy trzymając pistolet w dłoni, otoczona przez żołnierzy z AK nie pociągnęła za spust wiedząc z góry, że czeka ją śmierć.

Niestety na sali kinowej nie było tłumów. Cala wypełniona była do połowy, a wśród publiczności przeważali ludzie pięćdziesiąt plus. Młodzieży jak na lekarstwo.

Film godny jest obejrzenia, dlatego powinien być mocniej reklamowany.

Foto: internet