13669160_314649395541654_1673737577969525743_nRok szkolny coraz bliżej. Wakacje się kończą. Pokuszę się o zaprezentowanie moich spostrzeżeń z pobytu w znanym polskim, letnim kurorcie jakim jest Łeba. Na pewno było zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. W tym roku przyjechali zupełnie inni ludzie. Przede wszystkim zdecydowanie mniej „gangsterki”. W poprzednich latach wielokrotnie widywałem grupki tzw. „karków” czyli spasionych, łysych siłaczy na sterydach, szastających forsą. W dzień przesiadywali w knajpach, a wieczorem i w nocy bawili się w klubach błyskających czerwoną lampą. W tym roku już nie było samochodów podjeżdżających pod kluby z których wysiadały mocno umalowane panie pracujące na nocna zmianę.

13882215_314649822208278_4007892830847517060_nTakże w tym roku dostrzegam dużą zmianę w zachowaniu Niemców. Zazwyczaj wszędzie słyszałem głośną niemiecką mowę, niemieckie pokrzykiwania. Dotąd Niemiec szedł środkiem ulicy, głośno rozmawiał i zmuszał innych do schodzenia mu z drogi. W poprzednich latach w twarzach Niemców widziałem coś w rodzaju pogardy i poczucia wyższości. Teraz było zupełnie inaczej. Niemiecka buta zniknęła. Niemcy rozmawiali cicho. Spokojnie spacerowali wśród innych turystów. Szczerze się uśmiechali, byli zadowoleni, szczęśliwi i odprężeni.

13681048_314649478874979_3448157722660830770_nNa końcu opisze najliczniejszą grupę, czyli Polską Rodzinę 500+. Wiem, czytałem te wypowiedzi naszych celebrytów i dziennikarzy, że im Polacy śmierdzą, że pija piwo, że dzieci krzyczą. Cóż… Szkoda, że nie maja takich oporów, gdy ci sami Janusze i Krystyny kupują bilety na ich filmy; produkty, które reklamują lub po prostu podbijają im oglądalność – ale pieniądz nie śmierdzi. Wracając do Rodzin 500+, to naprawdę łatwo ich rozpoznać. Bynajmniej nie po zapachu, piciu piwa czy ogólnym chamstwie. Rodziny 500+ przyjeżdżają najczęściej pociągami, bo najtaniej. Rozkładają namiot na campingu, bo także najtaniej. Ze względu na transport kolejowy nie maja ze sobą zbyt wiele ubrań, sprzętu czy zabawek. Nie krzyczą – są cisi i cały czas pilnie obserwują wszystkich. Typowa rodzina 2+3 lub 2+4 (takie najczęściej widziałem) mieściła się w namiocie. Wstawali rano, jedli niewyszukany posiłek i szli na plażę. Niejednokrotnie ich dzieci po raz pierwszy widziały morze. Czasami widywałem ich spacerujących po Łebie. Widać było, że rodzice surowo przykazali dzieciom omijanie wszelkich straganów z maskotkami i innymi zabawkami. Czasami tylko widziałem ukradkowe spojrzenia rzucane na zabawki. Rodzice czasami kupowali dzieciom lody. Zwykłe na patyku. Czy wiecie jak dzieci 500+ jedzą lody? Dzieci z ubogich rodzin najczęściej siadają, a jedząc loda wpatrują się w niego, delektują każdym liźnięciem. Potem chowają patyczek do kieszeni. Rodzice też czasami kupują sobie piwo, ale spożywanie przez nich piwa to istna celebracja. Ojciec otwiera piwo i pociąga łyk. Potem natychmiast oddaje puszkę żonie. Ta pociąga 2-3 małe łyki i oddaje puszkę mężowi. Facet w tym momencie, trzymając puszkę w ręku, przybiera niezwykle zadowolony wyraz twarzy. Odczekuje. Później znów pije większy łyk i oddaje puszkę żonie. Ten cykl powtarzają do wysączenia ostatniej kropli, a na końcu grzecznościowo jedno z nich mówi „dopij do końca” lub „mogę dopić do końca?”. Rodzina 500+ nie chodzi po restauracjach, knajpach czy smażalniach. Nie kupuje kebabów czy zapiekanek. Jedzą tylko to co sami sobie upichcą na kuchence elektrycznej. Na kampingu, na którym byłem, widziałem jak taka rodzina, by zostać jeszcze dłużej przez kilka dni, jadła naprzemiennie ziemniaki lub makaron ze smażoną cebula. Nie było w tym absolutnie nic złego i dziadowskiego. Oni po prostu chcieli zostać jeszcze kilka dni dłużej. To naprawdę chwytało za serce. Grillowanie to osobny temat – aby zaoszczędzić zamiast węgla do grilla kupionego za 10 zł, używali szyszek i gałązek, a kiełbasa często niemiłosiernie dymiła. Taki grill to była prawdziwa uczta. Dla Rodzin 500+ tak naprawdę każdy dzień był świętem. To nie byli ci zmanierowani celebryci czy nowobogaccy, którzy dorobili się na zleceniach rządowych. To byli skromni, uczciwi ludzie, którzy dzięki 500+ mogli zobaczyć coś, co dotąd widzieli tylko w TV.

55Wczoraj byłem w Klubie Ronina na spotkaniu z byłym radnym sejmiku śląskiego. Mówił cos o prywatyzacji sprzed 25 lat. Równocześnie opluwał „panią z broszką” i kilka innych osób obecnie rządzących. Wynajdywał jakieś szczegóły, interpretował i z zadowoleniem przedstawiał jako co najmniej zdradę Polaków. Ten człowiek był całkowicie oderwany od rzeczywistości. Powiem szczerze – Rodziny 500+ mają w dupie prywatyzacje sprzed 25 lat, a ich dzieci nie pozwolą na skrzywdzenie obecnej ekipy, która sprawiła im tak wielką frajdę, dając coś czego dotąd nikt im nie dał, a co jest standardem w całej Europie. Śmieszy mnie, gdy ktoś pisze lub mówi o „przekupywaniu”. Przecież lepiej, że my dzieci i młodzież coś dostajemy, niż żeby nam zabierano. Prawda?