Samowolka, brak przestrzegania przepisów prawa, swobodne, bzdurne decyzje były plagą minionych lat w wielu obszarach życia.

Reformy, zmiany w zapisach Ustaw, Rozporządzeń muszą znieść absurdy, aby zdyscyplinować grupy zawodowe do świadczenia pracy z należytą starannością.

Czołówkę wyjątkowo aroganckich pracowników rozpoczyna rzesza orzeczników lekarskich powoływanych przez różne podmioty. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Powiatowe, Wojewódzkie Zespoły do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności, Zakłady Ubezpieczeń, Sądy zatrudniają specjalistów, którzy sporządzają opinię o stanie zdrowia osób kierowanych na badania.

Postawa 90% z tego środowiska jest zatrważająca. Pacjent staje przed lekarzem orzecznikiem z plikiem dokumentacji medycznej, której sobie nie spreparował.

„Cudowne uzdrowienia” w gabinecie orzecznika nie cieszy bynajmniej osoby, która o jakiekolwiek świadczenie występuje.

 Czy lekarze orzecznicy ukończyli medycynę, czy studiowali zupełnie inne kierunki?

W odniesieniu do toczących się sporów, które są zupełnie bezzasadne nasuwa się pytanie, – kto manipuluje ubezpieczonymi, ich emocjami – lekarze, którzy leczą wprost, dają wskazówki, jak funkcjonować, ordynują leki, czy lekarze orzecznicy, którzy bronią interesów podmiotów, na rzecz, których orzekają.

W Polsce obowiązuje Przyrzeczenie Lekarskie, stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej, uchwalonego przez Krajowy Zjazd Lekarzy, nawiązujące treścią do deklaracji genewskiej. Czy Kodeks Etyki jest różny, czy tożsamy wobec lekarzy orzeczników orzekających na zlecenie?

Lekarz przez wieki kojarzony jest, jako ten, który niesie pomoc.

W dzisiejszej dobie właśnie dzięki nieodpowiedzialnym ludziom – orzecznikom lekarskim pacjent traktowany jest przedmiotowo niczym zło konieczne.

Orzecznik zapomina, kim jest wchodząc do gabinetu, gdzie opiniuje.

Przestraszeni pacjenci oczekują na korytarzach przypominających pomieszczenia sądowe, nie medyczne bynajmniej.

c650a1182850b55a630dd518a6253103

Czekają pokornie na przekroczenie drzwi, w których nie orzeczenie ma zapaść, a niesprawiedliwy Wyrok. Kamienne twarze orzeczników, pytania zadawane władczym tonem, zero dialogu. Szary Kowalski nie wypowie słowa od siebie w obawie, że „podpadnie „ Pani, Panu ze stetoskopem przerzuconym na szyi.

Poprawne orzeczenie w pierwszej instancji graniczy z cudem.

Odwołanie do II Instancji oscyluje w granicach 85% osób, które nie zostały w sposób poprawny opiniowane.

II Instancja – bywa podobnie w skali procentowej. Pozostaje droga sądowa.

Tylko, dlaczego?  Tryb orzekający, to koszty ze wspólnego koszyka wszystkich podatników. Jesteśmy tak zamożnym krajem, stać nas na opłacanie ludzi złej woli? Koszty, to jeden z elementów tego błędnego koła.

W tym wszystkim na pierwszym planie jest chory, słaby człowiek, który potrzebuje pomocy.

Przykładów na zwyczajne katowanie ludzi poprzez brak wnikliwości lekarzy orzeczników jest mnóstwo. Swobodnie wydana decyzja krzywdzi tysiące osób.

Obrońcy Konstytucji, swobód obywatelskich, godności człowieka – może by tak w tym obszarze popracować warto. Zakończyć demonstracje na ulicy i popracować wspólnie ustalając procedury dla orzeczników. Wszak i opozycja prawo stanowić powinna dla dobra wszystkich obywateli.

Czas najwyższy powiedzieć STOP tej samowolce.

W ostatnim okresie czasu Powiatowe, Wojewódzkie Zespoły do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności masowo zmieniają stopień niepełnosprawności ze znacznych od urodzenia na umiarkowane.

Co kryje się pod grą słów?-  Ano bardzo dużo.

Dziecko zaburzone autyzmem, Zespołem Aspergera wymaga niewiarygodnego wręcz nakładu pracy ze strony bliskich. Tysiące godzin wspólnie prowadzonych terapii, współpraca ze specjalistami, bezustanne pozyskiwanie wiedzy w zakresie pomocy dziecku. Ten trud, heroiczna praca zostaje jednym zdaniem, słowem zburzona przez orzecznika, który lekko stwierdza, że syn, córka jest zdolna do samodzielnej egzystencji.

Zabieramy pkt 7 orzeczenia o niepełnosprawności, Matka do pracy natychmiast pójść może.

Chciałaby bardzo często, ale pożegnała swoje marzenia dając siebie dziecku.

Nie wie, co to pełnia spokojnego życia. Przez lata priorytetem jest On/ Ona.

Bywa, że faktycznie funkcjonowanie dziecka przy pierwszej diagnozie było zerowe, przy kolejnej Komisji jest znacznie lepiej. Czy to zasługa orzecznika, czy tej Matki, którą tym razem brutalnie skopał swoją decyzją?

Niekiedy Rodzice radzą sobie i świadczą pracę. Jest to jednak niewielki odsetek osób wobec ogółu.

Matki oddadzą te swoje kosmicznie wysokie świadczenia i pozostawią wyuczone wszystkich czynności, gestów, słów dzieci pod opiekę państwa.

Nie tylko opiekę, ale i Miłość, której każdy człowiek potrzebuje. „Inny”, zaburzony w większych dawkach.

Jeden z orzeczników nie zareagował na potwierdzone medycznie zaświadczenia, że chłopiec z autyzmem mający lat 15 w chwilach stresowych moczy się na przykład. Nic to, że zjada tylko posiłki sporządzone przez Matkę. Ma regularne napady paniki, histerii, którą trudno opanować. Pobudzenie na bodźce rodzi okrutny lęk, chowanie się w szafie, zarzucanie ręcznika na głowę itd. Chłopiec potrafi się przedstawić z imienia, nazwiska, zna pory roku i daty.

Nie potrafi zawiązać butów, przelać napoju do szklanki. Zdaniem orzecznika nie potrzebuje dalszego wsparcia poprzez udział w terapiach. Nie potrzebuje pomocy dydaktycznych, tym bardziej opieki osób trzecich.

Matka do pracy !

Chłopiec lat 10 – autyzm od urodzenia. Dziecko zamknięte całkowicie. Toną pracy wyuczone funkcjonowania w zdrowym świecie. Ma nadal wiele widocznych dysfunkcji, lęków, fiksacji. To żaden problem.

Zabieramy punkt 7. Dziecko może po zajęciach przebywać w świetlicy z innymi dziećmi.

Że się boi, reaguje na bodźce inaczej od zdrowych, pobudza Jego dźwięk, zmiana otoczenia, dotyk, cóż za przeszkoda. Matka do pracy, dziecko zabezpieczone.

Trudno zrozumieć, że w taki sposób ogromny problem traktuje ktoś, kto skończył medycynę.

Orzecznik powinien samodzielnie przepracować choćby dwa miesiące z osobami o różnym stopniu zaburzenia. Prowadzić normalnie gospodarstwo domowe, odbywać terapie z dzieckiem w domu, jechać do terapeuty na godzinę, dwie zajęć. Przerobić materiał zadany w szkole. Zrobić zakupy, przygotować kilka posiłków, bo któryś zostanie odrzucony z uwagi na zmianę smaku. Odpowiedzieć na tysiące pytań zadanych w ciągu doby. Czuwać w nocy, kiedy wybudzi się z krzykiem. Przełamać barierę wstydu wyciągając rękę z prośbą o wsparcie finansowe obce osoby. Terapie, pomoce dydaktyczne sporo kosztują.

Może takie doświadczenie skłoniłoby orzecznika do poprawnego myślenia. Zaoszczędziłby zmęczonej Matce tułaczki po kolejne dokumenty, czasu na pisanie odwołania. Podarowałby tylko spokój i poczucie bezpieczeństwa – nic nadto.

W dzisiejszej dobie zmierzamy do ochrony każdego życia od poczęcia.

Jestem nade wszystko po stronie tych już narodzonych, które zdrowia nie miały i mieć nie będą nigdy.

Nie można się skupiać nad przyszłością, kiedy teraźniejszość jest beznadziejna, krzywdząca grupy najbardziej dotknięte przez los.

W tym obszarze zmiany muszą mieć swój początek w regulacji prawnej. Samowola orzeczników musi znaleźć swój kres natychmiast. Przyzwolenie państwa na takie zachowanie trwało zbyt długo, zniszczyło dziesiątki ludzi.

Stres, pokonywanie biurokracji nie wspomagają procesu leczenia, w którym trwa czas jakiś.

Zadaj sobie polityku pytanie, czy taka osoba jest lekarzem, czy bezmyślnym urzędnikiem, którego trzeba natychmiast wywalić z pracy na bruk. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,9628077,Biegly_lekarz__84_latka__Do_roboty__Niech_zarabia.html

 

z9624556Q,Fragment-orzeczenia

 

http://naszeblogi.pl/48430-do-zus-trzeba-mowa-elyt-jak-sienkiewicz-nie-przymierzajac

 

(Autentyk!). Jak trzeba pisać orzeczenia do ZUS…

W Krakowie na chirurgii (nie powiem, której)  przyjmował doktor; którego męczył jeden pacjent, przychodząc po raz czwarty celem wydania KOLEJNEGO zaświadczenia dla ZUS-u z powodu utraty w wypadku tramwajo­wym obu nóg?·Problem w tym, że urzędnicy z ZUS uwzięli się albo na pacjenta, albo na chi­rurga, bo z uporem maniaka za każdym ra­zem przyznawali mu rentę CZASOWĄ.
Gdy pacjent czwarty raz pojawił się z drukiem na kolejną rentę czasową, chirurg spienił się mocno i napisał na druku, stawiając na tym wszelkie urzędowe pieczątki orzecznika:
cytat: „UJEBAŁO MU OBIE NOGI i JUŻ MU KURWA NIE ODROSNĄ!” (koniec cytatu ).

Facet tydzień później przyszedł z flaszką, bo dostał wreszcie rentę stałą!

Dedykuję cytat lekarzom orzecznikom przed wydaniem kolejnej opinii:

 

„ Postawiono diagnozę – zaburzenie Autyzmu, Zespołu Aspergera, Porażenia Mózgowego i kur…nie wyzdrowieją NIGDY!!  ROZUMIESZ ?

Zdjęcia : Źródło : Internet