Dziś publikujemy namacalny dowód na to, że lokale pustoszeją przez ziKIT. Powodem upadłości sklepów jest usunięcie przez ziKIT miejsca dostaw, bez porozumienia ze sklepami.

Konsekwencje – sklep nie ma jak działać, musi się wyprowadzić
Konsekwencje – właściciel lokalu ma pusty lokal, często kredyt na karku i brak dochodów
Konsekwencje – ceny lokali spadają, „ktoś” może je taniej PRZEJĄĆ

Możesz podpisać petycję przeciw ziKIT: www.ratujmykrakow.pl

Przejdźmy do rzeczy. Wypowiedzenie oraz uzasadnienie wypowiedzenia z lokalu Kalwaryjska 51, od hurtowni kosmetycznej, przedstawiają poniżej zdjęcia:

„Powodem wypowiedzenia umowy najmu jest zmiana organizacji ruchu na ulicy Kalwaryjskiej, likwidacja miejsc parkingowych położonych przed lokalem, oraz w bliskim sąsiedztwie lokalu, w/w reorganizacja utrudnia pracę i funkcjonowanie hurtowni”.

Po usunięciu miejsca dostaw, hurtownia funkcjonowała jeszcze kilka miesięcy tylko dlatego, że właściciel lokalu przekonywał najemcę, że może uda się z ziKIT-em dogadać. Prosił o czas. Podjął dramatyczną walkę z krakowskim ziKIT-em. Ostatecznie, najemca nie mógł dłużej wytrzymać i wyniósł się z lokalu. Lokal świeci pustkami. Właściciel został z niczym.

Jesteśmy w posiadaniu innych wypowiedzeń, ale ze względu na poufność i wrażliwe dane nie będziemy ich publikować. Niemal identyczne uzasadnienie wypowiedzenia (ze słowami „między innymi”) złożyła księgarnia, która przeniosła się kilka kamienic dalej. Do lokalu, przed którym jest miejsce dla dostaw. Nie chcę uderzać wizerunkowo w księgarnię która się od tego odcięła w trosce o Klientów, bo ją naprawdę lubię. Zachowawczo publikuję więc tylko wypowiedzenie od sąsiada z TEJ SAMEJ kamienicy.

Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie DOPROWADZIŁ DO UPADKU PRZEDSIĘBIORSTW, przez brak porozumienia z mieszkańcami i firmami oraz wprost działania przeciwko nim wszystkim.

Możesz podpisać petycję przeciw ziKIT: www.ratujmykrakow.pl

——-

Dlaczego piszę o tak oczywistych rzeczach? Jeden z pseudoekoblogerów próbował ośmieszyć nasza „listę wstydu ziKIT”, czyli listę pustych lokali Z WRZEŚNIA 2016 (bezpośrednio po likwidacji miejsc dostaw dla sklepów), mieszczących się przy ul. Kalwaryjskiej. Nawet jakiś niedoszły prezydent miasta, poruszony listą cyferek, wskoczył W LUTYM 2017 w trampki, przespacerował się po Kalwaryjskiej i sprawdził lokale. Sprytnie manipulując faktami, sporządzono pseudomerytoryczny artykuł, porównując dane z różnych okresów, kłamiąc że twierdziliśmy że KAŻDA wskazana przez nas pusta witryna to bankructwo przez ziKIT. Za wszelką cenę udowadniano, że to przez galerie handlowe i internet, a ziKIT nie maczał w tym palców.

Brzmiało to nawet przekonująco.

Pseudoekobloger przekonał wszystkich ekoterrorystów, że poszkodowani przedsiębiorcy z Kalwaryjskiej nie istnieją.

Świadomie zmanipulowanym artykułem, podpierał się w trakcie debaty nawet dyrektor ziKIT Łukasz Franek. Oklaskiwany przez wciąż te same osoby, chodzące za nim jak fanclub.

Na zdjęciu 1, pseudoekobloger siedzi koło przedsiębiorcy mającego dwa puste lokale.

Przedsiębiorca, jak widać, jednak istnieje. Bez względu na to, że człowiek po lewej udowadnia że krzesło jest puste.

Podkreślam, wspieramy nie jednego, lecz WIELU ludzi, których ziKIT puścił z torbami. Zgodnie z założeniami planu „Zamknięty Kraków” (bo trudno nazwać go mobilnym), już lada moment problem będzie dotyczył całego centrum Krakowa i przed takim samym stanem rzeczy mogą zostać pozostawione tysiące sklepów. ziKIT planował usunięcie 2.000 miejsc postojowych, co spotkało się z ostrą reakcją Wojewody Małopolskiego Józefa Pilcha.

Sprawa została już przez mieszkańców i przedsiębiorców skierowana do sądu (pozew przeciwko ziKIT), mamy informację o pierwszym terminie rozpraw i tam będzie miało miejsce rozstrzygnięcie. Blogosfera i Fejs nie jest sądem. Nie będziemy tutaj roztrząsać dowodów.

——-

W głowie mi się nie mieści, jak można wyśmiać przez internet takiego sędziwego Pana Łodzińskiego, prawdziwą legendę rodzimej przedsiębiorczości Krakowa. Tacy ludzie jak On tworzyli to miasto od dziesięcioleci. Z Ich podatków powstały chodniki, tramwaje, ścieżki rowerowe.

Przeżył Franka, Bieruta, Gomułkę, Jaruzelskiego, stan wojenny i mimo trudności budował dzisiejszą Polskę. Powinniśmy takim jak On być wszyscy wdzięczni, bo właśnie tacy jak On zasługują na nasz szacunek.

Boli mnie, gdy drwią sobie z niego dwudziestoparolatkowie, którzy w życiu nie prowadzili własnego biznesu i „im się należy” kasa od rodziców na modnego barbera i drogiego drinka. I nic dla nich nie znaczy że przedstawiłem jasne argumenty – w postaci twarzy skrzywdzonych ludzi. Nadal udowadniano że czarne jest białe.

Powinna być jasna granica pomiędzy ślepą wiarą, a rozsądkiem. Pseudoekoaktyw, nie wiem czy do końca świadomie, przeszedł w kierunku tego pierwszego. Zaślepieni wizją Krakowa bez starszych ludzi, bez kultury, bez „blachosmrodziarzy” pseudoaktywiści, skierowali przeciwko poszkodowanym (i przeciwko mnie osobiście) falę hejtu.

Przytoczę, że usłyszeliśmy między innymi:

To skandal właściciel trzech lokali biznesu jest „Januszem biznesu”. Wtórował mu inny cwaniak, który świetnie się bawił, że „Nie Januszem, a Andżelą”. Kolejny, drwił, że na pewno pod jeden ze sklepów z telefonami musiały podjeżdżać dwie ciężarówki dziennie. Michał śmiał się „Jak żyć?!”. Konrad pukał się po głowie „sklep o tej specyfice w centrum miasta? Siriusli?”, Paweł sugerował że „to miejsce wyłącznie dla kebabów i knajp piwnych”. Przemek udowadniał, że kilkanaście lokali w tym samym momencie padło ofiarą galerii. Michał stwierdził wprost, że to „emocjonalny bełkot i lanie wody”. Wirtualny twór – Igor obstawał, że „te miejsca nie miały prawa powstać, a ludzie powinni się cieszyć, że przez chwilę w ogóle istniały” (warto się tutaj zatrzymać i dodać, że ta „chwila” trwała dziesięciolecia). Rafał, domyślam się że bez znajomości suchych faktów, stwierdził że lokal przeniósł się obok „bo większy lokal i lepszy czynsz”. Radek hejtuje memem że baseny Korony wyschły przez separatory. Marek Skorupa parafrazuje, że „tysiące kotków z Krakowa we wrześniu zginą, jeżeli (ja) zablokuję wprowadzenie stref zielonych”. Po fali śmiechu i zabawy z ludzkiej tragedii, zaczyna się już trochę ciężej i ataki osobiste. Maciej zaczyna że to „gimnazjum PR-owe”, Adam wyciąga, że to „lanie wody jak przystało na osobę wcześniej zaangażowaną w politykę (Kukiz, a wcześniej Korwin)”, Przemysław Jaśkowiec dodaje że „Stek bzdur jakimi usiłuje nas karmić Pan Łenczyński powoduje ciężką niestrawność. Na szczęście to tylko kampania przed wyborcza”, a Wojciech twierdzi że „Takich ludzi (jak ja) trzeba odseparować separatorami a następnie leczyć”.

Na zdjęciu (2) przedstawiam wypowiedzi „ekobohaterów” negujących to co udowodniłem właśnie papierem – uzasadnieniem wypowiedzeniu. Ich kolejność jest przypadkowa – było ich zbyt dużo, aby je przytoczyć.

——-

Teraz powiedzcie Panowie. Macie czarno na białym dowód na piśmie, że sklep bez miejsca dostaw padł. PRZEZ brak miejsca dostaw. PRZEZ ziKIT.

Nie jest Wam trochę głupio, że udowadnialiście że czarne jest białe, przy tym poniżając pokrzywdzonych ludzi?

A tymczasem, gdy Wy sobie siedzicie w wirtualnym świecie i hejtujecie z telefonów, których część to prezenty od Waszych ciężko pracujących rodziców, otrzymałem telefon, że w prawdziwym świecie, na Kalwaryjskiej padł właśnie kolejny lokal.

Pozdrawiam!
Michał Łenczyński

Fot. Andrzej Głuc