Fecebook to jedno z tych miejsc w przestrzeni publicznej, gdzie głoszenie poglądów lewicowych jest cool. Nic to, że lewicowe ruchy społeczne XX wieku (nazizm i bolszewizm) spowodowały więcej ofiar niż wszystkie toczone do tej pory na świecie wojny razem.

Lewicowość w pewnych kręgach ciągle jest w modzie, choć wskutek wyniku II wojny światowej z panteonu lewackich świętych wyrzucono socjalistę Hitlera zostawiając jednak socjalistę – internacjonalistę Lenina.

szumiOto kolejny przykład. Piotr Szumlewicz, absolwent Uniwersytetu Warszawskim, filozof i socjolog, długoletni dziennikarz, pisze:

Po prawej stronie coraz więcej agresywnych psychopatów. Publicysta wpolityce.pl, Łukasz Adamski marzy o filmach, „gdzie zamiast nazistów wystąpią komuniści, którym Polacy będą rozłupywać głowy bejsbolem”. Środowisko PiS-u coraz mniej ukrywa swoją fascynację przemocą i coraz częściej relatywizuje zbrodnie nazistowskie. Prawicowi historycy usprawiedliwiają bestialskie mordy na komunistach, nawet jeżeli były dokonywane przez bojówki kolaborujące z Hitlerem. W kraju, w którym naziści zamordowali kilka milionów ludzi, za największe zło uznaje się tych, którzy skutecznie stawili im opór. Trudno zrozumieć, jak takie barbarzyństwo jest możliwe. Pamiętajmy też, że zgodnie z narracją nowej władzy „komunistami” są nie tylko żołnierze walczący z hitlerowcami w czasie II wojny światowej, działacze KPP czy przedstawiciele PRL-owskich władz, ale też dzisiejsza opozycja.

 

https://www.facebook.com/search/top/?q=Po%20prawej%20stronie%20coraz%20wi%C4%99cej%20agresywnych%20psychopat%C3%B3w&init=mag_glass&tas=0.8253595408608009&search_first_focus=1473803641608

 

Tak właśnie Szumlewicz przedstawia tekst Łukasza Adamskiego. Jego najważniejsza teza:

Pisałem kilka dni temu o moim spotkaniu z lewicowymi środowiskami w Olsztynie. Bardzo ciekawa debata dotyczyła Pop-Patriotyzmu. Siłą rzeczy rozmawialiśmy więc również o polskim kinie. W pewnym momencie oznajmiłem, że potrzebujemy polskich „Bękartów wojny”, gdzie zamiast nazistów wystąpią komuniści, którym Polacy będą rozłupywać głowy bejsbolem. Mój pogląd, pisząc delikatnie, nie został podzielony przez większość słuchaczy.

Nie wynika on jednak z mojej wrodzonej potrzeby prowokacji i uwielbienia dla wkurzania lewicy. Naprawdę uważam, że potrzebujemy mocnego, ociekającego krwią komiksowego filmu, który pozwoli upuścić nasze frustracje. Filmu płytkiego w przekazie, estetyzującego przemoc, jednocześnie przekłuwającego balon wściekłości za nierozliczone zbrodnie komunistów. Zarówno „Bękarty wojny” jak i Oscarowy „Django” Quentina Tarantino opowiadały o zemście ofiar na oprawcach. Czystej, archetypicznej zemście za doświadczone krzywdy.

http://wpolityce.pl/kultura/308152-potrzebujemy-antykomunistycznych-bekartow-wojny-chcialbym-zobaczyc-jak-wykleci-wycinaja-komunistom-sierp-i-mlot-na-czole

Narracja historyczna, opierająca się na faktach, przedstawia obraz ponurej dyktatury komunistycznej pierwszej dekady po wojnie. To, szczególnie wśród młodych, musi się w jakiś sposób odreagować.

To jednak problem nie tylko nasz. Autor przywołuje najgłośniejsze filmy, które pełnią podobną rolę w szeroko pojętej kulturze Zachodu. O tym jednak Szumlewicz milczy, przekonany, że wyznawcy lewicowego ateizmu ograniczą się jedynie do lektury jego antyewangelii.

Ale przecież zwykłym szubrawstwem jest sugerowanie rzekomego oporu, na dodatek skutecznego, jaki to rzekomo stawiała komunistyczna partyzantka nazistom w Polsce. Tymczasem prawda historyczna wskazuje na daleko posuniętą kolaboracje pomiędzy bolszewizmem czerwonym i brunatnym.

Że było inaczej świadczą jedynie powstałe w PRL filmy.

Tak naprawdę bowiem kontrolowana przez sowietów partyzantka walczyła przede wszystkim z polskim podziemiem niepodległościowym.

Według relacji Józefa Światło, zbiegłego na Zachód wicedyrektora departamentu X MBP, Marceli Nowotko przy pomocy szefa sztabu GL Franciszka Jóźwiaka (lub tylko za jego wiedzą, jak podają niektóre źródła) stworzył w Gwardii Ludowej specjalną „komórkę dezinformacyjną”, zajmującą się śledzeniem, zdobywaniem pseudonimów, nazwisk i adresów działaczy podziemia niepodległościowego i Armii Krajowej. Informacje te przekazywano następnie do Gestapo pocztą lub za pośrednictwem umieszczonych w Gestapo agentów sowieckiego wywiadu. Celem tych działań były rozbicie i zlikwidowanie podziemnych struktur AK.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Marceli_Nowotko

comment_xttjvx1multagt7zpfbckppsykivhjxpTa informacja znajduje potwierdzenie w wielu innych źródłach.

Tak właśnie wyglądał ten „skuteczny opór”.

Nic dziwnego, że po zakończeniu II wojny światowej wielu współpracowników, a nawet funkcjonariuszy gestapo itp. podjęło pracę w sowieckich formacjach.

To jednak nie jedyna wpadka lewicowego guru, podającego się za dziennikarza.

Dnia 9 września pisze:

Komisja Episkopatu Polski ogłosiła, że szacunek dla osób homoseksualnych nie może prowadzić do aprobowania zachowania homoseksualnego. To ci „tolerancja”. Równie dobrze można byłoby powiedzieć, że szacunek dla katolików nie może prowadzić do akceptacji modlitw czy mszy.

https://www.facebook.com/piotr.szumlewicz?fref=ts

 

Czy podający się za absolwenta socjologii i filozofii  Szumlewicz do tego stopnia nie rozumie znaczenia słów w języku polskim?

Czy też zna, i świadomie liczy na to, że garść wyznawców ateizmu podlanego wybiórczymi hasłami marksaengelsa weźmie publikację „na wiarę”?

Bowiem w języku polskim słowo aprobata oznacza uznawanie czegoś za dobre i słuszne oraz uznawanie, że jest dobrze, że się to dzieje.

http://www.wsjp.pl/index.php?id_hasla=32128

Zdaniem Szumlewicza Kościół powinien więc stwierdzić, że prócz szacunku dla homoseksualistów uważa, że homoseksualizm jest dobry i słuszny. Czyżby Szumlewicz oczekiwał, że Kościół zacznie potępiać tradycyjną rodzinę?

Cóż, w zasadzie można by wykpić wszystkie posty Szumlewicza, jakie zamieszcza w portalach społecznościowych.

Lecz przecież nie o to chodzi.

Szumlewicz jest niestety ilustracją zjawiska, jakie w minionych ośmiu latach dotknęło większość tzw. dziennikarzy publikujących w mainstreamowych merdiach.

Traktowanie czytelników (widzów) jako osób ograniczonych umysłowo z czasem powoduje ograniczenie umysłowe żurnalisty.

Niestety, to widać nie tylko u Szumlewicza.

Michnik, Olejnik czy Lis tak samo potwierdzają tą tezę.

14.09 2016