Polska to dziwny kraj. Prawo w tym Prawislańskim kraju – jak niedawno jeszcze pisało na stronie KPRM – za nim weszła „dobra zmiana” nie znaczyło nic dla wielkich koncernów. Od ponad roku mamy całą władzę w rękach PiS. A gdzie te zapowiadane zmiany? Czy ktoś o nich słyszał? Mnie wydaje się, że wymieniły się tylko mordy przy korycie. To nie jest rozgoryczenie, bo zablokowano mi konto na Facebook’u. Kiedyś go nie było i żyłem, a nawet pisałem więcej 🙂

Dziwi mnie jednak fakt, że „dobra zmiana” nie dotarła do tego największego portalu społecznościowego. Jeśli bowiem po 2,5 roku od zamieszczenia linku do wpisu o „tanim agencie wpływu” lewacy z Facebooka blokują mi konto na 30 dni, to będzie się coś niebawem w Polsce działo. W związku z tym informuję, że nie mogę na FB odpisywać na priv, nic publikować tylko mogę Was lajkować 🙂 A zatem zachęcam do kontaktu przez adres e-mail: redakcja.npai@gmail.com

Pamiętajcie naszą maksymę? Co nas nie zabije to nas wzmocni. Stoimy na straży prawa! Blogera Fiatowca nie można zlikwidować i zablokować, bo wtedy rodzimy się na nowo jak hydra. W sieci jest nas wielu, nasza Grupa Fiatowca jest silna i zwarta. Przez te ostatnie lata konspiracji niby w wolnej Polsce nauczyliśmy się wiele. Jak się komuś wydaje, że my przycichliśmy, to niech się nas spodziewa. My nie zapominamy i nie wybaczamy! Ponownie zeszliśmy w 2009 roku do podziemia po 20 latach od zawarcia dealu przy okrągłym stoliku z komunistami, bo działa się krzywda ludziom pracy w Grupie Fiata w Polsce. Udało się nam osiągnąć wiele, ale droga przed nami jeszcze daleka. Nie spoczniemy do czasu aż nie wygramy. Wszelkie patologie w świecie pracy będziemy wypalać gorącym żelazem!

Jesteśmy już na ostatniej prostej. Dzięki książce Rajmunda Pollaka pt. „Polacy wyklęci z FSM i podczas włoskiej inwazji” (czytaj więcej) dotarliśmy do jeszcze większego grona czytelników. Liczymy i czekamy na sejmową komisję śledczą. Nie odpuścimy. Opowieści dziwnej treści polityków o tym, że czyny prywatyzacyjne już dawno się przedawniły nas nie satysfakcjonują.

My pracownicy Grupy Fiata w Polsce i byli pracownicy Fabryki Samochodów Małolitrażowych (FSM) chcemy poznać prawdę o całym procesie przekształceniowym najlepszej fabryki w Europie Środkowowschodniej. Interesuje nas dokładne poznanie mechanizmu i ujawnienie nazwisk ludzi odpowiedzialnych politycznie za ten największy przekręt prywatyzacyjny i aferę XX wieku. Przypominamy, że winni przestępstwa prywatyzacyjnego i wyrolowania z akcji 25 tys. polskich pracowników są nadal czynnym politykami w Polsce i Unii Europejskiej.

Z nadzieją przypominamy politykom, że daliście nam słowo i złożyliście deklarację. Pamiętajcie, że nie pozwolimy się tym razem oszukać. Jeśli będzie tak potrzeba to Wam to przypomnimy. Wiceministra Stanisława Szweda wzywamy do apelu!

Patrzymy Wam na ręce!
Bloger Fiatowiec

Ps. Już nie raz nas likwidowano i blokowano w sieci, ale przypomnim ten najbardziej spektakularny proces. Jeśli zapomnieliście jak to leciało, to jestem zawsze do Waszej dyspozycji! Z Blogrem Roku 2009 – Fiatowcem rozmawiała Aldona Zaorska.

 
Aldona Zaorska: Na prowadzonym przez Pana blogu ukazało się prawie dwa i pół tysiąca artykułów, które przeczytało milion sześćset tysięcy Internautów. Wydawało się, że „Newsweek” akceptuje Pana działalność – w 2009 roku został Pan przecież Blogerem Roku. Tymczasem 25 października 2011 roku Pana blog został usunięty przez redakcję wspomnianego pisma. Dlaczego? Jak administrator uzasadnił swoją decyzję?
 
Fiatowiec: – Wydawca Blogosfery Newsweeka wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że łamałem regulamin portalu oraz wszelkie możliwe normy prawne i etyczne. Oczywiście to ewidentna bzdura, a internauci okrzyknęli to oświadczenie powrotem do czasów „Trybuny Ludu.” Prawnicy Ringer Axel Springer Polska tym oświadczeniem pokazali, że nie liczy się dla nich wolność słowa, tylko interes koncernu. Można śmiało powiedzieć, że było to działanie wg zasady: dajcie nam człowieka, a paragraf się znajdzie. Ale największym kuriozum tej sytuacji jest to, że zlikwidowano mojego bloga nie informując mnie nawet o tym oficjalnie. To jakiś paradoks, że do tej pory nie otrzymałem oficjalnego pisma od wydawcy czy zarzutu, oprócz publicznego oblania mnie stekiem prawniczych pomówień, w którym starano się ze mnie zrobić oszołoma.
 
Jak to możliwe, że przez trzy lata Pana wpisy „Newsweek” uważał za zgodne z regulaminem i nagle przestał? Czyżby zmienił Pan ich tematykę?
– Tematyka mojego bloga była od samego początku taka sama, ba – nawet otrzymywałem w e-mailach zastrzeżenia od pracowników Grupy Fiata w Polsce, że moje pióro się „stępiło” i nie „walę” artykułami w naszego pracodawcę tak, jak na początku. To oczywiście była niesprawiedliwa ocena, bo likwidacja bloga jest tego najlepszym dowodem. Jak mi powiedziano, podobno koncern Fiata straszył kolejny raz wydawcę procesem i z tego powodu się mnie pozbyto, ale jakoś w to nie wierzę. Utwierdza mnie w tym przekonaniu to, co przeżyłem na przełomie maja i czerwca 2010 roku. Wtedy to Fiat przez swoich prawników wystąpił z pismami przedprocesowymi do „Axla”, ale prawnicy wydawcy odesłali koncern z kwitkiem. W tamtym czasie sytuacja faktycznie była gorąca, bo zarzucono mi naruszenie dobrego imienia i szkalowanie wizerunku Fiata aż w 130 artykułach. Jednak po przejrzeniu ich okazało się, że tylko 15 wpisów trzeba usunąć, a 15 zmoderować, co uczyniliśmy – inne zarzuty zostały odparowane stwierdzeniem, że wszystko mieści się w dopuszczalnej normie krytyki związkowej i prasowej. W tamtym czasie byłem przez wydawcę na bieżąco o wszystkich ruchach informowany, a tym razem nagle było inaczej, bo w ciągu 24 godzin zlikwidowano mi bloga, wydając lakoniczne oświadczenie. To właśnie wzbudziło moje podejrzenia. Obawiam się, że Ringer Axel Springer Polska zamyka ludziom usta i wprowadza cenzurę prewencyjną, ograniczając tym samym wolność słowa i swobody obywatelskie.
Jak można rozumieć wyjaśnienie gazety przesłane w odpowiedzi na zapytanie o przyczyny usunięcia Pana bloga – Danych nie podamy, bloga niestety zlikwidujemy. To jest decyzja władz koncernu, nie podlegająca już negocjacjom. Po prostu nam kazali. Na naszą próbę argumentacji, odpowiedź brzmi z grubsza: „nie stać nas finansowo na koszta procesów”. Może wina nie leży po stronie redakcji a po stronie władz koncernu wydawniczego? Po prostu ktoś wydał polecenie?
 
– To nie mnie jest oceniać działania szefów Newsweek Polska, ale gdybym ja był szefem portalu, zaryzykowałbym walkę o blogera, który ma tak wielu czytelników w sieci. Może i nie jestem „normalny”, ale nawet gdyby miało mnie to kosztować utratę intratnej posady w wydawnictwie, zaryzykowałbym w myśl zasady, że nie wolno zamykać ludziom ust w imię partykularnych interesów. Jednak, jak się okazuje, tym ludziom „brakowało jaj” i poszli na łatwiznę, pomimo tego, że to nie tak miało być…
Dzięki Pana wpisom cała Polska dowiedziała się o nieprawidłowościach w koncernie Fiata, ale czy udało się coś wywalczyć dla pracowników koncernu? Pokonać biurokratyczny mur obojętności?
 
– Dzięki temu, że piszemy bloga, dotarliśmy do mediów z naszymi problemami, czego dowodem jest chociażby ten wywiad. Mało tego, obudziliśmy świadomość wielu pracowników – dzisiaj nie czują się już bezradni, bo wiedzą, że mają oparcie w nas oraz możliwość porady pod adresem e-mail: redakcja.npai@gmail.com. Pobudziliśmy do działania „Solidarność” w Grupie Fiata i doprowadziliśmy swoimi wpisami do marginalizacji „Sierpnia” – związku zawodowego, który przez lata „sprzedawał” pracowników… Ludzie zaczęli się od nich masowo wypisywać i to jest nasz wielki sukces. Niestety, nie do końca udało nam się rozbić mur biurokratycznej obojętności, ale to wszystko przed nami, bo z naszymi problemami dotarliśmy do Rzecznika Praw Obywatelskich. Naszą walkę wspiera wielu prawników, polityków z różnych opcji, byli opozycjoniści – tacy jak Władysław Frasyniuk, senator Bogdan Lis, czy prof. Ryszard Bugaj, naszym wielkim orędownikiem był śp. Lech Kaczyński prezydent RP, ale tragedia Smoleńska przerwała naszą współpracę, którą prowadził w jego imieniu śp. Paweł Wypych. Jednak jest z nami Jarosław Kaczyński, któremu los ludzi pracy nigdy nie był obojętny. Więc mamy nadzieję, że jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa, bo wszystko przed nami, a my nie spoczniemy zanim nie wyplenimy patologii…
 
Wydaje się, że Fiat ma duże wpływy nie tylko w koncernach wydawniczych, ale także np. we władzach samorządowych lub instytucjach zajmujących się chociażby prawami pracowników. Jak Pan myśli, dlaczego?
 
– Faktycznie Fiat jest „mocny” swoimi wpływami, a biorą się one stąd, że dyrekcja FAP oraz zarząd Fiat Polska bardzo dba o swój wizerunek, który buduje występując jako mecenas lub sponsor wielu imprez kulturalnych, sportowych oraz samorządowych. Pieniądz w dzisiejszej rzeczywistości to potęga, a funduszy akurat nie brakuje temu globalnemu koncernowi w Polsce, przynajmniej na reklamę. W tej sytuacji z tak możnym reklamodawcą i sponsorem liczą się nie tylko wydawcy gazet, ale również politycy oraz samorządowcy, to jest powodem – jak trafnie zauważył Władysław Frasyniuk – „zblatowania wielu instytucji publicznych z Fiatem w Polsce, co jest przerażające, bo tak naprawdę jest gorzej niż w latach 80”.
Czym zajmował się Pan w ostatnich tygodniach przed zamknięciem Pana bloga? Może właśnie tymi ostatnimi działaniami spowodował Pan tak wściekły atak?
 
– No właśnie to jest chyba klucz do poznania prawdy, bo ujawniłem na blogu, że ludzie popełniają samobójstwa w związku z szykanami pewnego globalnego koncernu. Mało tego, obnażyłem manipulację medialną dziennikarza „Newsweeka” w/s prawicowych blogerów i opublikowałem tę informacje w wersji angielskiej oraz rozesłałem do mediów na całym świecie, pokazując polską patologię medialną. Przygotowywałem się też do publikacji o nowo powstałym związku zawodowym „Solidarność” w Ringer Axel Springer Polska oraz szykowanych zwolnieniach, a więc najwyraźniej stałem się niewygodny również dla wydawcy, bo mogłem „kolegom” dziennikarzom podpowiedzieć, jak walczyć w korporacji o prawa pracownicze.
Czy podjął Pan jakieś działania zmierzające do obrony Pana dobrego imienia na stronie „Newsweeka”? Wielu internautów stanęło za Panem murem, głośno protestując przeciwko zdjęciu Pana bloga. Czy protesty te odniosły skutek?
 
– Podjąłem pewne działania prawne, ale jeszcze jest za wcześnie, by o tym mówić głośno. Jak zapowiedziałem, tak łatwo skóry nie sprzedam, bo poświęciłem 2,5 roku życia na obecność w sieci, średnio 10 godzin dziennie na pisanie tego bloga. W dodatku wydawca oczernił mnie i zasugerował czytelnikom, że jestem nic nie wartym publicystą, łamiącym regulamin portalu oraz prawo prasowe, którego w dodatku można się pozbyć w każdej chwili.
 
Czy przeniósł Pan swojego bloga na inny serwer? Gdzie można go teraz poczytać?
 
– Już od lutego prowadzimy równoległego bloga na portalu NowyEkran.pl i tam też jesteśmy najczęściej czytanym „medium”. W dodatku władze NowegoEkranu podjęły decyzję, że zainstalują nasze archiwalne wpisy z „Newsweek’a” na portalu i to stało się faktem. Powstaje też nasza autorska strona, ale to wszystko wymaga pracy wielu ludzi, bo sam nie byłbym w stanie tego zrobić. W sieci, by być skutecznym, nie można działać w pojedynkę. Udało mi się przez ten czas stworzyć całkiem dobrze funkcjonująca redakcję, nie bez kozery nazwaną Niezależną Pracowniczą Agencją Informacyjną. Współpracuje z nami wielu ludzi dobrej woli – artyści, byli opozycjoniści, dziennikarze, redakcje oraz portale internetowe i radiowe – ale o tym innym razem. Oczywiście ludzie z nami współpracujący do nas przychodzą i od nas odchodzą, ale jest stała „ekipa”, która tworzy to „medium”. W dodatku nauczyłem blogerki sporą grupę internautów, a więc to też jest wartość dodana. Powstaliśmy po to, aby ludziom pracy w Grupie Fiata nie odbierano godności, swobód obywatelskich oraz szanowano prawo pracy i pracownicze prawo do wypowiedzi – i dlatego zanim tych celów nie osiągniemy, nie spoczniemy w walce z patologiami jakie spotykamy co dnia. A więc Fiatowiec się nie poddaje, bo co nas nie zabije, to nas wzmocni… Jesteśmy i będziemy z pracownikami oraz czytelnikami, wystarczy wpisać w Internecie Fiatowiec i każdy nas znajdzie.
Wywiad ukazała się w Gazecie Warszawskiej nr 50 z 9-15 grudnia 2011 roku.