Następnym celem naszej podróży było liczące ok. 240 tys. mieszkańców Tripolis ( znaczy 3 miasta), drugiego pod względem wielkości miasta Libanu, a zarazem ważnego port morskiego. Ma no bardzo ciekawą historię. Mimo swego położenia nigdy nie zostało zburzone. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku odbywały się w nim targi niewolników. Dzięki temu, że powstała w nim pierwsza gmina chrześcijańska, gdy przybyli krzyżowcy rola chrześcijan na tym terenie umacniała się.
162
Dominującą religią na tym terenie jest islam, którego wyznawcami jest 80% mieszkańców. Przewodniczka opowiedziała nam wiele ciekawych rzeczy m.in. to, że wybudowany pierwszy meczet nie miał nawet minaretu i o Fatymidach, których korzenie sięgają do ismailickiej dynastii kalifów panujących w Północnej Afryki (909-1048) i Egipcie (969-1171). Założona w Tunezji przez Obejda Allaha ibn Mohammeda (910-934), rzekomego potomka Fatimy czwartej córki proroka Mahometa. (jednak przedstawiana przez nich genealogia była powszechnie kwestionowana), podbił północną Afrykę (oprócz Maroka). Występując przeciw Abbasydom wprowadził rozłam w świecie muzułmańskim i jako szyita przybrał tytuł kalifa. Stolicą kalifatu ogłosił Mahdiję, zbudowaną ok. 920r. Kalifat fatymidzki charakteryzuje najprostszy islam. 309

Szyici, to odłam polityczno-religijny w islamie uznający się za prawowitych następców Mahometa potomków czwartego kalifa męża Fatimy córki proroka. Wierzą, że Ali (zamordowany w 661) przekazał swoim następcom imamom, czyli przywódcom duchowym, specjalną energię Boskiej łaski, dzięki czemu pozostają nieomylni i czyści. Są nie tylko świeckimi przywódcami społeczności, lecz najwyższymi autorytetami w sprawach religijnych i prawnych. Przekonanie o ich doskonałości jest wspólne różnym grupom szyitów, którzy do dziś czekają na ostatniego imama wierząc, że on nie umarł, lecz żyje w ukryciu i powróci, jako mahdi, by zaprowadzić ład i porządek.

Szyici nie wpuszczają do swoich meczetów osób innych religii. W czasie ramadanu całkowity zakaz jedzenia i picia i obowiązuje nie tylko wyznawców islamu, ale również turystów. Za nieprzestrzeganie tego zwyczaju grożą surowe kary. Koniec ramadanu (30 dni) oznacza niesamowite obżeranie się. Na szczęście nasz pobyt nie przypadał na okres ramadanu.
111
Zwiedzanie Tripolisu zaczęliśmy od twierdzy krzyżowców, wzniesiony przez hrabiego Raymunda IV, który w roku 1099 przybył i zajął ten teren. Przechodząc przez główną bramę idzie się kilkunastometrowym korytarzem, wzdłuż którego stoi kilka zachowanych do naszych czasów pustych kamiennych sarkofagów. W nich to spoczywały kiedyś doczesne szczątki znaczących krzyżowców. Zwiedzając ruiny, które przetrwały 1000 lat zadziwiała nas wielkość budowli. Niewiele zostało z dawnej świetności, ale minęło dziesięć wieków, a upływ czasu robi swoje. Ponieważ twierdza położona jest wyżej od miasta, widok z jej murów jest imponujący. Oglądaliśmy z nich wspaniałą panoramę miasta, dachy meczetów i domów zbudowanych na zboczach, a w oddali brzegi Morza Śródziemnego. 235

Gdy przybyliśmy do Tripolisu zarówno na ulicach jak i w twierdzy krzyżowców widać było uzbrojonych żołnierzy armii libańskiej, w wojskowych pojazdach oraz poza nimi. Przestrzegano nas, żeby nie robić im zdjęć, bo może to narazić robiącego zdjęcie na przykre konsekwencje. 1329
23
Po wyjściu z twierdzy zaczęliśmy zwiedzanie miasta od wizyty w medinie i przejściem przez bazar. Po drodze zatrzymywaliśmy się przy ciekawych zabytkach jak meczety, zabytkowy haman czy fabryce mydła. Największe wrażenie na wszystkich zrobiły stoiska-sklepiki z mydłami, których kolory, zapach i ilość każdego porażała. Nigdy jeszcze nie widziałam mydeł w takiej ilości i o takiej gamie kolorów. Każdy kolor przeznaczony jest do innego rodzaju skóry czy włosów. Podobno mydła produkowane są zgodnie z recepturą obowiązującą 2000 lat temu. Ilość oraz spektrum kolorów powodowały, że trudno było dokonać wyboru. W dodatku sprzedawczynie nie znały języka angielskiego i by dokonać zakupów oraz dowiedzieć się o właściwościach kupowanego mydła każdorazowo musieliśmy prosić siostrę misjonarkę Bożenkę albo libańską przewodniczkę, Marianę aby z arabskiego tłumaczyły nam na angielski (Mariana) lub na polski (Bożenka.) Ja kupiłam sobie kilka tych kolorowych mydełek.11988
50
Po zakupach udaliśmy się na dalsze zwiedzanie bazaru. Przechodząc jego wąskimi i krętymi uliczkami musieliśmy zachować daleko idącą ostrożność, żeby się nie zgubić w tłumie. Ponieważ była to dzielnica muzułmańska, nasza przewodniczka wycieczki ostrzegała nas, by pilnować się grupy, gdyż bywały wypadki porwań turystów dla okupu. Stoiska i sklepy na trasie naszej wędrówki kusiły bogactwem i różnorodnością towaru. Stroje, biżuteria, egzotyczne owoce, słodycze wyglądały imponująco i zachęcały do zakupów. Kapiące od złota wystawy z biżuterią robiły na wszystkich niesamowite wrażenie, zwłaszcza na paniach. Niestety nie było zbyt dużo czasu, aby odwiedzić poszczególne sklepy. 148566067

Późnym popołudniem pojechaliśmy do Bejrutu, gdzie mieliśmy trzy kolejne noclegi i była to nasza baza wypadowa do Sidonu, Tyru, Marjauodun wzdłuż brzegów Morza Śródziemnego. A później wkroczyliśmy już na ziemie Hezbollahu. Ale o tym już w następnym odcinku.