W sobotę 3 marca minęła kolejna rocznica urodzin Jacka Kuronia. Okrzyczany opozycjonistą w III RP stał się symbolem człowieka walczącego od zawsze o Niepodległą.

Lewicowa Krytyka Polityczna:

Dojrzewanie to czas, kiedy krystalizują się postawy, rodzą się koncepcje, zarysowuje praktyka. Dla Jacka Kuronia takim okresem dojrzewania – do antysystemowej opozycji – były lata 60.. To wtedy powstał, napisany wspólnie z Karolem Modzelewskim, słynny  List otwarty do partiiwnikliwa diagnoza rzeczywistości PRL-u i ideowy manifest niezależnej lewicy, tekst o potencjale politycznego dynamitu, który uruchomił antagonizm między wierną dotąd partii inteligencją, i który w środowiskach studenckich stał się zapalnikiem oporu. Jego utopijny ładunek, choć wyrażony w języku panującego reżimu, zapewnił autorom trwałe miejsce w historii ruchów radykalnych.

Mantrowanie powyższej opinii już za życia czyniło z Jacka Kuronia prawie-świętego. Co prawda cierpiącego na widoczną z dnia na dzień coraz bardziej chorobę alkoholową, ale przecież gdyby Chopin teraz żył, to by pił.

Tymczasem List otwarty jest tylko manifestem trockistowskim, który, gdyby jakimś cudem wszedł w życie, rychło spowodowałby tęsknotę społeczeństwa za czasami stalinowskimi. Byłyby bowiem uznane za „złoty wiek” demokracji i wolności.

Przeczytajcie zresztą sami.

…. Czy klasa robotnicza, która z natury rzeczy jest główną i przewodnią siłą rewolucji, zdolna jest do wysunięcia realnego programu?

Realny program tej klasy społecznej, której klasowy interes najbardziej odpowiada wymogom rozwoju gospodarczego, a co za tym idzie, na gruncie panowania tej klasy otwierają się perspektywy rozwoju i zaspokojenia potrzeb pozostałych klas i warstw, czyli realizacja interesu ogólnospołecznego.

Interes klasowy robotników wymaga zniesienia biurokratycznej własności środków produkcji i wyzysku. Nie znaczy to, że robotnik otrzymywać ma w formie płacy roboczej równowartość wytworzonego produktu. Z poziomu rozwoju sił wytwórczych w nowoczesnym społeczeństwie wynika konieczność takiego społecznego podziału pracy, w którym istnieją sektory nieprodukcyjne, utrzymywane z produktu materialnego wytworzonego przez robotnika. Zatem również w warunkach demokracji robotniczej konieczne będzie wydzielenie z tego produktu części przeznaczonej na akumulację, na utrzymywanie i rozwój służby zdrowia, oświaty, nauki, kultury, świadczeń socjalnych, oraz tych wydatków na administrację i aparat władzy politycznej, które klasa robotnicza uzna za niezbędne z punktu widzenia własnych interesów. Istota wyzysku tkwi nie w tym, że płaca robocza reprezentuje tylko część wartości nowowytworzonego produktu, lecz w tym, że produkt dodatkowy jest robotnikowi odbierany przemocą i wykorzystywany na cele, które są mu obce i wrogie; w tym, że sam cel produkcji i procesu akumulacji obcy jest interesom robotnika, zaś sektory nieprodukcyjne służą utrzymaniu i umocnieniu panowania biurokracji (lub burżuazji) nad produkcją i społeczeństwem, a więc w pierwszym rzędzie nad pracą i życiem społecznym klasy robotniczej.

Zniesienie wyzysku oznacza zatem stworzenie takiego systemu, w którym zorganizowana klasa robotnicza będzie panować nad swoją pracą i jej produktem; będzie wyznaczać cele produkcji społecznej, decydować o podziale i wykorzystaniu dochodu narodowego, a zatem określać rozmiar i kierunki inwestycji, rozmiary i. przeznaczenie wydatków na świadczenia socjalne, służbę zdrowia, oświatę, naukę, kulturę, rozmiary wydatków na aparat władzy, oraz bieżące zadania tego aparatu. A więc sprawować będzie władzę ekonomiczną, społeczną i polityczną w państwie.

Z obecnego poziomu rozwoju sił wytwórczych wynika jednak nieuchronność takiego społecznego podziału pracy, w którym funkcja zarządzania oddzielona jest od funkcji wytwarzania. Musi być robotnik i musi być dyrektor. W procesie produkcji klasa robotnicza nie jest zorganizowana do rządzenia, lecz do wykonywania. Aby rządzić, musi ona specjalnie do tego celu zorganizować siebie samą i swoje państwo.

Jak musi być zorganizowana klasa robotnicza i jej państwo, aby mogła ona panować nad pracą i jej produktem?

  1. Jeśli nie ma demokracji robotniczej w fabryce, nie może jej być na dłuższą metę również w państwie. Bowiem tylko w fabryce robotnik jest robotnikiem i spełnia swą zasadniczą funkcję społeczną. Gdyby w miejscu pracy pozostał on niewolnikiem, to wszelka wolność poza miejscem pracy stałaby się rychło wolnością od święta, czyli wolnością fikcyjną.

Klasa robotnicza nie może więc panować nad swoją pracą i jej produktem nie mając kontroli nad warunkami i celami swej pracy w fabryce. W tym celu musi ona zorganizować się w zakładach w Rady Robotnicze dla zarządzania przedsiębiorstwem. Dyrektora musi uczynić funkcjonariuszem podporządkowanym Radzie, kontrolowanym, angażowanym i zwalnianym przez Radę.

Ale wszystkie kluczowe decyzje, składające się na zarządzanie przedsiębiorstwem, są dziś podejmowane przez centralę. W takich warunkach Rada Robotnicza pozbawiona będzie praktycznie władzy. Dyrektor związany jest z natury rzeczy z organami, które podejmują wiążące decyzje, a więc z centralnym aparatem zarządzania gospodarczego. Rada Robotnicza w tej sytuacji musiałaby nieuchronnie przekształcić się w dodatek do dyrekcji, na podobieństwo dzisiejszych KSR.

Aby móc zarządzać przedsiębiorstwami przez swoje Rady Robotnicze, klasa robotnicza musi więc usamodzielnić przedsiębiorstwo. Tym samym stworzy ona wstępny warunek demokracji robotniczej, a zarazem dostosuje stosunki zarządzania do nowego klasowego celu produkcji (jak już wykazywaliśmy w rozdz. III centralistyczny system zarządzania jest narzędziem organizacyjnym produkcji dla produkcji, podczas gdy produkcja dla spożycia narzuca tzw. system zdecentralizowany). W ten sposób, czyniąc pierwszy krok do urzeczywistnienia swego programu klasa robotnicza realizuje niejako „po drodze” to, co najdalej idące i postępowe w programie technokracji: samodzielność przedsiębiorstwa. Klasa robotnicza i technokracja wkładają jednak w to pojęcie z gruntu odmienną treść społeczna. Dla technokracji samodzielność przedsiębiorstwa oznacza pełną władzę dyrekcji w fabryce. Dla klasy robotniczej oznacza ona samorządność załogi. Dlatego właśnie klasa robotnicza nie może ograniczyć się do zarządzania zakładami przez Rady. Wówczas bowiem zrealizowałaby tylko program technokracji, a tym samym nałożyła na siebie nowe jarzmo.

Podstawowe decyzje dotyczące podziału i wykorzystania dochodu narodowego mają z natury rzeczy charakter ogólnospołeczny, tj. podejmowane są w skali całej gospodarki narodowej — a więc mogą zapadać tylko centralnie. Gdyby te centralne decyzje pozostały poza zasięgiem wpływów klasy robotniczej, nie mogłaby ona panować nad wytworzonym przez siebie produktem, a tym samym nad swoją pracą. Samorząd robotniczy ograniczony do szczebla zakładu stałby się nieuchronnie fikcją, osłaniającą władzę dyrekcji w fabryce i panowanie nowej biurokracji, związanej politycznie z technokracja w państwie. Wyzysk zostałby w takich warunkach utrzymany, a cały stary bałagan powróciłby w nowej formie.

II. Dlatego konieczne jest, aby klasa robotnicza poza Radami w zakładach pracy zorganizowała się w przedstawicielstwa załóg fabrycznych w kraju, tj. w system Rad Delegatów Robotniczych na czele z Centralną Radą Delegatów. Poprzez system Rad klasa robotnicza decydować będzie o narodowym planie gospodarczym, czyli wyznaczać cele produkcji społecznej, podejmować decyzje o podziale i wykorzystaniu swego produktu, korygować te decyzje i na bieżąco kontrolować ich wykonanie. W ten sposób Rady wszystkich szczebli będą organami władzy ekonomicznej i politycznej, ustawodawczej i wykonawczej. Będą organami naprawdę wybieralnymi, gdyż wyborcy zorganizowani na naturalnej zasadzie produkcyjnej będą mogli w każdej chwili, niezależnie od terminów kadencji, odwoływać swych przedstawicieli i zastąpić ich nowymi delegatami. W ten sposób przedstawicielstwa załóg robotniczych staną się kośćcem proletariackiej władzy państwowej.

III. Gdyby jednak przedstawiciele robotników w Centralnej Radzie Delegatów mieli do dyspozycji tylko jeden projekt podziału dochodu narodowego, przedstawiony przez Rząd lub kierownictwo jedynej partii politycznej, ich cała rola ograniczałaby się do mechanicznego przegłosowania. Jak wykazywaliśmy w rozdziale I monopolistyczna partia rządząca nie może mieć robotniczego charakteru; staje się ona nieuchronnie partią dyktatury nad klasa robotniczą, organizacją biurokracji, służącą do dezorganizowania i utrzymywania w posłuszeństwie robotników i całego społeczeństwa.

Aby system Rad mógł stać się wyrazicielem zorganizowanej woli, zorganizowanej opinii i zorganizowanej działalności mas robotniczych, klasa robotnicza musi zorganizować się na zasadach wielopartyjności. Co oznacza wielopartyjność robotnicza w praktyce? Prawo każdej grupy politycznej, posiadającej oparcie w środowisku robotniczym, do wydania własnego pisma, głoszenia swego programu przez środki masowej informacji, organizowania kadry działaczy i agitatorów, tworzenia partii. Wielopartyjność robotnicza wymaga wolności słowa, druku, zgromadzeń, likwidacji cenzury prewencyjnej, pełnej swobody badań naukowych, twórczości literackiej i artystycznej. Bez wolności opracowywania, publikowania wyrażania w formie naukowej, publicystycznej i artystycznej różnych nurtów ideowych, a więc bez pełnej swobody dla inteligencji twórczej nie ma demokracji robotniczej.

W warunkach wielopartyjności robotniczej różne partie zgłoszą w Centralnej Radzie Delegatów własne warianty podziału dochodu narodowego, a więc stworzone zostaną warunki dla rozeznania alternatyw i prawdziwego wyboru zarówno dla samego centralnego przedstawicielstwa klasy robotniczej, jak też dla załóg robotniczych, wybierających i odwołujących swych delegatów.

Mówimy o wielopartyjności robotniczej nie dlatego, byśmy uważali za celowe i możliwe ograniczenie dostępu do partii samych robotników. Robotniczy charakter wielopartyjności wynika z charakteru władzy państwowej, zorganizowanej jako system Rad. W tych warunkach partie, dążące do wpływu na władzę polityczną, mogą go uzyskać jedynie poprzez zdobycie wpływów w załogach robotniczych.

Tym samym opowiadamy się przeciw systemowi parlamentarnemu. Doświadczenie obydwu dwudziestoleci wykazuje bowiem, że nie stanowi on zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest on formą ludowładztwa. W systemie parlamentarnym partie rywalizują o głosy wyborców: z chwilą, gdy kartki wyborcze zostaną wrzucone do urny, programy wyborcze mogą być wrzucone do kosza. Posłowie w parlamencie czują się związani tylko z kierownictwem partii, która wysunęła ich kandydaturę. Wyborcy są zorganizowani w okręgi na zasadzie czysto formalnej; są więc zatomizowani, a prawo odwoływania posłów jest fikcją. Udział obywatela w życiu politycznym sprowadza się do tego, że czyta on wypowiedzi przywódców w prasie, słucha ich przez radio i ogląda przez telewizję, a raz na cztery lub pięć lat udaje się do urny, by zadecydować, przedstawiciele której partii mają nim zarządzać. Reszta dzieje się z jego mandatu, lecz bez jego udziału. W dodatku parlament jest władzą wyłącznie ustawodawczą. Tzw. aparat władzy wykonawczej staje się w tych warunkach jedyną władzą rzeczywistą, kontrolowaną przez tych, którzy dysponują siłą materialną, tj. produktem dodatkowym. Tak więc system parlamentarny — to system w którym klasa robotnicza i całe społeczeństwo na mocy własnego głosowania pozbawione jest wpływu na władzę.

Formalnemu głosowaniu raz na cztery lub pięć lat przeciwstawiamy stały udział klasy robotniczej, zorganizowanej w system Rad, partie polityczne i Związki Zawodowe, w podejmowaniu, korygowaniu i kontroli wykonania decyzji gospodarczych i politycznych wszystkich szczebli. W społeczeństwie kapitalistycznym nad parlamentem stoi burżuazja, dysponująca wartością dodatkowa; w systemie biurokratycznym nad fikcją parlamentu panuje niepodzielnie centralna polityczna biurokracja. W systemie demokracji robotniczej, jeśli reprezentacja ogółu obywateli będzie miała formę parlamentu, będzie nad nim stała zorganizowana w Rady klasa robotnicza, dysponująca materialną podstawą bytu społeczeństwa — produktem swej pracy.

IV. Klasa robotnicza nie może decydować o podziale wytworzonego przez siebie produktu bezpośrednio, a tylko poprzez swą reprezentację polityczną na szczeblu centralnym. W dodatku nie jest ona klasą całkowicie jednolitą w swych interesach. Dlatego nieuniknione są sprzeczności pomiędzy decyzjami przedstawicielstw robotniczych a interesami t dążeniami poszczególnych załóg, czy poszczególnych oddziałów klasy robotniczej. Sam fakt oddzielenia funkcji zarządzania od funkcji wytwarzania zawiera w sobie możliwość wyobcowania się władzy wybieralnej, zarówno na szczeblu przedsiębiorstwa, jak i na szczeblu państwa. Gdyby robotnicy pozbawieni byli możliwości samoobrony przed decyzjami systemu przedstawicielskiego poza głosowaniem, tj. tymże systemem, wówczas obróciłby się on przeciwko tym, których ma reprezentować. Gdyby klasa robotnicza pozbawiona była możliwości obrony przed własnym Państwem, demokracja robotnicza stałaby się fikcją. Obronę tę powinny zapewnić zupełnie niezależne od państwa Związki Zawodowe z prawem do organizowania strajków ekonomicznych i politycznych. Poszczególne partie polityczne, rywalizując o wpływy w Związkach Zawodowych, będą walczyły o utrzymanie ich robotniczego charakteru.

V. Aby instytucje demokracji robotniczej nie przekształciły się w fasadę, poza którą mógłby powrócić cały stary bałagan, formy demokratyczne muszą być wypełnione żywą treścią aktywności mas robotniczych. Dla administratorów, fachowców, polityków, sprawy publiczne są zawodem, mają więc oni niezbędny czas i wiedzę, by się tymi sprawami zajmować. Robotnik jest w procesie produkcji wykonawca, z zawodu stoi przy maszynie. Aby mógł on aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym, trzeba mu na to dać niezbędne minimum czasu i wiedzy. W tym celu należy w ramach ustawowego, płatnego czasu pracy wydzielić pewną ilość godzin tygodniowo na powszechne naukę robotników. W ramach tych godzin robotnicy zgrupowani w zespołach produkcyjnych, będą dyskutowali nad zgłoszonymi przez poszczególne partie wariantami planu gospodarczego kraju, zakładu, rejonu. Są to sprawy zbyt trudne i nie nadające się do popularnego przedstawienia tylko wówczas gdy usiłuje się ukryć klasowy sens dokonywanego podziału dochodu narodowego. Przedstawiciele poszczególnych partii politycznych, biorąc udział w godzinach nauki robotniczej, będą zbliżać klasę robotniczą do swoich programów, a jednocześnie zbliżać swoje programy do klasy robotniczej.

VI. W systemie demokracji robotniczej nie może być utrzymana w żadnej postaci policja polityczna, ani armia regularna. Antydemokratyczny charakter policji politycznej jest dla każdego oczywisty. Natomiast wokół armii regularnej klasy panujące zawsze szerzą wiele mitów, które częściowo przyjmują się w społeczeństwie.

Na czym polega istota armii regularnej? Jest to organizacja, w ramach której setki tysięcy młodych ludzi wyrywa się z ich środowisk, izoluje w koszarach i przy pomocy brutalnych metod wybija z głowy samodzielność myślenia, ucząc mechanicznego wykonywania wszelkich rozkazów zhierarchizowanego, zawodowego dowództwa. Jest to zatem taka organizacja podstawowej siły zbrojnej państwa, która odrywa tę siłę od społeczeństwa tak, aby można ją było w każdej chwili społeczeństwu przeciwstawić. Dlatego nie wystarczy zmiana dowódców: armia regularna, podobnie jak policja polityczna, z istoty swej jest narzędziem anty-ludowej dyktatury. Jak długo jest ona zachowana, klika generałów może zawsze okazać się silniejsza od wszelkich partii i Rad.

Mówi się, że armia regularna jest niezbędna dla obrony kraju. Jest tak istotnie w warunkach antyludowej dyktatury, gdy trudno zmusić wielką masę ludzi do walki w obronie państwa, które nie do nich (należy), inaczej niż strachem i terrorem, na którym oparta jest organizacja armii regularnej; w każdym razie uzbrojenie mas poza ramami tej organizacji stwarza śmiertelną groźbę dla systemu, a co za tym idzie armia regularna jest dla niego jedyną możliwością organizacji siły zbrojnej.

Natomiast doświadczenie wojen rewolucyjnych w Wietnamie, Algierii, na Kubie wykazuje, że uzbrojeni robotnicy i chłopi, o ile wiedzą o co walczą i utożsamiają swe interesy z interesami rewolucji, nie są gorsi od armii regularnej. Dotyczy to zwłaszcza małego kraju, zagrożonego kontrrewolucyjną interwencją obcego mocarstwa: w wojnie armii regularnych nie ma on żadnych szans, a skutecznie bronić się może tylko metodami wojny ludowej. Wojsko regularne potrzebne jest agresorom, prowadzącym wojny kolonialne i interwencyjne; potrzebne jest dyktaturom antyludowym do utrzymania w posłuszeństwie mas. Ta ostatnia funkcja występuje w czystej postaci w krajach Ameryki Łacińskiej, gdzie wojsko odgrywa wyłącznie wewnętrzną, policyjną rolę. Występuje ona zresztą wszędzie, gdzie istnieje wojsko regularne — również w Polsce, jak dowodzą choćby wypadki poznańskie.

Nawet niezależnie od tego, czy dochodzi do starć między robotnikami a wojskiem, armia regularna pozostaje zawsze narzędziem przemocy nad klasą robotniczą i społeczeństwem, podobnie jak pałka pozostaje zawsze narzędziem do bicia, niezależnie od tego, czy jej właściciel musi z niej akurat zrobić pożytek czy nie. W systemie demokracji robotniczej armia regularna nie zapewnia obrony przed kontrrewolucją, przeciwnie — sama może stać się źródłem i narzędziem kontrrewolucyjnego przewrotu. Musi więc być zlikwidowana.

Aby uniemożliwić obalenie swej demokracji, klasa robotnicza musi być uzbrojona. Dotyczy to szczególnie robotników wielkoprzemysłowych, którzy powszechnie powinni być zorganizowani w podporządkowanej systemowi Rad milicji robotniczej. Kadra fachowców wojskowych spełniać powinna funkcję instruktorów, szkolących milicję robotniczą, zatrudnianych i podlegających Radom. W ten sposób podstawowa siła militarno-represyjna w państwie związana zostanie bezpośrednio z klasą robotniczą, która będzie zawsze gotowa do zbrojnej obrony swego państwa i swojej rewolucji.

Ze względów technicznych konieczne jest zachowanie stałych jednostek wojskowych w specjalnych rodzajach broni (wojska rakietowe, lotnictwo, flota i tp.). Żołnierze tych oddziałów powinni być rekrutowani spośród robotników wielkich zakładów przemysłowych i przez czas służby wojskowej powinni zachowywać związek ze swą załogą, oraz wszelkie prawa robotników.

VII. Produkcja rolna odgrywa zbyt istotną rolę w gospodarce, a chłopstwo w społeczeństwie, by program robotniczy mógł pominąć sprawy wsi. Przyszłością rolnictwa są niewątpliwie wielkie, wyspecjalizowane i uprzemysłowione przedsiębiorstwa uspołecznione. Techniczną podstawą takiej organizacji produkcji wiejskiej może stworzyć tylko uprzemysłowienie rolnictwa. Wymaga to ogromnych inwestycji, których realizacja zajmie przynajmniej 20-25 lat. W obecnych warunkach techniczno-ekonomicznych wszelkie próby powszechnej kolektywizacji oznaczają wywłaszczenie chłopstwa, a więc mogą być dokonane tylko wbrew niemu, metodami policyjnej dyktatury nad ludnością wiejską. Konsekwencją byłby spadek produkcji rolnej i obrócenie systemu policyjnej dyktatury przeciw samej klasie robotniczej. Taka kolektywizacja jest do pogodzenia jedynie z systemem biurokratycznym. Dla demokracji robotniczej oznaczałaby ona śmierć, a więc jest nie do przyjęcia.

Wolna, niczym nie ograniczona gra sił rynkowych w warunkach indywidualnej własności ziemi i przy obecnej strukturze rolnej prowadzi do kapitalizacji typu farmerskiego. Pozbawia bowiem rozproszone gospodarstwa drobne możliwości koncentracji środków inwestycyjnych, niezbędnych dla ich rozwoju, a w konsekwencji przesuwa większą część środków inwestycyjnych wsi do gospodarstw najzamożniejszych. Oznacza to racjonalizację gospodarki rolnej poprzez głęboki kryzys, upadek gospodarstw najbiedniejszych, brak perspektyw i poniewierkę ludności małorolnej. Dla przemysłowej klasy robotniczej oznacza to drożyznę artykułów pierwszej potrzeby, oraz bezrobocie. Rozwiązanie takie jest do przyjęcia dla technokracji — naturalnego sojusznika tendencji farmerskiej — natomiast nie do przyjęcia dla demokracji robotniczej.

Dla klasy robotniczej celem produkcji jest rozwój spożycia ogromnej masy ludzi, żyjących dziś na poziomie minimum egzystencji. Jak już widzieliśmy (rozdz. VI), biurokracja spycha spożycie większości nawet poniżej tego poziomu, pozbawia gospodarkę chłopską nadwyżek, a rolnictwo — perspektyw rozwoju, gdyż dąży do minimalizacji realnego wydatku na siłę roboczą i traktuje konsumpcję społeczną jako zło konieczne.

Klasa robotnicza zainteresowana jest w obaleniu tych stosunków między gospodarką chłopską a państwem. Interes klasy robotniczej wymaga szybkiego rozwoju produkcji rolnej — bez wzrostu spożycia — poprzez rozwój masy drobnych i średnich gospodarstw indywidualnych, a więc wzrost ich możliwości inwestycyjnych oraz konsumpcyjnych. To właśnie czyni klasę robotniczą wyrazicielem interesów większości chłopstwa, a tym samym stwarza podstawę rzeczywistego sojuszu pomiędzy nimi.

Dla realizacji wspólnego interesu klasy robotniczej i ogromnej większości chłopstwa należy:

— po pierwsze, zredukować sztucznie rozwierane przez państwo biurokratyczne ,,nożyce cen”, jako obciążenie pozbawiające materialnej podstawy rozwoju właśnie gospodarstwa drobne i średnie, oraz opodatkować progresywnie gospodarstwa najzamożniejsze.

— po drugie, przechwytywana przez państwo w formie podatków lub jakąkolwiek inną drogą część produktu pracy chłopskiej musi — po odjęciu kwoty odpowiadającej udziałowi chłopstwa w wydatkach na administrację — powrócić na wieś w postaci inwestycji socjalnych i kulturalnych, oraz pomocy ekonomiczno-technicznej państwa, przeznaczonej w pierwszym rzędzie na intensyfikację gospodarstw drobnych i karłowatych.

Aby to wszystko osiągnąć, ludność chłopska musi zorganizować się na zasadach ekonomicznych, oraz wyłonić swoje przedstawicielstwo polityczne. Musi stworzyć własne organizacje produkcyjne. Konieczne jest bowiem znalezienie perspektyw dla blisko 60% ludności chłopskiej, wegetującej na drobnych gospodarstwach i posiadającej nadwyżki siły roboczej, a jednocześnie nie wolno dopuścić do rozdęcia inwestycji w przemyśle. Wymaga to wykorzystania nadwyżek siły roboczej w dodatkowej produkcji intensywnej — hodowli, uprawie warzyw i owoców, oraz przetwórstwie produktów hodowlanych i warzywno-owocowych. Jest to bardzo trudne, a w przypadku przetwórstwa wręcz niemożliwe do osiągnięcia rozproszonymi siłami drobnych gospodarstw. Warunkiem powodzenia jest zatem utworzenie zrzeszeń mało i średniorolnych gospodarstw indywidualnych dysponujących nadwyżką siły roboczej. Zrzeszenia te w oparciu o posiadaną ziemię, kooperację pracy i pomoc państwa w formie niskoprocentowych kredytów, udział w małych inwestycjach, zabezpieczenie transportu i tp., uruchomią małe zakłady przetwórcze, wspólnie zorganizują wyspecjalizowaną produkcję warzywniczą i hodowlaną, wspólnie zorganizują zaopatrzenie i zbyt. Jest to najtańsza droga do zwiększenia produkcji deficytowych artykułów żywnościowych i przezwyciężenia niedorozwoju przemysłu spożywczego, a jednocześnie jedyna droga do intensyfikacji karłowatych i drobnych gospodarstw przy jednoczesnym zatrudnieniu na miejscu nadwyżek siły roboczej.

Trzeba stworzyć gospodarstwom chłopskim warunki do specjalizacji produkcji, bez której nie ma racjonalnego gospodarowania. Jednocześnie w kontaktach z państwowymi przedsiębiorstwami skupu producenci chłopscy muszą być zorganizowani, aby obronić się przed sztucznym zaniżaniem cen. Izolowany producent chłopski, zawierający „dobrowolną” umowę z państwem jest bowiem bezsilny wobec państwowego monopolu rynku. Dlatego niezależnie od tworzenia organizacji produkcyjnych, ludność wiejska musi utworzyć własną, powszechną organizację zaopatrzenia i zbytu gospodarstwa chłopskiego. W tych warunkach stosunkowo nieliczne, ale odgrywające istotną rolę ze względu na swe rozmiary i siłę ekonomiczną gospodarstwa najzamożniejsze nie będą miały możliwości przekształcenia się w farmy kapitalistyczne; zabraknie taniej siły roboczej i taniej ziemi, tj. produktu ruiny słabych gospodarstw. Grupa najzamożniejszych będzie jednak miała możliwości zwiększenia produkcji w oparciu o własne środki inwestycyjne, o ile potrafi zastąpić brakującą siłę najemną mechanizacją.

Ponieważ przemysł jest decydującym sektorem gospodarki, kierunki rozwoju produkcji przemysłowej wyznaczają generalne linie rozwoju całej gospodarki narodowej. Klasa robotnicza dysponująca produktem swojej pracy będzie tym samym wytyczała ogólne ramy rozwoju innych sektorów, a więc również rolnictwa. Ale w tych najogólniejszych granicach, które zakreśla dla całej gospodarki poziom, struktura i rozwój produkcji przemysłowej, chłopstwo musi mieć kontrolę nad produktem swej pracy. Plany rozwoju rolnictwa, rozdziału pomocy ekonomicznej Państwa, wykorzystania funduszu inwestycji socjalnych i kulturalnych na wsi i tp. nie mogą być jednostronnie narzucone ludności wiejskiej przez państwo. Wówczas bowiem władzę nad chłopstwem sprawowałby z konieczności rozbudowany i wyobcowany aparat, praktycznie wymykający się spod kontroli klasy robotniczej i mogący rozciągnąć własną kontrolę nad klasą robotniczą. Dlatego interes demokracji robotniczej nakazuje, a zbieżność interesów klasy robotniczej i większości wsi umożliwia polityczną samorządność ludności chłopskiej.

Ekonomiczne organizacje producentów chłopskich, o których pisaliśmy powyżej nie wystarczają do zapewnienia chłopstwu kontroli nad tą częścią jej produktu, która jest przejmowana przez państwo i ma być zwrócona wsi w postaci różnego rodzaju inwestycji finansowych bezpośrednio przez państwo, oraz pomocy państwowej dla gospodarstw chłopskich. Zadanie to może spełnić tylko polityczna reprezentacja producentów chłopskich w skali kraju, wyłoniona w oparciu o ekonomiczne organizacje i polityczne partie chłopskie. Dla demokracji robotniczej konieczny jest sojusz z większością ludności wiejskiej. Dlatego klasa robotnicza jest głęboko zainteresowana w takiej samodzielności ruchu chłopskiego, która pozwoli mu reprezentować interesy większości wsi, a nie tylko wąskiej warstwy najzamożniejszych gospodarzy.

VIII. Rewolucji antybiurokratycznej nie uważamy za sprawę wyłącznie polską. Analizowane przez nas sprzeczności ekonomiczne i społeczne występują w dojrzałej postaci we wszystkich uprzemysłowionych krajach biurokratycznych: w Czechosłowacji, NRD, na Węgrzech, w ZSRR.

Nie uważamy również rewolucji za wyłączną sprawę klasy robotniczej w państwach dyktatury biurokratycznej. System biurokratyczny przedstawiany jako socjalizm przez propagandę oficjalną Wschodu i Zachodu, przez partie burżuazyjne i oficjalne partie komunistyczne, kompromituje socjalizm w oczach mus ludowych rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Biurokracja międzynarodowa i jej siła przewodnia — biurokracja radziecka obawia się wszelkich autentycznych ruchów rewolucyjnych na świecie, gdyż zagrażają one monolitowi międzynarodowemu jej systemu, a także monolitowi wewnętrznemu, na którym opiera się jej dyktatura nad własną klasą robotniczą. Dążąc do stabilizacji międzynarodowej i wewnętrznej swego systemu w oparciu o podział sfer wpływów z kapitalizmem, biurokracja poskramia ruchy rewolucyjne na własnym terytorium, oraz hamuje przez swój wpływ na oficjalne partie komunistyczne, rozwój ruchów rewolucyjnych w Ameryce Łacińskiej, Azji, Afryce. Rewolucja anty-biurokratyczna jest więc sprawą międzynarodowego ruchu robotniczego i ruchu na rzecz rewolucji kolonialnej w krajach afrykańskich, azjatyckich i w Ameryce Łacińskiej. Jest częścią światowego procesu rewolucyjnego.

Jak każda rewolucja, zagraża ona ustalonemu porządkowi świata i jest zagrożona przez siły broniące tego porządku. Międzynarodowa biurokracja, w miarę sił wewnętrznych jakie posiadać może jeszcze w momencie kryzysu, będzie starała się zdusić kraj lub pierwsze kraje zwycięskiej rewolucji. Imperializm zachodni będzie starał się skorzystać z naszej rewolucji, by zastąpić dykta­turę biurokracji nie lepszą od niej dyktaturą kapitalistycznych monopoli.

Naszym sojusznikiem przeciwko interwencji czołgów radzickich jest klasa robotnicza rosyjska, ukraińska, węgierska, czeska. Naszym sojusznikiem przeciw naciskom i groźbom ze strony imperializmu jest klasa robotnicza przemysłowego Zachodu, jest rozwijająca się rewolucja kolonialna w krajach zacofanych. Przeciwko porozumieniu międzynarodowej biurokracji i międzynarodowej burżuazji imperialistycznej, utrzymujących systemy dyktatury antyludowej w swoich sferach wpływów, wysuwamy tradycyjne robotnicze hasło: „proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”.

Klasa robotnicza musi przeprowadzić wszystkie te zmiany w dziedzinie stosunków politycznych, społecznych i ekonomicznych po to, aby zrealizować swój klasowy interes, tj. panowanie nad własną pracą i jej produktem. Czy program jej jest realny?

Czyniąc pierwszy krok do jego urzeczywistnienia, tj. usamodzielniając przedsiębiorstwo, klasa robotnicza stwarza niezbędne warunki dla przystosowania produkcji do potrzeb, likwidacji marnotrawstwa nadwyżki ekonomicznej, wykorzystania intensywnych czynników wzrostu gospodarczego. To samo uczyni technokracja. Celem produkcji dla klasy robotniczej jest jednak spożycie na najszerszej bazie społecznej, a nie luksusowa konsumpcja warstw uprzywilejowanych. Dlatego panowanie klasy robotniczej nad produkcją zapewnia najbardziej radykalne przezwyciężenie głównej sprzeczności ekonomicznej, hamującej dziś rozwój gospodarki i społeczeństwa: sprzeczności między rozbudowanym potencjałem wytwórczym a niskim poziomem społecznej konsumpcji. A zatem stosunki produkcji oparte na demokracji robotniczej stwarzają najszersze perspektywy rozwoju gospodarki i społeczeństwa.

Swym odrębnym, klasowym interesem robotnicy reprezentują jednocześnie interesy ekonomiczne masy niskopłatnych pracowników najemnych, oraz drobnego i średniego chłopstwa, czyli przytłaczającej większości ludności wiejskiej i miejskiej.

Niewola klasy robotniczej jest istotnym źródłem niewoli pozostałych klas i warstw społecznych: wyzwalając siebie samą, klasa robotnicza wyzwala jednocześnie całe społeczeństwo.

Aby wyzwolić siebie, musi ona zlikwidować policję polityczną; czyniąc to wyzwala ona całe społeczeństwo od strachu i dyktatury:

— musi ona zlikwidować armię regularna, a tym samym wyzwala żołnierza od koszmarnej poniewierki,

— musi ona wprowadzić system wielopartyjny, a tym samym dać wolność polityczną całemu społeczeństwu,

— musi ona zlikwidować cenzurę prewencyjną, wprowadzić pełną wolność prasy, twórczości naukowej i kulturalnej, tworzenie i rozpowszechniania różnych kierunków myśli społecznej. Tym samym wyzwala ona pisarza, artystę, naukowca, dziennikarza, stwarza w najszerszej skali warunki dla swobodnego spełniania przez inteligencję jej właściwej funkcji społecznej,

— musi ona poddać aparat administracyjny stałej kontroli i stałemu zwierzchnictwu swych demokratycznych organizacji, a więc zmienić także stosunki istniejące dziś wewnątrz aparatu: tym samym czyni ona zwykłego urzędnika człowiekiem wolnym od poniżającej feudalnej zależności od biurokratycznej hierarchii,

— musi ona zapewnić chłopstwu kontrolę nad jego produktem, samorządność ekonomiczną, społeczna i polityczną: tym samym zmienia chłopa z wiecznego, bezsilnego przedmiotu wszelkiej władzy w aktywnego obywatela, zorganizowanego i posiadającego udział w decyzjach kształtujących warunki jego życia i pracy.

W procesie produkcji robotnik zajmuje miejsce najbardziej upośledzone. Dlatego klasa robotnicza bardziej, niż jakakolwiek inna część społeczeństwa potrzebuje demokracji: każda rezygnacja z demokracji obraca się w pierwszym rzędzie przeciw robotnikom. Dlatego demokracja robotnicza jest zarazem społecznie najszersza i stwarza najpełniejsze warunki dla swobodnego rozwoju całego społeczeństwa.

Odrębny, klasowy interes robotników odpowiada więc najbardziej wymogom rozwoju gospodarczego, a w konsekwencji najpełniej reprezentuje interes ogólnospołeczny. Program klasy robotniczej jest zatem realny.

Tak oto miała wyglądać demokracja wymarzona przez Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego:

  1. cała władza w ręce Rad!

  2. zamiast armii milicja robotnicza

  3. na wsi system przypominający sowieckie sowchozy z czasów tzw. NEP-u.

A przede wszystkim koniec systemu parlamentarnego.

Przy redakcji Listu pomoc okazał prof. Ludwik Hass, zmarły w 2008 r. polski trockista.

List Kuronia i Modzelewskiego stanowił krytykę PRL i rządzącej kompartii, ale dokonywany z pozycji bardziej w lewo, niż stał Gomułka czy też Breżniew.

Nie możemy zapomnieć, że dla Trockiego i jego kontynuatorów państwowa własność środków produkcji prowadziła do uwłaszczenia się biurokracji co za tym idzie stworzenia modelu kapitalistycznego.

Dlatego należało z takim modelem bezwzględnie walczyć. Mniej więcej tak, jak deklarował to ongiś pułkownik Kadafi stojąc na czele Libii w której trwała wg niego permanentna rewolucja przeciw państwu, której to on z kolei szefował.

Inni, dzisiaj odcinający się od trockizmu działacze „niepodległościowi” to Adam Michnik, Jan Lityński i… Józef Pinior.

Trzeba  pamiętać, że Jacek Kuroń został usunięty z PZPR za…. lewicowe odchylenia.

3.03 2018