Paweł Kukiz ogłosił listy kandydatów (pierwsze trzy miejsca na listach okręgowych) do Sejmu RP Komitetu Wyborczego Wyborców KUKIZ’15. Można się spodziewać, że teraz zacznie się największy sprawdzian dla ruchu obywatelskiego skupionego wokół Pawła Kukiza. Rychło się okaże, komu zależało autentycznie na poparciu idei Jednomandatowych Okręgów Wyborczych i proponowanej przez Pawła Kukiza zmianie ustrojowo systemowej w Polsce, a kto udział w ruchu KUKIZ’15 traktował jedynie w kategoriach własnego interesu (czyli prezentował podejście czysto partyjne, takie z jakim Paweł Kukiz programowo walczy). To bardzo trudny okres dla całości ruchu obywatelskiego KUKIZ’15. Jest tak dlatego, że w istocie sympatycy Pawła Kukiza i zwolennicy jego sukcesu wyborczego nie tworzą jakiejś organizacji. W większości nawet się nie znają. Ale można się spodziewać, że kształt list i zaprezentowane nazwiska będą przedmiotem krytyki nie tylko ze strony politycznych oponentów (a politycznymi oponentami Pawła Kukiza są wszystkie uczestniczące w wyborach partie i komitety); przede wszystkim należy się obawiać pretensji i krytyki ze strony dotychczasowych sympatyków. Jest tak dlatego, że przy obecnej „świadomości wyborczej” przeciętnego wyborcy, szanse na zdobycie mandatu z listy KWW KUKIZ’15 mają w zasadzie wyłącznie „jedynki” (chociaż w przeszłości zdarzały się wyjątki); i właśnie z tego powodu krytyka list, pretensje i animozje ujawnią się przede wszystkim ze strony kandydatów umieszczonych na listach na dalszych miejscach bądź tych, którzy aplikując w ogóle na listach się nie znaleźli.

Mogłoby się pozornie wydawać, że kandydaci spoza „jedynek” akurat na listach takiego komitetu jakim jest KWW KUKIZ’15 mają równe szanse, bo przecież postulat JOW, jest postulatem likwidacji list wyborczych a od wyborców Pawła Kukiza można by się spodziewać nieco wyższej świadomości wyborczej i świadomego wyboru z listy. Ale to jest jedna strona medalu. Z drugiej strony ustalone przez Pawła Kukiza „jedynki” siłą rzeczy będą postrzegane jako osoby mające zaufanie lidera i stąd już na wstępie mają potężne wyborcze preferencje. I właśnie dlatego najostrzejszego ataku na listy KWW KUKIZ’15 należy się spodziewać nie ze strony partyjnej konkurencji a ze strony własnych szeregów (pierwsze komentarze na FB po ogłoszeniu„pierwszych trójek” przez Pawła Kukiza, tezę tę potwierdzają). Partyjna konkurencja wypomni Pawłowi Kukizowi parę nazwisk związanych dotychczas z innymi ruchami politycznymi, głównie narodowej prowieniencji. Dotychczasowi sympatycy, którzy nie znaleźli się na listach bądź zostali umieszczeni poza „jedynkami” nie zawahają się używać zarzutów personalnych, wycieczek osobistych, pomówień. Można się spodziewać, że znaczna część dotychczasowych sympatyków zaprzestanie w ogóle jakiejkolwiek aktywności na rzecz KWW KUKIZ’15 a nawet na rzecz JOW. To przykra konstatacja ale tak po prostu będzie. I trzeba to przejść.

Uczciwe podejście do ruchu obywatelskiego skupionego wokół Pawła Kukiza wymaga teraz od jego sympatyków (zwłaszcza tych, którzy aplikując jako potencjalni kandydaci nie znaleźli się na listach bądź znaleźli się na dalszych miejscach), pełnej mobilizacji. To teraz okaże się, czy intencje sympatyków Pawła Kukiza były uczciwe.

Dobry wynik KWW KUKIZ’15 zależał będzie w dużej mierze od aktywności tych kandydatów, którzy znaleźli się na listach poza „jedynkami”. Jest tak dlatego, że – jak już wszyscy wiedzą –„jedynki” mają swoisty handicap. Ale kandydaci z dalszych miejsc pracują na całe listy. Od liczby głosów oddanych na całość listy zależna jest liczba mandatów przyznawanych komitetowi. I chociaż nie należy zbytnio liczyć na to, że KWW KUKIZ’15 w poszczególnych okręgach uzyska więcej niż po jednym mandacie, ogólny wynik komitetu w skali całego kraju jest bardzo ważny. Każdy kandydat z listy, nie będący „jedynką” ma zapewne jakieś środowiskowe poparcie. Dlatego ważne jest aby te środowiska zmobilizować. Aby popierając kandydata z listy KWW KUKIZ’15 oddać głos na cały komitet i cały ruch; zapominając że w pierwszej kolejności pracuje się nie tylko na rzecz Pawła Kukiza jako lidera ruchu ale także na rzecz lidera każdej z list. Środowiskowej aktywności kandydatów z dalszych miejsc listy nie można traktować jako wewnętrznej walki między kandydatami. Realia wyborcze są takie, że ta aktywność w pierwszej kolejności służyć będzie wynikowi całego ruchu w skali kraju oraz liderowi każdej z list. Czy lokalne komitety i lokalni działacze sprostają temu zadaniu ? To się okaże niebawem.

Czytaj także:

Autor: Jerzy M. Majewski

Źródło: strona adwokatmajewski.pl