Co takiego dzieje się z naszym ustawodawcą, że uchwalane co rusz akty prawne, mające wg posłów-sprawozdawców uzdrowić kolejną dziedzinę gospodarki, już po roku, dwóch, wymagają nowelizacji?

Symboliczny początek opisanego niżej procesu miał miejsce 14 marca 1989 roku. Wtedy to nieznany szerzej cinkciarz, Aleksander Gawronik (były funkcjonariusz), otrzymał zezwolenie na otwarcie pierwszego w Polsce kantoru wymiany walut. Nowe prawo dewizowe miało wejść w życie za kilkanaście godzin o północy.

Wg tygodnika „Polityka” na początku 1989 roku Aleksander Gawronik spotkał się z gen. Kiszczakiem, ministrem spraw wewnętrznych, i przekonał go do zgody na otwarcie prywatnych kantorów. Kiszczak umówił go na rozmowę z innymi generałami, podczas której padło pytanie: „A co z tego będą miały służby?”. Odpowiedź brzmiała: „Chcecie zatrudnić u mnie swoich ludzi – proszę!”.

Czy jednak rzeczywiście do wielkich pieniędzy można było dojść „po amerykańsku”, czyli mając jedynie dobry pomysł?

Nieco wcześniej, Sejm IX kadencji (PRL) powołał do życia Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (15 lutego 1989 r.). Ekonomiczna rola funduszu polegała na znacznym obniżeniu wielkości długu wobec zagranicznych wierzycieli, którzy de facto zgadzali się na utratę dużej części swoich wierzytelności w zamian za szybkie odzyskanie stosunkowo niewielkiej jej części na wtórnym rynku. Wykup długów odbywał się przez „podstawione”, często stworzone w tym celu spółki. Operacja ta była niezgodna z obowiązującym prawem międzynarodowym, stąd też przeprowadzana była w tajemnicy. W praktyce działalność Funduszu doprowadziła do jednej z największych w historii III RP defraudacji środków publicznych oraz kilkunastoletniego procesu sądowego.

„FOZZ nigdy nie był instytucją do cichego wykupu polskiego długu zagranicznego, lecz tylko przykrywką, zasłoną dymną służącą wyprowadzaniu dewiz z Polski. Udowadniała to na podstawie oficjalnych danych moja koleżanka Janina Kraus w wystąpieniu 16 grudnia ub. r. (…) Po drugie, Michał Falzmann ustalił, że afera FOZZ to tylko mniejszy fragment większej całości. Ta większa całość, według jego ustaleń, a potwierdziła to również w protokole kontroli NIK, Banku Handlowego pani Halina Ładomirska, to są operacje dewizowe Banku Handlowego. Sprawa zaś operacji dewizowych Banku Handlowego, to z kolei mniejszy fragment o wiele większej całości, czyli ukryty transfer dewiz z Polski, co sam Falzmann nazwał zorganizowanym rabunkiem finansów publicznych. Chodziło o wykorzystywanie głównie sztywnego kursu dolara, który umożliwiał wytransferowywanie ogromnych sum dzięki różnicy kursów w bankach zagranicznych i lokat złotówkowych w Polsce”. Wystąpienie posła Wojciecha Błasiaka, 17 marca 1995r.

Lata 1990-te to również „złoty okres” handlu długami. Brak pieniądza na rynku, wywołany tzw. reformą Sachsa-Balcerowicza powoduje, że w miejsce pieniędzy wchodzą wierzytelności. Najkrócej – kopalnia K. nie zapłaciła społce S. za dostarczony towar. Wtedy to firma W., która  kupiła węgiel z tzw. terminem płatności, nabywała wierzytelność, i zamiast zapłaty gotówkowej dokonywała potrącenia przysługującej należności. Ale nie tylko węgiel. W ten sposób płacono za wszystko – za prąd, elektryczność, transport.

I…. podatki!

Istniejące rozwiązania, zawarte w poprzedniczce ustawy Ordynacja podatkowa, pozwalały bowiem regulować zobowiązania wobec Państwa długami tegoż Państwa wobec innych.

A że sektor państwowy w owym czasie był o wiele większy niż dzisiaj (np. szpitale), to dyscyplina budżetowa była zachowywana o wiele bardziej.

Aż do czasu.

Niejaki Sławomir Rawski, występujący czasem jako „ekspert” w dziedzinie handlu wierzytelnościami, wprowadził na rynek ok. 40 mln zł nazywanych „długami POFAM-u”. I z sukcesem je sprzedawał. Nabywcami w pierwszym rzędzie były rozmaite Polmosy, jedna z istniejących jeszcze stoczni, a nawet drobni przedsiębiorcy.

Niestety, okazało się, ze długi te nigdy nie istniały.

I chociaż Państwo, nieufne wobec swoich obywateli, postawiło barierę w postaci  wymogu potwierdzenia wierzytelności przez dłużnika, to jednak nie wzięło pod uwagę, że osoba potwierdzająca jest tylko człowiekiem.

A więc może potwierdzić i te nieistniejące.

I tak się stało. http://3obieg.pl/zapomniana-afera

Nowelizacja ustawy wykluczyła możliwość handlu długami Skarbu Państwa w celu kompensowania własnych zobowiązań podatkowych.

To nie tylko jedna afera, w której brał udział dyrektor Ryszard Pokrowski. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Afera-sprzetowa-przed-sadem,wid,5554066,wiadomosc.html?ticaid=114c6e

Od 1996 roku, przy wykorzystaniu zasobu spółek Skarbu Państwa powiązanych z PKP, zostały wystawione weksle przez osoby nią zarządzające. Weksle te umożliwiały wyprowadzenie pieniędzy z PKP. Członkowie zarządu PKP podejmowali też szereg decyzji niekorzystnych ekonomicznie dla spółek związanych z PKP.

W raporcie NIK z 2001 roku można przeczytać: „Stwierdzono, że środki z dotacji budżetowych i kredytów bankowych wykorzystywane były przez PKP z naruszeniem zasad legalności, celowości, rzetelności i gospodarności. Kontrola wykazała przy tym, że działania niektórych członków Zarządu PKP oraz prezesów spółek Kolsped Sp. z o.o. i Viafer S.A. miały charakter korupcyjny i uzasadniają podejrzenie popełnienia przez te osoby przestępstwa. Ogólna kwota środków wydatkowana lub rozdysponowana z naruszeniem prawa lub niegospodarnie zamknęła się kwotą blisko 500 mln zł. Istnieje również groźba powstania zobowiązań wekslowych na kwotę ponad 580 mln zł.” http://www.bliskopolski.pl/iii-rp/afery/afera-wekslowa-w-pkp/

A ten tekst po prostu powala: http://infokolej.pl/printview.php?t=1837&start=0

Afera paliwowa, informatyczna, lasów państwowych… Wszystkie wymienione łączy jedno. Nie byłyby możliwe, gdyby nie… prawo!

Popatrzmy na nie właśnie pod tym kątem.

  1. jest byłym funkcjonariuszem służb specjalnych.

Nawiązał kontakt z naszym portalem, ze wskazaniem na mnie. Jego wypowiedź może szokować. Oto jak wyglądała historia ostatniego ćwierćwiecza jego zdaniem:

Pierwsze rozmowy pomiędzy władzami PRL a „koncesjonowaną” opozycją oficjalnie miały miejsce dopiero we wrześniu 1988 roku. A naprawdę toczyły się już wcześniej, o czym pisałeś. http://3obieg.pl/1984-prawdziwy-poczatek-nowych-czasow

Takich ludzi, jak działacz Solidarności Edward Majko było więcej. Rozmawiano wszędzie, chociaż, przynajmniej po stronie reżimowej, ani jedno słowo nie padło bez akceptacji „centrali”.

Wtedy właśnie ustalono, że wobec mizerii społeczeństwa trzeba będzie przymknąć oko na zdobycie kapitału niezbędnego do kształtowania rzeczywistości kapitalistycznej przez niektórych.

W tym celu powstał zespół, zwany „jedynką”, czasem, prawie oficjalnie, jako PR 1. Ludzie nieświadomi niczego, nawet słysząc rozmowy do których nie byli powołani, mogli myśleć co najwyżej o Polskim Radiu, Programie 1.

To właśnie był pierwszy stopień kamuflażu.

W zespół „jedynki” wchodzili prawnicy. Ich zadaniem było takie opracowanie stanowionego prawa, by umożliwić „deal” wybranym. Właśnie dlatego post fatum okazywało się, że jakaś ustawa „nie gra”. I że na jej podstawie wzbogaciło się ileś tam osób. Ba, na początku lat 1990-tych istniało dość rozpowszechnione przekonanie, że kapitał należy ukraść – po grabieży z lat 1990-1995 nadejdzie era umocnienia praworządności i ponownego wprowadzenia „rządów prawa”. Szybko jednak okazało się, że prawo ścigało tylko tych, którzy nie znajdowali się w układzie. Ponieważ nie można było zarzucić naruszenia konkretnej normy prawnej, najczęściej powoływano się na art. 58 kc – nieważność czynności prawnej ze względu na obejście prawa lub naruszenie zasad współżycia społecznego. Szczególnie to ostanie rozwiązanie stało się popularne. Bo, tak naprawdę, na tej podstawie można obrócić w niwecz każdą czynność prawną. To rozwiązanie z 58 kc stosowane jest nagminnie przez urzędy, kiedy tylko chcą „dopaść” obywatela również i dzisiaj. Ale wróćmy do lat 1990-tych. Ci, którzy mieli zdobyć jaki taki majątek zobaczyli,  że można mieć o wiele więcej.

Mówiąc językiem zrozumiałym dla Marksa czy innego Engelsa:

Akumulacja kapitału spowodowała, że będący poza jakimkolwiek nadzorem ludzie zaczęli kierować się tylko zyskiem.

Ich działania nie byłyby jednak możliwe bez pomocy innych. A kiedy „żołnierze” (za czasów PRL-u czasem stojący wyżej od obecnych „podoficerów”) zobaczyli, jak łatwo i szybko tort został podzielony, zapragnęli mieć coś dla siebie. Tu szukaj genezy tzw. „afery paliwowej”. Tu również pojawiają się inne gangi, trudniące się lokalnie różnymi wyłudzeniami.

To właśnie jest przyczyna obecnego  upadku III RP.

Zabrakło hamulców.

Nie było ośrodka, który powiedziałby STOP.

Przede wszystkim dlatego, że Stwórca tak człowieka ukształtował, że ręce ma skierowane do siebie…

Apetyt narastał w miarę jedzenia.

Jeden z portali internetowych nie tak dawno publikował informacje o możliwości kupienia w Polsce… ustawy. Ponoć kosztować to miało ok. 10 mln zł. *

Nie jest to dużo. W przypadku afery alkoholowej to równowartość jednego dnia „dilu”.

Informacja nieścisła. Ustaw się nie kupuje. Ustawy się tworzy tak, by za ich pomocą można było uzyskać wcześniej ustalony efekt.

Dlatego właśnie tak trudno przewidzieć, gdzie w ustawie znajduje się „furtka” umożliwiająca kolejny zarobek wtajemniczonym.

Dlaczego to jest takie trudne?

Bo, po pierwsze, nie wiadomo, kto skorzysta, a po drugie, w jaki sposób to uczyni.

A zanim służby podniosą alarm, ci, co mieli zarobić, już zarobili. Szlaban zagrodzi drogę tylko płotkom.

Pewien ślad stanowiły ujawnione przez ciebie dziwne firmy, w rodzaju gliwickiego CARBOTECH-u. Zwróć uwagę na „asortyment” oferowanych przez nią wierzytelności. Zwróć uwagę i na to, że OBAJ właściciele co najmniej otarli się o peerelowskie służby. Następnie zwróć uwagę, kto w latach 1990-tych sporządzał dla nich audyty. Szczególnie na początku. A potem ustal, jakie były powiązania między tymi osobami. Ja mogę jedynie powiedzieć, że większość z nich (jeśli nie wszystkich!) zatrudniała ta sama firma. A to oznacza, że dane, które w normalnym kraju stanowią ściśle strzeżoną tajemnicę handlową, trafiły do jednego ośrodka. Tak dojdziesz do kolejnego ogniwa, znajdującego się ciut wyżej.

Masz więc podstawę – firmy, za pomocą których drenowano rynek;

Ofiary – duże, postpeerelowskie firmy, jak spółki węglowe, PKP, czy np. RAFAKO.

Ośrodek zbierający informacje.

Następnie wiesz już o „jedynce”. Dowodem na jej istnienie są ustawy gospodarcze po 1989 roku. Ani jedna z nich nie jest” szczelna”.

Gdyby nawet założyć, że tak jest ze względu na pewne ograniczenie umysłowe naszych posłów (in gremio, ma się rozumieć) to statystycznie powinny być też ustawy paraliżujące rynek. Tymczasem…nie ma takich.

Brakuje tylko „głowy”, prawda?

Zauważ, że w RP poza Kulczykiem (i jego żoną) tak naprawdę brak jest oligarchów na wzór postsowiecki. Czy to jednak oznacza, że u nas „prywatyzacja” przebiegała wzorowo? Zwróć uwagę, kto jest właścicielem poszczególnych zakładów – korporacje ponadnarodowe.  Tam trzeba  szukać. Wśród akcjonariuszy.

Służby orientują się doskonale w tym zakresie. Dopóki nie pozna tego społeczeństwo, dopóty ośrodek X będzie skutecznie wymuszał na politykach określone zachowania.

Pamiętaj, raz ujawniony tego typu argument przestaje być elementem nacisku. Wg mojej wiedzy przynajmniej 30% obecnych polityków powinna zejść ze sceny. Musisz również wiedzieć, że ONI nie epatują zewnętrznymi znamionami bogactwa, jak ten łysol obecnie od Kopacz, który musi mieć na ręce zegarek wartości dobrego samochodu. Czasem mogą chodzić ubrani dość siermiężnie.

Pamiętasz Forresta Gumpa? 😉

To też rodzaj szpanu, ale tych najbogatszych. „Błyskotkami” obwieszają się ich ludzie, i to raczej na początku „służby”, kiedy dopiero zaczynają widzieć w miarę konkretne pieniądze.

Nie, to nie są tylko „żydy”, jak potocznie uważa społeczeństwo. Owszem, pośród istniejących grup nacisku jest i taka, która reprezentuje interesy banksterów międzynarodowych, których narodowość jest powszechnie znana. I są też chyba najbardziej widoczni, choćby poprzez obsadzanie stanowiska ministra finansów swoimi ludźmi. Jest również grupa kremlowska, są także powiązani z byłymi służbami specjalnymi. Ostatnio daje się zauważyć czwartą grupę, najbardziej bezwzględną. Być może to z jej właśnie należy przypisać „seryjnego samobójcę”.

Co służby mogą?

Na razie materiały kiszą się w ściśle chronionych szafach. Czy, i w jakim zakresie będą ujawnione, to zależy wyłącznie od polityków. Zwłaszcza tych pociągających sznurkami.

Być może dojdzie do kolejnego „wycieku” jeszcze przed jesiennymi wyborami Media przez moment będą epatować Naród doniesieniami, jak rok temu WPROST. Pamiętaj jednak, że w RP po 1989 r. ujawniane materiały nie były efektem dociekliwości dziennikarzy, ale stanowiły element gry operacyjnej, prowadzonej przez „służby”. Praktycznie każdemu, zajmującemu się określoną tematyką, zdarza się dziwny mail na e – pocztę, prawda? To tylko kwestia znaczenia problemu, czy dostaniesz materiał w ramach operacji, czy wyśle ci go rozsierdzony urzędnik. 😉

Część energii społecznej próbowano kanalizować powołując portale, mieniące się być niezależnymi i prawicowymi, ba, nazywającymi siebie „polskim Huffingtonem”. Niestety, oczywiście „niestety” z punktu widzenia mocodawców, dość szybko okazało się, że trzymanie piszących za mordę i kierowanie na „jedynie słuszną drogę” na dłuższą metę jest niemożliwe. Były (są) również takie, które określały się jako katolickie czy narodowe. Stąd upadki i przekształcanie, bo dość szybko część piszących zauważa, o co kaman. Jedyny efekt to rozbicie środowiska i próba  uwalenia konkurencji dla tych mediów, które mają pod swoim własnym wpływem.

Z biegiem lat okazuje się, że w Polsce już niewiele zostało.

Dlatego pomiędzy tymi 4 grupami zaczyna narastać konflikt.

Czy tak, jak w każdej mafii, dojdzie do ujawnienia dopiero wtedy, gdy stanie się odpowiednio mocny?

Już pewną zajawką tego, co może nastąpić, były ubiegłoroczne „taśmy prawdy”.

Dla mnie to była jedynie demonstracja siły, a raczej wiedzy.

Której grupy? Mogę się tylko domyślać.

Pamiętaj, żeby ewentualna walka na górze nie odwróciła twojej uwagi od tego, co dzieje się na dole. Bo tak naprawdę każda scena istnieje tylko po to, żeby skupić uwagę na tym, co się na niej dzieje.

Na razie trwają akcje obliczone na jedno pokolenie.

Powiedzmy, że dzisiaj kupiłeś mieszkanie za 250.000,- zł.

Oczywiście na kredyt, więc za 25 lat okaże się, że naprawdę kosztowało dwa razy tyle.

A ty, jako emeryt, żeby nie umrzeć z głodu, będziesz musiał skorzystać z odwróconej hipoteki. I w efekcie mieszkanie Bank przejmie za 5 – 10 % tego, co już mu wcześniej zapłaciłeś.

Czas upływa, wbrew pozorom, bardzo szybko. A na dodatek spłacasz kredyt, więc pieniądze pracują cały czas przynosząc dochód nie do uzyskania w krajach „starej”  Unii.

Nie tylko zresztą Banki będą przejmować majątki zmarłych. Przecież ostatni pomysł tzw. czeków opiekuńczych to nic innego, jak jawna grabież. Państwo pożyczy pieniądze potrzebującemu w formie celowej jako czek opiekuńczy, który będzie można zrealizować tylko w formie zapłaty za opiekę. A to oznacza, że każdy taki czek zawierać w sobie będzie VAT, podatek od płac, być może i dochodowy. Tak naprawdę z każdego 1000 zł przynajmniej 1/3 od razy wróci do Państwa.  (pisałem o tym: http://3obieg.pl/jednak-grabiez )

Krach systemu emerytalnego, co przecież jest faktem, to kolejny instrument, za pomocą którego nastąpi wywłaszczenie polskich obywateli.

Musisz pamiętać, że nadchodzące lata będą jeszcze cięższe.

Jest co prawda szansa na wyhamowanie tego procesu, bo ferment narasta w całej Europie. Paradoksalnie w Polsce jest jeszcze najspokojniej. To dlatego, że wyjechali ci, którzy już dawno byliby na ulicy. To zresztą naturalne. Polska w tzw. Układzie Warszawskim była drugim co do wielkości i znaczenia krajem. W Unii natomiast jesteśmy sporo za Grecją, gdzieś tak obok Rumunii czy innej Bułgarii. Dlatego musimy czekać na to, co wydarzy się w innych krajach. A we Francji czy Niemczech ciągle wrze, choć media o tym nie mówią.

Bo przecież nie tylko Polacy widzą, że są „dymani” przez własny rząd.

Co powinieneś robić?

Po prostu mów o tym głośno.

Powtarzaj wieczorem, potem w nocy i rano.

Bo zagrożeni są tylko ci, co wiedzą, a milczą.

Humpty Dumpty

_______________________

* http://finanse.wp.pl/kat,18453,title,Za-lapowke-mozna-kupic-nawet-ustawe,wid,16054250,wiadomosc.html?ticaid=114c78