Krzysztof i Bożena Malec, małżeństwo, które sprawia, że na twarzach naszych milusińskich pojawia się uśmiech. Wata cukrowa i popcorn to przysmaki, które dzieci uwielbiają, a na widok bogato wyposażonego sklepu stacjonarnego, nie tylko dzieciom błyszczą oczy.

https://www.facebook.com/malectoysPL/

Malectoys poznałam podczas imprezy charytatywnej, która odbyła się 13.06.21 r. przy Ośrodku Kultury w Brzeszczach. Państwo Malec bez chwili zastanowienia potwierdzili udział w naszej imprezie. Watę z uśmiechem na twarzy kręciła Pani Bożena, a popcorn serwował Pan Krzysztof. Małżeństwo Malec pomimo przeciwności losu urzekło mnie mega pozytywnym nastawieniem. Uśmiechnięta Pani Bożena i z miłością i troską spoglądający na swoją małżonkę Pan Krzysztof. Taki ze mnie romantyk , wychwytuję takie czułe gesty jak magnes. Dlatego, to utkwiło w mej pamięci.

Podczas trwania imprezy dowiedziałam się, że Pani Bożena sama potrzebowałaby pomocy, gdyż zmaga się z chorobą. Otóż Pani Bożena jest po ośmiu operacjach, a potrzebuje jeszcze jednej. Bardzo mnie zaintrygowała ta sytuacja. Wystarczyła wymiana spojrzeń z nieocenioną Joanną i już wiedziałyśmy, że bardzo chcemy Pani Bożence pomóc. Bo skoro ktoś ma tyle empatii i takie dobre serce, to te dobre uczynki muszą wrócić.

https://zrzutka.pl/4tfg36

No i nasze zdziwienie na twarzach pokazało się gdy Pani Bożena powiedziała, że wiele dzieci potrzebuje pomocy, a ona sama jakoś sobie poradzi. Odniosłam wrażenie, że Pani Bożena jest zawstydzona i chyba już nie raz zbiórka na zrzutce dała jej się we znaki. Ludzie i ich oceny potrafią czasem zranić bardziej niż nóż. Po czym Pani Malec powiedziała, że można pomóc polecając firmę Malectoys. Jeśli będzie miała zlecenia, będzie mogła z pracy własnych rąk sobie poradzić.

Nie ukrywam, że bardzo mnie to urzekło. Cudowni ludzie, tacy, którzy mimo swoich problemów pomagają innym. Postanowiłam przeprowadzić wywiad z Panią Bożenką, choć mówię od razu to nie jest osoba która lubi się otwierać i chyba tak po prostu wstydzi się poprosić o pomoc. Niestety często się zdarza , że ludzie, którzy nie wspierają nawet złotówką mają dużo do zarzucenia tym, którzy pomocy potrzebują.

Moim gościem jest Bożena Malec

Renata Bedra.: Czym zajmuje się Wasza firma?

Bożena Malec.: Jeśli mam odpowiedzieć jednym zdaniem, to zajmujemy się wywoływaniem uśmiechu na twarzach najmłodszych, bo o to chodzi w tej branży. Na co dzień prowadzimy sprzedaż zabawek oraz dekoracji party w sklepie stacjonarnym oraz przez internet. Tworzymy dekoracje balonowe z helem. Zajmujemy się organizacją różnego rodzaju imprez typu pikniki rodzinne, firmowe oraz wesela, urodziny, komunie itd.

W ofercie posiadamy: kolorową watę cukrową, popcorn, kolorowe warkoczyki, tatuaże brokatowe, oraz malowanie twarzy.

R.B.: Czy sklep z zabawkami to dobry pomysł na życie?

B.M.: Powiem wprost, nie jest to może mocno dochodowe zajęcie, ale sprawia tyle frajdy, że nie da się tego pominąć. Codziennie spotyka się nowe osoby. Co bardzo ważne w tej pracy nie ma rutyny. A gdy klient wróci i powie, że: „prezent trafiony w dziesiątkę” to już pełnia szczęścia.

R.B.: W pracy jesteście razem w domu razem czy to dobrze na Was wpływa?

B.M.: Wydaje nam się, że tak. Często jesteśmy w jednym budynku, pomieszczeniu ale zajmujemy się zupełnie innymi rzeczami.

R.B.: Jest Pani pogodną, empatyczną kobietą. Co w sobie kryje Bożena Malec?

B.M.: Co się za mną kryje?… Nie mam zielonego pojęcia..

Jednakże chyba nie do końca Pani Bożena się przede mną otworzyła. Otóż kiedy 19.01.2019 r. Pani Bożena złamała nogę, nikt nie przypuszczał, ile bólu będzie kosztował każdy krok. Od tego czasu przeszła osiem operacji na NFZ i jedną prywatną, a to wciąż o jedną za mało. Państwo Malec tak długo jak mogli radzili sobie sami. Gdy okazało się, że sami nie dadzą rady, z pomysłem pomocowym przybyli niezawodny Maciej Mitoraj oraz nieoceniony sołtys Jawiszowic Łukasz Korczyk. To oni przekonali niezłomną Panią Malec aby poprosiła o pomoc, stąd wziął się link do zrzutki.

R.B.: Zmaga się Pani sama z chorobą, bólem, niepewnością a jednak pomaga Pani innym. Dlaczego?

B.M.: Tak naprawdę lubię pomagać ponieważ czuję się potrzebna (to trochę samolubne, ale tak jest). Od stycznia 2019 roku często byłam uzależniona od innych, nie byłam w stanie samodzielnie zrobić podstawowych rzeczy np. kąpiel. Dlatego gdy ja mogę w jakikolwiek sposób pomóc osobie potrzebującej to już nie czuję tej bezradności.

R.B.: Jak Pani mąż to znosi?

B.M.: Mąż ciężko pracuje, oprócz swoich obowiązków w momentach gdy ja nie jestem w stanie pracować, czy nawet zająć się sobą, ma na głowie też wszystko czym zwykle się zajmowałam i opiekę nade mną. Nigdy nie okazuje słabości, zmęczenia. Na szczęście mamy dwoje wspaniałych dzieci, które naprawdę wiele pomagają w codziennych obowiązkach.

R.B.: Ja widziałam mężczyznę z brodą takiego postawnego, który cały czas z czułością spoglądał na Panią. Jakie to uczucie?

B.M.: Cudowne uczucie… tak jest to cudowne uczucie, ale mam nadzieję, że to już koniec testowania tego pięknego uczucia. Troska męża miesza się ze strachem o mnie. Chciałabym aby została miłość bez trosk.

R.B.: Gdy szukałyśmy firm, które będą współpracować z nami charytatywnie zgodziliście bez wahania. Lubicie pomagać?

B.M.: Tak, bardzo lubimy, gdy możemy pomóc wykonując dobrze swoją pracę.

R.B.: Gdy razem z Joanną Nadgórską zaproponowałyśmy organizację imprezy charytatywnej dla Pani to mimo że potrzebuje Pani pomocy, nie chciała jej Pani. Czy czuję się Pani skrępowana proszeniem o pomoc?

B.M.: Tak, jest to dla mnie krępująca sytuacja. Faktycznie o pomoc proszę tylko, gdy już nie mam wyjścia.

R.B.: Co macie do zaoferowania najbardziej szalonego jako Malectoys?

B.M.: … najbardziej szalonego…. nie wiem czy to szalone, ale na pewno będzie pięknie, końcem lipca około godziny 23 mamy dostarczyć na wesele 100 baloników świecących, wypełnionych helem, aby goście mogli wraz z młodą Parą wypuścić je do nieba.

R.B.: Jest Pani po operacji, jak się Pani czuję i co będzie dalej?

B.M.: Wygląda na to, że wszystko poszło dobrze, noga goi się dobrze. Teraz jestem uziemienia na najbliższe tygodnie. Oczywiście , gdy rana się zagoi zacznie się rehabilitacja.

R.B.: Bardzo cieszę się że mogłam Was poznać. Jesteście dobrymi , empatycznymi ludźmi . Proszę mi powiedzieć jak mogłabym Wam pomóc?

B.M.: Może Pani pomóc polecając nas i naszą firmę osobom zainteresowanym wszystkim co mamy w swojej ofercie. Jeśli będziemy mieć zlecenia, klientów to mam nadzieję poradzimy sobie z pracy własnych rąk.

R.B.: Dziękuję Pani za rozmowę.

Jest to dla mnie para z której należy brać przykład. Tyle tylko, że chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że rehabilitacja to niestety niemały koszt. Będzie potrzeba pieniędzy dlatego mam nadzieję że Pan Łukasz Korczyk i Maciej Mitoraj pomogą nam przekonać Panią Malec do tego, że dobro wraca. I to, że są ludzie, którzy oferują pomoc. Ja myślę, że pomoc w zorganizowaniu funduszy na rehabilitację się Pani należy.

 Póki co trzymamy kciuki, aby gojenie rany przeszło najbardziej bezboleśnie. Oczywiście liczę na to, że klienci będą odwiedzać Waszą firmę ze zdwojoną liczebnością.

To fantastyczne gdy człowiek poznaje ludzi, którzy po prostu cieszą się byciem z sobą, sprawia im przyjemność wykonywanie swojej pracy. A szczęśliwi są wtedy, gdy na buziach dzieci maluję się uśmiech.