A więc synu…
Mówi się, że wojny, rewolucje i powstania to męska rzecz. Gdy myślimy o ludziach, którzy o coś walczą, oczami wyobraźni widzimy głównie mężczyzn. Czasem, gdzieś na drugim lu trzecim planie są kobiety. Jednostki wybitne, które ramię w ramię walczą u boku mężczyzn. Jeśli im na to pozwolą. Często gdy kojarzy się wojnę z kobietami, widzimy personel zaopatrzenia i personel medyczny.

Nie pytam przeciwko komu, jakimi siłami i środkami, lecz czy w ogóle, kiedykolwiek? To trudne pytanie. Podziwiamy i szanujemy bohaterów. Upamiętniamy Powstanie Warszawskie i inne najważniejsze w historii Polski wydarzenia. Czy my, ludzie wychowani kilkadziesiąt lat po wojnie, nie znający tego rodzaju strachu o życie swoje i rodziny i determinacji, która towarzyszyła tym ludziom, wystąpilibyśmy przed szereg?

Nawet teraz, tworząc ten wpis, nie jestem w stanie odpowiedzieć jednoznacznie sobie samej. Są dni, gdy wiem, że gdyby wybuchła wojna, rewolucja lub powstanie…prawdopodobnie wrzuciłabym niezbędne rzeczy w samochód i gnała przed siebie uciekając…no właśnie, gdzie? Są dni, w którym macierzyńska troska, poczucie odpowiedzialności za małego człowieka, biorą górę. Prawdę mówiąc, one zawsze brały górę. Mogłam być nazywana najgorszą matką świata, lecz o zdrowie i bezpieczeństwo mojego dziecka zawsze dbałam w pierwszej kolejności. Czy gdyby wybuchło powstanie, zdobyłabym się kiedykolwiek na odwagę i wzięła w nim udział? A może to byłby przejaw szaleństwa?
Wiem, że gdyby zaszła absolutna potrzeba i konieczność – pomagałabymx walczyłabym. Ratowałabym, opatrywała, dbała o to co by mi powierzono, jednocześnie drżąc o los mojego dziecka. I każda z nas powinna sobie szczerze odpowiedzieć, wzięłabym udział, czy nie? A jeśli bym pomagała, jak długo wytrzymałabym w tym stresie i niepewności? Czy jako kobiety, w dodatku matki, miałybyśmy choć cień prawa bać się bardziej od innych? Ktoś dałby nam przyzwolenie na ucieczkę przed niepokojami?

Z całego serca życzę sobie i każdej z Was, a także milionom kobiet, dzieci i mężczyzn, abyśmy już nigdy w historii naszego kraju nie musieli się o tym przekonywać. Byśmy nigdy nie musiały podejmować tej decyzji.

Na zdjęciu Pani Janina Ostrowska-Kin ps. „ Janeczka”. Sanitariuszka w czasie Powstania Warszawskiego.

Autor: Magda Wrabel