Tu macie państwo przykład manipulacji. Tytuł „Onetu”: „wPolityce: Kurski interweniuje po emisji „antykatolickich” filmów. Są zwolnienia .” Tytuł „wPolityce”: „NASZ NEWS. Zdecydowana reakcja prezesa TVP na emisję filmu „Operacja Pontifex”. Kurski zarządził zwolnienie osób odpowiedzialnych za skandal”. Widać różnicę? W treści artykułu „Onet” nie ma ani słowa o prawdziwych powodach protestu przeciwko tym filmom.

Zacznijmy od pierwszego. Reakcja pana Piotra Jeglińskiego nie dotyczyła samej emisji filmu, ale braku komentarza/dyskusji na temat treści w nim zawartych. Treści kłamliwych i wpisujących się w propagandę PRL, którą pamiętam dobrze, wskazującą, iż zamach na Jana Pawła II był dziełem mafii. W filmie ponadto, Kościół Katolicki przedstawiany jest, jako organizacja szpiegowska. Drugą sprawą to postać pana Turowskiego, a właściwie jego idealizacja, dokonana przez autorów filmu. Pan Turowski twierdzi, że jego misją w Watykanie, było „chronienie papieża”, co miały zlecić mu władze PRL. jeśli tak, to po co im były (i dla kogo) plany wnętrz, apartamentów, szczegółowe drogi wejścia i wyjścia nawet do prywatnych apartamentów Jana Pawła II ? Takie informacje, jeśli potwierdzone zostanie ich istnienie, świadczyć mogą o zupełnie czymś innym. Zostawmy to. Pan Piotr Jegliński ma pretensję do telewizji o to, że nie zaprosiła drugiej strony i pozostawiła przekaz jednostronny i nieprawdziwy. Mówił o tym w wywiadach. Podkreślał, iż nie chce, by takich filmów zakazywano, ale by je obiektywnie oceniano. Ostatecznie, zostały wydane państwowe pieniądze. „Onet” nie jest uczciwy, bo decyzja prez. Kurskiego nie dotyczy „antykatolickich filmów”, ale opisanej wyżej zasady ich emisji. To tak, jakby puścić „Defiladę” i zaprosić ambasadora Korei Północnej do skomentowania filmu. Pan Jegliński mówił również, że wcale nie chodzi o osobistą zemstę, ale o zwykłą, ludzką uczciwość. Pan Turowski, zamiast stroić się w piórka kolejnego „obrońcy wiary” powinien w końcu powiedzieć prawdę o swoich watykańskich misjach. Pomoże to nie tylko wszystkim zainteresowanym w wyjaśnieniu plam w naszej najnowszej historii, ale jemu samemu. Wie o wiele więcej niż ja i to na tematy, o których mam małe pojęcie. Być może go oczyści, być może nie, ale zawsze postawi go po uczciwej stronie. Zdaję sobie sprawę, że dla niego i jego „strony”, to, co robię ja (z tym tekstem włącznie), to „frajerstwo” i „zdrada”, lecz czasem trzeba dokładnie zrozumieć definicję tych słów i zastanowić się nad ich właściwym znaczeniem. Oczywiście, tego wszystkiego „Onet” nie napisał.

Jeśli chodzi o drugi film, to widziałem go i wierzcie mi: nawet komuna nigdy by sobie nie pozwoliła, by puścić coś takiego. To nie jest film „antykatolicki”, ani religijny. To jeden wielki rechot z idei, która ukształtowała Europę. Zrobiony chyba tylko po to, by obrazić każdego Chrześcijanina na świecie, bez względu na to, do jakiego kościoła należy. Do „twórców” takich bzdur i do telewizji mam pytanie: dlaczego nie puścicie czegoś podobnego o Islamie i Mahomecie? Odwagi brak? Może Chrześcijanie tyle nie płacą?

Jak widać prezes Kurski nie zwalnia ludzi za emisję „antykatolickich filmów”, ale za „Onetem” w świat poszła taka informacja. Komuś na tym zależało, więc przeprowadził całkiem zgrabną operację. Na miejscu portalu „wPolityce” wymusiłbym na „Onecie ” sprostowanie, albo napisał podobną polemikę. Lecz cóż? Mnie tam nie lubią, bo przecież jestem tylko byłym „esbekiem opluskwiającym”.